Czy Pismo Święte uczy o Trójcy?

Baptisma — słowo tłumaczone na chrzest

W większości polskich przekładów, tłumacze Pisma Świętego słowo „chrzest”  wstawiają tam, gdzie występuje w grece wyraz baptisma.

Baptisma w Nowym Testamencie znajdujemy wg. Stronga 22 razy (nr 908) i jak czytamy w tej konkordancji, dosłownie znaczy ono  „zanurzenie”. Przykładem użycia tego słowa w takiej formie, może być ewangelia Mateusza 21:25, gdzie Jezus pyta faryzeuszy, skąd pochodził chrzest Jana. W „Komentarzu Żydowskim do Nowego Testamentu” słowa te przetłumaczono w następujący sposób:

Zanurzenie Jochananowe — skąd pochodziło?”

Jeżeli chodzi o słowo baptizo tłumaczone na „chrzcić”, „ochrzczony” to według konkordancji Stronga (Nr 907) występuje ono w Nowym Testamencie około 80 razy i znaczy „zanurzyć, zanurzony”.

Słowo to znajdujemy między innymi w ewangelii Mateusza 3:16. W Przekładzie Interlinearnym w tym miejscu czytamy:

Zostawszy zanurzonym zaś, Jezus zaraz wyszedł z wody.”

W Biblii występuje również w kontekście chrztu”, 14 razy słowo baptistes, odnoszące się do osoby dokonującej zanurzenia. Konkordancja Stronga oznacza je numerem 910, wyjaśniając, że to słowo dosłownie znaczy „zanurzający”.

Przykładem jest tu werset z Mateusza 3:1, gdzie w  przekładzie Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu, werset ten jest oddany jak poniżej:

W tych dniach Jochanan Zanurzyciel przybył na pustynię J’hudzka i zaczął głosić 'naukę.

Czterokrotnie w Nowym Testamencie użyto również jeszcze innego słowa bapismos tłumaczonego na „zanurzenie, obmycie”, oraz trzykrotnie słowa bapto, tłumaczonego na „zanurzyć, farbować przez zanurzenie”.

Wynika z tych przykładów jednoznacznie, że konsekwentnie gdzie czytamy w greckim „baptisma”, powinno być to słowo przetłumaczone na „zanurzenie”. Słowo „chrzest” nie jest bowiem tłumaczeniem znaczeniowym biblijnego baptizo, lecz terminem przyjętym przez tradycję.

Skąd zatem wzięło się ono w polskich przekładach Biblii?

Chrzest 

Istnieją dwie główne hipotezy etymologiczne dotyczące słowiańskiego słowa „chrzest”:

  • pochodzenie od Christus / Krist (hipoteza chrystologiczna),
  • pochodzenie od słowa krzyż / krest / krьstъ (hipoteza krzyżowa).

Jeden z „Braci Polskich”, Marcin Czechowic (1532-1613) zauważa:

„Bo krzest i Krzciciel, abo od krześlania, abo od krzyża, który starzy Słowacy krestem nazywają, jest nazwany, przeto iż tego dzieciokrzczeńcy przy dziatkach małych, gdy je czarują, używają. Abo więc od krzyżma, którym je smarują, oprócz Słowa Bożego…”

Pokazuje to, że  świadomość problemu istniała już w XVI w. W książce „Semiotyczne i lingwistyczne znaczenia krzyża” Boris Uspienski na temat pochodzenia słowa „chrzest” napisał:

„Związek pomiędzy wyrazami „krzyż” i „chrzest” występuje we wszystkich (o ile mi wiadomo) językach słowiańskich. W staro-cerkiewno-słowiańskim mamy крьстити, w rosyjskim крестить itd. – wszystkie te słowa oznaczają „chrzcić” i etymologicznie wywodzą się od słowa „krzyż”. (…)

Prof. Jan Miodek w artykule „Kciuk i… chrzest” opublikowanym w Gazecie Wrocławskiej (2013) wyjaśnia:

„Nietrudno je określić: to „ten, który chrzci” (jak wiadomo, w czasie chrztu kapłan właśnie wielkim palcem, czyli kciukiem, umoczonym w oleju świętym, namaszcza dziecko – robiąc znak krzyża).”

W średniowieczu główny nacisk kładziono nie na filologiczną wierność greckiemu baptizō, lecz na praktykę misyjną i włączanie ludzi do wspólnoty Kościoła, często pod znakiem krzyża. Niestety nie rzadko czyniono to ogniem i mieczem.

Boris Uspienski napisał:

„W Kościele prawosławnym katechumenizację tłumaczono jako оглашение (nauczanie), lecz na Zachodzie, w średniowieczu, określano ją mianem prima signatio lub signaculum crucis, co oznacza „znak krzyża czyniony po raz pierwszy”. Dlatego właśnie znak krzyża poprzedzający chrzest (prima signatio) miał ścisły związek z samym obrzędem przyjęcia danej osoby do wspólnoty wiernych, a co za tym idzie słowem „krzyż” zaczęto określać także chrzest (jest to klasyczny przykład metonimii).”

Z biegiem stuleci słowo „chrzest” nabrało znaczenia oderwanego od swego pierwotnego pochodzenia. Dziś mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wywodzi się ono od słowa „krzyż” i że jego związek z greckim baptizō jest jedynie pośredni.

Nie uważamy jednak, że posługiwanie się terminem „chrzest” jest niewłaściwe, gdyż słowo to na trwałe zakorzeniło się już w języku polskim.

Baptizo znaczy zanurzenie

Jak z powyższego wynika, w późniejszym chrześcijaństwie doszło do przesunięcia akcentu: w miejsce pierwotnego znaczenia słowa baptízō, związanego z zanurzeniem w wodzie, zaczęto podkreślać inny symbol — znak krzyża czyniony nad nowo nawróconymi.

W książce Krzyż. Symbol odkupionego człowieka”, Anselm Grün OSB uzasadnia to następująco:

„W sakramencie chrztu człowiek zostaje opieczętowany znakiem krzyża, (…). Opieczętowanie znakiem krzyża w akcie chrztu jest oddaniem się na własność Bogu …”

W wielu kościołach, po polaniu wodą głowy dziecka, kapłan czyni kciukiem na jego czole znak krzyża.

Czy polanie głowy dziecku lub uczynienie znaku krzyża na jego czole jest praktyką biblijną? Próżno szukać takiego nauczania w Piśmie Świętym.

Jak zatem zanurzano (chrzczono) w czasach apostolskich?

Już samo słowo baptizo wskazuje na potrzebę całkowitego zanurzenia w wodzie. Dlatego opisywane w Biblii chrzty odbywały się w rzekach lub wodnych zbiornikach umożliwiających takie zanurzenie.

W Ewangelii Mateusza 3:16  czytamy o Jezusie:

„A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody …” (BWP)

Podobnie w Ewangelii Marka 1:10 czytamy podobnie, że Jezus: „… wychodził z wody …”. Czy istniałaby potrzeba wchodzenia do wody, gdyby chodziło jedynie o polanie głowy?

Jednota Braci Polskich w opracowaniu „Mikvech y chrzest wodny uważa, że zanurzenie powinno odbywać się w otwartych zbiornikach wodnych (żywa woda), a nie basenach, baptizeriach, czy chrzcielnicach. W ich opracowaniu na temat chrztu czytamy:

„Chrzest wodny, czyli kąpiel odrodzenia to w swej istocie mikveh, której udziela sam YHWH, Źródło Wód Żywych, Źródło Ducha Świętego. Dlatego musi być ona przyjmowana przez całkowite zanurzenie ciała w wodzie żywej, to znaczy wodzie bijących źródeł, rzek, jezior przepływowych lub mórz.”

Zanurzenie czy polanie głowy?

Niektórzy twierdzą jednak, że wchodzono do płytkiej wody i jedynie polewano głowę. Często tak chrzest przedstawiono na wielu obrazach i freskach. Jezus stoi po kostki w wodzie lub nawet poza nią a Jan Chrzciciel polewa mu jedynie wodą głowę.

Jest to jednak sprzeczne ze znaczeniem omawianego słowa baptizo.

Gdyby chodziło tylko o polanie głowy lub pokropienie, zapewne natchnieni pisarze użyliby innego słowa greckiego takiego jak „rhantizo”.

Jednakże to słowo  oznaczające „pokropienie” czy „polanie”, nigdzie nie zostało użyte  w związku z „chrztem” oznaczającym zanurzenie.

Zobaczmy, czego o zanurzeniu (chrzcie) dowiadujemy się z Pisma Świętego.

W Jana 3:23 czytamy w Przekładzie Interlinearnym:

„Był zaś i Jan zanurzający w Ainon blisko Salem, bo wody liczne były tam, i przybywali i byli zanurzani.”

Jan chrzcił tam, gdzie było dużo wody, jak czytamy w Biblii Warszawskiej. Jaki byłby sens, aby było „dużo wody”, jeżeli chodziłoby tylko o polanie głowy?

W Dziejach Apostolskich 8:36,38,39 znajdujemy inny przykład (wg. Przekładu Interlinearnego):

Gdy zaś jechali po drodze, przyszli do jakiejś wody. I mówi trzebieniec: Oto woda. Co zabrania ja zostać zanurzonym? I zeszli jeden i drugi do wody: Filip i trzebieniec. I zanurzył go. Gdy zaś weszli z wody …”

W tym fragmencie czytamy, że znaleźli zbiornik wody, zeszli do wody a Filip dokonał aktu zanurzenia …  a nie pokropienia czy polania.

W artykule: „Czym jest chrzest — w poszukiwaniu językowej wierności” autor Konstanty Wiazowski napisał:

„Dowodem na to, że nowotestamentowy chrzest jest zanurzeniem, w greckim tekście po słowie chrzest (baptidzo) znajduje się przyimek en lub eis. A en to zawsze w, a więc zanurzenie w wodzie. Biblijna konsekwencja i logika wymagają, aby tak bliskie sobie teksty harmonizowały ze sobą i wyrażały jedną myśl…”

Zanurzenie w śmierci

 Za chrztem poprzez zanurzenie świadczy również porównanie go do pogrzebu czy śmierci. Człowiek zostaje pogrzebany i jedynym możliwym powrotem do życia jest zmartwychwstanie. Symboliczna śmierć i zmartwychwstanie do nowego życia w Chrystusie znajdują potwierdzenie tylko wtedy, jeśli dokonujemy całkowitego zanurzenia, a nie jedynie polania głowy wodą.

Podczas zanurzenia człowiek na moment znika z pola widzenia obserwatora, by następnie wynurzyć się jako nowy człowiek — wierzący w Jezusa i pragnący iść Jego śladami.

W liście do Kolosan 2:12 czytamy (Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu):

zostaliście pogrzebani wraz z Nim przez zanurzenie i w jedności z Nim zostaliście też razem z Nim wskrzeszeni przez wierność Boga, którą okazał On, gdy wskrzesił Jeszuę z martwych.

 Podobnie w  Liście do Rzymian 6:4 Paweł napisał:

„Przez zanurzenie w Jego śmierć zostaliśmy wraz z Nim pogrzebani; aby jak przez chwałę Ojca Mesjasz został wskrzeszony z martwych, tak byśmy i my mieli nowe życie.

Trudno nie zauważyć, że tłumaczenie „zanurzenie” nadaje tym słowom głębszy i bardziej spójny sens, zgodny z obrazem pogrzebu i zmartwychwstania, którego używa Paweł.

Według Jamieson-Fausset-Brown Bible Commentary, w Rzymian 6:4 chodzi o to, że „przez to samo zanurzenie, które publicznie wprowadza nas w Jego śmierć, stajemy się uczestnikami także Jego pogrzebu” — co jednoznacznie łączy obraz chrztu z pogrzebem i nowym życiem.

Niestety, odejście od pierwotnego znaczenia słowa baptízō pociągnęło za sobą również zatarcie sensu tej symboliki. W miejsce wyraźnego zanurzenia w śmierci i nowego narodzenia wprowadzono uproszczony ryt, przez co zniekształcony został zarówno kontekst, jak i pierwotne przesłanie tego aktu wiary.

„Ponurzanie” i „Bracia Polscy”

Dążący do powrotu do pierwotnego chrześcijaństwa Bracia Polscy szybko dostrzegli, że tłumaczone w Piśmie Świętym słowo „chrzest” nie oddaje biblijnego znaczenia greckiego „baptízō”.

W książce „O ponurzaniu chrystyańskim” wydanej w 1570 roku Piotr z Goniądza napisał:

„Jeśli tak mówią: ‘ego te baptizo’, to jest ‘ja ciebie ponurzam’, a nie ponurza go, ale polewa mu głowę trochą wody, tedy to mówiąc nie Bogu służy, ale diabłu, bo się kłamstwo w jego słowiech najduje (…) I bez wątpienia gdzie się to dzieje, że tylko trochę głowy dzieciątku nierozumnemu i przez to też niewierzącemu polewają i tak mówią: ‘ja ciebie chrzczę’, tam się nie Chrystusowa sprawa dzieje, ponieważ tam i słów, i rzeczy od Chrystusa ustawionej nie masz, ale sprawa antychrystowa, (…)

Bracia Polscy” trafnie odczytali znaczenie słowa baptízō. Byli świadomi, że chodzi o „ponurzanie”, czyli zanurzenie, a nie o polanie głowy wodą.

Zdarza się, że również niektóre współczesne przekłady Pisma Świętego oddają to słowo w sposób znaczeniowy, tłumacząc je jako „zanurzenie”.

Jednym z nich jest Komentarz Żydowski do Nowego Testamentu autorstwa Davida H. Sterna, gdzie w Ewangelii Łukasza 3:21 czytamy:

„Kiedy wszyscy dawali się zanurzyć, również Jeszua został zanurzony. Gdy się modlił, niebo się otworzyło.”

Zwrot zanurzony pojawia się również w Nowej Biblii Gdańskiej, w Ewangelii Mateusza 3:16 gdzie czytamy:

A gdy Jezus został zanurzony, zaraz wystąpił z wody…

Podobnie w Przekładzie interlinearnym w Ewangelii Marka 1:8 czytamy:

„Ja zanurzyłem was (w) wodzie, on zaś zanurzy was w Duchu Świętym.”

Jak widać na tych przykładach, pozostawienie znaczeniowego tłumaczenia słowa baptízō jako „zanurzenie” nadaje wielu wersetom nowe, bardziej spójne z kontekstem biblijnym brzmienie.

Czy Pismo Święte naucza o chrzcie niemowląt?

Pismo Święte nie naucza o chrzcie niemowląt. Niektórzy sugerują jednak, że w Biblii znajdujemy wzmianki o chrzcie całych rodzin, a skoro chrzczono „całe domy”, to miało to obejmować również dzieci.

Jako przykład przywołuje się często opis dozorcy więziennego, z Dziejów Apostolskich 16:31–34 (BW):

A oni rzekli: Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty i twój dom. I głosili Słowo Pańskie jemu i wszystkim, którzy byli w jego domu. Tejże godziny w nocy zabrał ich ze sobą, obmył ich rany, i zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy.”

Warto zwrócić uwagę, że:  Słowo było głoszone wszystkim, w jego domu. Rodzi się więc pytanie, czy głoszono je również niemowlętom, o ile takie rzeczywiście tam były.

Drugą istotną kwestią są słowa: „Uwierz w Pana Jezusa”. Wiara w to, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem, zakłada świadomą decyzję, do której małe dziecko nie jest zdolne.

Tekst biblijny nie daje zatem podstaw, by twierdzić, że wśród „domowników” znajdowały się niemowlęta ani że były one objęte chrztem.

Co więcej, Biblia nie relacjonuje ani jednego przypadku chrztu dziecka czy niemowlęcia. Istotnym argumentem jest tu fakt, że sam Jezus został ochrzczony dopiero w wieku około trzydziestu lat.

Są też tacy, którzy próbują uzasadniać chrzest niemowląt słowami Jezusa, że „Królestwo Niebios należy do małych dzieci” (Mateusza 19:13–15). Jednak w tym fragmencie Jezus nie mówi o zanurzeniu ani o chrzcie. Posługuje się przykładem dzieci, aby ukazać, że ten, kto chce wejść do Królestwa Niebios, musi być — jak dziecko — pokorny i wolny od roszczeń.

Przeciwni chrzczeniu dzieci, byli również „Bracia Polscy”. Piotr z Goniądza w cytowanym już opracowaniu pisał:

„A  przeto głupia to  jest rzecz dziecińskiego krztu się do­magać, ponieważ dzieciątku żadnego pożytku nie przynie­sie. A choćby też dzieciątku nie zaszkodził, ale wżdy rodzi­com ten upór zaszkodzi, iż oni w Boskich rzeczach śmieją to czynić, czego Bóg czynić nie rozkazał…”

Nowy Testament ukazuje zanurzenie jako akt wiary i świadomego utożsamienia się z Mesjaszem. Aby jednak w pełni zrozumieć jego znaczenie, należy spojrzeć na chrzest w świetle wcześniejszego objawienia. Stary Testament dostarcza bowiem istotnych obrazów i typów, które rzucają światło na sens biblijnego zanurzenia.

Argumenty za zanurzeniem z pism Starego Testamentu

Jednym z argumentów na rzecz chrztu przez zanurzenie jest historia trędowatego Naamana. Jak podaje Pismo Święte, prorok Boży nakazał Naamanowi, żeby zanurzył się siedmiokrotnie w Jordanie.

Przeczytajmy ten fragment z 2 Księdze Królów 5:14 (Biblia Warszawska).

„Poszedł więc i zanurzył się w Jordanie siedem razy według słowa męża Bożego, a wtedy jego ciało stało się znowu czyste jak ciało małego dziecięcia.”

Hebrajskie słowo „tabal”, użyte w tym kontekście, oznacza: włożyć w ciecz, zanurzyć całkowicie w płynie, wprowadzić obiekt pod powierzchnię cieczy. We wszystkich znanych przekładach Starego Testamentu, takich jak BT, BWP, BP czy UBG, termin ten oddano jako „zanurzyć”.

Warto przy tym zwrócić uwagę, jak ten wyraz hebrajski dotyczący zanurzenia został przetłumaczony na grekę. W tłumaczeniu Septuaginty, czyli greckiego ST, tabal” zostało przetłumaczone greckim słowem baptízō” — co jednoznacznie wskazuje, że chodziło o pełne zanurzenie, a nie jedynie polanie głowy.

Takie rytualne zanurzenie było częstą praktyką wśród Żydów i znane było pod nazwą mikweh”, czyli rytualnej kąpieli oczyszczenia. Mikweh” obejmowało zanurzenie całego ciała i pełniło funkcję przygotowawczą przed wejściem w relację z Bogiem.

Dzięki temu kontekstowi nie dziwi fakt, że Jan Chrzciciel, działając w tradycji żydowskiej, stosował całkowite zanurzenie w wodzie jako symboliczny akt oczyszczenia i nawrócenia.

Biblijne zanurzenia znane ze Starego Testamentu (mikweh), takie jak Naamana w Jordanie, ukazują, że pełne zanurzenie było głęboko zakorzenione w biblijnej tradycji jeszcze przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Nowy Testament nie znosi tej symboliki, lecz nadaje jej pełniejsze, mesjańskie znaczenie, łącząc akt zanurzenia z wiarą w Jezusa oraz nową relacją z Bogiem.

W tym kontekście może pojawić się jednak pytanie o formułę chrztu, jaką znajdujemy w Ewangelii Mateusza: „w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

Jak należy rozumieć te słowa w świetle biblijnego nauczania o zanurzeniu? Czy odnoszą się one do dosłownej formuły wypowiadanej podczas zanurzania?

To zagadnienie wyjaśnimy w kolejnym śródtytule.

Chrzest w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego

Większość chrześcijaństwa przyjmuje, że chrzest powinien być udzielany „w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Takie twierdzenie opierają na formule zawartej w Ewangelii Mateusza 28:19. Słowa te w wielu kościołach są wypowiadane zarówno podczas polewania głowy wodą, jak i również w trakcie zanurzenia (np. w kościołach baptystycznych).

Istnieją jednak świadectwa tekstowe oraz opracowania wskazujące na krótsze warianty tego wersetu, niezawierające słów „w Imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.  Wynika z nich, że Jezus mówi jedynie: „Idźcie i czyńcie uczniów w imię moje”.

W opracowaniu Grzegorza Kaszyńskiego dotyczącym wersetu z Ewangelii Mateusza 28.19 znajdziemy aż 105 przekładów lub świadectw, w których werset ten posiada krótsze zakończenie, pozbawione formuły trynitarnej.

Kwestię autentyczności tej formuły omawialiśmy szerzej w artykule: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”.

W obszernym i wnikliwym opracowaniu o chrzcie pt. Chrzest wodny — Twila, autorstwa Roberta Kisiela czytamy na str. 95.

„Znaczenie imienia Jeszui Mesjasza (Jezusa Chrystusa) nie można dzielić z innymi osobami czy imionami, gdyż nie dano nam innego imienia, w którym możemy być zbawieni.”

Myśl ta znajduje potwierdzenie w Dziejach Apostolskich 4:12:

„I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni.”

Autor przytacza dziesięć argumentów przemawiających za udzielaniem chrztu wodnego wyłącznie w imieniu Jeszui Mesjasza, co pozostaje w zgodzie z apostolską praktyką opisaną w Dziejach Apostolskich, o czym jeszcze powiemy za chwilę.

Na problem pierwotnego brzmienia słów Jezusa zwraca uwagę również ks. Józef Kudasiewicz, który w książce „Jak rozumieć Pismo Święte” (s. 106)  napisał:

„Jakie więc słowa wypowiedział sam Jezus? Współcześni badacze przyjmują prawie powszechnie, że Jezus wypowiedział następujące zdanie:  […] udzielając chrztu w imię moje.”

Co do wątpliwości tych słów wypowiada się również Biblia Nazaretańska (wydanie 2018, Szofar):

„Z powodu skojarzenia z tzw. „formułą trynitarną chrztu” słowa „zanurzając je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” są czasami uznawane za dodatek.”

Rozważania jak powyżej prowadzą do pytania, czy obecne brzmienie Mateusza 28:19 nie stanowi późniejszego rozszerzenia redakcyjnego, ukształtowanego pod wpływem rozwijającej się doktryny trynitarnej?

Co mówią na ten temat bibliści?

W opracowaniu „Rozwój dogmatu trynitarnego. Perspektywa historiozbawcza” pod redakcją ks. Arkadiusza Barona, o. Jarosława Kupczaka OP oraz ks. Jana Daniela Szczurka, w rozdziale „Chrzest w czasach apostołów. Historia debaty” czytamy, że już w XIX wieku zwracano uwagę na problem pierwotnej formuły chrzcielnej.

W latach sześćdziesiątych XIX wieku francuski teolog i historyk Kościoła Edmond de Pressensé, w dziele Early Years of the Christian Church (wyd. ang. 1870), jednoznacznie opowiedział się za istnieniem w Kościele I wieku formuły chrzcielnej „w imię Pana Jezusa”.

Istotny wkład w tę debatę wniósł również Frederick Cornwallis Conybeare, brytyjski orientalista i teolog związany z Uniwersytetem Oksfordzkim. W artykule opublikowanym w 1901 roku na łamach Zeitschrift für die Neutestamentliche Wissenschaft przeanalizował on pisma Euzebiusza z Cezarei. Conybeare zauważył, że we wcześniejszych dziełach Euzebiusz cytował krótszą wersję perykopy Mt 28,19–20, natomiast w pismach późniejszych – powstałych po Soborze Nicejskim – posługiwał się znaną dziś wersją kanoniczną. Szczególnie wyraźnie widoczne jest to w V księdze Teofanii, gdzie perykopa ta cytowana jest trzykrotnie (Teophania V, 17, 46, 49).

Co znamienne, nawet biskup Frederick H. Chase, jeden z czołowych obrońców autentyczności potrójnego imienia w Mt 28:19, przyznawał, że pogodzenie „nakazu Chrystusa z praktyką jego pierwszych naśladowców” rodzi „poważne trudności” (serious difficulties), (The Lord’s Command to Baptize, Journal of Theological Studies, 1905, s. 508).

Podobny problem dostrzegał John A. Faulkner, profesor historii teologii w Drew Theological Seminary (USA), który pisał:

„Powszechna misja zawarta w Mat. 28. 19, 20, nie mogła być znana uczniom, gdyż ‘żyli oni przez lata w jawnym nieposłuszeństwie wobec uroczystego nakazu swego Mistrza’. (…) Jedyną realną przeszkodą jest to, że w Nowym Testamencie chrzest jest zawsze udzielany w imię Chrystusa, nie w imię Trójcy(Crises in the Early Church, 1912, s. 12, 13).

Bp Kazimierz Romaniuk w książce „Sakramentologia biblijna” (1991) na stronie 19 przyznaje:

„Znacznie częstsze są w Nowym Testamencie wzmianki o chrzcie „w imię Jezusa” lub w imię Pana Jezusa (por. Dz 2,38; 8,16; 10,48; 19,5; 1 Kor 6,11). […] Niewykluczone więc – to opinia większości dzisiejszych egzegetów – że formuła trynitarna jest tworem nieco późniejszym …”

Skoro słowa z Ewangelii Mateusza 28:19 pozostają przedmiotem dyskusji tekstualnej i historycznej, warto przyjrzeć się bliżej tekstom biblijnym opisującym, w czyje imię dokonywano chrztu w Piśmie Świętym.

Zanurzenie — w czyje imię?

Rozstrzygnięciem kwestii, w czyje imię powinno być dokonane zanurzenie, są relacje biblijne opisujące te wydarzenia. Jeżeli Jezus rzeczywiście nakazał chrzcić „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, należałoby oczekiwać, że bez trudu znajdziemy w Nowym Testamencie opisy zanurzeń dokonywanych zgodnie z tą formułą.

Byłoby bowiem co najmniej zastanawiające, gdyby najbliżsi naśladowcy Jezusa — apostołowie i pierwotny Kościół — mieli zignorować tak jednoznaczny nakaz swojego Nauczyciela.

Tymczasem relacje zawarte w wielu wersetach konsekwentnie wskazują, że zanurzenia dokonywano tylko „w imię Jezusa Chrystusa”.

Czy decydujące znaczenie nie powinno mieć świadectwo samego Pisma Świętego oraz praktyka pierwotnego Kościoła, opisana na kartach Nowego Testamentu? To właśnie relacje biblijne pozwalają ustalić, w czyje imię dokonywano chrztu w czasach apostolskich.

Czego naucza Pismo Święte?

Zwróćmy zatem uwagę na szereg fragmentów Pisma Świętego, które jednoznacznie wskazują, w czyje imię dokonywano chrztu w I wieku (cytaty pochodzą z Biblii Warszawskiej):

  • „… i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego” (Dz 2:38)
  • „Na nikogo bowiem z nich jeszcze nie zstąpił, bo byli tylko ochrzczeni w imię Pana Jezusa” (Dz 8:16)
  • „I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 10:48)
  • „A gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa” (Dz 19:5)
  • „Wstań, daj się ochrzcić i obmyj swoje grzechy, wezwawszy imienia Jego” (Dz 22:16)
  • „Czyż nie wiecie, że my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa Jezusa, w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni?” (Rz 6:3)
  • „Czy rozdzielony jest Chrystus? Czy Paweł za was został ukrzyżowany albo w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” (1 Kor 1:13)
  • „Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3:27)

Czy nie powinien niepokoić fakt, że nigdzie w Nowym Testamencie nie znajdujemy opisu chrztu dokonanego „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”?

Co więcej, Łukasz — autor Dziejów Apostolskich — w paralelnym sprawozdaniu z Ewangelii Łukasza 24:47, cytując słowa Jezusa, nie przytacza tej formuły:

„I że, począwszy od Jerozolimy, w imię jego ma być głoszone wszystkim narodom upamiętanie dla odpuszczenia grzechów.”

Ksiądz M. Maliński w książce „Po co sakramenty na str. 290 przyznaje, że chrzest Był chrztem w imię Jezusa (Dzieje Apostolskie 2,38; 8,16; 10,48; 19,5), później w imię Trójcy Świętej”.

Autor nie wyjaśnia jednak, co oznacza owo „później” ani jakie czynniki miały doprowadzić do tak zasadniczej zmiany praktyki chrzcielnej. Wydaje się więc logiczne przypuszczenie, że formuła „w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” upowszechniła się dopiero w okresie rozwoju dogmatu trynitarnego, po soborze nicejskim.

Podobnego zdania jest wielu naukowców badających ten temat.

W opracowaniu Aleksandra Brzemia-Bonarek ks. Szymon Drzyżdżyk – OD CHRZTU W IMIĘ JEZUSA DO CHRZTU W IMIĘ TRÓJCY ŚWIĘTEJ zauważono:

„… w Dziejach Apostolskich nie znajdujemy odwołania do chrztu „w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego”, lecz mowa jest o chrzcie w imię
Jezusa Chrystusa: „i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 2, 38); „Byli jedynie ochrzczeni w imię Pana Jezusa” (Dz 8, 16); „I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa” (Dz 10, 48); „przyjęli chrzest w imię Pana Jezusa” (Dz 19, 5).
W latach 60. XIX stulecia francuski teolog i historyk Kościoła Edmond de Pressencé w dziele Early years of the Christian Church (przekład angielski z 1870 roku), pisząc o Kościele I wieku, jednoznacznie wypowiedział się za istnieniem formuły chrzcielnej „w imię Pana Jezusa  […].”  

„Tym niemniej liczne odwołania do krótszego zakończenia Mateuszowej Ewangelii pozwalają przyjąć, że wezwanie do Trójcy Świętej pochodzące z Mt 28, 19–20 jest późniejszym (mniej więcej o jeden wiek w stosunku do czasu powstania tej Ewangelii) tekstem przyjętym z praktyki liturgicznej (chrzcielnej) Kościoła. Conybeare podaje przedział lat 130–140, czyli czasy na krótko przed narodzinami Tertuliana.

Oryginalność publikacji Conybeare’a nie polegała na tym, że jako pierwszy uznał on zakończenie Ewangelii według św. Mateusza za możliwą interpolację. Takie hipotezy przedstawiali już teologowie publikujący wcześniej od niego, jak Abraham Teller w XVIII wieku podczas  dokonywania redakcji i opracowania dzieła Thomasa Burneta De Fide et Officiis Christianorum, a w XIX wieku szkocki biblista i tłumacz z języków oryginalnych Robert Young.

Z kolei James Martineau podczas analizy lingwistycznej Mateuszowego tekstu uznał, że Chrystus mówi w tym fragmencie Ewangelii „językiem kolejnego stulecia”, co zdradza podejrzenie interpolacji tekstu. Współczesny Conybearowi uczony, anglikański teolog Armitage Robinson, w artykule odnoszącym się do chrztu napisanym jako hasło dla Encyclopeadia Biblica uznał, że zakończenie Ewangelii św. Mateusza nie cytuje dosłownie słów Chrystusa, lecz przekłada je na język Kościoła tamtych czasów i terenów (geograficznych).”

Czy zanurzenie w wodzie zmywa grzechy?

Chrzest jest ważnym elementem drogi zbawienia i publicznym wyznaniem wiary, jednak Pismo Święte konsekwentnie naucza, że odpuszczenie grzechów dokonuje się nie przez sam akt zanurzenia w wodzie, lecz przez przelaną krew Jezusa Chrystusa.

Apostoł Jan w 1 swoim Liście 1:7 napisał:

„Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.” (Biblia Warszawska, por. Hebrajczyków 9:14)

W  Liście do Rzymian 5:9 (BW) czytamy:

„Tym bardziej więc teraz, usprawiedliwieni krwią jego, będziemy przez niego zachowani od gniewu.”

Jak zatem rozumieć słowa  z Dziejów Apostolskich 22:16 (BW):

„A czemu teraz, zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić i obmyj grzechy swoje, wezwawszy imienia jego.”

Kluczowe znaczenie mają tu słowa: „wzywając Jego imienia”. To nie sam akt zanurzenia ma moc oczyszczającą, lecz wiara w zbawczą moc imienia Jezusa i złożonej za nasze grzechy ofiary.

Chrzest w wodzie jest jedynie zewnętrznym znakiem tego, co dokonuje się duchowo przez wiarę — zanurzeniem w Chrystusa w Jego śmierć i zmartwychwstanie. Sam akt chrztu nie usuwa grzechów ani nie zastępuje ofiary Chrystusa.

Potwierdzeniem są tu słowa z 1 listu Jana 2:1,2, gdzie czytamy:

„Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata.”

Gdyby przyjąć, że chrzest zmywa grzechy, należałoby zapytać: czy po każdym grzechu popełnionym po chrzcie należałoby ponownie się ochrzcić?

Odpowiedź Pisma jest jednoznaczna — nie! To Chrystus i Jego doskonała ofiara są trwałym fundamentem przebaczenia, obejmującym zarówno grzechy popełnione przed zanurzeniem, jak i te popełnione później.

Czym jest „chrzest za umarłych”?

Niektóre wspólnoty, jak mormoni czy Kościół Nowoapostolski, praktykują tzw. chrzest za zmarłych, powołując się na 1 List do Koryntian 15:29:

 „Cóż tedy uczynią ci, którzy się dają chrzcić za umarłych? Jeżeli umarli w ogóle nie bywają wzbudzeni, to po cóż się dają chrzcić za nich?” (BW)

Werset ten należy do najtrudniejszych fragmentów Pawłowych i bywa w różny sposób interpretowany. Czy powinien jednak służyć jako podstawa nauki o chrztach zastępczych? Nie, ponieważ Pismo Święte nie wspomina o tej praktyce w innych miejscach, poza tym jednym wersetem.

Paweł nie wyraża w nim swojej opinii ani nie twierdzi, że taki chrzest jest właściwy. Zauważa jedynie, że niektórzy w Koryncie go praktykowali. Cały kontekst 15 rozdziału pokazuje, że Paweł wykorzystał ten przykład jako argument za zmartwychwstaniem, które jest fundamentem chrześcijańskiej nadziei.

Nawet przyjmując, że chrzest za umarłych miał miejsce, pojawiają się istotne biblijne pytania:

  • Czy Bóg zbawia tylko tych zmarłych, którzy przyjęli taki chrzest przez zastępstwo innych? Biblia tego nie naucza.
  • Czy zmarły w ogóle chciałby, aby ktoś przyjął chrzest w jego imieniu?
  • Czy wcześniej naprawdę uwierzył w Jezusa jako Zbawiciela, co – zgodnie z Pismem – jest warunkiem przyjęcia chrztu?

Z całego 15 rozdziału wynika, że Paweł używa tego przykładu jako ilustracji dla Koryntian, by wzmocnić w nich wiarę w zmartwychwstanie i życie wieczne.

Werset z 1 Listu do Koryntian 15:29, wspominający o chrztach za umarłych, należy zatem rozumieć wyłącznie jako wzmocnienie wiary w zmartwychwstanie, a nie ustanowienie zwyczaju chrztu za zmarłych.

W kontekście tych rozważań warto przyjrzeć się różnym tłumaczeniom 1 Listu do Koryntian 15:29.

Inne przekłady 1 listu do Koryntian 15:29

Niektórzy bibliści uważają, że werset ten bywa błędnie tłumaczony. Według nich grecki przyimek „hypér”, który tradycyjnie oddawany jest w tym fragmencie jako „za”, powinien być tłumaczony raczej jako „zamiast”, „w imieniu”, „z powodu” lub „aby” (por. Słownik grecko-polski, red. Zofia Abramowiczówna, t. 4, s. 409).

Zobaczmy, jak w niektórych nowszych przekładach oddano ten werset:

  • Przekład Nowe Przymierze: „[Wracając do zmartwychwstania,] jeśli go nie ma, to co mają zrobić ci, którzy przyjmują chrzest ze względu na umarłych? Jeśli umarli nie zmartwychwstają, po co się z ich powodu chrzcić?
  • Przekład Nowego Świata: „W przeciwnym razie cóż uczynią ci, którzy dają się ochrzcić, aby być umarłymi? Jeżeli umarli wcale nie mają być wskrzeszeni, to dlaczego również ci dają się ochrzcić, aby być takimi?
  • Przekład dosłowny EIB: „W przeciwnym razie, co zrobią ci, którzy są chrzczeni ze względu na umarłych? Jeśli umarli w ogóle nie są wzbudzani, to po co są ze względu na nich chrzczeni?”
  • Nowa Biblia Gdańska: „A co uczynią ci, którzy się chrzczą dla umarłych? Jeśli umarli w ogóle nie są wskrzeszani, dlaczego się chrzczą dla umarłych?”

Jak widać, tłumaczenia tego wersetu są różne. Niektórzy uważają, że Paweł jedynie wskazywał, iż ci, którzy byli chrzczeni, symbolizowali swoją śmierć i łączyli się z umarłymi w Chrystusie, albo że dokonywali zanurzenia „ze względu na” wierzących zmarłych.

W jednym z opracowań zamieszczonych na stronie 2001translation.org/about/spurious-texts zwrócono uwagę na możliwość dodania tych słów przez zwolenników Marcjona, którzy propagowali własne wersje listów Pawła. Marcjonici jak czytamy w opracowaniu: „mieli też inne dziwactwo… chrzcili zmarłych!”

Ostatecznie każdy czytelnik musi samodzielnie ocenić, które tłumaczenie najlepiej oddaje sens greckiego tekstu. Niemniej jednak jasno widać, że Paweł nie popierał takiej praktyki, lecz użył jej jedynie, by wzmocnić przesłanie dotyczące zmartwychwstania.

Zanurzenie w Duchu Świętym

W Piśmie Świętym, obok zanurzenia w wodzie, znajdujemy również naukę o zanurzeniu (chrzcie) w Duchu Świętym. Zapowiedź tego wydarzenia znajdujemy w Dziejach Apostolskich 1:5:

„Już o niej słyszeliście. Mówiłem wam, że Jan zanurzał w wodzie, lecz wy za kilka dni zostaniecie zanurzeni w Duchu Świętym. (Słowo Życia)

Podczas chrztu wodnego człowiek publicznie poświadcza swoją wiarę w Jezusa Chrystusa. Zanurzenie w wodzie jest świadomą decyzją służenia Ojcu oraz Jego Synowi.

Chrzest w Duchu Świętym ma jednak zupełnie inny charakter. Nie jest on udzielany przez ludzi, lecz pozostaje wyłącznie w gestii Boga i Jezusa.

Symbolicznie, w chrzcie wodnym umieramy dla tego świata, aby żyć dla Boga i Jezusa. Zanurzenia w Duchu Świętym doświadczamy wtedy, gdy Bóg  potwierdza naszą przynależność do siebie. Czytamy o tym w 2 Liście do Koryntian 1:22:

„wycisnął na nas pieczęć swojej własności i dał nam do serc Ducha Świętego jako gwarancję przynależności do Niego.(Słowo Życia)

Dany nam przez Boga Duch Święty pomaga wierzącym wydawać jego owoc i prowadzić życie godne Boga i Jezusa.

Sam Jezus zapewnia, że nasz niebiański Ojciec — jak czytamy w Ewangelii Łukasza 11:13 — „chętnie da Ducha Świętego tym, którzy Go o to proszą”.

Zanurzenie w Duchu Świętym jest suwerennym działaniem Boga wobec wierzących. Wiąże się z Jego obecnością w naszym życiu. Naturalnie rodzi się więc pytanie o dary Ducha Świętego, które w Piśmie Świętym są ukazywane jako jeden z przejawów tego Bożego działania.

Dary Ducha Świętego

Z kart Nowego Testamentu wynika, że w I wieku n.e. chrześcijanie otrzymywali różnorodne dary, związane z Duchem Świętym. Apostoł Paweł wyraźnie podkreśla tę różnorodność w 1 Liście do Koryntian 12:30 (BW), zadając retoryczne pytania:

„Czy wszyscy mają dary uzdrawiania? Czy wszyscy mówią językami? Czy wszyscy je wykładają?

Odpowiedź jest oczywista — nie wszyscy otrzymywali te same dary. Bóg udziela ich według swojej woli i w określonym celu.
Tym, co rzeczywiście wyróżniało chrześcijan, nie były nadzwyczajne przejawy duchowe, lecz miłość. To ona stanowiła podstawowy znak rozpoznawczy uczniów Chrystusa — nie dary, lecz postawa serca.

Tymczasem wiele współczesnych wspólnot charyzmatycznych uważa „mówienie językami”, za dowód szczególnego wybrania lub duchowej wyższości. Rodzi to pytanie: czy samo posiadanie takich przejawów duchowych rzeczywiście świadczy o autentyczności wiary — zwłaszcza jeśli towarzyszy im przyjmowanie dogmatów i praktyk nieznajdujących potwierdzenia w Piśmie Świętym?
Czy dzisiaj prawdziwych chrześcijan rozpoznajemy po posiadaniu darów Ducha Świętego? Pismo Święte uczy jednoznacznie, że kryterium rozpoznania uczniów Chrystusa jest: Miłość. Paweł, w 1 Liście do Koryntian 13:8 (BW) napisał:

Miłość nigdy nie ustaje; bo jeśli są proroctwa, przeminą; jeśli języki, ustaną, jeśli wiedza, wniwecz się obróci.”

Nie twierdzimy, że współcześni chrześcijanie nie posiadają dzisiaj darów od Boga. Warto jednak pamiętać o nauce z 1 Listu do Koryntian 12:7-10 (BW), gdzie Paweł jasno pokazuje, że dary są zróżnicowane, podporządkowane wspólnemu pożytkowi i rozdawane według woli Ducha, a nie jako znak duchowej elitarności:

„A w każdym różnie przejawia się Duch ku wspólnemu pożytkowi.
Jeden bowiem otrzymuje przez Ducha mowę mądrości, drugi przez tego samego Ducha mowę wiedzy,
Inny wiarę w tym samym Duchu, inny dar uzdrawiania w tym samym Duchu.
Jeszcze inny dar czynienia cudów, inny dar proroctwa, inny dar rozróżniania duchów, inny różne rodzaje języków, inny wreszcie dar wykładania języków.”

Narodziny z góry

A czym jest narodzenie z wody i Ducha, o którym wspomina Nikodemowi Jezus w Jana 3:5 (BW)?

„Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.

W wersecie siódmym Jezus mówi wyraźnie o konieczności narodzenia na nowo. Greckie „γεννηθῇ ἄνωθεν” (gennaó anóthen), tłumaczone na  „narodzony na nowo” czy ponownie narodzony”, dosłownie, znaczy „zrodzenie z góry” lub „zrodzenie z nieba”.

Narodzenie „z Ducha” – odnosi się więc do duchowego odrodzenia, przemiany serca i życia pod kierownictwem Ducha Świętego. To Duch dokonuje wewnętrznej przemiany, nadając nową naturę i umożliwiając życie jako dziecko Boże.

Zwróćmy uwagę na trzy poniższe wersety:

Jana 1:12,13 –  „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię jego, Którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga”.

Rzymian 8:16 – „Ten to Duch świadczy wespół z duchem naszym, że dziećmi Bożymi jesteśmy.

1 Jana 3:1,2 – „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy. Dlatego świat nas nie zna, że jego nie poznał. Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest.

Chrzest może być widziany jako zewnętrzny znak narodzenia „z wody”, podczas gdy Duch Święty dokonuje wewnętrznej przemiany — narodzenia „z Ducha”. Oba te aspekty razem umożliwiają pełne wejście do życia jako dziecko Boże. Chrzest nie jest więc sam w sobie końcem chrześcijańskiej drogi, lecz jej początkiem; dopiero narodzenie z Ducha otwiera drogę do prawdziwej relacji z Bogiem.

Kto może dokonać zanurzenia?

To kolejne pytanie, które może się pojawić w związku z tematem chrztu. Naszym zdaniem, każdy dojrzały ochrzczony Chrystianin, może dokonać aktu zanurzenia w wodzie. Oczywiście w założeniu, że sam przejawia wiarę w Jezusa Jako Mesjasza i Zbawiciela zgodnie z tym, czego naucza Pismo Święte.

Nie trzeba mieć do tego żadnego specjalnego uprawnienia. Nie jest bowiem ważny ten, co zanurza, ale osoba, która uwierzyła w Jezusa jako Mesjasza, Pana i Zbawiciela. Jak pisał Paweł nie ten, co sieje czy podlewa jest ważny, ale Bóg, który daje wzrost!

W I wieku zwracanie uwagi na tych, co dokonywali zanurzenia, prowadziło wręcz do podziałów. Paweł przestrzega w 1 Liście do Koryntian 3:4, aby nie mówić „Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy”.

Najwyraźniej, niektórzy szczycili się, kto dokonywał ich zanurzenia.

Może dlatego Pan Jezus nie chrzcił osobiście, ale jego uczniowie, co wynika z Jana 4:1,2.

„A kiedy Pan dowiedział się, iż wśród faryzeuszów mówiono, że On, Jezus, zdobył sobie więcej uczniów i ochrzcił więcej niż Jan
Choć w rzeczywistości chrzcili uczniowie Jezusa, a nie On sam.”

Apostoł Paweł natomiast napisał, że zanurzył tylko kilka osób, jak czytamy w 1 liście do Koryntian 1:14-16 (BW).

„Dziękuję Bogu, że nikogo z was nie ochrzciłem prócz Kryspa i Gajusa, Aby ktoś nie powiedział, że jesteście w imię moje ochrzczeni.  Ochrzciłem też i dom Stefana; poza tym nie wiem, czy kogo innego ochrzciłem.”

Jak z tego wynika, nie miało znaczenia, kto udzielał chrztu. Zwracanie na to uwagi może niepotrzebnie prowadzić do podziałów.

Ja jestem Pawłowy, a ja Apollosowy

Co gorsze, w wielu kościołach „chrzest” bywa traktowany jako akt przynależności do określonego ugrupowania. Niektórzy mówią, parafrazując słowa Pawła: „Jestem Zielonoświątkowy”, a ja „Adwentystowy”.

Czy tak, rzeczywiście o chrzcie” uczy nas Pismo Święte?

Zanurzenie w imię Jezusa Chrystusa sprawia, że ochrzczony należy do Boga i Chrystusa, a nie do ludzkiej organizacji religijnej. Jak pisze Paweł w 1 Liście do Koryntian 7:22: świadomie stajemy się niewolnikami Chrystusa, a nie ludzi. W wersecie 23 czytamy:

„Drogoście kupieni; nie stawajcie się niewolnikami ludzi.

Wszyscy, którzy dostępują zanurzenia, muszą być zjednoczeni w Chrystusie. Tym, który oddał za nas swoje życie, i którego uznajemy za Pana i Głowę Zboru”.

W liście do Galatów Gal 3:27,28 (BWP) czytamy:

„Wszyscy bowiem zostaliście ochrzczeni, aby wejść w jedność z Chrystusem i przyoblec się niejako w ChrystusaNie ma już podziału ludzi na Żydów i nie-Żydów, na niewolników i wolnych, na mężczyzn i kobiety; wszyscy jesteście jedno w zjednoczeniu z Jezusem Chrystusem.

Osoba zanurzona w Chrystusie niejako przyodziewa się w Chrystusa i jest z Nim w jedności. W konsekwencji traktuje innych ochrzczonych jako swoich duchowych braci i duchowe siostry.

Kto może zostać zanurzony?

W niektórych grupach wyznaniowych zanurzenie musi być poprzedzone długotrwałym nauczaniem.

Niemniej przy chrzcie” opisanym w dniu po Pięćdziesiątnicy, jedynym wymaganym warunkiem była wiara w Chrystusa, poprzedzona tylko krótkim wykładem Piotra.

Jak czytamy w Dziejach Apostolskich 2:41

„Ci więc, którzy przyjęli słowo jego, zostali ochrzczeni i pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz.”

Filip również poświęcił niewiele czasu, żeby wyjaśnić Etiopczykowi  „o kim prorok mówi. Jak czytamy w Dziejach Apostolskich 8:36 po zrozumieniu roli Jezusa, eunuch zapytał Filipa, który zwiastował mu dobrą nowinę: „cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?. Co odpowiedział mu ewangelizator? Zobaczmy werset 37.

„Filip zaś powiedział mu: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.

Oczywiście nie oznacza to, że osoba chcąca dostąpić zanurzenia, nie musi mieć żadnej wiedzy i może wierzyć, w co tylko zechce. Etiopczyk wierzył w Boga JHWH i czytał Słowo Boże. Znał zasady dotyczące właściwego postępowania i jako prozelita się do nich stosował. Wystarczyło tylko, wyjaśnić mu na podstawie Pism Kim jest Jezus.

Paweł w Dziejach Apostolskich  10:47 (BW) zapytał:

Czy może ktoś odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego jak i my? I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Wtedy uprosili go, aby pozostał u nich kilka dni.”

Czy możemy osobom, które trzymają się tego, co naucza Pismo i które chcą wyznać wiarę w Chrystusa zabronić zanurzenia? Czyż nie jest to ich osobisty wybór, jak również akt wiary?

Nie zapominajmy, że chrzest to dopiero początek drogi.

Czy zostałeś ochrzczony?

Większość osób uznających się za chrześcijan odpowiada, że jest ochrzczona. Warto jednak rozważyć, czy nasz chrzest był zgodny z tym, co na jego temat mówi Biblia.

Jak uważasz? Czy możemy do zanurzenia zaliczyć polanie, czy pokropienie głowy?

Czy chrzest niemowląt nieświadomych tego, czym jest wiara w Chrystusa, jest zgodny z Biblią ?

Przed dylematem stoją również osoby ochrzczone w Imię Trójcy, czyli w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Czy znasz chociaż jeden taki chrzest opisany w Biblii? Czy Słowo Boże nie uczy, że powinniśmy być zanurzeni w imię Jezusa?

Czasami chrzest jest traktowany jako akt przyłączenia się do danej wspólnoty czy religii. Jest to smutne, gdyż chrzest jest czymś znacznie ważniejszym niż akt przystąpienia do jakiegoś wyznania!

Osoby zmieniające przynależność religijną mogłyby wówczas przyjmować chrzest nawet kilka czy kilkanaście razy.

Ruch ekumeniczny na podstawie dyrektywy drugiego Soboru Watykańskiego rozpoczął starania sformalizowania aktu wzajemnego uznawania chrztu przez kilka różnych chrześcijańskich religii.

Czy dla Chrześcijan ważniejsze są jednak jakieś ustalenia kościołów, czy to, co o chrzcie naucza Pismo Święte?

A co myślisz o osobach przyjmujących powtórnie chrzest? Czy jest to coś złego? Zależy to od tego, czy wcześniejszy chrzest był zgodny z tym, czego o nim naucza Pismo.

Z Pisma Świętego wynika, że nawet część uczniów przyjęła ponownie chrzest. Andrzej i Jan byli uczniami Jana Chrzciciela, ale później zostali uczniami Pana Jezusa i przyjęli zanurzenie w Jego imię. W Dziejach Apostolskich 19:3-5 czytamy według Biblii Warszawskiej:

„Tedy rzekł: Jak więc zostaliście ochrzczeni? A oni rzekli: Chrztem Janowym. Paweł zaś rzekł: Jan chrzcił chrztem upamiętania i mówił ludowi, żeby uwierzyli w tego, który przyjdzie po nim, to jest w Jezusa. A gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa.”

Jak widać, ponowne zanurzenie nie było czymś niewłaściwym, lecz wręcz koniecznym, jeżeli wcześniejsze nie spełniało biblijnych warunków.

Czy zanurzenie (chrzest)  jest potrzebne?

Po pierwsze, jest to polecenie samego zmartwychwstałego Jezusa: idźcie i zanurzajcie w imię moje. Mamy być naśladowcami Pana Jezusa, który sam również został zanurzony przez Jana.

Po drugie, List do Hebrajczyków 6:2 wymienia chrzest jako jedną z podstawowych nauk biblijnych, co podkreśla jego znaczenie w życiu wierzącego.

nauka o chrztach i wkładaniu rąk, powstaniu z martwych i sądzie wiecznym.”

Trzeba wziąć również to pod uwagę, że Piotr w swoim  1 Liście 3:20,21,  nie bez przyczyny przyrównuje chrzest do Arki Noego.

„Które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której tylko niewielu, to jest osiem dusz, ocalało przez wodę.”

Ona jest obrazem chrztu, który teraz i was zbawia, a jest nie pozbyciem się cielesnego brudu, lecz prośbą do Boga o dobre sumienie przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa,”

W innym jeszcze miejscu Pan Jezus tłumaczy Nikodemowi o konieczności ponownego narodzenia z wody i ducha. W Jana 3:5 czytamy:

„Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.”

Oczywiście samo zanurzenie w wodzie nie jest  gwarancją zbawienia. Jest natomiast wyrazem posłuszeństwa względem Jezusa, wiarą w niego jako Mesjasza i chęcią naśladowania Go.

Jest prośbą do Boga o czyste sumienie i wybaczenie naszych grzechów na mocy przelanej krwi Chrystusa.

W liście do Tytusa 3:5 (SNP) czytamy:

„zbawił nas nie dzięki naszym uczynkom, dokonanym w sprawiedliwości, lecz dzięki swemu miłosierdziu, przez kąpiel odrodzenia i odnowę, którą sprawia Duch Święty.”

Kto uwierzy i ochrzczony zostanie

Można by w tym miejscu zacytować jako argument, również Marka 16:16:

„Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.”

Niestety niektóre manuskrypty kończą Ewangelię Marka na wersecie 8. Fragment od 9 do 20 jest najprawdopodobniej dopiskiem jakiegoś kopisty, więc nie będziemy tych słów używali tu jako argumentu.

Zakończenia tego nie zawierają bowiem dwa ważne kodeksy biblijne: Synajski i Watykański.

W opracowaniu –  Kłopotliwe zakończenie ewangelii według Św. Marka, Ks. Dariusz Kotecki na str. 66 napisał:

„Tekst kończy się wierszem 16, 8. Świadkami tekstu są Kodeks Watykański (B) i Synaicki (a) z IV wieku oraz minuskuły 304 z XII wieku. Bardzo ważnym świadectwem, chociaż nie najstarszym, są te ostatnie, ponieważ pokazują, że epilog Mk 16, 8 zachował się aż do zaawansowanego średniowiecza. Do tych świadectw dochodzą syrosynaiticus (syrs), około stu manuskryptów armeńskich. Tę wersję potwierdzają także Klemens Aleksandryjski (215 r.) i Orygenes (254 r.), którzy wykazują nieznajomość istnienia jakiegokolwiek dalszego dodatku. Euzebiusz z Cezarei (339 r.) i Hieronim zaświadczają, że długie zakończenie było nieobecne we wszystkich rękopisach przez nich znanych.

W konkluzji na str. 67 czytamy:

„Oceniając świadków tekstu, można powiedzieć od razu, że rozszerzona wersja dłuższego zakończenia (D) nie jest na pewno oryginalna. Świadczą o tym kryteria zewnętrzne, ale także i wewnętrzne (nie Markowe zwroty [zasada Lectio contextui contradicere nequit], logion nie pasuje do całości).”

W komentarzu w Biblii Jerozolimskiej tak to wyjaśniono.

„Dodajmy jeszcze, że między w. 8 a 9 jest w opowieści zerwana ciągłość. Z drugiej strony, trudno przyjąć, że ta Ewangelia w pierwszej redakcji zatrzymała się nieoczekiwanie na w. 8, dlatego przypuszcza się, że pierwotne zakończenie Ewangelii zaginęło z jakiegoś nieznanego powodu, aktualne zaś zredagowano dla uzupełnienia powstałego braku.”

Na pewno jest to tekst kontrowersyjny, więc nie powinno się go naszym zdaniem używać w argumentacji.

Podsumowanie

Zanurzenie dla tych, którzy uwierzyli w Chrystusa, było na tyle istotne, że uczniowie chrzcili niemal od razu po deklaracji wiary. Takie zanurzenie poprzedzone było ewentualnie krótkim nauczaniem.

Cytowane już sprawozdanie o Etiopczyku i Filipie z Dziejów Apostolskich 8:36–37 (NBG) stanowi tutaj dobry przykład:

„A gdy jechali wzdłuż drogi, dotarli nad jakąś wodę; więc eunuch mówi: Oto woda; co mi przeszkadza zostać ochrzczonym? Zaś Filip powiedział: Można, jeśli z całego serca wierzysz. Zatem odpowiadając, rzekł: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Boga.”

Wynika z tego fragmentu wniosek, że chrzest jest osobistym aktem wiary w Pana Jezusa jako obiecanego Mesjasza. Etiopczyk nie uwierzył w Jezusa jako część Trójcy, lecz że jest tym, o którym pisał prorok Izajasz.

W książce: Roselyne Dupont-Roc, Antoine Guggenheim, zatytułowanej Po Jezusie pierwsze wieki chrześcijaństwa zauważono:

„… w momencie gdy osoba przyjmująca chrzest jest zanurzona, szafarz wypowiada imię Jezusa (lub Jezusa Chrystusa). Jest się chrzczonym „w imię” lub „w imieniu” Chrystusa. Te formuły w języku greckim mają konotację przynależności. Osoba ochrzczona należy odtąd do Jezusa i będzie za nim podążać.

Chrzest jest zatem znakiem przynależności, podobnie jak obrączka na palcu małżonków jest znakiem ich zaślubin.

Nie ulega również wątpliwości, że greckie baptizo dotyczy zanurzenia w wodzie, a nie polania nią głowy.

W książce Harmonia Ewangelii, czyli rok służby Jaszuy (Jezusa), który był Mesjaszem tłumaczenie Bogusław Kluz, we wprowadzeniu napisano:

„Chrzest — zrezygnowano ze stosowania słowa chrzest, gdyż we współczesnej polszczyźnie nie niesie ono biblijnego przesłania. Zbyt mocno słowo to związane jest z kościelnymi ceremoniami, jakich nie znajdujemy ani w Starym, ani w Nowym Testamencie. Dlatego wybrano tu formę zanurzenie — chodzi o pełne zanurzenie się całego człowieka w wodzie — gdyż takie jest przesłanie Biblii. Jan nie wprowadził niczego nowego. Jego rodacy wiedzieli, co to jest mikwa, co to zanurzenie, i jakie to niesie za sobą konsekwencje.”

Harmonia Ewangelii cytat

Słowo chrzest niestety przyjęło się już na trwałe w języku polskim. Czy jednak chrzest niemowląt lub chrzest jako akt uznania Trójcy, jest zgodny z tym, czego naucza Pismo Święte? Czy chrzest stanowi osobisty akt wiary w Jezusa Chrystusa, czy raczej formalne przystąpienie do określonej wspólnoty religijnej?

Warto przemyśleć te pytania z modlitwą. A co jeśli sumienie Ci podpowiada, że w „moim chrzcie” nie wszystko było zgodne z biblijnymi wzorcami? Cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony w sposób, którego wzór znajduje się w Słowie Bożym?

Subscribe
Powiadom o

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

22 komentarzy
Od najnowszych
Od najstarszych
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze

Dokładnie w sedno,,

wasz blog otwiera mi oczy na wiele rzeczy… polecam go każdemu, aczkolwiek wiele osób podchodzi do niego sceptycznie, a wręcz negatywnie. sam jeszcze kilka tygodni temu wierzyłem w trójcę i jak zapoznawałem się na początku z waszymi wpisami, nie mogłem uwierzyć w to, co czytam. ale to wszystko naprawdę ma duży sens. wielkie dzięki za to, że się dzielicie z ludźmi swoją bogatą wiedzą.

Jak zwykle cenne uwagi. Bardzo dziękuję.
Drążę, czytam, rozmyślam, ale czasami potrzeba więcej, by dostrzec sens.
Szczególnie, będąc na początku drogi.

Jestem pod ogromnym wrażeniem pracy jaką (na tejże stronie i Waszym blogu) wkładacie przy okazji omawianych tematów. Jestem przede wszystkim wdzięczna za to, że wszelkie treści oparte czy poparte są wersetami z Biblii. Dla mnie to istna „kopalnia wiedzy”, która szeroko otwiera oczy na wiele kwestii. Mnie osobiście bardzo to pomaga, nie poruszając się jeszcze swobodnie w Piśmie, kiedy mogę po prostu sprawdzać podane tutaj przykłady wersetów, czytając cały dany rozdział i rozmyślać nad znaczeniem tychże słów.
Dlatego pozwolę sobie zauważyć, że chyba wkradł się mały błąd w powyższym tekście, bo nie znalazłam nigdzie Efezjan 2:28 (gdyż ten rozdział kończy się na 22 wersecie). Natomiast podobny sens, (jak dla mnie) ma:
Łk 11:13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

Chciałabym również prosić o wytłumaczenie poniższej kwestii:
„Jeżeli chodzi o „chrzest” Duchem Świętym, to nikt nam go z ludzi nie udzieli. Jest on w gestii Boga i Jezusa.”

Tak mnie zastanowiło, dlaczego nikt nie może nam go udzielić, skoro tenże Duch udzielany był przez Apostołów poprzez nakładanie rąk? Czy jedynie oni mieli taką możliwość?

Czytałam o tym w artykule na Waszym blogu:

Duch Święty – „udzielający” czy „udzielany”? – Hebrajczyków 2:4

Czy Ducha Świętego można “udzielać”?

Cytuję:
Kiedy Szymon ujrzał, że Apostołowie przez wkładanie rąk udzielali Ducha Świętego, przyniósł im pieniądze. Dajcie i mnie tę władzę — powiedział — aby każdy, na kogo włożę ręce, otrzymał Ducha Świętego”.

Pozdrawiam serdecznie

Witam.
Ciekawie i obszernie przedstawiony temat.
Jedynie zaakcentuje ten cytat,stosowany w powyższym opracowaniu.
1 Kor.12-13.

Bo też w jednym duchu zostaliśmy ochrzczeni w jedno ciało – czy to Żydzi czy Grecy,czy to niewolnicy,czy wolni,i wszyscy zostaliśmy napojeni jednym duchem.

Wszyscy,którzy przychodza do Jezusa,poprzez chrzest,stają się jednym duchowym ciałem,i wszyscy na jednakowych warunkach,korzystają z ducha świętego,są nim napojeni,niezależnie od narodowości.Czyli narodowość nikogo nie wyróżnia,ani nie dyskryminuje.
Również pochodzenie społeczne,nie czyni różnic.Wezwanie Jezusa ma więc charakter uniwersalny i jest skierowane do wszystkich narodów,ludzi,bo do nich skierował Jezus Apostołów,aby pozyskiwali uczni i chrzcili dla Chrystusa.Mat.28-19.
I to jest piękne przesłanie,idea z dostepem,bez żadnych dyskryminacji.
Pozdrawiam.

Jakie to ważne, dla każdego chrześcijanina aby poznać fundamentalne aspekty swej wiary. Chrzty : wodny, w Duchu Świętym, w Chrystusie są takimi fundamentalnymi naukami, przekonuje nas o tym tekst z Hebrajczyków 6:1-2. Artykuł zachęca do przemyśleń i konkretnych działań w tym temacie. Dzięki za podjęcie tego tematu.

Witam. Bardzo interesujący i rzeczowy artykuł. To prawda, że wiele terminów jak właśnie chociażby omawiane zanurzenie, które dzisiejsze przekłady oddają jako „chrzest” przeszło sporą metamorfozę na przestrzeni wieków często zmieniając ich sens lub brzmienie. W jak sprytny i często niezauważalny sposób dostosowywano tą terminologię do swoich poglądów, doktryn czy dogmatów kościołów wykorzystując m. in. po prostu inne języki tj. jak np. żywa ciągle w średniowieczu i „święta” łacina, czy późniejsze tłumaczenia w innych narodowych językach. To jak te pobielane groby, o których wspominał Jezus w jednym z przykładów ukazujących obłudę faryzeuszy, z wierzchu białe, czyste, a w środku próchno, którego nie widać (Mt 23: 27). Niby niewinnie, ale z biegiem czasu każda taka zmiana doprowadziła do stworzenia całego systemu terminów, które są błędnie nie tylko pisane, ale i tłumaczone. Na pierwszy rzut oka przecież słowo „chrzest” czy słowo zanurzenie oznacza to samo, więc czego się czepiamy???? Przypomina mi to z historii starożytnego Rzymu jak Oktawian August został tzw. Princepsem i pod pozorem utrzymywania ustroju republikańskiego wprowadził Imperium na całkiem inne tory systemu politycznego, który od jego czasów nazywamy Cesarstwem. Mało kto z ówczesnych obywateli to zauważył, a potem przyzwyczajono się do tamtejszej sytuacji, i spokojnie z aprobatą przyglądano się na zasiadających na tronie Cesarzy, gdzie za rządów Oktawiana nastąpił m. in „Pax Romana” czyli pokój rzymski i nikt nie pamiętał już jak kiedyś rzymianie nienawidzili dyktatury i monarchii, co oznacza słowo „respublica”.
Tak samo chociażby za czasów Napoleona, gdzie hasła rewolucji francuskiej „wolność, równość, braterstwo” zostały zastąpione później Kodeksem Napoleona – nawet jeśli był postępowy, to jednak również w tym wypadku francuzi nie mieli i nie mają mu za złe słynnego przewrotu, który doprowadził do jego Dyktatury, a potem po kilku latach przyjęcia tytułu Cesarza i zapomnieli jak bardzo niedawno nienawidzili monarchii. To tak na marginesie.
Mam nadzieję, że dziś dzięki studiowaniu i odkrywaniu Biblii na nowo wracając do pierwowzoru chrześcijaństwa, coraz więcej będzie prostowanych słów, które tak bardzo potrafią niewinnie zmieniać sens Słowa Bożego i są wykorzystywane dla celów jak ja to nazywam demagogii, dogmatyki, doktrynologii czy propagandy religijnej itp.
Życzę kolejnych tak udanych artykułów i pozdrawiam w miłości i pokoju Boga Ojca i Jego Syna, a naszego Pana i Króla Jezusa Chrystusa.
Samson