Czy Pismo Święte uczy o Trójcy

Czym jest bałwochwalstwo

Biblijne określenie „bałwan” dotyczy obrazu, figury, symbolu, wizerunku  lub czegokolwiek co człowiek otacza nabożną czcią, należną Bogu.  Jak to ujęto w jednym ze słowników biblijnych bałwochwalstwo oznacza „oddawanie czci komukolwiek lub czemukolwiek innemu poza Bogiem Przymierza„:

Słownikowe bałwochwalstwo

Słownik biblijny O. Hugolin Langkammer (1982)

Co warte podkreślenia, „bałwochwalstwo” nie dotyczy samego sporządzania czy posiadania figury lub obrazu, co otaczania ich czcią. Nie wszystkie zatem wizerunki będą „bałwanami”.

W świątyni Jahwe znajdowały się dla przykładu postacie cherubów, które nie były „bałwanami”, gdyż Izraelici nie oddawali im czci. Na dziedzińcu świątyni  zbudowa­nej przez Salomona stał również ogromny odlewany  zbiornik  spoczywający na figurach z dwunastu wołów. Byki  te  zarówno spełniały  cel  praktyczny (podtrzymywały czaszę) , jak też służyły jako element dekoracyjny. Nigdy jednak nie stanowiły przedmiotu kultu. Nikomu w Izraelu nie przyszło do głowy modlić się do nich całować lub przed nimi klękać.

Z drugiej strony, coś co z natury rzeczy nie jest „bałwanem”, może się nim stać w momencie, gdy człowiek zacznie otaczać „to coś” czcią i uwielbieniem. Takim dla przykładu „bałwanem” (bożyszczem) dla człowieka może się stać nawet jego własny brzuch, jak czytamy w Filipian 3:19.

Tak więc czy „coś” jest, czy nie jest bałwanem (bożkiem) decyduje w gruncie rzeczy nasze podejście. Podam przykład.

Czasami w dyskusji ze zwolennikami wielbienia Boga poprzez obrazy i figury pojawia się  argument „węża miedzianego„, którego sporządził Mojżesz. W jakim celu? Jak podaje Biblia lud zaczął mówić przeciwko Bogu za co został ukarany plagą jadowitych węży. Mojżesz wstawił się za Izraelem i wówczas Bóg kazał mu wykonać miedzianego węża.

Czytamy o tym w Księdze Liczb 21:8,9 (BT II)

„Wtedy rzekł Jahwe do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”.
Sporządził więc Mojżesz węża miedzianego i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.”

Co niektórzy na tym fragmencie, próbują argumentować kult figur i obrazów. Czy rzeczywiście ma to biblijne uzasadnienie?

Jak czytaliśmy „wąż” został wykonany na wyraźne z polecenia Jahwe w bardzo konkretnym celu. Nie jako przedmiot kultu, ale dla przypomnienia o grzechu, którego Izrael się dopuścił (zob. werset 21:5)

„I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”

Spojrzenie na węża było swoistym antidotum na ukąszenie. Nie chodziło jednak o okazanie czci wężowi, ale wiary w moc Jahwe.

Wiele stuleci po tym wydarzeniu stosunek Izraelitów do „miedzianego węża” uległ zmianie. Nie była to już jedynie pamiątka z odległych czasów.

W 2Królów 18:3-4(BT II), zwrócono uwagę,  że za czasów Ezechiasza zaczęto tego węża otaczać nabożną czcią. Co uczynił w takim przypadku król Ezechiasz? Czy uważał taki przedmiot, którym posługiwał się sam Mojżesz  i wykonany był na polecenie Boga za „świętość”? Zwróćmy uwagę na słowa z 2 Królów 18:3-4:

„Czynił on to, co jest słuszne w oczach Jahwe, zupełnie tak jak jego przodek, Dawid. On to usunął wyżyny, potrzaskał stele, wyciął aszery i potłukł węża miedzianego, którego sporządził Mojżesz, ponieważ aż do tego czasu Izraelici składali mu ofiary kadzielne — nazywając go Nechusztan. ”

Jak widzimy ten przykład obraca się przeciwko tym, którzy próbują się nim posłużyć, jako przyzwolenie na kult przedmiotów! Dla Ezechiasza ten wąż stał się „bałwanem” w chwili gdy Izraelici zaczęli otaczać go czcią i nazywać Nechusztan (od hebr. nachasz = wąż i nechoszet = miedź). Spełnił swoją rolę w czasach Mojżesza, ale w czasach Ezechiela stał się pułapką dla narodu wybranego.

Czczenie krzyża

Niektórzy powołując się na fragment z Jana 3:14,15 (BW) twierdzą, że ten werset upoważnia ich do czczenia krzyża.

„I jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy, by każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny.”

Wróćmy na chwilę do czasów Mojżesza i miedzianego węża, który jak pisał Jan, był symbolem wywyższenia Chrystusa. Zastanówmy się, czy Izraelici mieli czcić miedzianego węża, kłaniać się mu lub spalać przed nim kadzidło, czy raczej z wiarą się na niego spojrzeć?

To wiara w uzdrawiającą moc Boga ratowała życie, śmiertelnie ukąszonym przez jadowite węże. Podobnie wiara w Jezusa uzdrowi tych, którzy zostali „ukąszeni” przez pozaobrazowego węża jakim jest Szatan Diabeł. To on wsączył „truciznę” Adamowi i Ewie, a ta przekazała skażenie grzechu wszystkim swoim potomkom.

Zasadnicze pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć to: Czy czczenie krzyża prowadzi do zbawienia, …  czy raczej wiara w to, że Jezus jest  obiecanym Mesjaszem, Zbawicielem i ofiarą przebłagalną za nasze grzechy?

Niestety podobnie jak za czasów króla Ezechiasza, wielu również i dzisiaj wpadło w taką samą pułapkę jak Izraelici, otaczając czcią wizerunek krzyża, …  nie zastanawiając się nad tym, że jest to narzędzie zbrodni dokonanej na naszym Zbawicielu.

Zastanów się. Czy gdyby ktoś z naszych bliskich został ścięty toporem, to czy otaczalibyśmy nabożną czcią ten przedmiot mordu? Czy całowalibyśmy topór, którym, go stracono?

A gdyby Pan Jezus został powieszony to czy zamiast krzyża zawiesił byś na ścianie małą szubieniczkę?

Bezmyślność takiego sposobu wielbienia ostro piętnuje wielu proroków w tym Jeremiasz w 10:3-6 (BW):

„Gdyż bóstwa ludów są marnością. Są dziełem rąk rzemieślnika pracującego dłutem w drzewie, ściętym w lesie, które przyozdabiają srebrem i złotem, umacniają gwoździami i młotami, aby się nie chwiało. Są jak straszak na polu ogórkowym, nie mówią, trzeba je nosić, bo nie mogą chodzić. Nie bójcie się ich, bo nie mogą szkodzić, lecz nie mogą też nic dobrego uczynić.  Tobie nikt nie dorówna, Panie! Jesteś wielki i wielkie jest w mocy twoje imię.”

Dziesięcioro Przykazań

Najdobitniejszym jednak przykładem zakazu bałwochwalstwa, jest jedno z dziesięciorga przykazań danych Mojżeszowi na górze Synaj.  Znajdziemy to przykazanie w księdze Wyjścia, w 2 rozdziale i 4 i 5 wersecie. W przekładzie Biblii Tysiąclecia II wydanie czytamy w tym miejscu:

„Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!
Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Jahwe, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą.”

Niby proste i jasne, … jednak nie oczywiste dla wszystkich osób podających się za wierzących.  Dla przykładu w kościele katolickim,  przykazanie to, stoi w sprzeczności z  praktykowanym kultem obrazów i figur.  Jak kościół wybrnął z tej niezręcznej sytuacji? Czy pozbył się z kościołów przedmiotów kultu? Nie! Bez skrupułów zmodyfikował dekalog, a dokładniej mówiąc, usunął całe drugie przykazanie  z katechizmów i religijnego nauczania.

Pojawił się wówczas problem. Co zrobić, po usunięciu drugiego przykazania, żeby nie było dziewięciu, ale nadal dziesięć przykazań? I w tym przypadku znaleziono rozwiązanie. Ostatnie przykazanie dzieląc na dwa oddzielne przykazania, nie bacząc na to, że dziesiąte przykazanie po tej operacji straciło sens, gdyż pozbawiono zdanie orzecznika. Jak przestrzegać „Ani żadnej rzeczy, która jego jest„, pozostawiam do przemyślenia czytelnikowi (dobrze, że nie podzielono innego przykazania np. „Nie … zabijaj„).

Poniżej wersja katechizmowa takich poddanych obróbce przez kościół przykazań.

 

Dekalog po katolicku

10 przykazań z Katolickiego Katechizmu

Jak widzimy drugie przykazanie z wersji katechizmowej całkowicie znikło, a dziesiąte cudownie się rozmnożyło na dwa oddzielne. Tak więc wprowadzając kult obrazów, kościół „poprawił” przykazania napisane „palcem Boga”.

W książce zawierającej praktyczne wskazówki dla katechetów pt. „Metodyka katolickiej nauki religii”, zmiany te wyjaśniono w podtytule „Dziesięcioro przykazań Bożych” :

„Żaden system moralny ludzkiego wynalazku, nie byłby w stanie zastąpić dekalogu zestawionego przez samego najmędrszego Boga.”

a zaraz potem wyjaśniono, że:

„Nasza formuła 10 przykazań Bożych nie zupełnie zgadza się z brzmieniem 10 przykazań Bożych u żydów, gdyż kościół wprowadził niektóre zmiany w duchu chrześcijańskim. Zmiany te są: a) Najpierw 1 i 2 przykazanie (przykazanie czci prawdziwego Boga i zakaz oddawania czci obrazom) ściągnięto w jedno przykazanie. b) Natomiast ostatnie przykazanie Boże ( w którem kobieta przychodzi niejako pospołu wśród sprzętów i zwierząt domowych)  rozdzielono na dwa osobne przykazania, ażeby  podnieść szacunek dla kobiety.”

Poniżej skan tej jakże wymownej interpretacji:

Praktyczne wskazówki dla katechetów

Metodyka katolickiej nauki religii Fr. Spirago (książka posiada Imprimatur Kościoła Katolickiego)

Czy rzeczywiście chodziło o to, że Bóg, nie miał  szacunku dla kobiety, i dopiero kościół pozmieniał przykazania Boga, żeby ten szacunek podnieść? Kuriozalne tłumaczenie.

 

Czy chodzi tylko o obcych bogów?

Niektórzy jednak  twierdzą, że bałwochwalstwo dotyczy tylko obcych Bogów a nie Boga przymierza Jahwe.

Jednakże o tych obcych bogach mówi 1-, a nie 2-gie przykazanie dekalogu gdzie czytamy w 2 Moj. 20:3 (BW):

„Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”

Natomiast 2 przykazanie dotyczy wyobrażeń Boga i wszelkich przedmiotów i zjawisk otaczanych czcią.

 

Jak czytamy w przypisie Biblii Poznańskiej, do tego przykazania chodziło również o wyobrażenia Boga Jahwe.

„Ten zakaz odnosi się nie tylko do wyobrażeń bożków, lecz również i do obrazów Boga (por. Wj 32; Sdz 17 n; 1 Krl 12,28 n). – Zakaz sporządzania wyobrażeń Boga-Jahwe uwydatniał duchowość Boga, Jego istotową niematerialność.”

Dobrze ilustruje to fragment z Psalmu 115:1-9 (BT II)

Nie nam, Jahwe, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za Twoją łaskawość i wierność.
Czemu mają mówić poganie: „A gdzież jest ich Bóg?”
Nasz Bóg jest w niebie; czyni wszystko, co zechce.
Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich.
Mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą.
Mają uszy, ale nie słyszą; nozdrza mają, ale nie czują zapachu.
Mają ręce, lecz nie dotykają; nogi mają, ale nie chodzą; gardłem swoim nie wydają głosu.
Do nich są podobni ci, którzy je robią, i każdy, który im ufa.
Dom Izraela pokłada ufność w Jahwe, On ich pomocą i tarczą.

Bóg Jahwe jest potężnym Duchem, mieszkającym w niebie, niewidzialnym dla oczu ludzkich. Z tego też powodu nie jest możliwe sporządzenie jakiejkolwiek Jego podobizny. Pogańskie okoliczne narody mogły oczywiście pytać nie widząc wyobrażeń Jahwe u Izraela A gdzież jest ich Bóg?”, jednakże psalmista zwraca uwagę na marność takich bożków wytworzonych przez rzemieślników.

W Izajasza 40:18 (BT) zapytano:

Do kogoż to przyrównacie Boga i jaki obraz zastosujecie do Niego?

Czy niewidzialnego Boga można do czegokolwiek lub kogokolwiek przyrównać, narysować lub wyrzeźbić?

Czy obrazy są pomocami w wielbieniu Boga?

Wielu wyznawców chrześcijaństwa nie chce jednak uznać wyraźnego zakazu Bożego odnośnie czczenia przedmiotów kultu … twierdząc, że nie czci wizerunków, a  jedynie posługuje się nimi jako pomocami w wielbieniu Boga.

Wielu uważa, że całując obrazy i figury lub  modląc się do nich, robi to z uwagi na to, kogo one wyobrażają.

Zastanówmy się nad tą obronną teorią, i  kim są w rzeczywistości osoby widniejące na świętych obrazach?

Czy rzeczywiście są to wizerunki Marii, Jezusa czy apostołów?

Otóż kościół  doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przedstawiane podobizny rzekomych świętych, Jezusa lub Marii  nie mają nic wspólnego z rzeczywistymi biblijnymi postaciami.

Dlatego też  postacie przedstawiane na świętych obrazach różnią się od siebie zależnie od pomysłu artysty, który je malował, zależnie od miejsca wykonania wizerunku, czy nawet osobistych upodobań malarza. Często malarzom pozowały kobiety lekkich obyczajów, które na obrazie wzbogacano o aureole nad głową. Dzisiaj modląc się (rzekomo do osób, które przedstawiają) modlilibyśmy się do zwykłych ludzi, którzy już dawno pomarli!

W samej tylko Polsce mamy do czynienia z dziesiątkami  „Matek Boskich”  różniących się od siebie nie tylko  rysami twarzy ale nawet kolorem skóry („Czarna Madonna”).

Z tego też powodu dla odróżnienia nadaje się tym wizerunkom nazwy takie jak: ostrobramska, częstochowska, licheńska czy fatimska.  Powstaje jednak zasadnicze pytanie, jaki jest cel pielgrzymowania setki kilometrów do określonego obrazu, całowania go i wielbienia jeżeli chodziłoby o rzekomo przedstawiającą go osobę a nie obraz? Czy nie można byłoby tego samego czynić w zaciszu domowym posługując się np. kopią tegoż obrazu lub innym wizerunkiem?

Widać więc jasno, że hołdu nie składa się przedstawianym na obrazach osobom, co przedmiotowi, który staje się „bałwanem”. Osoby pielgrzymują w rzeczy samej do „cudownego obrazu„, a nie osoby rzekomo go przedstawiającej. Warto się również zastanowić jaki byłby cel „święcenia” obrazu jeżeli ma być on tylko zwykłą pomocą wizualną podczas modlitw?

Pismo Święte ostrzega w Dziejach Apostolskich 17:29,30  (BW)

„Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu sztuki i ludzkiego umysłu.
 Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się upamiętali

 

Przykład idzie z góry

A może Watykan daje dobry przykład? Jak się okazuje figury na placu Św. Piotra, zostały zaadoptowane na „chrześcijańskie” z pogaństwa. Dziennikarz Krzysztof Górski w art. pt. „Ten wstrętny Jowisz” napisał na ten temat:

„ Tzw. katedra św. Piotra przechowywana dotąd w skarbcu papieży na Watykanie nosi wyobrażenia 12 prac mitycznego Herkulesa.  Z kolei figura przedstawiająca św. Piotra na katedrze z Grot Watykańskich pod bazyliką jest niczym innym jak posągiem pogańskiego filozofa z III w. któremu wymieniono jedynie ręce i głowę. …. wstrętny Jowisz, rozpustny Bahus i lubieżna Wenera mogą okazać się całkiem przydatni w wychowawczej koncepcji chrześcijaństwa.”

Jakże dobitnie apostoł Paweł ostrzega w liście do Rzymian przed takim postępowaniem w rozdzialepierwszym a wersetach 21-23 (BT):

„Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce.  Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. „

Cześć oddawana ludziom

Bałwochwalstwem możemy nazwać również cześć oddawaną ludziom np. rzekomym „świętym”. Przestrogę przed tym znajdujemy w Dziejach Apostolskich 10:25,26 (BT):

„A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: „Wstań, ja też jestem człowiekiem

Czego uczymy się z tej relacji?

Otóż kiedy Korneliusz uklęknął przed Piotrem, niewątpliwie miał szczere intencje, ale zdecydowana reakcja Piotra pokazuje, że było to niestosowne. Czyżby zatem dzisiejsi święci byli znamienitsi od samych apostołów?

 

Mówienie, że poprzez inne osoby mamy dostęp do Boga (Np. Maria jest nazywana pośredniczką) jest również sprzeczne z tym o czym czytamy Jana 14:6:

„Odpowiedział mu Jezus: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”

Paweł potwierdził te słowa w  pierwszym liście do Tymoteusza 2:5 (BT):

„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus”

Słowa te wykluczają pośrednictwo: ludzi, aniołów, rzeźb czy obrazów w wielbieniu Boga. Czyż modląc się do Boga poprzez Maryję oraz „świętych” Kościoła Katolickiego nie pozbawiamy Pana Jezusa roli jedynego pośrednika?

Wyobrażenia Boga

Ze sprawozdania biblijnego wynika, że w czasie gdy Mojżesz poszedł na górę Synaj Izraelici dopuścili się bałwochwalstwa. Z biżuterii Izraelitów Aaron odlał posąg cielca mający przedstawiać Boga, który wyprowadził ich z Egiptu, o czym możemy przeczytać w Wyjścia 32:4 (BT)

„A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca ulany z metalu. I powiedzieli: „Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej”.

Ten posąg miał byś wyobrażeniem Jahwe co wynika z wersetu 5:

„A widząc to Aaron kazał postawić ołtarz przed nim i powiedział: „Jutro będzie uroczystość ku czci Jahwe

Czy Bóg pochwalił Izraelitów za pomysłowość? Nie. Tylko na prośbę (wstawiennictwo) Mojżesza nie zgładził wszystkich bałwochwalców, a i tak od miecza zginęło ponad 3000 osób.

Niektórzy uważają, że Bóg okazał gniew z uwagi na posąg cielca. Czy uważasz, że  gdyby Aaron odlał posąg mężczyzny to Bóg zareagował by inaczej?

Nie, gdyż dostali wyraźny o zakaz sporządzania wizerunków Boga czy to w kształcie mężczyzny czy też w kształcie zwierzęcia. Patrząc na często zapaskudzone przez ptaki, lub zjedzone przez korniki religijne rzeźby łatwo dostrzec mądrość takiego postanowienia.

Czy w kościołach znajdziemy wizerunki Boga. Okazuje się, że w kościołach są nawet wizerunki „Trójcy”! (Zobacz ilustracje w art. „Symbole Trójcy Świętej„)

Jeżeli chodzi o kult wizerunków to zwrócił na niego uwagę Sobór Trydencki zwołany w XVI wieku w słowach:

Należy je otaczać szacunkiem i uwielbieniem … Oddawana im cześć przechodzi na ich pierwowzory, toteż za pośrednictwem wizerunków, które całujemy i przed którymi odkrywamy głowy oraz padamy na twarz, adorujemy Chrystusa i wielbimy świętych, których one nam przypominają”.

Przytoczony przykład z księgi Wyjścia jasno pokazuje, że Bóg w tej sprawie ma diametralnie odmienne zdanie.

Prorok Izajasza w 44:18-20 (BT II) ostrzega:

„[Tacy] nie mają świadomości ani zrozumienia, gdyż [mgłą] przesłonięte są ich oczy, tak iż nie widzą, i serca ich, tak iż nie rozumieją.
Taki się nie zastanawia; nie ma wiedzy ani zrozumienia, żeby sobie powiedzieć: „Jedną połowę spaliłem w ogniu, nawet chleb upiekłem na rozżarzonych węglach, i upiekłem mięso, które zajadam, a z reszty zrobię rzecz obrzydliwą! Będę oddawał pokłon kawałkowi drzewa!”
Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd. On nie może ocalić swej duszy i powiedzieć: „Czyż nie jest fałszem to, co trzymam w ręku?

Czyż fragment ten nie daje nam wiele do myślenia? Czym różni się drewno z którego wykonano wizerunek od drewna palonego w ogniu?

Dzisiaj wielu pielgrzymów udaje się w długą podróż licząc na uzdrowienie lub inny cud będący dziełem „świętego obrazu”. Zakładając, że nie chodzi pielgrzymom o moc obrazu,  to czy uzdrowienia  nie mógłby Bóg dokonać w innym miejscu, np. w lokalnym kościele lub nawet w domu?  Do kogo lub czego jest zatem pielgrzymka? (W Izraelu była tylko JEDNA świątynia Jahwe).

Ostrą przestrogę „produkowania” takich miejsc kultu znajdujemy w Księdze Królów 17:9-12:

„I wymyślili sobie Izraelici rzeczy przewrotne na przekór Bogu swemu, Jahwe. Zbudowali sobie wyżyny we wszystkich swoich miejscowościach — od wieży strażniczej aż do miasta warownego.
Ustawili sobie stele i aszery na każdym wyniosłym pagórku i pod każdym drzewem zielonym.
 I składali ofiary kadzielne tamże — na wszystkich wyżynach — podobnie jak ludy, które Jahwe usunął przed nimi. Spełniali czyny grzeszne, drażniąc Jahwe.
I służyli bożkom, o których Jahwe powiedział im: „Nie czyńcie tego!”

Bóg swoje, a lud swoje. Skąd my to znamy?

Księga Kapłańska jasno ostrzega w 26:1 ( BT II):

„Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie stawiali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kraju kamieni rzeźbionych, aby im oddawać pokłon, bo ja jestem Jahwe, Bóg wasz”

Przemierzając nasz kraj w szerz i wzdłuż, co chwila będziemy mijali, kapliczki, krzyże i przydrożne figury, którym ludzie oddają cześć chociażby poprzez zdjęcie nakrycia głowy lub „przeżegnanie się”. Wielu wydaje się, że czynią to na chwałę Boga, zapominając o tym, że to Bóg ustala zasady jak należy go wielbić!

Czy mnogość wersetów zakazujących kultu wizerunków nie powinna skłaniać do zadania sobie pytania: Czy moja forma oddawania czci, podoba się Bogu? (zobacz również wpis pt. „Czy trynitarze trzymają się biblijnych zasad„)