Czy Pismo Święte uczy o Trójcy?

Boże Królestwo w świetle Pisma Świętego

Nikt nie ma wątpliwości, że głównym tematem nauczania Jezusa było Królestwo Boże.

Zanim przejdziemy do omówienia tego zagadnienia, warto zwrócić uwagę, jak różne grupy chrześcijan rozumieją pojęcie Królestwa Bożego.

Niektórzy uważają, że wszystko, co Jezus mówił o Królestwie Bożym, już się spełniło i nie należy niczego więcej oczekiwać. Inni z kolei twierdzą, że Królestwo Boże odnosi się wyłącznie do przyszłości.

Możliwe jednak, że uważasz  podobnie jak my, że początek Królestwa Bożego związany jest z pojawieniem się na ziemi Mesjasza, natomiast jego pełne urzeczywistnienie nastąpi dopiero po powtórnym przyjściu Jezusa.

Ks. Ryszard Tomczak w książce Królestwo Boże w nauczaniu Jezusa” zwraca uwagę na trzy podstawowe sposoby interpretacji tego zagadnienia.

„Jezus, głosząc temat Królestwa Bożego nawiązał do idei i oczekiwań Starego Przymierza. Z jednej strony treść wyrażenia Królestwo Boże głoszone przez Jezusa cechuje starotestamentalna ciągłość, a z drugiej odznacza się nowością. We współczesnej myśli teologicznej można wyróżnić przynajmniej trzy ujęcia, które interpretują treść Jezusowego rozumienia Królestwa Bożego. Ujęcie skrajnie eschatologiczne (A. Schweitzer, J. Blank, J. Jeremias) akcentują, że Jezus używał pojęcia Królestwa jedynie w sensie eschatologicznym. Według autorów, logia Jezusa mówią o Królestwie Bożym, które nadejdzie w przyszłości.

Reprezentant eschatologii zrealizowanej (C. H. Dodd) uważał, że Królestwo Boże urzeczywistniło się i dopełniło w życiu i dziele Jezusa.
Najliczniejszą grupę reprezentują zwolennicy eschatologii ekonomicznej (O. Cullmann, R. Schnacenburg, K. H. Schelkle, H. Fries, A. Kolping, L. Goppelt, W. G. Kümmel, E. Kopeć, S. Nagy, J. Łach, J. Kudasiewicz, Mk. Rusecki), którzy łączą poglądy jednych i drugich. Ujęcie to — przeważające we współczesnych rozważaniach teologicznych – podkreśla, że Królestwo Boże rozpoczęło się przez Jezusa, przechodzi fazę rozwojową na ziemi, w aktualnej historii, a swój punkt szczytowy osiągnie przy końcu świata, kiedy to Bóg Ojciec w pełni urzeczywistni swą władzę”.

Przemyślenie tych poglądów oraz analiza wypowiedzi Chrystusa prowadzą do oczywistego wniosku. „Królestwo Boże” było przez Jezusa używane w podwójnym znaczeniu. Pierwsze odnosi się do pojawienia się na ziemi Króla tego Królestwa. Drugie ma związek z Jego powtórnym przyjściem na ziemię.

Aby właściwie zrozumieć sens głoszonego przez Jezusa Królestwa Bożego, należy uwzględnić wszystkie teksty Ewangelii odnoszące się do tego tematu, a dopiero potem wyciągać wnioski.

Naszym zdaniem rozważania na temat Królestwa Bożego należy rozpocząć od samego początku – od aktu stworzenia ziemi oraz pierwszych ludzi: Adama i Ewy.

Cel stworzenia ziemi

Aby właściwie zrozumieć temat Bożego Królestwa, konieczne jest zbadanie, jakie było pierwotne zamierzenie Boga wobec ziemi i człowieka.

Nie ulega wątpliwości, że widzialny wszechświat, jak również możliwość życia na ziemi, są prawdziwym cudem. Złożoność i różnorodność życia budzi podziw. Psalmista wyraził to słowami z Psalmu 139:14 (BWP):

„Dziękuję Ci, że mnie tak cudownie uczyniłeś, zaprawdę, podziwu godne są Twoje dzieła, i dobrze znasz moją duszę”.

W jakim celu Bóg dokonał aktu stworzenia? Z perspektywy biblijnej cel stworzenia ujawnia się wraz z pojawieniem się Adama i Ewy. Pierwsi ludzie mogą bowiem poznawać, podziwiać i korzystać z materialnego dzieła Stwórcy. Wszystko, co ich otacza, zostało stworzone dla nich i ich potomków. Zauważ, że człowiek pojawił się dopiero wtedy, gdy wszystko zostało już dla niego przygotowane. Można powiedzieć, że jest zwieńczeniem dzieła stwórczego Boga.

Po akcie stworzenia ludzi Bóg oznajmił w Księdze Rodzaju 1:31, że to, co uczynił, „było bardzo dobre”.

W wersecie 28 (BW) Bóg ujawnia również cel stworzenia ludzi:

I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!”.

Z Biblii wynika, że Bóg stworzył Adama i Ewę, aby mogli żyć na ziemi i napełniać ją swoimi potomkami. Ziemia miała być ich naturalnym domem, co podkreśla Księga Izajasza 45:18 (BP):

„Bo tak mówi Jahwe – Stworzyciel nieba, On – Bóg, Stwórca ziemi, On, który ją uczynił, utwierdził w posadach, a nie po to ją stworzył, aby była pusta, lecz ukształtował ją, by na niej mieszkano: – Ja jestem Jahwe i nie ma innego!”

Ziemia została więc przygotowana jako miejsce życia ludzi – nie tylko na krótki czas, ale zgodnie z biblijną obietnicą na wieki. Mówi o tym wyraźnie Psalm 37:29 (BW):

„Sprawiedliwi posiądą ziemię i zamieszkają w niej na wieki”.

Pismo Święte wielokrotnie wspomina o przyszłym życiu ludzi na ziemi. W Księdze Przysłów 2:21 czytamy, że „prawi zamieszkają ziemię, i uczciwi na niej pozostaną”. Jezus w Kazaniu na Górze również obiecał, że „cisi posiądą ziemię” (Mt 5:5), potwierdzając w ten sposób starotestamentową obietnicę dotyczącą przyszłości sprawiedliwych.

Czy ziemia to stan przejściowy w drodze do nieba?

W Piśmie Świętym nie znajdujemy nauki, że życie człowieka na ziemi jest jedynie przejściowym etapem prowadzącym do życia w niebie. Taka koncepcja nie wynika z biblijnego opisu stworzenia ani z nauczania Jezusa.

Biblia wskazuje natomiast, że do życia w niebie zostały stworzone istoty duchowe — aniołowie. Nie musiały one przechodzić etapu życia jako ludzie, lecz zostały stworzone bezpośrednio jako duchowe byty.

Gdyby Bóg zamierzał, aby ostatecznym przeznaczeniem człowieka było życie w niebie, mógłby po prostu stworzyć więcej istot duchowych. Powstaje więc pytanie: jaki byłby sens stworzenia ziemi i życia ludzkiego w ciele, gdyby ostatecznie wszyscy ludzie mieli opuścić ziemię i żyć w niebie?

Trudno byłoby również wyjaśnić, dlaczego przyszłe istoty duchowe miałyby najpierw przechodzić ziemski etap życia w ciele, podlegając pokusom i cierpieniu, skoro w niebie nie ma cudzołóstwa, przemocy czy fizycznych cierpień.

Jaka w tym logika? Czy zgodzisz się, że gubi się tu pierwotny sens zamierzenia Boga względem ziemi i ludzi?

W praktyce takie „próby” ziemskiego życia nie mają sensu w założeniu, że będziemy żyli w niebie. Co więcej, ludzie często nie potrafią nawet wyobrazić sobie, na czym miałoby polegać życie w niebie i co mieliby tam robić. Biblia natomiast dokładnie opisuje życie człowieka na ziemi.

Co szczególnie istotne, Jezus nie nauczał swoich uczniów, aby modlili się do Boga o zabranie ich do nieba. W modlitwie „Ojcze nasz” polecił modlić się o przyjście Bożego Królestwa na ziemię:

Przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi” (Mt 6:10 BW).

Słowa tej modlitwy jasno wskazują, że uczniowie Jezusa mieli oczekiwać przyjścia Królestwa Bożego na ziemię. Jezus nie musiał tłumaczyć, czym jest to Królestwo, gdyż wynikało to wyraźnie z proroctw.

Zastanów się. Gdyby potomkowie Adama mieli po śmierci iść do nieba, to śmierć nie byłaby dla ludzi karą, ale nagrodą. Można by wówczas powiedzieć, że  dzięki grzechowi nasi prarodzice otworzyli ludzkości drogę do nieba!

Grzech stałby się dla potomków Adama błogosławieństwem, otwierającym dla ludzi niebo, co jest samo w sobie niedorzeczne.

Bóg nie rzuca słów na wiatr

Jak wspomnieliśmy wcześniej, z Biblii wynika, że Bóg stworzył ziemię jako miejsce życia dla ludzi.

Czy rozsądny jest więc wniosek, że Bóg nagle zmienił swoje plany i zrezygnował z realizacji pierwotnego zamierzenia? Taki pogląd trudno pogodzić z biblijnym obrazem Boga.

Z Księgi Izajasza 55:11 (BW) dowiadujemy się bowiem, że słowo wypowiedziane przez Boga musi się wypełnić:

„Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.”

Podobną myśl znajdujemy w innym fragmencie Księgi Izajasza 46:10 (BW):

„Ja od początku zwiastowałem to, co będzie, i z dawna to, co jeszcze się nie stało. Ja wypowiadam swój zamysł, i spełnia się on, i dokonuję wszystkiego, czego chcę.”

Człowiek często dużo obiecuje, ale nie zawsze dotrzymuje swojego słowa. Biblia podkreśla, że z Bogiem jest inaczej. W Księdze Liczb 23:19 czytamy:

„Bóg nie jest człowiekiem, aby nie dotrzymał słowa, ani synem człowieczym, aby żałował. Czy On powiada, a nie czyni, i mówi, a nie spełnia?

Grzech Adama i Ewy nie mógł przekreślić pierwotnego zamierzenia Boga wobec ziemi i ludzi. Spowodował jedynie, że jego realizacja została odsunięta w czasie.

Zamierzeniem Boga było to, żeby napełnić ziemię doskonałymi ludźmi

Z Biblii wynika, że Bóg, stwarzając człowieka, zamierzał, aby ludzie mogli żyć wiecznie, w przygotowanym dla nich Edenie. Czy grzech człowieka pokrzyżował Boże plany? Czy spowodował, że nasz niebiański Ojciec nagle zmienił zdanie co do tego, co wcześniej zamierzał uczynić? Nie.

Bóg, stwarzając Adama i Ewę oraz obdarzając ich wolną wolą, wiedział, że ludzie mogą dokonać błędnego wyboru. Wiedział jednak również, jak w takiej sytuacji postąpić, aby przywrócić pierwotny porządek.

Po grzechu Bóg podjął kroki, aby naprawić fatalne skutki ludzkiego upadku. Cała historia biblijna opisuje w istocie drogę odzyskania tego, co utracił Adam. Jest to droga prowadząca od raju utraconego do raju zapowiedzianego w proroctwie zapisanym w Objawieniu 21:3–4 (BW):

„I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.
I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły”.

Jak widzimy, Bóg będzie mieszkał z ludźmi, a nie ludzie u Boga. Będzie więc tak jak na początku — Bóg będzie z ludźmi, tak, jak był z Adamem i Ewą.

W wizji zapisanej w Objawieniu 22:2 pojawia się również drzewo życia, do którego dostępu po grzechu Bóg zabronił pierwszym ludziom:

„Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów”.

Adam i Ewa utracili dostęp do tego drzewa, lecz Bóg przywróci możliwość korzystania z jego owoców. Czy drzewo życia będzie rosło w niebie? Czy Adam utracił możliwość życia w niebie, czy raczej możliwość życia wiecznego na ziemi?

Z powodu grzechu Adama na świecie pojawiła się śmierć. Właśnie z jej skutków przyszedł wybawić ludzi Jezus — nazwany w Biblii „ostatnim Adamem”:

„Tak też napisano: Pierwszy człowiek Adam stał się istotą żywą, ostatni Adam stał się duchem ożywiającym.” (1 Kor 15:45 BW).

Jezus jako obiecany Mesjasz i Zbawiciel pojawia się zgodnie z zapowiedziami proroków. Oddaje swoje życie jako Boży Baranek i w ten sposób otwiera drogę do odzyskania tego, co utracił nasz praojciec Adam.

Przyjście Jezusa się opóźnia

Nie ulega wątpliwości, że pierwsi uczniowie Jezusa oczekiwali Jego powtórnego przyjścia na ziemię. Taka nadzieja wielokrotnie pojawia się w Dziejach Apostolskich oraz w listach.

Być może właśnie dlatego Ewangelie nie zostały spisane natychmiast po śmierci Jezusa. Uczniowie mogli sądzić, że nie ma takiej potrzeby, ponieważ spodziewali się, iż Jezus wkrótce ponownie pojawi się na ziemi. Nie zastanawiali się więc nad tym, czy powróci, lecz raczej …jak szybko to nastąpi.

Pamiętali o słowach Jezusa z Ewangelii Łukasza 12:40 (BW).

„I wy bądźcie gotowi, gdyż Syn Człowieczy przyjdzie o takiej godzinie, której się nie spodziewacie.”

Tuż przed wniebowstąpieniem uczniowie zapytali Jezusa:

„Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraelowi? (Dz 1:6).

Co Jezus odpowiedział?

„Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w mocy swojej ustanowił (Dz 1:7 BW)

Jezus nie zaprzeczył, że Królestwo zostanie przywrócone. Powiedział jedynie, że uczniowie nie będą znać czasu jego nadejścia.

W przypowieści o dziesięciu pannach Jezus zapowiedział, że nie wróci tak szybko, jak niektórzy tego oczekiwali. Mądre panny zabrały ze sobą zapas oliwy na wypadek, gdyby oblubieniec długo nie nadchodził.

„Mądre zaś zabrały oliwę w naczyniach wraz z lampami swymi. A gdy oblubieniec długo nie nadchodził, zdrzemnęły się wszystkie i zasnęły” (Mt 25:4–5 BW).

Podobną myśl znajdujemy w przypowieści o słudze z Ewangelii Mateusza 24:48, który mówi w swoim sercu: Mój pan opóźnia się.

Niestety — jak zapowiada Pismo — niektórzy znużyli się oczekiwaniem. Wielu zaczęło wątpić, czy Pan rzeczywiście powróci. W drugim liście Piotra czytamy:

„Oni to będą pytali: Gdzież jest to zapowiedziane jego przyjście? Przecież od czasu, jak pomarli ojcowie, wszystko trwa nadal, tak jak od samego stworzenia” (2 P 3:4 BWP).

Zaczęto więc zastanawiać się, czy rzeczywiście Pan powróci, czy raczej Jego powtórne przyjście i obiecane Królestwo należy rozumieć w inny sposób.

Zmiana oczekiwania

Z biegiem czasu zaczęto nauczać, że Królestwo Boże jest jedynie duchowym stanem w sercu człowieka. W wielu środowiskach chrześcijańskich, pod wpływem filozofii greckiej, zaczęto głosić, że ostatecznym celem człowieka nie jest życie na ziemi, lecz osiągnięcie życia w niebie. Nauka o Królestwie Bożym na ziemi stopniowo zanikała, wypierana przez koncepcję życia duszy w niebie.

Pod wpływem platońskiej filozofii zaczęto również nauczać o nieśmiertelność duszy, co pozostaje w konflikcie z biblijną nauką o zmartwychwstaniu. Ziemia zaczęła być postrzegana jako swoista „wylęgarnia dusz” oraz etap przejściowy w drodze człowieka do nieba.

Przyjęcie z greckiej filozofii teorii o rzekomej nieśmiertelności duszy doprowadziło również do powstania kolejnych fałszywych doktryn, takich jak nauka o ognistym piekle czy czyśćcu.

W ten oto sposób wielu ludzi zapomniało, że to nie niebo, lecz ziemia została dana człowiekowi jako miejsce życia. W ten sposób powtórne przyjście Jezusa poszło całkowicie w zapomnienie.

Jeżeli Bóg zamierza dokończyć swoje dzieło, to jak musi się czuć, widząc, że ludzie wzgardzili tym, co pierwotnie od niego otrzymali?

Dziś niewielu oczekuje odzyskania tego, co utracił Adam. Wielu chrześcijan uważa, że ich ostatecznym miejscem jest niebo, pomimo tego, że w Psalmie 115:16 (BWP) czytamy:

Niebo jest niebem Pana, natomiast ziemię dał On człowiekowi.”

Zamierzeniem Boga było to, aby człowiek, żył na ziemi i rozszerzał granice Edenu. Ziemia nie miała być tymczasowym miejscem pobytu, lecz właściwym miejscem życia człowieka.

Takie właśnie Królestwo zostało przygotowane dla ludzi, od początku świata.  W Ewangelii Mateusza 25:34 (BW) czytamy:

„Wtedy powie król tym po swojej prawicy: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo przygotowane dla was od założenia świata.”

Prześledźmy więc, jakie obietnice Bóg złożył swojemu wybranemu narodowi.

Boże obietnice dane Abrahamowi

Bóg od początku konsekwentnie realizuje swój plan zbawienia, potwierdzając go poprzez przymierza zawierane z ludźmi.

Zwróćmy uwagę na obietnicę daną Abrahamowi zapisaną w Księdze Rodzaju 12:2–3 (BW):

„A uczynię z ciebie naród wielki i będę ci błogosławił, i uczynię sławnym imię twoje, tak że staniesz się błogosławieństwem.
I będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będą w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi”.

Ta wypowiedź, nie dotyczy tylko narodu wybranego. Końcowe słowa mówią bowiem, o wszystkich plemionach ziemi, które dostąpią błogosławieństwa, poprzez Abrahama. Chodzi zatem również o nas.

W Rodzaju 13:15 czytamy, że potomstwo Abrahama odziedziczy ziemię na wieki.

„Bo całą tę ziemię, którą widzisz, dam tobie i potomstwu twemu na wieki.”

Do tej obietnicy nawiązuje również apostoł Piotr w Dziejach Apostolskich 3:25 (BWP):

„Otóż wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z waszymi ojcami, kiedy powiedział do Abrahama: W twoim potomstwie błogosławieństwo spłynie na wszystkie narody ziemi”.

Widzimy więc, że przymierze zawarte z Abrahamem, jak również inne przymierza zawarte z narodem wybranym, dotyczyły odziedziczenia nie nieba, ale ziemi.

Obietnice dane Abrahamowi znała doskonale Maria, co wynika ze słów zanotowanych przez Łukasza 1:54,55,  jak również znał Zachariasz, o czym czytamy w Łukasza 1:68,72-73 (BW).

„Ujął się za Izraelem, sługą swoim, pomny na miłosierdzie, jak powiedział do ojców naszych, do Abrahama i potomstwa jego na wieki” 
„Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój dokonał jego odkupienia […] Litując się nad ojcami naszymi, pomny na święte przymierze swoje i na przysięgę, którą złożył Abrahamowi, ojcu naszemu.”

Jak się za chwilę przekonamy, obietnica dana Abrahamowi, ma kluczowe znaczenie również dla nas. Zwróćmy uwagę na wypowiedź Pawła z Listu do Efezjan 2:12 (BWP):

„Że kiedyś byliście poza Chrystusem; uchodziliście za obcych względem społeczności izraelskiej; nie mieliście też udziału w obietnicach przymierzy; byliście pozbawieni i nadziei, i Boga na tym świecie.”

Kto jest potomstwem Abrahama?

Nowy Testament nie uczy, że potomstwo Abrahama ogranicza się jedynie do narodu izraelskiego. Zgodnie z Pismem obejmuje ono również ludzi spośród pogan, którzy uznają Jezusa za Mesjasza i mają taką samą wiarę jak Abraham.

W Liście do Rzymian 4:16 (BW) czytamy:

„Przeto obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski i aby była zapewniona całemu potomstwu, nie tylko temu, które polega na zakonie, ale i temu, które ma wiarę Abrahama, ojca nas wszystkich” 

Znaczenie obietnicy danej Abrahamowi przez Boga potwierdzają liczne odniesienia do niej w Nowym Testamencie.

Zwróćmy uwagę na nauczanie Pawła zapisane w Liście do Galatów 3:6–9 oraz 3:29 (BW):

Tak Abraham uwierzył Bogu i poczytano mu to ku usprawiedliwieniu. Z tego możecie poznać, że ci, którzy są z wiary, są synami Abrahama.
A Pismo, które przewidziało, że Bóg z wiary usprawiedliwia pogan, uprzednio zapowiedziało Abrahamowi: W tobie będą błogosławione wszystkie narody.
Tak więc ci, którzy są ludźmi wiary, dostępują błogosławieństwa z wierzącym Abrahamem”. […]
„A jeśli jesteście Chrystusowi, tedy jesteście potomkami Abrahama, dziedzicami według obietnicy.

Jak widzimy Nowy Testament, nawiązuje do obietnic danych Abrahamowi. Przeczytajmy inne wersety o tym mówiące:

„I otrzymał znak obrzezania jako pieczęć usprawiedliwienia z wiary, którą miał przed obrzezaniem, aby był ojcem wszystkich wierzących nieobrzezanych i aby im to zostało poczytane za sprawiedliwość,
I aby był ojcem obrzezanych, którzy nie tylko są obrzezani, ale też wstępują w ślady wiary ojca naszego Abrahama z czasów przed obrzezaniem.
Albowiem nie na podstawie zakonu była dana obietnica Abrahamowi bądź jego potomstwu, że ma być dziedzicem świata, lecz na podstawie usprawiedliwienia z wiary.”
(Rzymian 4:11-13.)

„Otóż wiedzcie, że Chrystus zechciał być sługą Żydów po to, aby wypełnić obietnice dane przez Boga patriarchom i aby w ten sposób pokazać, że Bóg jest wierny.” (Rzymian 15:8.)

Jezus przyszedł, aby wypełnić obietnice dane przez Boga patriarchom”, oraz by w ten sposób pokazać, że Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom.

Obietnice dane Dawidowi

Kolejną ważną dla nas obietnicą związaną z Królestwem Bożym, było przymierze zawarte z Dawidem. Zwróćmy uwagę na słowa proroka Natana, które Bóg polecił przekazać Dawidowi. Czytamy o tym w 2 Samuela 7:12 oraz 7:16 (BW):

„A kiedy będziesz już u kresu twoich dni i odejdziesz, aby się połączyć z twoimi przodkami, wzbudzę ci potomka, który wyjdzie z twego łona, i umocnię jego królowanie.
Twój dom i twoje królestwo będą przede Mną trwały na zawsze, a tron twój będzie stał na wieki”.

Z pozoru może się wydawać, że proroctwo to odnosiło się do Salomona. Salomon jednak nie panował na tronie Dawida na wieki. Poza tym w 2 Samuela 7:19 czytamy, że Dawid zdawał sobie sprawę, iż obietnica ta dotyczy dalekiej przyszłości.

Apostoł Paweł wyjaśnia w Liście do Rzymian 1:3, że obiecanym potomkiem Dawida jest Jezus, który „pochodzi z rodu Dawida według ciała”.

Powstaje więc pytanie: czy obiecane Dawidowi królowanie jego potomka miało dotyczyć panowania nad niebem, czy raczej nad ziemią?

Kolejne proroctwa mesjańskie, wypowiedziane długo po śmierci Salomona, wskazują, że obiecany król zasiądzie na tronie Dawida na wieki. Mówią o tym między innymi proroctwa z Księgi Izajasza 9:6 oraz Jeremiasza 33:14–22.

Kto spełnił te proroctwa?

Zobaczmy, co anioł zapowiedział Marii, matce Jezusa. W Ewangelii Łukasza 1:32–33 (BW) czytamy:

„Ten będzie wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg tron jego ojca Dawida. I będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a jego królestwu nie będzie końca”.

To, że Jezus jest potomkiem Dawida, potwierdza On sam w księdze Objawienia 22:16:

„Jam jest Odrośl i Potomstwo Dawida”.

W Objawieniu 5:5 oraz 22:16 nazwano Go również „Lwem z pokolenia Judy” oraz „Korzeniem Dawida”.

Nie ulega więc wątpliwości, że to Jezus jest obiecanym Królem, który miał zasiąść na tronie Dawida i królować na wieki.

Sam Jezus powiedział:

„Zaprawdę powiadam wam: wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście plemion Izraela” (Mt 19:28 BW).

Co jeszcze Jezus mówił o swoim panowaniu?

Królestwo w nauczaniu Jezusa

Podstawowe pytanie brzmi: czy Jezus przyszedł zmienić Boże zamierzenie, czy raczej wypełnić to, o czym czytamy w przymierzach zawartych z Abrahamem i Dawidem?

Warto zwrócić uwagę na słowa Jezusa o wypełnieniu proroctw zapisane w Ewangelii Łukasza 24:44 (BW):

„Potem rzekł do nich: To są moje słowa, które mówiłem do was, będąc jeszcze z wami, że musi się spełnić wszystko, co jest napisane o mnie w zakonie Mojżesza, u proroków i w Psalmach”.

Zatem przez Jezusa miało się wypełnić to, co wcześniej zostało zapowiedziane Abrahamowi i Dawidowi (zob. Łukasza 1:67–73).

Jak czytamy w książce Kościół Pierwszego Wieku autorstwa Arthura G. Patzii (2020), Jezus głosił:

„Jego słowa (głoszenie Królestwa, przypowieści itp.) oraz czyny (cuda uzdrowienia, wspólnota stołu z grzesznikami itp.) wskazywały na przekonanie, że w świetle bliskości Królestwa Bożego stary Izrael musiał być oczyszczony i ustanowiony na nowo. Ben Meyer dość zwięźle podsumowuje cele Jezusa:
Głównym punktem było panowanie Boga. Skupiało się na nim głoszenie i nauczanie; uzdrowienia i egzorcyzmy były jego znakiem. […] Jego nauczanie było zgodne z Torą dla odrodzonego Izraela i wymogiem całkowitego odrodzenia”.

Uczniowie doskonale rozumieli ten kontekst. Dlatego przed wstąpieniem Jezusa do nieba nie pytali Go, kiedy zabierze ich do nieba, lecz kiedy przywróci Królestwo Izraelowi (Dzieje Apostolskie 1:6, BP):

„Zgromadzeni pytali Go więc: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraelowi?”.

Czy Jezus sprostował ich pytanie albo uznał je za niedorzeczne? Nie. W Dziejach Apostolskich 1:7 (BP) czytamy:

„Odpowiedział im: Nie potrzebujecie znać czasu ani chwili, którą Ojciec zastrzegł dla siebie”.

Podobnie oddaje to przekład BWP:

Nie do was należy znać dzień i godzinę, którą Ojciec ustanowił całą powagą swojej władzy”.

Jak widać, Jezus nie zaprzeczył, że takie wydarzenie nastąpi. Zwrócił jedynie uwagę, że uczniowie nie mieli poznać czasu jego spełnienia.

Uczniowie pytali Jezusa o to już wcześniej, o czym czytamy w Mateusza 24:3 (BW):

„… Powiedz nam, kiedy się to stanie i jaki będzie znak twojego przyjścia oraz końca świata?”

Jezus odpowiedział w wersecie 36:

„Lecz dnia tego ani godziny owej nikt nie zna: ani aniołowie w niebie, ani Syn — tylko sam Ojciec.”

Kwestią nie było więc czy Jezus przyjdzie, lecz kiedy to nastąpi. Tego jednak Jezus swoim uczniom nie ujawnił.

Gdy Jezus głosił Królestwo Boże, nie wyjaśniał szczegółowo, na czym ono polega. Jego słuchacze rozumieli bowiem, że nawiązuje do nauczania proroków Starego Testamentu. Nie była to więc zupełnie nowa, nieznana nauka, lecz kontynuacja wcześniejszych obietnic Bożych.

Król Bożego Królestwa

Nie ulega wątpliwości, że dobra nowina o Królestwie (Ewangelia) była głównym tematem nauczania Jezusa:

„I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w ich synagogach i głosząc ewangelię o Królestwie, i uzdrawiając wszelką chorobę i wszelką niemoc wśród ludu” (Mateusza 4:23 BW).

Z przypowieści Jezusa zapisanej w Łukasza 19:12–15 wynika, że podał ją dlatego, iż – jak czytamy w wersecie 11 – ludzie sądzili, że Królestwo Boże zaraz się objawi:

„Powiedział im dodatkowo podobieństwo, dlatego że był blisko Jerozolimy, a oni mniemali, że wkrótce ma się objawić Królestwo Boże.” (Łukasza 19:11 KUL).

Co słuchacze rozumieli przez stwierdzenie, że „Królestwo Boże” ma się objawić ? Czy sądzili, że Królestwo oznacza zabranie ludzi do nieba, czy raczej spełnienie się obietnicy dotyczącej królowania na ziemi Mesjasza?

Przyjrzyjmy się dalszej części przypowieści:

„Rzekł więc: Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby objąć królowanie i wrócić. […]
A gdy on, objąwszy królowanie, powrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, ile kto zarobił”.

Jak wynika z tej przypowieści, Jezus najpierw udaje się do „dalekiego kraju”, aby otrzymać władzę królewską, a następnie wraca i rozlicza swoich sług z powierzonej im odpowiedzialności.

Jest to zgodne z tym, o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 3:20–21 (BWP):

„Aby i dla was przyszły od Pana dni ochłody, aby i do was mógł być posłany zapowiedziany już Mesjasz, Jezus, którego musi przyjąć niebo aż do czasu odnowienia wszechrzeczy, o czym od wieków mówił Bóg przez usta swoich świętych proroków.”

Podobnie oddaje to przekład KŻNT:

„Musi On pozostać w niebie, aż nadejdzie czas na odnowę wszystkiego”.

Odnowa wszystkiego ma nastąpić na ziemi, a nie w niebie. Przyszłe życie w Bożym Królestwie na ziemi wynika również z innych wypowiedzi Jezusa. Na przykład w Łukasza 13:28–29 czytamy o tych, którzy zostaną odrzuceni, oraz o tych, którzy znajdą się w Królestwie razem z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem:

„Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych. I przyjdą ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą w Królestwie Bożym”.

Podobnie nauczanie Jezusa o Królestwie Bożym, rozumieli ci, którzy się mu przysłuchiwali?

„Gdy to usłyszał jeden ze współbiesiadników, rzekł do niego: Błogosławiony ten, który będzie spożywał chleb w Królestwie Bożym.” (Łukasza 14:15 BW).

Czy ten człowiek miał na myśli życie w niebie? Raczej nie. W jego wypowiedzi widać przekonanie o przyszłej uczcie mesjańskiej – obrazie dobrze znanym z proroctw Starego Testamentu (por. Izajasza 25:6). Królestwo Boże było więc rozumiane jako przyszła rzeczywistość, w której Bóg zapanuje nad swoim ludem i odnowi świat, a sprawiedliwi będą uczestniczyć w jego błogosławieństwach.

Królestwo Boże jest w was

Część chrześcijan przytacza słowa z Ewangelii Łukasza 17:21 jako argument, że Królestwo Boże już teraz panuje w ludzkich sercach i nie należy oczekiwać jego przyszłego objawienia.

„I niech wam nie mówią: Oto tu jest lub tam. Królestwo Boże jest bowiem w was.” (BWP)

Z jednej strony prawdą jest, że nadzieja Królestwa żyje w sercach wierzących. Apostoł Paweł modlił się przecież, „aby Chrystus przez wiarę zamieszkał w waszych sercach” (Ef 3:17).

Podobnie w Liście do Galatów 4:6 czytamy:

„A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze.” (BW)

Z drugiej strony wiele kościołów interpretuje słowa Jezusa tak, jakby Królestwo Boże było wyłącznie rzeczywistością wewnętrzną, istniejącą jedynie w ludzkim sercu.

W takim ujęciu chrześcijaństwo zaprzestało oczekiwania na powtórne przyjście Jezusa jako Króla, który obejmie władzę nad światem.

Tymczasem wielu biblistów zwraca uwagę, że taka interpretacja nie odpowiada ogólnemu nauczaniu Nowego Testamentu. Waldemar Rakocy w opracowaniu „Entos hymon (Łk 17,21) królestwo Boże «w was» czy «pośród was»?” zauważa:

„Wprawdzie właściwym tłumaczeniem entos jest ‘wewnątrz’, taki sens w odniesieniu do królestwa Bożego nie znajduje potwierdzenia w Nowym Testamencie. Koncepcja interioryzacji królestwa Bożego, tzn. jako rzeczywistości wewnętrznej w człowieku, jest zasadniczo obca Nowemu Testamentowi. NT przedstawia królestwo Boże raczej jako rzeczywistość, która się przybliża, nadchodzi lub do której się wchodzi.”

Podobne stanowisko przedstawia Bartosz Lisiecki w artykule „Królestwo Boże wewnątrz nas czy pośród nas?”.

„Niezgadzający się z koncepcją posiadania wewnętrznego królestwa Bożego argumentują, że w pismach Nowego Testamentu w zasadzie nie ma koncepcji, „że królestwo Boże jest rzeczywistością duchową albo że ma ono swą siedzibę w sercu człowieka”. Wskazuje się także w Ewangelii Łukasza na dosłowne eschatologiczne pojmowanie królestwa Bożego, które ma dopiero nadejść: „Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15); „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże” (Łk 9,27); „Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie»” (Mt 4,17). W tych cytatach trudno znaleźć miejsce na duchową interpretację Bożego królestwa […]”

Trudno się z tym nie zgodzić. Przytoczone wersety jasno wskazują, że Królestwo Boże nie jest rzeczywistością, istniejącą wyłącznie w ludzkim wnętrzu.  Jezus mówi raczej o Królestwie, które nadchodzi, którego można oczekiwać i które ma się objawić w przyszłości.

Jak zgodnie z kontekstem można rozumieć  słowa z Łukasza 17:20?

Cały problem wynika ze sposobu przetłumaczenia greckiego słowa ἐντὸς (entos). Część tłumaczy oddaje je jako „wewnątrz” lub „w was”, natomiast inni przekładają je jako „pośród was”, „między wami” lub „wśród was”, co widać w niektórych przekładach Biblii.

  • Biblia Brzeska – „Królestwo Boże między wami jest”
  • Biblia Tysiąclecia (wyd. II) – „Królestwo Boże pośród was jest”
  • Biblia Warszawska – „Królestwo Boże jest pośród was”
  • Nowy Testament w przekładzie ks. Seweryna Kowalskiego – „Królestwo Boże jest już wśród was”
  • Przekład Dosłowny Biblii – „Królestwo Boże jest pośród was”

Takie tłumaczenia wskazują, że chodziło o Pana Jezusa jako Króla tego Królestwa, który był pośród nich, ale nie został w zasadzie przez pytających zauważony jako mesjański król.

W cytowanym już opracowaniu „KRÓLESTWO BOŻE WEWNĄTRZ NAS CZY POŚRÓD NAS?” Bartosz Lisiecki napisał:

„W Nowym Testamencie ἐν μέσῳ jest dość często stosowane. W samej Ewangelii Łukasza występuje siedem razy: „Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni, gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania”26 (Łk 2,46); „Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je”27 (Łk 8,7); „Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki”28 (Łk 10,3); „Wtedy ci, którzy będą w Judei, niech uciekają w góry; ci, którzy są w mieście, niech z niego uchodzą, a ci po wsiach niech do niego nie wchodzą”29 (Łk 21,21); „Któż bowiem jest większy? Czy ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jak ten, kto służy”30 (Łk 22,27); „Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi” (Łk 22,55); „A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam»” (Łk 24,36). We wszystkich przypadkach u Łukasza ἐν μέσῳ oznacza „zewnątrz czegoś”, czyli że coś jest pomiędzy czymś, pośród czegoś, na środku czegoś.”

Dużą pomocą w rozstrzygnięciu, która wersja tłumaczenia jest poprawna… stanowi kontekst.

Waldemar Rakocy w cytowanym już opracowaniu napisał:

„Po drugie, przeciwko tłumaczeniu entos w Łk 17, 21 jako „w” czy „wewnątrz” przemawia kontekst wypowiedzi Jezusa, który kieruje te słowa do faryzeuszy.”

Z kontekstu Ewangelii Łukasza 17:20 wynika, że pytanie dotyczące Królestwa Bożego zadali faryzeusze, dlatego odpowiedź Jezusa była skierowana właśnie do nich.

Potwierdza taki wniosek Joachim Jeremias, jeden z najważniejszych biblistów XX wieku, który specjalizuje się w aramejskim tle Ewangelii, omawia on ten werset w swojej kluczowej pracy: „Neutestamentliche Theologie. Erster Teil: Die Verkündigung Jesu” (1971, ang. tłum. New Testament Theology: The Proclamation of Jesus).

Jeremias odnośnie do Ewangelii Łukasza 17:21, zdecydowanie odrzuca tłumaczenie „w was” (jako wewnętrzne, Królestwo w sercach ludzi), z uwagi na fakt, że Jezus mówi te słowa do faryzeuszy.

Zamiast tego proponuje Jeremias dwa inne możliwe tłumaczenia:

  • Pośród was” – Królestwo Boże jest już obecne pośród nich w osobie Jezusa; Król stoi przed nimi.
  • W waszym zasięgu” – Królestwo jest dostępne tu i teraz, znajduje się w zasięgu ich decyzji (np. poprzez uwierzenie w Jezusa), czego jednak faryzeusze nie uczynili.

Czy Jezus uważał, że Królestwo było w sercach Faryzeuszy?

Powstaje więc zasadnicze pytanie: czy Królestwo Boże mogło znajdować się w sercach ludzi, którzy planowali zabić Króla tego Królestwa?

Sam Jezus ujawnia, co naprawdę znajdowało się w ich sercach. W Ewangelii Mateusza 9:4 czytamy:

„A Jezus, znając ich myśli, rzekł: Dlaczego myślicie źle w sercach swoich?” (BW)

Trudno więc przyjąć, że mówiąc do faryzeuszy: „Królestwo Boże jest w was”, Jezus miał na myśli wewnętrzną rzeczywistość duchową w ich sercach. Bardziej logiczne wydaje się tłumaczenie wskazujące na obecność Królestwa pośród nich, ponieważ stał przed nimi sam Jezus – przyszły Król tego Królestwa.

Co równie istotne, w całym Nowym Testamencie nie znajdujemy stwierdzenia, że Królestwo Boże znajduje się w sercu człowieka. Pismo Święte mówi raczej o Królestwie, które się przybliża, nadchodzi lub do którego można wejść.

Podobny wniosek przedstawia także komentarz do Łk 17:21 w książce Ewangelia według św. Łukasza (Katolicki Komentarz do Pisma Świętego). Autorzy, Curtis Mitch i Edward Sri, przywołują interpretację Józefa Ratzingera, według której Królestwo Boże nie oznacza rzeczywistości znajdującej się w sercach słuchaczy, lecz obecność samego Jezusa. Innymi słowy, Królestwo jest już obecne, ponieważ Król stoi pośród nich.

 

Królestwo jest pośród was

Pismo Święte naucza, że Jezus nie ustanowił pełnych rządów Królestwa podczas swojego pierwszego przyjścia. Według nauczania Nowego Testamentu nastąpi to dopiero podczas jego powtórnego przyjścia.

Jak zobaczymy w kolejnych fragmentach, Chrystus wielokrotnie zapowiadał uczniom, że wydarzy się to w przyszłości, gdy powróci w chwale swojego Ojca.

Dlatego Jezus polecił swoim uczniom modlić się o nadejście tego Królestwa, aby wola Boża działa się także na ziemi:

„Niech Twoje Królestwo nastanie i Twoja wola ziemią zawładnie tak, jak włada niebem.” (Mt 6:10, Stare i Nowe Przymierze)

Podsumowując, w Nowym Testamencie nie znajdujemy nauki, że Królestwo Boże jest jedynie rzeczywistością duchową istniejącą w sercu człowieka. Pismo mówi raczej o Królestwie, które ma nadejść, którego można oczekiwać i które w przyszłości obejmie również ziemię.

Powtórne przyjście Jezusa

O powtórnym przyjściu Jezusa czytamy wyraźnie w Hebrajczyków 9:28 (KUL):

„Tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla usunięcia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w sprawie grzechu, lecz na zbawienie tych, którzy Go oczekują.”

W 2 Liście do Tymoteusza 4:8 (BWP) Paweł potwierdza, że chrześcijanie oczekiwali powtórnego przyjścia Jezusa:

„Teraz czeka mnie już tylko sprawiedliwie zasłużony wieniec zwycięstwa. Przekaże mi go w owym dniu Pan, Sędzia sprawiedliwy. Zresztą nagrodzi On nie tylko mnie, lecz także wszystkich, którzy z miłością oczekują na Jego przyjście.”

W Pierwszym Liście do Tesaloniczan 4:16 (BW) Paweł oświadcza:

„Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie”.

O powtórnym przyjściu mówi również anioł tuż po wniebowstąpieniu Jezusa, o czym czytamy w Dziejach Apostolskich 1:11 (BWP):

„I powiedzieli: O Galilejczycy, czemuż tak stoicie i patrzycie w niebo? Jezus, który dopiero co został wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go, gdy wstępował do nieba”.

Poniżej dwa wersety dotyczące powtórnego przyjścia, potwierdzające, że Jezus „przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go, gdy wstępował do nieba”.

„I wtedy ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, wtedy też poczną narzekać wszystkie narody ziemi. I ujrzą Syna Człowieczego zstępującego na obłokach z mocą wielką i chwałą.” (Mateusza 24:30 BWP)

„Oto nadchodzi wśród obłoków. Zobaczą Go wszyscy, także ci, którzy Go przebili włócznią. I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi. Zaiste tak będzie. Amen.” (Objawienie 1:7 BWP).

W Łukasza 17:24 w przekładzie Słowo Życia czytamy również, że:

„Gdy powtórnie przyjdę, będzie to tak widoczne, jak błyskawica na niebie”.

Jak to jest, że chrześcijanie oczekują przyjścia Pana Jezusa, a po śmierci wybierają się do nieba? Po co Jezus „przychodzi”, jeżeli wszyscy dobrzy ludzie będą już rzekomo przebywać z Nim w niebie? A jak się ma do tego zapomniana przez chrześcijaństwo nauka o zmartwychwstaniu? Jak można „powstać do życia”, jeżeli od dawna żyje się w niebie? Gdzie zatem nastąpi zmartwychwstanie i po co?

„Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia, a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd.” (Jana 5:28–29 BW)

Powyższe fragmenty pokazują wyraźnie, że pierwsi chrześcijanie oczekiwali powtórnego przyjścia Jezusa oraz przyszłego zmartwychwstania umarłych, a nie natychmiastowego przejścia ludzi po śmierci do życia w niebie

Królestwo Boże a Królestwo niebieskie

Dla pełnego obrazu należy zdefiniować: czym jest „królestwo” i co oznacza to słowo?

W Biblii „królestwo” jest tłumaczeniem greckiego słowa basileia (gr. βασιλεία). Królestwo nie oznacza jedynie samego króla. Obejmuje ono również określone terytorium, poddanych, nad którymi król sprawuje władzę, obowiązujące zasady życia oraz samego władcę, który stoi na czele państwa.

Czyż nie tak wyglądało królestwo Izraela rządzone przez takich królów, jak Dawid czy Salomon?

Niektórzy czytelnicy Biblii zastanawiają się jednak, czy występujący w Ewangelii Mateusza zwrot „Królestwo Niebios” nie sugeruje, że Królestwo to ma znajdować się w niebie.

W Mateusza 3:2 (BW) czytamy:

„Upamiętajcie się, albowiem przybliżyło się Królestwo Niebios”.

Należy jednak wyjaśnić, że określenia Królestwo Boże i Królestwo Niebios oznaczają w rzeczywistości to samo. Wynika to jasno z porównania tych paralelnych fragmentów Ewangelii.

Mateusz często używa określenia „Królestwo Niebios”, natomiast Marek i Łukasz w analogicznych miejscach stosują wyrażenie „Królestwo Boże”.

Zobaczmy, jak tę samą myśl oddaje Marek 1:15 (BW):

„I mówiąc: Wypełnił się czas i przybliżyło się Królestwo Boże; upamiętajcie się i wierzcie ewangelii”.

Nie ma więc istotnej różnicy pomiędzy tymi dwoma określeniami. Są one używane zamiennie, co widać również w innych paralelnych fragmentach.

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.” Mateusza 5:3:

„A On, podniósłszy oczy na uczniów swoich, powiedział: Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże.” Łukasza 6:20:

W wielu przekładach Biblii zwrot Królestwo Niebios tłumaczony jest także jako Królestwo niebieskie (zob. KUL, POZ, BT II, BG).

Studiując Biblię, warto porównać również inne paralelne fragmenty: Mateusza 11:11 z Łukasza 7:28; Mateusza 13:11 z Marka 4:11; Mateusza 13:33 z Łukasza 13:20; Mateusza 22:2 z Łukasza 13:29.

Z powyższego wynika, że określenia Królestwo Boże i Królestwo Niebios odnoszą się do tej samej rzeczywistości. Zwrot Królestwo Niebios nie oznacza królestwa znajdującego się w niebie, lecz królestwo pochodzące z nieba, czyli ustanowione przez Boga i sprawujące Jego władzę.

Królestwo JHWH

Wyrażenie „Królestwo Boże” pojawia się w Nowym Testamencie około 68 razy, natomiast „Królestwo Niebios” występuje 32 razy i tylko w Ewangelii Mateusza, która – jak przypuszcza część badaczy – mogła pierwotnie powstać w środowisku hebrajsko-aramejskim.

Warto przy tym zauważyć, że sam Jezus, mówiąc o zbawieniu bogatego człowieka, używa zamiennie zwrotów „Królestwo Niebios” oraz „Królestwo Boże”.

Czytamy o tym w Mateusza 19:23–24 (BW):

„Jezus zaś rzekł do uczniów swoich: Zaprawdę powiadam wam, że bogacz z trudnością wejdzie do Królestwa Niebios. A nadto powiadam wam: Łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego”.

Widzimy więc wyraźnie, że Jezus nie rozróżnia tych dwóch określeń, lecz używa ich zamiennie. Oznacza to, że są one synonimami i odnoszą się do tej samej rzeczywistości.

Wielu komentatorów uważa, że wyrażenie „Królestwo Niebios” jest żydowskim sposobem mówienia o Królestwie JHWH.

Poniżej dwa interesujące cytaty na ten temat.

KJV WORD STUDY BIBLE:

„Królestwo niebieskie, użyte prawie wyłącznie w Ewangelii Mateusza (33 razy), to żydowski sposób na określenie „królestwa Bożego”. Żydzi unikali wypowiadania imienia Boga z szacunku dla Niego. Dlatego często używali słowa „niebo” jako alternatywnego sposobu odniesienia się do Boga.”

Douglas R. A. Hare, Matthew:

„Chociaż Mateusz od czasu do czasu zachowuje niezmienione wyrażenie ‘królestwo Boże’ (por. 19:24 z Mk 10:25), zwykle zmienia je na ‘królestwo niebieskie’, najwyraźniej z chęci okazania szacunku dla imienia Bożego (podobną tendencję wykazują starożytni rabini)”.

Podobną informację można znaleźć również w Encyklopedii Biblijnej (Paul J. Achtemeier, Waldemar Chrostowski, Vocatio). Pod hasłem Królestwo Boże czytamy między innymi:

„W Ewangelii Mateusza Jezus często mówi o ‘królestwie niebieskim’ w formie omówienia, czyli w celu uniknięcia użycia imienia Boga.”

Wynika z tego, że określenie „Królestwo Niebios” nie oznacza królestwa znajdującego się w niebie, lecz jest żydowskim sposobem mówienia o Królestwie Boga – o Jego królewskim panowaniu pochodzącym z nieba.

Królestwo Boże znaczenie w Biblii

Encyklopedia Biblijna, Paul J. Achtemeier, Waldemar Chrostowski — VOCATIO

W jednym z komentarzy katolickich do Ewangelii Mateusza czytamy:

„W swej istocie zwrot „królestwo niebieskie” jest równoznaczny z określeniem „królestwo Boże”. Wyraźnie to widać w paralelnych ustępach, w których Mateusz używa tego pierwszego określenia, Marek i Łukasz zaś drugiego […] Koncepcja królestwa niebieskiego jest teologicznie bogata. Jej rdzeń stanowi przekonanie, że Bóg poprzez Mesjasza ustanawia teraz swe królowanie nad światem. Słowo „niebo” służy tu zatem jako metonimia, czyli pośrednie nawiązanie do Boga za pomocą czegoś, co jest z Nim ściśle związane.”

Królestwo komentartz katolicki

Ewangelia według Mateusza Katolicki Komentarz do Pisma Świętego, Curtis Mitch, Edward SRI

Królestwo z proroctw Daniela

Zwróćmy teraz uwagę na proroctwa zapisane w Księdze Daniela. Czy dotyczące one Królestwa w niebie, czy na ziemi?

Zgodnie z Danielem 12:1–3 (BW) pewne jest, że lud Boży ma zostać wybawiony. Tekst nie mówi o porwaniu do nieba, ale wybawieniu z ucisku. W tym samym kontekście zapowiedziane jest również zmartwychwstanie.

„W owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który jest orędownikiem synów twojego ludu, a nastanie czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było, odkąd istnieją narody, aż do owego czasu. W owym to czasie wybawiony będzie twój lud, każdy, kto jest wpisany do księgi żywota.
A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.
Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci, którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne”.

Wydarzenia te dotyczą ludzi żyjących na ziemi, a także tych, którzy „śpią w prochu ziemi”, czyli zmarłych oczekujących zmartwychwstania.

Czego natomiast uczymy się z proroctwa zapisanego w drugim rozdziale Księgi Daniela?

Daniel widział w wizji ogromny posąg przedstawiający kolejne królestwa panujące na ziemi. Nagle od góry odrywa się – bez udziału ludzkich rąk – wielki kamień. Uderza on w nogi posągu, symbolizujące ostatnią fazę ziemskich królestw.

O tym wydarzeniu czytamy w Daniela 2:44 (BW):

„Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki”.

Proroctwo to pokazuje wyraźnie, że Królestwo ustanowione przez Boga ma zastąpić ziemskie królestwa i objąć władzę na całej ziemi.

Gdzie to wszystko ma się wydarzyć?

Zwróćmy uwagę na słowa z Księgi Daniela 2:35 (BW):

„Kamień zaś, który uderzył w posąg, stał się wielką górą i wypełnił całą ziemię”.

W momencie zniszczenia ludzkich rządów, które symbolizował posąg w ich miejsce powstanie Boże Królestwo. Zwrot „wypełnił całą ziemię” przywodzi na myśl przypowieści Jezusa o ziarnku gorczycy oraz o zaczynie (Łukasza 13:18–21). Są to tzw. przypowieści wzrostu i w sumie obie mówią o tej samej rzeczywistości – o rozprzestrzenieniu się Królestwa na całą ziemię.

Jezus, będąc na ziemi, zapoczątkował proces jego wzrostu, który osiągnie punkt kulminacyjny w chwili, gdy Królestwo Boże obejmie pełnię władzy nad ziemią.

Ks. Ryszard Tomczak w książce Królestwo Boże w nauczaniu Jezusa zauważa:

„Przypowieści, szczególnie o ziarnku gorczycy i kwasie chlebowym, uwypuklają kontrast między początkowym, ledwie dostrzegalnym stadium Królestwa a jego ostatecznym rozwojem. Początek jest niepozorny i znikomy, ale koniec wspaniały. […] ”

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę także na słowa Jezusa zapisane w Mateusza 21:42–43 (BW):

„Rzecze im Jezus: Czy nie czytaliście nigdy w Pismach: Kamień, który odrzucili budowniczowie, stał się kamieniem węgielnym; Pan to sprawił i to jest cudowne w oczach naszych? Dlatego powiadam wam, że Królestwo Boże zostanie wam zabrane, a dane narodowi, który będzie wydawał jego owoce”.

Słowa te pokazują, że Jezus — odrzucony przez przywódców religijnych — stał się kamieniem węgielnym Królestwa Bożego. To On uderzy w gliniane stopy kolosa i zakończy raz na zawsze ludzkie panowanie, zastępując je panowaniem Boga.

Władza Syna Człowieczego

W siódmym rozdziale Księgi Daniela czytamy natomiast nie o posągu, lecz o zwierzętach symbolizujących królestwa panujące na ziemi. Jak czytamy w Daniela 7:12, również im odebrano władzę panowania. Ich władzę zastąpiono władzą Syna Człowieczego, o czym mówi Daniela 7:13–14 (BW):

„I widziałem w widzeniach nocnych: oto na obłokach niebieskich przyszedł ktoś podobny do Syna Człowieczego; doszedł do Sędziwego i stawiono go przed nim.
I dano mu władzę, chwałę i królestwo, aby mu służyły wszystkie ludy, narody i języki. Jego władza jest władzą wieczną, niezmienną, a jego królestwo – niezniszczalne.”

W końcowym wyjaśnieniu tej wizji, w wersecie 27, czytamy:

„Królestwo, władza i moc nad wszystkimi królestwami pod całym niebem będą przekazane ludowi świętych Najwyższego. Jego królestwo jest królestwem wiecznym, a wszystkie moce jemu będą służyć i jemu będą poddane”.

Daniel napisał więc, że władza nad królestwami pod całym niebem zostanie przekazana ludowi świętych, którzy mają panować razem z Jezusem.

Podobną myśl znajdujemy w księdze Objawienia 5:10 (BW):

„I uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi.”

Niektórzy twierdzą, że greckie wyrażenie ἐπὶ τῆς γῆς należałoby oddać nie jako „na ziemi”, lecz „nad ziemią”. Takie tłumaczenie nie znajduje jednak uzasadnienia ani w gramatyce greki koine, ani w sposobie użycia tego zwrotu w Nowym Testamencie.

Przyimek ἐπί użyty z genetivem oznacza przede wszystkim „na”, „na powierzchni” lub „na obszarze”. Takie znaczenie podają podstawowe leksykony języka greckiego (np. BDAG, Liddell-Scott).

Co więcej, identyczne wyrażenie ἐπὶ τῆς γῆς występuje w wielu miejscach Nowego Testamentu (np. Mt 6:19; Łk 2:14; Kol 3:5; Ap 6:10) i we wszystkich tych kontekstach oznacza po prostu „na ziemi”.

Również w samej Apokalipsie zwrot ten pojawia się wielokrotnie w odniesieniu do ludzi „mieszkających na ziemi” (np. Ap 3:10; 8:13; 11:10; 13:8).

Dlatego naturalne i zgodne z językiem Nowego Testamentu jest tłumaczenie Objawienia 5:10 jako zapowiedzi panowania świętych na ziemi, a nie gdzieś ponad nią.

Królestwo z proroctw Izajasza

Czytając proroctwa Izajasza, warto zastanowić się, czy te opisy dotyczą życia w niebie, czy raczej życia na ziemi.

Drugi rozdział Izajasza przenosi nas do czasu ostatecznego. W wersecie drugim czytamy bowiem: Stanie się na końcu czasów…” (Iz 2:2, BT II). Następnie w wersecie czwartym prorok zapowiada:

„On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza i nie będą się więcej zaprawiać do wojny”.

Jaki sens miałyby te słowa o przekuwaniu mieczy na lemiesze, gdyby odnosiły się do życia w niebie?

W innym miejscu Izajasz zapowiada:

„Wtedy otworzą się oczy ślepych, otworzą się też uszy głuchych. Wtedy chromy będzie skakał jak jeleń i radośnie odezwie się język niemych, gdyż wody wytrysną na pustyni i potoki na stepie” (Iz 35:5–6, BW).

Gdzie miałoby się to wydarzyć? Czy w niebie chromy będzie skakał jak jeleń? Czy w niebie odezwie się język niemych? Proroctwo to opisuje raczej uzdrowienie i odnowienie życia na ziemi.

Izajasz zapowiada również powrót do życia tych, którzy umarli. Czytamy o tym w Iz 26:19–20 (BW):

Ożyją twoi umarli, twoje ciała wstaną, obudzą się i będą radośnie śpiewać ci, którzy leżą w prochu, gdyż twoja rosa jest rosą światłości, a ziemia wyda zmarłych.
Wejdź więc, mój ludu, do swoich pokojów i zamknij swoje drzwi za sobą, skryj się na chwilkę, aż przeminie gniew!”

Zapowiadając przyszłe rządy Mesjasza, Izajasz napisał w 11 rozdziale 1–10 (KUL):

„Wyrośnie gałązka z pnia Jessego i pęd wypuści z jego korzeni. Spocznie na nim Duch Jahwe, Duch mądrości i rozumu, Duch rady i mocy, Duch wiedzy i bojaźni Jahwe.
[…] Według sprawiedliwości rozsądzi sprawę biednych, według słuszności ujmie się za pokornymi kraju. Uderzy gwałtownika laską swych ust, a tchnieniem swoich warg zabije niegodziwca. […]
Wtedy wilk będzie przebywał z barankiem, a lampart odpoczywać z jagnięciem; cielę i młody lew paść się będą razem, a mały chłopiec będzie je poganiał.
Krowa i niedźwiedzica będą się paść razem, ich młode będą razem odpoczywać, a lew będzie jadł słomę jak wół.
Niemowlę będzie się bawić przy norze żmii, a dziecko wyciągnie rękę do kryjówki żmii.
Nie będą czynić nic złego ani zgubnego na całej mojej świętej górze, gdyż ziemia będzie pełna poznania Jahwe jak wody pokrywają morze.
W owym dniu ludy będą szukać korzenia Jessego, który stanie jako znak dla narodów; jego miejsce spoczynku stanie się pełne chwały” (por. Rz 15:12).

Czy te opisy przyszłego Królestwa są opisem życia w niebie, czy raczej odnowionego życia na ziemi? Ocenę pozostawiamy czytelnikom.

Nowe niebo i nowa ziemia

Izajasz w 65 rozdziale (wersety 17–25) prorokuje również o tym, że wszystko zostanie odnowione. Natomiast w 66:22–24 zapowiada, że obecna rzeczywistość zostanie zastąpiona „nowym niebem oraz nową ziemią”.

„Bo jak nowe niebo i nowa ziemia, które Ja stworzę, ostaną się przede mną — mówi Pan — tak ostoi się wasze potomstwo i wasze imię.
I będzie tak, że w każdy nów i w każdy sabat przychodzić będzie każdy człowiek, aby mi oddać pokłon — mówi Pan.
Gdy wyjdą, będą oglądać trupy ludzi, którzy odstąpili ode mnie; bo robak ich nie zginie, a ogień ich nie zgaśnie i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała.”

Jak czytaliśmy wcześniej, nowa ziemia to ziemia bez wojen, chorób i śmierci, znajdująca się pod rządami ustanowionego Króla wywodzącego się z rodu Dawida.

Z Listu 2 Piotra 3:13 (BW) dowiadujemy się, że naśladowcy Jezusa oczekiwali spełnienia tej obietnicy:

„Ale my oczekujemy, według obietnicy, nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość.”

Urzeczywistnienie tej obietnicy zapowiada również księga Objawienia 21:1–5. Czytamy tam:

I widziałem nowe niebo i nową ziemię; albowiem pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma.
I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.
I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi.
I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już. nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.
I rzekł Ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe.

Warto zwrócić uwagę na użyte w tym fragmencie wyrażenia i zastanowić się, czy opisują one rzeczywistość niebiańską, czy raczej ziemską. Objawienie mówi przecież o tym, że Bóg będzie mieszkał z ludźmi.

Podobną sytuację widzimy już na początku Biblii. W ogrodzie Eden Bóg był z Adamem i Ewą i — jak czytamy w Rodzaju 3:8 — niejako „przechadzał się po ogrodzie”. Bóg był z nimi, lecz Adam i Ewa nie żyli w niebie, lecz na ziemi.

Księga Objawienia zapowiada więc przywrócenie tego, co człowiek utracił na początku — włącznie z dostępem do drzewa życia.

„Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta.” (Obj 22:14, BW)

Czy zatem wyobrażasz sobie przyszłość jako istnienie duszy w niebie, czy raczej jako życie w odnowionym świecie, w którym człowiek znów ma dostęp do drzewa życia?

Warto przy tym pamiętać, że Adam nie został stworzony jako istota złożona z nieśmiertelnej duszy i śmiertelnego ciała. Został stworzony jako istota cielesna, która mogła żyć wiecznie dzięki dostępowi do owoców z drzewa życia.

Zapomniane Królestwo

Większość grup religijnych nie rozumie podstawowego przesłania Biblii. Po grzechu Adama Bóg nie zrezygnował ze swojego pierwotnego zamierzenia wobec człowieka. Już w protoewangelii zapowiedział działania, które miały doprowadzić do odzyskania przez ludzkość tego, co zostało utracone wskutek grzechu.

Jest to dla wielu „twardy pokarm”, gdyż przez wieki kościoły karmiły ludzi jedynie nadzieją życia w niebie. Czy jednak ludzie, którzy wybierają się do nieba, nie pokazują, że gardzą tym, co Bóg dla nich stworzył, gdy powiedział, że wszystko, co uczynił, jest dobre?

Wielu modli się słowami: Przyjdź Królestwo Twoje”, ale jednocześnie swoją przyszłość umiejscawia w niebie, chociaż psalmista napisał:

„Niebiosa są niebiosami Pana, ale ziemię dał synom ludzkim.” (Psalm 115:16, BW)

W dużej mierze jest to skutkiem przejęcia przez chrześcijaństwo nauki o nieśmiertelnej duszy, która wywodzi się z filozofii greckiej, a nie z Pisma Świętego. Myśl hebrajska była pod tym względem zupełnie inna niż grecka filozofia, w której pojęcia takie jak „dusza” czy „hades” (często tłumaczony jako piekło) nabrały zupełnie odmiennego znaczenia.

To właśnie jest jeden z największych podstępów przeciwnika Boga. Już w Edenie wąż powiedział Ewie, że nie umrze — nawet jeśli zje owoc z drzewa poznania dobra i zła. Czyż nie czytamy o tym w Rodzaju 3:4 (BW)?

„Na to rzekł wąż do kobiety: Na pewno nie umrzecie.”

To samo kłamstwo propaguje szatan również dzisiaj, mówiąc niejako: Jeżeli umrzesz, to umarło tylko ciało, a dusza jest nieśmiertelna, więc żyjesz nadal!

Czy rzeczywiście grzech Adama otworzył ludziom drogę do nieba? Nie. Zjedzenie owocu spowodowało wypędzenie z Edenu, odcięcie od drzewa życia, a w konsekwencji — śmierć. Szatan okazał się kłamcą.

Księga Objawienia 22:1–2 (BW) zapowiada jednak, że w przyszłości Bóg ponownie pozwoli korzystać z owoców drzewa życia tym, którzy zmartwychwstaną i zostaną uznani za godnych życia:

„I pokazał mi rzekę wody żywota, czystą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy jego i na obu brzegach rzeki drzewo żywota, rodzące dwanaście razy, wydające co miesiąc swój owoc, a liście drzewa służą do uzdrawiania narodów.

A co w sytuacji, gdy duch prowadzi nas w inną stronę, niż naucza Biblia? Warto wtedy zastosować się do rady apostoła Jana z 1 Jana 4:1 (BW):

„Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na świat.”

 


Dodatek A: Różnice w zrozumieniu, w różnych grupach antytrynitarnych

W zaprezentowanym opracowaniu naszym celem było ogólne przedstawienie zamierzenia Boga względem ziemi. Tego, co zapowiadały proroctwa oraz czego Pismo Święte naucza o Królestwie Bożym.

Staraliśmy się nie wchodzić w szczegóły związane z interpretacją poszczególnych wersetów ani w różnice doktrynalne występujące pomiędzy różnymi „kościołami” czy wspólnotami głoszącymi odmienne poglądy na temat Królestwa.

Większość znanych grup nietrynitarnego chrześcijaństwa, wywodzących się z tradycji Unitarian lub Chrystadelfian, umiejscawia Królestwo Boże wyłącznie na ziemi. Grupy te uważają, że Pan Jezus — zgodnie z zapowiedzią — powtórnie przyjdzie na ziemię „w taki sam sposób, jak odszedł”, by przywrócić panowanie Boga. Po jego przyjściu nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych oraz sąd.

Inna część antytrynitarzy uważa natomiast, że ci, którzy tworzą „Oblubienicę Baranka”, zostaną po przyjściu Jezusa zabrani do nieba (zob. 1 Tes 4:16–17). W tym nurcie pojawiają się jednak dwie różne koncepcje.

Pierwsza zakłada, że wszyscy, którzy są „braćmi” Jezusa, będą wraz z nim panować z nieba.

Druga natomiast zakłada, że — zgodnie z Objawieniem 21:2 — jako „Nowa Jerozolima” lub „Oblubienica Baranka” po pewnym czasie zstąpią oni wraz z Jezusem z nieba na ziemię. Wówczas nastąpi połączenie tego, co w niebie, z tym, co na ziemi (por. Ef 1:10; 4:4).

Świadkowie Jehowy, odwołując się do Objawienia 7:4 oraz 14:1, nauczają natomiast, że jedynie 144 000 osób zostanie zabranych do nieba jako rząd Królestwa. Stamtąd będą oni wraz z Chrystusem panować nad „drugimi owcami”, czyli tymi, którzy — według tej doktryny — mają nadzieję na życie wieczne w raju na ziemi.

Pierwsze i drugie zmartwychwstanie oraz Milenium

Kolejnym wyzwaniem jest ustalenie, czym jest pierwsze, a czym drugie zmartwychwstanie, jak również, w jakim czasie jedno i drugie nastąpi. Niektórzy powołują się na Objawienie 20:5 (BW), sugerując, że drugie zmartwychwstanie nastąpi dopiero po tysiącletnim Królestwie.

Inni umarli nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat. To jest pierwsze zmartwychwstanie.”

Warto jednak zauważyć, że pierwsza część tego wersetu budzi pewne wątpliwości wśród badaczy zajmujących się krytyką tekstu Nowego Testamentu. W niektórych manuskryptach występują bowiem różnice dotyczące tej frazy, dlatego część komentatorów uważa, że zdanie to może być późniejszym dopowiedzeniem wyjaśniającym. Znanych jest kilkadziesiąt manuskryptów niezawierających słów „inni z umarłych nie ożyli, aż się dopełniło tysiąc lat”.

Nie mniej trudności sprawia ustalenie szczegółów dotyczących tysiącletniego Królestwa, czyli tzw. Milenium.

Dla przykładu Adwentyści Dnia Siódmego uważają, że Milenium to tysiącletnie królowanie Chrystusa wraz z Jego świętymi w niebie, trwające pomiędzy pierwszym a drugim zmartwychwstaniem. Pod koniec tego okresu Chrystus wraz ze „świętymi” zstąpi na ziemię i dopiero wtedy nastąpi zmartwychwstanie ludzi niesprawiedliwych.

Wiele z tych rozbieżności wynika z odmiennych interpretacji księgi Objawienia. Wszystkie te grupy są jednak zgodne co do jednego — że Królestwo Boże ostatecznie będzie realizowane na ziemi.

Niestety większość kościołów trynitarnych przyjęła naukę o duszy nieśmiertelnej, przez co biblijna idea Królestwa Bożego na ziemi stała się niezrozumiała.

W praktyce naukę o zmartwychwstaniu i powtórnym przyjściu Jezusa trudno pogodzić z tym, czego naucza większość kościołów.

Reasumując, temat Królestwa Bożego rodzi kilka istotnych pytań:

  • Jaki byłby cel stworzenia ludzi na ziemi, skoro wszyscy mają żyć w niebie?
  • Jaką rolę w zamierzeniu Boga odgrywa ziemia?
  • Czy Bóg pod wpływem grzechu Adama zmienił swoje plany wobec ziemi?
  • Co zapowiadały proroctwa dotyczące Królestwa Bożego?
  • Dlaczego, Pan Jezus uczył swoich uczniów modlitwy: „niech spełnia się Twoja wola na ziemi tak, jak w niebie”? (zob. Mateusza 6:10 BT)

Czy modlitwa ta miałaby sens, gdyby ziemia przestała odgrywać w zamierzeniu Boga istotną rolę? Jaki byłby cel proszenia o przyjście Królestwa Bożego na ziemię?

„W domu Ojca mego wiele jest mieszkań”

Niektórzy zastanawiają się: skoro Królestwo Boże ma być ustanowione na ziemi, to jak rozumieć słowa Jezusa z Ewangelii Jana 14:2–3 (BW)?

W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli”.

Zanim omówimy ten fragment, warto odpowiedzieć na pytanie: co oznacza zwrot „dom Ojca”?

Czy chodzi o niebo? Niektórzy bibliści tak uważają, chociaż w samym tekście nie pojawia się słowo „niebo”, lecz właśnie „dom Ojca”.

Z Ewangelii Jana 2:16 (BW) dowiadujemy się natomiast, że domem Ojca Jezus nazywał również świątynię:

„Powiedział też sprzedającym gołębie: Usuńcie to stąd, nie czyńcie domu mego Ojca domem targowiska”.

Jak widzimy, zwrot ten nie musi oznaczać wyłącznie nieba, jak sądzi wielu interpretatorów.

Jednocześnie z Księgi Objawienia wynika, że ostatecznym zamiarem Boga jest zamieszkanie z ludźmi na ziemi:

„I widziałem miasto święte, nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga, przygotowane jak przyozdobiona oblubienica dla męża swego.
I usłyszałem donośny głos z tronu mówiący: Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi”.
(Obj. 21:2–3 BW)

W Jana 14:2,3 Jezus zapowiada, że idzie do nieba w określonym celu — aby przygotować swoim naśladowcom miejsce w Jego Królestwie. Nie mówi jednak wprost, że miejscem tym ma być niebo. Zapowiada raczej, że gdy przygotuje miejsce, powróci ponownie, aby jego uczniowie mogli być razem z Nim.

Można więc rozumieć, że Jezus przygotowuje w niebie stolicę Królestwa Bożego — Nowe Jeruzalem, które według wizji z Objawienia ma ostatecznie pojawić się na ziemi. Jan widzi bowiem:

„nowe Jeruzalem, zstępujące z nieba od Boga

i słyszy:

„Oto przybytek Boga między ludźmi”.

Dlatego w Dziejach Apostolskich 3:20-21 czytamy, że niebo musi zatrzymać Jezusa aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy (BT II).

W Jana 14:2,3 Jezus naucza jednak, że przyjdzie powtórnie, aby jego naśladowcy mogli być razem z nim, czyli tam, gdzie będzie On.

Dlatego też Jezus nauczył swoich uczniów modlitwy: „Przyjdź Królestwo Twoje”, a nie: „weź nas do nieba”.

Jak zauważa Adam Ryszard Sikora OFM (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza) w opracowaniu „W domu Ojca mego mieszkań jest wiele” (J 14,2). Perspektywa chrześcijańskiej nadziei:

„Jednym z tekstów w Nowym Testamencie budzącym niegasnące zainteresowanie jest przywołana w tytule wypowiedź Jezusa zapowiadająca czasowe rozstanie z uczniami: W domu Ojca mego jest mieszkań wiele (J 14,2a). Zdanie to, jak przypuszcza R. Brown, może być aluzją do paruzji”.

Do niego przyjdziemy i u niego zamieszkamy

W Komentarzu historyczno-kulturowym do Nowego Testamentu, Craig S. Keener  (Vocatio) możemy przeczytać ciekawy komentarz do Jana 14:2.

Dom Ojca” mógłby oznaczać świątynię (J 2,16), w której Bóg na wieki zamieszkiwałby ze swoim ludem (Ez 43,7.9; 48,35; por. J 8,35). „Mieszkanie” może nawiązywać do szałasów wznoszonych w czasie Święta Namiotów, przypuszczalnie jednak chodzi raczej o „pokoje” w nowej świątyni, gdzie będą mogli przebywać tylko nieskalani kapłani (Ez 44,9-16; por. 48,11). Jan zapewne używa tego słownictwa w znaczeniu przenośnym, by opisać przebywanie z Chrystusem w miejscu Bożej obecności (J 2,21). W Nowym Testamencie użyto tego słowa na oznaczenie „mieszkań” lub „pokoi” jedynie w J 14,23, gdzie odnosi się ono do wierzącego jako miejsca przebywania Boga (por. też czasownik „mieszkać”— J 15,4-7).

Jana 14:2 w domu Ojca mego

Takie zrozumienie zgadza się z kontekstem, czyli wersetem z Jana 14:23 (BW).

„Odpowiedział Jezus i rzekł mu: Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy i u niego zamieszkamy.”

W wielu fragmentach Nowego Testamentu „dom Boga” oznacza wspólnotę wierzących, w której Bóg mieszka przez swojego Ducha. Tak właśnie naucza List do Hebrajczyków 3:6 (KOW), gdzie czytamy, że „domem jego jesteśmy my”. Oznacza to, że ludzie wierzący tworzą duchowy dom Boga.

„A domem jego jesteśmy my – jeżeli niezachwianie zachowamy, aż do końca, pełną ufność i nadzieję na to, co stanowi chlubę naszą.”

Podobną myśl znajdujemy w Pierwszym Liście Piotra 2:5 (BW), gdzie chrześcijanie są nazwani „żywymi kamieniami”, z których budowany jest duchowy dom. Bóg ma zatem wiele miejsc do zamieszkania, gdyż przybywa coraz więcej wierzących.

„I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.”

Ten sam obraz rozwija List do Efezjan 2:19-22 (KUL). Wierzący są budowlą opartą na fundamencie apostołów i proroków, w której Chrystus jest kamieniem węgielnym, a cała budowla rośnie w świątynię Boga:

„A więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boganadbudowani na fundamencie Apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także we wspólnej budowie jesteście wznoszeni, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.”

Z kolei w Drugi List do Koryntian 6:16 (BW) czytamy wprost, że „ jesteśmy świątynią Boga żywego”.

Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim.”

Jak zatem w kontekście powyżej zacytowanych wersetów możemy rozumieć słowa Jezusa z Jana 14:2,3?

Greckie słowo μονή (monē), przetłumaczone w Ewangelii Jana 14:2 jako „mieszkania”, występuje w całym Nowym Testamencie tylko dwa razy. Drugie jego użycie znajduje się w Ewangelii Jana 14:23, gdzie Jezus mówi: „przyjdziemy do niego i u niego zamieszkamy”. Wskazuje to na zamieszkiwanie Boga w wierzącym człowieku. Zestawienie tych dwóch wersetów sugeruje więc, że „mieszkania w domu Ojca” można rozumieć jako ludzi, w których Bóg zamieszkuje, tworząc swój duchowy dom.

Dlatego sens wypowiedzi Jezusa można oddać w następujący sposób: On odchodzi, aby przez swoje dzieło otworzyć drogę, dzięki której jego uczniowie będą mogli należeć do Bożego domu i stać się miejscem zamieszkania Boga.

W tym świetle słowa „przyjdziemy do niego i u niego zamieszkamy” (J 14:23) nabierają szczególnego znaczenia. Bóg zamieszkuje w wierzących, a oni stają się częścią Jego domu.

Niebo czy ziemia

Artykuł nie miał bezdyskusyjnie wykazać, że nie ma możliwości pójścia do nieba, gdyż — jak wiemy — trafił tam Chrystus. Ci jednak, którzy wierzą, że docelowym i ostatecznym miejscem przebywania zbawionych będzie niebo, stają przed kilkoma ważnymi pytaniami.

  • Jaki jest cel stworzenia ziemi i żyjących na niej ludzi?
  • Czy i w jaki sposób spełnią się proroctwa dane Abrahamowi i innym wiernym sługom Boga?
  • Czy zmartwychwstanie ma sens, jeżeli przebywalibyśmy już z Bogiem w niebie?
  • Skoro wszyscy dobrzy ludzie mieliby pójść do „nieba — domu Ojca”, aby tam na stałe przebywać w szczęśliwości, to, w jakim celu Jezus miałby powtórnie powrócić?

Jeżeli wierzymy, że Pan Jezus powtórnie powróci, to czy idąc do nieba, jako „domu Ojca”, nie rozminęlibyśmy się z Nim?

Paweł jednak w 2 Liście do Tesaloniczan 1:10 (KŻNT) napisał:

„W owym dniu, kiedy przyjdzie On, aby być wielbionym przez swój lud święty i podziwianym przez wszystkich, którzy zaufali — wy będziecie wśród nich, bo zaufaliście złożonemu przez nas świadectwu”.

W świetle nauczania Chrystusa z Jana 14:3 wynika, że zaproszeni mają przebywać tam, gdzie będzie Pan Jezus (por. Jana 17:24). A Jezus zgodnie z wieloma wersetami ma do nas przyjść.

Przy wnikliwym zbadaniu tekstu greckiego Nowego Testamentu okazuje się, że nigdzie nie jest jasno i jednoznacznie napisane o zabraniu uczniów do nieba.

Z Objawienia wynika natomiast, że Pan Jezus przez milenium będzie rządził jako król Królestwa Bożego dla dobra ziemi. Muszą się bowiem spełnić słowa modlitwy, aby „wola Boga działa się nie tylko w niebie, lecz także na ziemi”.

Przygotowanie miejsca

W niebie nie ma potrzeby przygotowywania miejsca. Jezus nauczał w modlitwie Pańskiej, że tam wola Boża  w pełni się spełnia.

Przygotowanie miejsca jest natomiast konieczne w odniesieniu do ziemi, która została poważnie zniszczona i zdewastowana. Obecnie nie ma na niej warunków, aby człowiek mógł cieszyć się życiem wiecznym. Niezbędne jest zatem ustanowienie Królestwa Bożego, które zastąpi niedoskonałe ludzkie rządy.

W Objawienie Jana 3:12 (BW) czytamy, że Jezus wraz z Nowym Jeruzalem, które zstąpi z nieba, przygotuje miejsce do życia dla swoich naśladowców:

„Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni Boga mojego i już z niej nie wyjdzie, i wypiszę na nim imię Boga mojego, i nazwę miasta Boga mojego, nowego Jeruzalem, które zstępuje z nieba od Boga mojego, i moje nowe imię.”

Królestwo Boże zajmowało w nauczaniu Jezusa miejsce centralne. Nie było ono niebem, choć pozostawało z nim w ścisłym związku. Było zapowiedzią spełnienia się obietnic, których oczekiwali mężowie wiary i prorocy, tacy jak Abraham, Izajasz czy Daniel.

Warto więc zadać pytanie: w którym miejscu Jezus w ewangeliach jasno naucza o życiu ludzi w niebie?

„Na pewno nie umrzecie”

Szatanowi udało się wmówić ludziom, że nie ziemia, lecz niebo jest ich ostatecznym przeznaczeniem. Dlatego ogromna większość chrześcijaństwa oczekuje, że po śmierci trafi do nieba.

W ten sposób wzgardzono tym, co Bóg pierwotnie przygotował dla człowieka. Śmierć zaczęto przedstawiać jako wyzwolenie duszy z ciała i przejście do lepszego, duchowego świata. Zastanawiające jest jednak to, że ludzie mimo wszystko bronią się przed śmiercią rękami i nogami. Tak jakby gdzieś głęboko w sercu nie wierzyli w zapewnienie, które Szatan wypowiedział do Ewy w Rodzaju 3:4:

„Na pewno nie umrzecie”.

Ten sam buntowniczy duch ujawnia się w kolejnym wersecie. Szatan, który sam zapragnął być równy Bogu, zasugerował Adamowi i Ewie, że i oni również mogą „być jak Bóg” (Rodzaju 3:5).

W księdze Izajasza 14:13-14 (KUL) ta postawa została oddana w następujących słowach:

„Ty zaś myślałeś sobie w sercu: Chcę wstąpić ku niebu, ponad gwiazdami Boga chcę swój tron ustawić.
Chcę zasiąść na Górze Zgromadzenia, na krańcach Północy! Chcę wstąpić na szczyty obłoków, upodobnić się do Najwyższego!”

Podobną ambicję widzimy w opisie budowy wieży Babel, gdy ludzie postanowili wznieść budowlę sięgającą aż do nieba.

Dzisiaj w pewnym sensie aspiracje ludzkie są podobne. Wielu ludzi pragnie dostać się do nieba, chociaż Jezus polecił modlić się o przyjście z nieba Bożego Królestwa na ziemię.

Jak czytamy w Objawieniu 21:3 (BW), Bóg ma zamieszkać wśród ludzi:

„Oto przybytek Boga jest z ludźmi i zamieszka z nimi, a oni będą jego ludem, a sam Bóg będzie z nimi”.

Celem tego opracowania jest spojrzenie na temat Królestwa Bożego z nieco szerszej perspektywy. Więcej na ten temat znajdziesz również w artykule „Nowe niebo i nowa ziemia”.

Szanujemy oczywiście tych, którzy mają w tej kwestii inne zdanie. Mamy jednak nadzieję, że tekst ten zachęci Cię do głębszego zbadania: Czym jest Królestwo Boże, o którym głosił Jezus?

 

Artykuł został uaktualniony 17.04.2026 r.

Subscribe
Powiadom o

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

180 komentarzy
Od najnowszych
Od najstarszych
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze

Witam serdecznie.
Chciałbym poddać pod dyskusję obietnicę Jezusa , którą złożył swym apostołom „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział.Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuje wam miejsce, przyjdę znowu wezmę was do siebie, abyście, gdzie ja jestem, i wy byli.” ( Jana 14:2,3 BW). 

Jezus powtórzył te słowa po swym zmartwychwstaniu do nieba „Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie” (Obj 3:21) i podobnie tu się wypowiada: „Temu, kto zwycięży i zachowa aż do końca moje uczynki , dam władzę nad narodami „(Obj 2:26)

Jezus obiecuje swym apostołom miejsce u jego boku , podobnie jak sam zajmuje miejsce u boku swego Ojca. Z tego miejsca mieli oni sądzić narody, ale nie tylko. 

Wczytajmy się w słowa jakie zapisał Paweł poznajmy jakie przekonanie żywił apostoł :”Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze? Czyż nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy?” (1 Kor 6:2,3)

Jakie wnioski nasuwają się czytelnikowi tych fragmentów Biblii? 

Królestwo Boże będzie sprawować władzę na ziemi czy z nieba nad ziemią? Czy z ziemskiej Jerozolimy bądź inego miejsca mogliby przyszli władcy sądzić aniołów? 

” …uczynił ich królami i kapłanami, żeby służyli naszemu Bogu, i mają królować nad ziemią” (Obj 5:10 Dąbrowskiego).
 
Warte analizy w tym temacie są też słowa o tych „… którzy zostali kupieni z ziemi” (Obj 14:3)
Podobnie czytamy w 0bj 5:3 „I śpiewali nową pieśń „Jesteść godny wziąć swój zwój i złamać jego pieczęcie, bo zostałeś zabity i swoją krwią kupiłeś Bogu ludzi z każdego plemienia, języka, ludu i narodu” 

A zatem za cenę krwi Jezusa pewna grupa ludzi zostanie kupiona z ziemi i u boku Jezusa będzie sprawować władzę nad ziemią z miejsca, na które wskazał Jezus w Objawieniu ” u boku jego Ojca”, albo jak czytamy w Ewangelii „… w domu jego Ojca”.

Dziś dla niektórych, Królestwo Boże ma związek z „panowaniem czy rozrostem danego Kościoła czy denominacji religijnej” lub też „przestrzeganiem konkretnych przepisów Prawa zawartych w Biblii”. Ludzie tak myślący, akcentują wysiłek i wkład wierzących w budowanie tego Królestwa. Wydaję się jednak, że przemyślenie przesłania z listu do Rzymian 14:17 powinno pomóc zrozumieć, że takie spojrzenie jest błędne. Biblia, wskazuje choćby w Daniela rozdziale 2, że Królestwo, to pojawi się „bez udziału ręki sług Boga czy też innych ludzi” – jako dar i spełnienie woli Boga dla zbawionych.

Super artykuł, w pełni się zgadzam, że Królestwo Boże zapanuje nad ziemią i taki jest cały sens Pisma Świętego. Mam jedynie przekonanie, że mimo iż celem Królestwa Bożego jest naprawienie sytuacji na ziemi, to jednak jego władcy – przynajmniej przez jakiś czas – będą przebywać w niebie. Wskazuje na to chociażby opis zmartwychwstania z 1 Koryntian 15, rozróżnienie pierwszego i drugiego zmartwychwstania z Objawienia 20. Nie upieram się przy tym natomiast są pewne wskazówki dotyczące tych, którzy są „wykupieni spomiędzy ludzi jako pierwociny dla Boga i dla Baranka”(Objawienie 14:4). Objawienie 5:9,10 – dyskusyjny – w niektórych przekładach „nad” ziemią w innych „na” ziemi, kwestia tłumaczenia przyimka. Szczerze – dla mojej wiary nie ma to zasadniczego znaczenia – czy owi wybrani będą królować z nieba czy z ziemi – ważne, że tą ziemię naprawią :)

„Bóg stworzył ziemię jako mieszkanie dla ludzi.

Czy rozsądny jest wniosek, że Bóg nagle zmienił swoje plany i wycofał się z realizacji pierwotnego zamierzenia?”

Oczywiście, że nie. Warto wyciągnąć wnioski z nauki nauczyciela Jezusa:

(Mt 5:5) „Szczęśliwi ci, którzy są łagodni, bo oni odziedziczą ziemię.
(Ps 119:90) Utwierdziłeś ziemię, tak iż cały czas pozostaje na swoim miejscu.
(Ps 104:5) Założyłeś ziemię na jej fundamentach. Nigdy, przenigdy nie będzie ruszona ze swojego miejsca.
(Kzn 1:4) Pokolenie odchodzi i pokolenie przychodzi, ale ziemia pozostanie na zawsze.
Bóg nie zniszczy ziemi, ale tych niegodziwych, co na niej mieszkają i ją niszczą.
(Obj 21:1) I zobaczyłem nowe niebo i nową ziemię.

Last edited 2 lat temu by Makinero

Odnośnie cytowanego Ps.145:1-21 to czytamy tam o wyjątkowej pozycji stworzyciela, w której on sam utożsamiany jest z „królem”.wer.1
W wer.3 czytamy/;
„Wielki jest JHWH i godzien wielkiej chwały, a jego wielkość niezgłębiona”.
I w wersetach nastepnych mamy wyznanie autora, co będzie czynił i co powinni czynić pobożni żydzi.
„Niech mówia o chwale twego królestwa”. I innym o jego chwale i majestacie.wer.11-12
Wer.13 oznajmia, że to królestwo jest królestwem po wszystkie wieki i panowanie po wszystkie pokolenia.
I w Mat.6:13 również czytamy:
„URATUJ NAS OD ZŁEGO, GDYŻ TWOJE KRÓLESTWO I MOC I CHWAŁA NA WIEKI. AMEN”
I w wer.33 czytamy:
„SZUKAJCIE NAJPIERW KRÓLESTWA I JEGO SPRAWIEDLIWOŚCI”.
Z jednej strony mamy czekać na królestwo, z drugiej mamy podane, że to królestwo j e s t i jest [nalezy do] theos, jak i wszystko inne.
Jednak w wer. 18-20 czytamy, że JHWH jest bliski wszystkim, k t ó r z y,,,spełnia życzenia, tych k t ó r z y”.
Tak to mamy zapewnienie o posiadaniu władzy przez elohim. Jednak nigdy wszyscy nie oddawali mu czci, i mu nie służyli,jak i nie służą.
Jak czytamy w wer.21
„MOJE USTA BEDĄ GŁOSIĆ UWIELBIENIE DLA JHWH- JEGO ŚWIĘTE IMIĘ NICH BŁOGOSŁAWI TEŻ WSZELKIE CIAŁO NA WIEKI WIEKÓW”
Nie jest to jednak sprawa przeszłości, co przyszłości. Jest to życzenie, które ma sie spełnić w przyszłości.Jak i wiele innych.

 W temacie Królestwa dobrze jest zauważyć psalm 145 (144):

Ps 145, 1 Pieśń pochwalna. Dawida.
Chcę Cię wywyższać, Boże mój, Królu,
i błogosławić imię Twe na zawsze i na wieki.
(…)
10 Niechaj Cię wielbią, Panie, wszystkie dzieła Twoje
i święci Twoi niech Cię błogosławią!
11 Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę,
12 aby oznajmić synom ludzkim Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twego królestwa.
13 Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
Twoje panowanie trwa przez wszystkie pokolenia.
<Pan jest wierny we wszystkich swych słowach
i we wszystkich swoich dziełach święty>.
14 Pan podtrzymuje wszystkich, którzy padają,
i podnosi wszystkich zgnębionych.
15 Oczy wszystkich oczekują Ciebie,
Ty zaś dajesz im pokarm we właściwym czasie.
16 Ty otwierasz swą rękę
i wszystko, co żyje, nasycasz do woli.
17 Pan jest sprawiedliwy na wszystkich swych drogach
i łaskawy we wszystkich swoich dziełach.
18 Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,
wszystkich wzywających Go szczerze.
19 Spełnia wolę tych, którzy się Go boją,
usłyszy ich wołanie i przyjdzie im z pomocą.
20 Pan strzeże wszystkich, którzy Go miłują,
a wytępi wszystkich występnych.
21 Niech usta moje głoszą chwałę Pana,
by wszelkie ciało wielbiło Jego święte imię
<na zawsze i na wieki>.

Wspominam to, bo swojego czasu było to dla mnie wielkie odkrycie. Byłem przekonany, że szatan rządzi światem, że wszystko co się dzieje to tylko przypadek, że Bóg nie czyni ani dobrze ani źle jak twierdzili ci co błądzą: Sof 1, 12. „ześlę karę na mężów zastygłych na swych drożdżach, którzy mówią w swych sercach: «Nie uczyni Pan dobrze i źle nie uczyni»”

I nawet gdy czytałem Biblię dłuższy czas tego nie widziałem, aż w końcu pojąłem że – Bóg panuje nad wszystkim. Nie tylko będzie panował w przyszłości, ale i teraz rządzi i panuje oraz kieruje wszystkim – jak też świadczą wszystkie przykłady Pisma Świętego. Jezus już teraz otrzymał władzę nad niebem i ziemią. Mówi nam, że nawet włosy nasze są policzone. Już teraz Bóg każe opornych i ratuje uciśnionych. Już teraz zachowuje na ziemi kogo chce i wygubia kogo chce.

Oczekujemy jeszcze Królestwa Bożego, ale też jak mówi tu psalmista: „Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków, Twoje panowanie trwa przez wszystkie pokolenia.”

Daniela 3, 100 Jak wielkie są jego znaki, jak potężne Jego cuda! Jego królestwo jest wiecznym królestwem, a panowanie Jego przez wszystkie pokolenia.
4. 29 i siedem czasów odmieni się nad tobą, aż poznasz, że Najwyższy panuje w królestwie ludzi, a komukolwiek zechce, daje je.
30 Tejże godziny wypełniło się słowo nad Nabuchodonozorem: od ludzi został wyrzucony, jadł trawę jak wół, i rosą niebieską ciało jego było skrapiane, aż włosy jego na kształt orłów urosły, a paznokcie jego jak ptaków.
31 A tak po skończeniu dni ja, Nabuchodonozor, podniosłem w niebo oczy moje, a rozum mój został mi przywrócony, i błogosławiłem Najwyższego, a żyjącego na wieki chwaliłem i sławiłem; bo władza jego to władza wieczna, a królestwo jego na pokolenie i pokolenie.
32 I wszyscy mieszkańcy ziemi u niego za nic są poczytani; bo według woli swej postępuje zarówno z wojskiem niebieskim, jak i z mieszkańcami ziemi, a nie ma, kto by się sprzeciwił ręce jego i mówił mu: „Czemuś uczynił?”
33 W tym samym czasie wrócił mi rozum i przyszedłem do czci i ozdoby królestwa mego, i postać moja wróciła się do mnie, a panowie moi i urzędnicy moi odszukali mię, i przywrócono mnie na królestwo moje, i wielmożność większa była mi przydana.
34 Teraz więc ja, Nabuchodonozor, chwalę i wielbię i wysławiam króla niebieskiego; bo wszystkie dzieła jego są prawdziwe, a drogi jego sprawiedliwe, i chodzących w pysze uniżyć może.”

Pamiętajmy zatem także i o tym, że Królestwo Boże trwa przez wszystkie pokolenia. Nie szatan, lecz Bóg jest królem przez wszystkie wieki.

1 Tm 1,17 A Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków! Amen.

 Jak w kontekście tego jakie będzie Królestwo interpretujecie słowa Jezusa:

Mt 22, 30 Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie.

Jezus tej odpowiedzi udziela w kontekście zmartwychwstania a nie życia w niebie.

Tak, kontekst mówi o zmartwychwstaniu. Tylko że po zmartwychwstaniu są właśnie czasy Królestwa, więc dotyczy to także Królestwa.

Dlaczego Jezus powiedział: „będą jak aniołowie Boży w niebie”? Czy porównuje tutaj coś niezrozumiałego (życie po zmartwychwstaniu) do czegoś niezrozumiałego (sytuacja aniołów)? Jeśli chodziło mu tylko o to, że nie będą się żenić, dlaczego dodaje, że będą jak aniołowie? Nie wystarczyłoby, żeby powiedział, że się żenić nie będą? Po co to: „jak aniołowie”? Po co też to: „w niebie”? Nie wystarczyłoby: „nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży”? Dlaczego dodaje jeszcze „w niebie”?

Znana grupa antytrynitarna, której nie chcecie bym tutaj cytował, interpretuje to tak, że nie będą mieć dzieci, czy i wy tak to rozumiecie?

Jeśli tak, to jak odnosi się to do wspomnianego przez was w artykule Iz 11, 1-10? Jakie „niemowlę” będzie się bawić przy norze żmii, skoro nie będą mieć dzieci?

Jak też to współgra z wspomnianym mówiącym o królestwie Iz 65, 17-25? Jacy „potomkowie ich wraz z nimi”, skoro nie mają płodzić potomstwa?

Może Jezus mówi w Mateusza o zmartwychwstałych w pierwszym zmartwychwstaniu, i o tych którzy będą mieli ciało podobne zmartwychwstałemu Chrystusowi

Pytanie: „czyją będzie żoną” dotyczyło nie tylko uczestników pierwszego zmartwychwstania, lecz przede wszystkim tych którzy zmartwychwstaną w powszechnym zmartwychwstaniu. Wątpliwe zatem by Jezus w odpowiedzi odniósł się tylko do sytuacji uczestników pierwszego zmartwychwstania.

Piszecie w artykule: „Jezus jako obiecany Mesjasz, jak również Zbawiciel, pojawia się zgodnie z proroctwami. Oddaje swoje życie i jako Boży Baranek, otwiera nam drogę do odzyskania tego co utracił nasz praojciec Adam.”

Jeśli więc sądzicie, że ma powrócić ta sytuacja która była przed upadkiem człowieka, to znów: jak się to ma do rzeczy? Ewa nazwana została od razu żoną Adama (Rdz 2, 24-25.). A tutaj mówi Jezus, że się żenić nie będą. Jak więc będzie jak było, skoro wtedy była żona, a teraz mają nie mieć żon?

Także informacja o pomnożeniu bólów porodowych: „Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci” (Rdz 3, 16.) świadczą raczej za tym, że była już wcześniej zdolna do posiadania potomstwa – a teraz mają nie mieć potomstwa?

Dużą wagę też przykładacie do tego, że Bóg miał dalekosiężny plan: stworzył człowieka do mieszkania na ziemi i ziemię dla człowieka jako mieszkanie. Więc twierdzicie, że po zmartwychwstaniu Bóg wypełni ten plan jak na początku, a nie zabierze człowieka do nieba. Jak znów ma się to do rzeczy?

Rdz 1, 27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. 28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi».

Więc planem Bożym było od początku, aby się żenili i rozmnażali, a po zmartwychwstaniu mają się nie żenić ani nie mieć dzieci? Jak więc ten „pierwotny plan Boży” się wypełni, skoro wtedy mieli być płodni a teraz bezpłodni? Mieć żony, a teraz nie?

Czy Bóg zamierzał napełnić czy przepełnić ziemię? Nie wiemy co miało się stać gdy Adam by napełnił już ziemie.

Bóg chciał zaludnić a nie przeludnić ziemię. Czy zatem uważacie, że pierwotnym planem Bożym było sprawić by, gdy Adam napełni już ziemię, Ewa przestała być jego żoną i stała się bezpłodna?

Jeśli chodzi o przeludnienie Bóg mógłby w różny sposób sobie z tym poradzić, wystarczyłoby też by nie mieli potomstwa, żenić mogliby się dalej. Dlaczego zatem nie mają się żenić?

Skoro „nie wiemy co by się stało gdy Adam by napełnił już ziemie”, to: Czy nie mogło być pierwotnym dalekosiężnym planem Bożym, by ludzie z czasem dostali się do nieba?

Pozdrawiam.

 Jak rozumiecie proroctwo Zachariasza, a szczególnie poniższy werset, w kontekście Królestwa Bożego zapowiedzianego przez proroków?:

Za 14, 9 A Pan będzie królem nad całą ziemią. Wówczas Pan będzie jeden i jedno będzie Jego imię. 10 Cały kraj zmieni się w równinę, od Geba aż po Rimmon na południe od Jerozolimy. Ona jednak będzie wzniesiona i zamieszkana na swoim miejscu: od Bramy Beniamina aż do miejsca dawnej bramy, do Bramy Narożnej, od wieży Chananela aż do tłoczni królewskich. 11 Będą w niej mieszkali, a klątwa już jej nie dosięgnie. Jerozolima żyć będzie bezpiecznie. 12 A taką klęską porazi Pan wszystkie narody, które ruszyły do walki z Jerozolimą: rozpadnie się ich ciało, chociaż jeszcze trzymać się będą na nogach; oczy zaćmią się w oczodołach, a język zeschnie w ustach. 13 W owym czasie za sprawą Pana ogarnie ich wielkie przerażenie, jeden drugiego uchwyci za bary i pięść podniesie jeden na drugiego. 14 Juda także będzie walczył w Jerozolimie, gdzie zebrane zostaną bogactwa wszystkich okolicznych ludów: złoto, srebro i ubrania ponad wszelką miarę. 15 Zagłada, podobna do tamtej plagi, wyniszczy konie, muły, wielbłądy, osły, i wszystkie zwierzęta, znajdujące się w tym obozie. 16 Wszyscy ci, którzy ocaleją spośród wszystkich ludów, biorących udział w wyprawie na Jerozolimę, rokrocznie pielgrzymować będą, by oddać pokłon Królowi – Panu Zastępów – i obchodzić Święto Namiotów. 17 A te z ludów ziemi, które nie pospieszą do Jerozolimy oddać pokłon Królowi – Panu Zastępów – będą pozbawione deszczu. 18 A jeśli lud Egiptu tam się nie wybierze i tam się nie pokaże, spadną na niego nieszczęścia, jakimi Pan doświadczy narody, które nie przyjdą na obchód Święta Namiotów. 19 Taka więc kara spotka Egipt i wszystkie narody, które nie pójdą na obchód Święta Namiotów. 20 Wówczas nawet na dzwoneczkach koni umieszczą napis: «Poświęcone Panu», a kotły [zwyczajne] w domu Pańskim będą jak kropielnice przed ołtarzem. 21 Każdy kocioł w Jerozolimie i w Judzie będzie poświęcony Panu Zastępów. I będą przychodzić wszyscy, którzy mają składać ofiarę, będą brać je i w nich gotować. Nie będzie już w owym dniu przekupnia w domu Pana Zastępów.

  W jednym z komentarzy katolickich do Ewangelii Mateusza czytamy:

„W swej istocie zwrot „królestwo niebieskie” jest równoznaczny z określeniem „królestwo Boże”. Wyraźnie to widać w paralelnych ustępach, w których Mateusz używa tego pierwszego określenia, Marek i Łukasz zaś drugiego […] Koncepcja królestwa niebieskiego jest teologicznie bogata. Jej rdzeń stanowi przekonanie, że Bóg poprzez Mesjasza ustanawia teraz swe królowanie nad światem. Słowo „niebo” służy tu zatem jako metonimia, czyli pośrednie nawiązanie do Boga za pomocą czegoś, co jest z Nim ściśle związane.

Komentarze katolickie mogą się mylić. Wydaje mi się, że niebieskie oznacza duchowe, będące w niebie. Oczywiście możliwe się mylę, ale co mnie skłania do tego poglądu?

Przymiotnik „niebieski” jest stosowany w Biblii bardzo często i – jak sądzę – w znaczeniu „będący w niebie”. Biblia mówi wielokrotnie o „Bogu niebieskim” (np. Rdz 24, 7. Neh 1, 4. Obj 16, 11.) a Bóg jest Ojcem naszym, który jest w niebie (Mt 6, 9.), poza tym Jezus nazywa także Boga „Ojcem niebieskim” (Mt 5, 48. Mt 6, 14.) Ponadto Biblia często wspomina o ptakach niebieskich (Jer 4, 25. Mt 6, 26. Dz 10, 12.) gwiazdach niebieskich (Rdz 22, 17. Obj 12, 4.), czy mówi o: „upustach niebieskich” (Rdz 7, 11. 8, 2.) jako źródłach wody w niebie, z których wzięły się wody potopu na ziemi.

Pismo mówi też o „wojsku niebieskim” jako aniołach przebywających w niebie (2 Kronik 18, 18.), także o tych którym niesłusznie oddawano cześć (2 Kronik 33, 5. Sof 1, 5.), których też gdzie indziej nazywa „zastępami niebieskimi” (Dz 7, 42.). Wiec także i źli i neutralni (jak ptaki) bywają nazywani niebieskimi. Księga Amosa mówi: „Tego, który uczynił Wóz niebieski i Kosę” (Am 5, 8.).

Także tłumacze potrafią oddać słowo raz jako „niebieskich” raz jako „w niebie”:

Do Filipian 2, (Wujka) 10. Aby na imię Jezusowe wszystkie kolano klękało w niebie, na ziemi i w podziemiu

Do Filipian (Biblia Brzeska) 2, 10. Aby w imię Jezusowe wszelkie kolano się skłoniło, niebieskich i ziemskich i tych, które są pod ziemią.

W poniższym wersecie „ciało niebieskie” jest synonimem „ciała duchowego”:

1 do Kor (Tysiąclatka) 15, 45. zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie.

Bywa również tłumaczone inaczej:

1 do Kor (Warszawska) 15, 45. 4. sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe.

W każdym razie jednak w całym kontekście „niebieski” pojawia się jako synonim „duchowego”, ponadto mówi o Jezusie który zstąpił z nieba i przebywa w niebie, więc jest „niebieskim” człowiekiem:

1 do Kor 15, 42Wsiewa się w skazitelności, powstanie w nieskazitelności. 43 Bywa wsiewane w niesławie, powstanie w chwale. Wsiewa się w słabości, powstanie w mocy.
44 Wsiewa się ciało cielesne, powstanie ciało duchowe. Jeśli jest ciało cielesne, jest i duchowe, jak napisano:
45 „Stał się pierwszy człowiek Adam istotą żyjącą,” a ostatni Adam duchem ożywiającym.
46 Lecz nie pierwej jest to co duchowe, ale to co cielesne, a potem to co duchowe.
47 Pierwszy człowiek z ziemi, ziemski; drugi człowiek z nieba, niebieski.
48 Jaki ziemski, tacy i ziemscy; a jaki niebieski, tacy i niebiescy.
49 Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego, nośmy też obraz niebieskiego.
50 To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, ani zepsucie nie posiądzie nieskazitelności.

Podobnie Paweł w Liście do Żydów mówi o „rzeczach niebieskich”, mając na myśli Duchową Świątynię będącą w niebie:

Hbr 8, 4. Gdyby był na ziemi, to nawet nie nie byłby kapłanem, bo byliby (inni), którzy według zakonu ofiarowaliby dary, 5. Służąc wizerunkowi i cieniowi rzeczy niebieskich, jak powiedziano Mojżeszowi, gdy miał dokończyć przybytku: Patrzaj – rzeczono – a czyń wszystko według wizerunku, który ci był pokazany na górze. (…)
9, 8. Przez co dawał znać Duch Świety, że dopóki stał pierwszy przybytek, nie była jeszcze odsłonięta droga świętych. (…)11. Ale Chrystus, gdy ukazał się jako Najwyższy kapłan dóbr przyszłych, przez większy i doskonalszy przybytek, nie ręką uczyniony, to jest nie (należący do) tego stworzenia, (…) 23. Trzeba więc było, skoro wizerunki rzeczy niebieskich w taki sposób były oczyszczane, żeby same rzeczy niebieskie lepszymi niż te ofiarami. 24. Chrystus bowiem nie wszedł do tej świątyni ręką uczynionej, która była wizerunkiem prawdziwej, ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się przed oblicznością Bożą za nami.

Widzimy zatem, że „wizerunkiem rzeczy niebieskich” nazywa Świątynię Bożą, która była na ziemi. A „rzeczami niebieskimi” nazywa duchową Świątynię, która jest w niebie. Po raz kolejny przymiotnik „niebieski” oznacza „będący w niebie”. Gdyby zaś „niebieski” oznaczało np. „pochodzący od Boga”, jako przenośnie „pochodzący z nieba”, to ta świątynia Boża, która była na ziemi, również powinna nazywać się niebieską, bo ona również była święta i pochodziła od Boga.

Gdyby „niebieskie” oznaczało „metonimie” czyli użyte byłoby aby uniknąć słowa „Bóg” czy imienia Bożego, to pojawiałoby się w Piśmie często w tym znaczeniu. Świątynię Bożą, która była na ziemi, też nazywano by wtedy Świątynią niebieską. Niczego takiego nie znajdujemy.

Pozdrawiam.

PS:
Mam nadzieję, że tego komentarza nie ocenzurujecie.

Pozwolę sobie na jeszcze jeden komentarz odnośnie „królestwa”, podany w Rzym.14:17
Z kontekstu wynika, że w rozdziale tym poruszono kwestię stosunku do „słabych w wierze”. Potrzebie wyrozumiałości dla odmiennych poglądów wer.1:12, oraz unikaniu zgorszenia wer.13-22
I wydaje się, że jest tam dyskusja o pokarmach czystych i nieczystych, potrzebie jednych uznawania z a takie, lub nie. Jak i „przez swój pokarm [stosunek do niego itp.] nie rujnuj kogoś” wer.15
I w kontekście takich dyskusji mamy:
„KRÓLESTWO BOŻE TO NIE POKARM I NAPÓJ…”
Jeśli nie to:
„…, lecz sprawiedliwość, i radość i pokój w duchu świętym”.
I dalej czytamy, czy jakim i kogo uznaniem cieszy się ten: „kto w tym służy”.
I jeszcze dalej mamy podtrzymany temat pokarmów. wer.20-21, i potrzebie nie gorszenia pokarmem innych.
I tak w dosłownym rozumieniu mamy: „królestwo to nie…, [za to] jest…”.
„…to nie sprawa tego, co się je i pije” B.T wyd.III, czy „to nie pokarm i napój…” A.Zaremba
„…lecz sprawiedliwość i pokój i…”.
I nie idzie o potrzebę stawiania znaku równości w tym, że nie jest pokarmem itp, jest sprawiedliwością, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Jest # od jedzenia i picia, jest = sprawiedliwości i pokojowi.
Jest jednym, nie jest drugim.
Jak czytamy w 1 Kor.8:8
„POKARM ZAŚ NIE POSTAWI NAS PRZY BOGU: NIC NIE TRACIMY, JEŚLI NIE JEMY, I NIC NIE ZYSKUJEMY, JEŚLI JEMY”
To nie to jest istotą wiary, jak i [królestwa]. I rozdz.8 1 Kor. wer. od 1-13 porusza kwestię jedzenia pokarmów.
Jednak:
„POKARM NIE PRZYBLIŻY NAS DO BOGA… 1 Kor. 8:8 ” B.T wyd.III
I nie to jest istotą [królestwa]. Już w kazaniu na gorze ludzie usłyszeli:
„Szczęśliwi głodni i spragnieni sprawiedliwości, gdyż oni będą n a s y c e n i”. Mat.5:6
I nie jest tak, że [królestwo] jest równoznacze ze sprawiedliwością, czy pokojem, że jedno jest drugim.
Jednak już w Mat.6:33 czytamy, żeby najpierw szukać je przed wszystkim innym : „i jego sprawiedliwości”.
Z tej przyczyny: „nie przychodzi ono dostrzegalnie”. Łuk.17:20-21
Nie oznacza jedzenia i picia, co wynika z 1 Kor.8:8. Jak i w nim, czy w nowym niebie i nowej ziemi dzięki niemu: „zamieszka sprawiedliwość” 2 P 3:13
Poza tym: pokój, którego już mieli zaznawać wierzący patrz J 14:27, jak i doświadzyć „radości swego pana” patrz. Mat 25:21
To to jest istotą [królestwa], nie jedzenie lub picie.
Jak czytamy w J 18:36 „he basileia he eme ouk estin ek tou kosmou taotou:
„nie jest z tego świata”, chociaż jak najbardziej dotyczy tego świata.

Według mnie nieporozumieniem jest powoływać się na Rzym 7:14 jako dowodu istnienia apostoła narodów w ciele.Mówił tam o własnej „cielesności zaprzedanej grzechowi”. Nie o swoim życiu w ciele.
„ja zaś jestem cielesny”. Nie powiedział: „jestem w ciele”.”sarkikos”. I jako przymiotnik w mianowniku liczby pojedynczej w rodzaju męskim, pojawia się tylko tu.
I gdy np. 1 Kor.3:1 czytamy:
„nie mogłem powiedzieć do was jako duchowych, lecz jako cielesnych”. Wiemy o co idzie.
Czy 1 P 2:11″
„powstrzymywali się od cielesnych żądz, przeciwnych duszy”.
Mówił o własnych skłonnościach do grzechu i tyle. Od wer.14 do 25 czytamy o skłonnościach upadłej natury.
Rozumiem, że mówił o nieśmiertelności, jak wygląda w 2 Kor.4:18[19]. Czy jak czytamy w 5:7:
„wiarą bowiem żyjemy, nie tym, co widzialne”
Jednak już w Heb.11:3 czytamy, ze wszystko:
„co widzimy, nie powstało z rzeczy widzialnych”.
W Rzym.4:17 czytamy:
„i to czego nie ma, powołuje, jak gdyby istniało”,”to co nie jest, do bytu powołuje”.

I z tego co wiem, rzeczy materialne, z natury „nie są wieczne”. A prawo entropii mówi, że nic nie jest i ulega [ulegnie] destrukcji.
Rozumiem, ze w 5 :1-10 mówi o życiu w niebie. Nie ma co wyłamywać otwartych drzwi.
„mieszkając w ciele z dala jesteśmy od kyriso=pana”.wer.6
Jest nadzieja na życie w niebie, odmienna od ziemskiego, i odmiennego życia od ziemskiego.

Pozwolę sobie na problemowy w mojej ocenie werset z Łuk.17:21. Wydaje mi się zasadny wywód z artykułu. Ma on jednak pewne problemy językowe. Słusznie napisano, że gr.entos jest różnie tłumaczony. Autorzy artykułu opowiadają się za słusznością przekładu „pośród was”, niż „wewnątrz was”. I tak naprawdę na zadane pytanie nie pada odpowiedź. Zamiast podania czasu przyjścia, to znaczy jego oczekiwania, w pierwszej kolejności mamy wyjaśnienie, czym ono jest. Poprawniej, czym nie jest.
W mojej ocenie problemem dla utożsamiania gr.entos hymon z „pośród was” jest to, że u tego ewangelisty z zasady na okreslenie myśli bycia „wśród osób”, używa on greckiego „es meso”, jak Łuk.22:27 i 55 „ja jednak jestem pośród was” gr.”eimi [en meso] hymon”.
Jak podaje H.Langkammer w klasycznej grece „entos” użyty w Łuk.17:20: „ma znaczenie skuteczności tego, co jest w czyimś „wnętrzu”, tak, że może nim zawładnąć…To nie człowiek bierze we władanie królestwo i dlatego nie może go zamykać w ludzkich kategoriach czasu i miejsca, lecz odwrotnie to ono obejmuje człowieka”.
Jednak pod jednym warunkiem.Tym, że człowiek przyjmie yios syna jako swego zbawiciela.
I jak dla mnie okoliczność, że z zasady gr.entos oddawane jest przez „wewnątrz” [czternaście razy]. Jak np.M 23:28 „zewnątrz w prawdzie wydajecie sie ludziom sprawiedliwi, w e w n ą t r z zaś jesteście pełni obłudy i bezprawia”, czyni problemowym oddana „pośród was”.
Jednak sens wypowiedzi sugeruje, że jest „pośród nich” w podanym w artykule sensie. Ponieważ nasz zbawiciel jako „król” był pośród nich. I jako taki został przywitany, o czym czytamy w Łuk.19:37-38 spełniając zapowiedź z Ps.118:26.patrz. M 25:32-34, gdzie yios=syn jest przedstawiony jako król.
A jeśli król jest obecny pomiędzy ludźmi oznacza to, że i jego królestwo jest w pewien sposób obecne.
To trochę tak jak z ambasadą. Wtedy, gdy się do niej wchodzi, w której nie panują prawa kraju w którym się znajduje.tylko panują tam przepisy państwa,które reprezentują.
Znajdując się w ambasadzie, to jakby wchodzić w swoim państwie do drugiego państwa.
I tak obecność ambasadora sprawia, że pojawia się reprezentant państwa z którego pochodzi.
I nasz zbawiciel, jako król sprawił, że jego królestwo stało sę obecne pomiędzy innymi. Podobnie jak obecność ambasadora sprawia, ze państwo z którego pochodzi staje się obecne pomiędzy innymi.
Ono samo jednak jeszcze nie przyszło. To czyni sensownym modlenie się o jego przyjście, o czym czytamy w Łuk.11:1-2
I to, że działa ambasador świadczy, że działa w jego osobie państwo, które reprezentuje, ponieważ on sam jest jego reprezentantem. I sam dział m. in na rzecz promocji swego „królestwa”.
Podobnie czynił yios-syn. I przez to co czynił promował własne królestwo, które poprzez jego czyny stawało się obecne miedzy innymi.
Jak czytamy w Łuk.11:20. Przez to co czynił, znaczy, ze ono do nich przyszło.
Tak to widzę.

Zagadnienie „królestwa” jest obszerne, niejednoznaczne. Już z samej okoliczności, że jest mowa o nim w nowotestamentowych podaniach prawie sto pięćdziesiąt razy, ujawnia obszerność zagadnienia.
Niestety nie wszystkie wypowiedzi to jednoznaczne wypowiedzi. Wydaje się, że nie są jednakowe.
Istota trudności jest to, że jest mowa o dwóch obrazach tego „królestwa”. Jedno przedstawia czas o nim mowy, drugie jego działania. Jedno jest „zaczątkiem” jego powstania i powstawania. Drugie przedstawia go jako „panujące” itp.Jedno mówi o jego utworzeniu, drugie działaniu w swoim panowaniu.
To trochę jak z Heb.9:28. Czytamy tam o naszym zbawicielu, że: „raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów, drugi raz ukażę się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy go oczekują” B.t wyd.V
A tak naprawdę „którzy go pilnie wypatrują”, czy „którzy pilnie go wyczekują”.
I tak jest z królestwem, miało i ma swoje ziemskie oblicze i czas, będzie mieć niebiańskie.

Wtedy,gdy zajrzymy do Ap 1:6 przeczytamy: „uczynił nas królami” podobnie 5:10, lub „uczynił nas królestwem”. I w tym przypadku królestwo ma znaczenie królów. I mamy manuskrypty w których, raz mamy jedno, raz drugie.
Niekiedy więc samo w sobie królestwo oznacza władców, którzy jako namiestnicy naszego niebiańskiego ojca, będą sprawować władzę nad ludźmi.
Idzie mi jednak o to, że mamy dwa okresy działania królestwa.
To tak jak z życiem naszego zbawiciela jako [syna człowieczego].
W Mt.19:26-29 czytamy, że najpierw „zostanie wydany…skażą go na śmierć i wydadzą go na …ukrzyżowanie, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.
Najpierw to.
Potem jednak jak czytamy w Mt 24:42-45 „przyjdzie w swej chwale…”
Czy Mt.18:8-12 „przy odrodzeniu, zasiądzie na swym tronie chwały”.
Najpierw to, potem tamto. I podobny jest obraz z królestwem. Najpierw jest okres zarodkowy, początkowy. W tym i taki, że królestwo „cierpi gwałt” Mat11:12.patrz. Dz.Ap.14:22 i 2 Tym.3:12. I wierni w swoim ziemskim życiu jako przedstawiciele królestwa, cierpieli i cierpią.
I prawdą jest, że gdy np. w Kol.1:13 czytamy, że wybrani zostali przeniesieni z ciemności do światła królestwa, nie wskazuje, że w czasie swego ziemskiego życia staną się uczestnikami chwały, co że jest to pewne, i przedstawione jako zrealizowane.

Zrozummy, że tak jak życie naszego zbawiciela przeszło przez etapy życia i smierci, oraz zmartwychwstania, podobnie jest z królestwem i jego przedstawicielami.
Np.w Apok.2:10 wiernym obiecana jest „korona żywota”, „wiernym aż do śmierci”.
Nie można mieć wątpliwości, że uczniowie wierzyli w swoje królowanie. patrz. sarkazm w 1 Kor.4:8
„abyśmy i my zapanowali z wami”.
Jak czytamy w Apok.3:21
„Temu, który zwycięży, pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem z moim ojcem”.
I idzie o tych, którzy „zasiądą na tronie”.patrz również Apok.2:7
Czy jak czytamy w Apok.20:4 „ożyli oni i panowali”.
I pewne jest, że niektórzy z nas będą dzielić królewskie [niebiańskie] przywileje, jedząc i pijąc przy jego stole, jak czytamy w Łuk.22:29-30
I ten etap, okres królestwa dotyczy panującego królestwa, nie kompletowania władców, tylko ich władzy.
I wtedy, gdy modlimy się: „Przyjdź królestwo twoje” Mat 6:10 oczekujemy, że przyjdzie w chwale i swojej władzy.

I nie wydaje się, żeby czasy pierwszych chrześcijan były wypełnieniem, nastania tego królestwa.
Wtedy wskazaną modlitwą byłoby podziękowanie, że już przyszło i że w wyniku tego przyjścia na ziemi jest spełniana wola naszego niebiańskiego ojca, jak jest spełniana w niebie.

Tak to okres „panującego” królestwa dotyczy jego ponownego pojawienia się nie po to, żeby sią za nas ofiarować, co już uczynił. Tylko po to, żeby nas zbawić, o czym czytaliśmy w Heb. 9:28

I o to idzie o dwa odcinki działania królestwa. Mamy dwa elementy jego działania. Jego okres początkowy i tryumfu tych, którzy będą panować w niebie.patrz. Apok. 2:26;3:21 i 5:10
Tak to mamy dwie fazy królestwa. I pewnie mozna by mówić o ziemskim okresie tego królestwa, już nie ziemskim, o jego celach itp.
Jednak jest królestwo, potrzebni są władcy. Jak i ich sprawiedliwe królowanie.

Temat: Królestwo Boże, które było, jest i przychodzi.

Strasznie to zagmatwane.

Może być niebawem, a może jest już teraz, czy dopiero się przybliżyło?

To jest tak jak z tym byciem duchowym. Królestwo jest teraz obecne na ziemi w sposób przenośny między uczniami Jezusa. Oczekujemy zaś dosłownego zupełnego wypełnienia obietnicy czyli przyjścia Królestwa Bożego w chwale.

Wiecie, że kazał głosić, że Królestwo się przybliżyło? Jeśli oznacza to, że przybliżył się koniec grzesznego świata czy paruzja, to znaczy, że głoszenie przybliżenia Królestwa oznacza jednocześnie głoszenie przyjścia dnia Pańskiego, czyż nie?

Tak jak robią to ŚJ, którzy głosząc bliskie Królestwo, głoszą jednocześnie bliską zagładę grzesznego świata, która jednak (jeszcze) nie następuje. Czy Apostołowie głosili podobnie? Nie sądzę, bo napisano:

2 Tes. 2, 1. A prosimy was, Bracia, przez przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa i przez nasze przy nim zebranie, 2. Abyście nie prędko dawali się zachwiać w umyśle waszym, albo zaniepokoić czy to przez ducha, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo od nas posłany, jakoby nadchodził dzień Pański. 3. Niech was nikt żadnym sposobem nie zwodzi, bo (dzień ten) nie nadejdzie, dopóki pierwej nie przyjdzie odstępstwo, i nie będzie objawiony człowiek grzechu, syn zatracenia, (…) 5. Nie pamiętacie, że będąc jeszcze u was, to wam mówiłem?

Więc z jednej strony przecież Paweł głosił im Królestwo Boże i nauczał, że się przybliżyło, a nawet już jest między nimi, a z drugiej nauczał ich, że jeszcze nie jest blisko Dzień Pański w którym grzech zostanie usunięty.

Widzimy, że to Królestwo Boże o którym nauczał, to ta społeczność chrześcijańska będąca Królestwem Bożym na ziemi, nie zaś to Królestwo które nastanie po dniu Pańskim.

Do Kolosan 1, 13 On też nas wyrwał z mocy ciemności i przeniósł do królestwa umiłowanego swego Syna,

Używa tutaj Paweł znów czasu przeszłego mówiąc, że już teraz „przeniósł nas do królestwa”. Skoro już nas przeniósł, to na co jeszcze oczekujemy? Ale to trzeba rozumieć w przenośni jako o tym co ma dopiero w pełni nadejść w przyszłości (jak pisałem mówiąc o byciu duchowym). Tak samo pisze Paweł:

Hbr 10, 14 Jedną bowiem ofiarą doskonałymi uczynił na wieki uświęconych.

Skoro już nas uczynił doskonałymi – to na co czekamy? Otóż w przenośni już nas uczynił doskonałymi, w pełni dopiero jednak do tego zmierzamy.

Jeżeli jak piszesz już teraz jest to po co modlić się „Przyjdź Królestwo Twoje”? Po co czekać na przyjście powtórne Chrystusa?

O Bogu napisano, że króluje zawsze np.: Ps 146(145), 10 Pan króluje na wieki, Bóg twój, Syjonie – przez pokolenia. Alleluja.

A jednocześnie napisano, że ma przyjść i królować:
Ap 11, 17. Mówiąc: Dziękujemy tobie, Panie Boże Wszechmogący, który jest, i któryś był, i który masz przyjść, żeś wziął moc twą wielką i zakrólowałeś,

Albo mógłby ktoś zapytać: „Po co czekać na przyjście Jezusa skoro mówi: „Gdzie dwóch albo trzech zbierze się w imię moje, tam Ja jestem pośród nich (Mt 18,20)”? Skoro już jest pośród nich, to po co jeszcze ma przychodzić?

Tak też i Królestwo może być pośród nich, ale może i jeszcze przyjść. Nie tak jest Jezus między uczniami zgromadzonymi w jego imię, jak będzie gdy przyjdzie w chwale. Nie takie jest Królestwo Boże na ziemi obecne między uczniami Jezusa, jakie będzie gdy nastąpi odnowa wszystkich rzeczy.

Osądźcie czy się mylę. Ja gdy modlę się o Królestwo Boże modlę się o dwie rzeczy:

1. O chrześcijaństwo, aby rozproszony między narodami lud Boży, został zebrany w jedno. Aby prawdziwie byli ludem Bożym chrześcijanie, jak napisano: „A wy będziecie mi królestwem kapłańskim i narodem świętym. Te są słowa, które mówić będziesz do synów Izraelowych” (Wj. 19, 6.)

Więc my mamy być „królestwem” i narodem świętym! Modlę się więc o to by opamiętał się w końcu naród Boży: katolicy, protestanci, „Świadkowie Jehowy”, „wolni chrześcijanie”, aby wszyscy byli jedno w Jezusie Chrystusie. Jak Izrael grzeszył i był niewierny Bogu, tak i my chrześcijanie! Nie potrafię teraz pisać tego bez płaczu. Bo czy takie jest chrześcijaństwo i taka wola Boża do nas, jak widzimy? Płacz tylko i smutek z tego co stało się z ludem Bożym.

Więc ja modlę się o to by powrócił z niewoli i z rozproszenia lud Boży jak kiedyś powrócili z niewoli Izraelici i aby byli chrześcijanie Królestwem Bożym na ziemi, ludem świętym, wybranym między wszystkimi narodami, nienagannym. Jak pierwsi chrześcijanie o których napisano:

Dzieje 4, 32. A mnóstwa wierzących było serce jedno i dusza jedna, i nikt z nich tego, co miał, swojem nie nazywał, ale było im wszystko wspólne. 33. Apostołowie zaś z wielką mocą dawali świadectwo zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, Pana naszego, i była nad nimi wszystkimi wielka łaska. 34. Bo nie było między nimi nikogo w niedostatku; gdyż wszyscy, co mieli role albo domy, sprzedawali je i przynosili zapłatę za rzeczy sprzedane, 35. Składali ją u nóg Apostołów, i rozdawali każdemu, ile komu było potrzeba.

O takie Królestwo Boże się modlę, aby znów przyszło i ukazało się w chwale między nami. O te Królestwo które jak wierzę Apostołowie oglądali za swego życia.

2. O zupełne zniszczenie grzechu. O powrócenie Jezusa w chwale i poddanie wszystkiego pod stopy jego. O to by Królestwo niebieskie zniweczyło i zastąpiło wszystkie inne Królestwa. By nie było już żadnego zła i ciemności na zawsze. By skończyło się wszelkie bluźnierstwo i kłamstwo i zepsucie, aby wszystko poddane było Bogu. Aby nikt więcej nie śmiał powiedzieć czegoś przeciwko Najwyższemu. Aby zgięło się wszelkie kolano na niebie i ziemi; i aby wszelakie usta wyznawały, że Jezus jest Panem w chwale Ojca.

Te dwie rzeczy mam na myśli, prosząc o Królestwo. Nie jedną, lecz te dwie rzeczy. Bóg wie, że nie kłamię, ale że pragnę tego z całego serca swego i z całej duszy swojej. Spłakałem się teraz strasznie. Panie! Kiedyż wreszcie to nastanie i wszystko się spełni?

Nie modlę się zaś o życie w raju na ziemi albo niebie – nie zależy mi jakoś szczególnie ani na jednym, ani na drugim. Szczerze mówiąc, jeśli o mnie chodzi nie przeszkadzałoby mi gdybym został unicestwiony, aby tylko Bóg zwyciężył i powróciwszy w chwale zakończył wszelkie zło.

Co do wersetu Łukasza 17, 20-21 to jak pisaliśmy:

Z Ewangelii Łukasza 17:20 wynika, że pytanie związane z Królestwem padło z ust Faryzeuszy, zatem odpowiedź również skierowana była do nich. Czy mogli mieć w sercach królestwo ludzie, którzy planowali zabić Króla tego Królestwa?

Zupełnie słusznie zauważacie, że nie mieli w sercach królestwa, ale czy to oznacza, że cała wypowiedź Jezusa jest bez znaczenia i nie powinniśmy w ogóle brać jej pod uwagę? Skoro to faryzeusze pytali o przyjście Królestwa Bożego, to znaczy, że fałszywie im Jezus odpowiedział? A jeśli dobrze odpowiedział, to może zastanówmy się co znaczyły Jego słowa? Zobaczmy różne tłumaczenia:

  • 1. BUDNY.1574
  • Nie przyjdzie królestwo Boże z ustrzeżeniem. Ani rzeką, oto tu; oto tam. Oto bo królestwo Boże we wnątrz was jest.
  • 2. WUJEK.1923
  • Nie przyjdzieć królestwo Boże z postrzeżeniem: Ani rzeką: Otoć tu, albo tam; albowiem oto królestwo Boże w was jest.
  • 3. RAKOW.NT
  • Nie przychodzi ono królestwo Boże z postrzeżeniem. Ani rzeką: Oto tu, abo, oto tam. Abowiem oto ono królestwo Boże między wami jest.
  • 4. GDAŃSKA.1881
  • Nie przyjdzieć królestwo Boże z postrzeżeniem; Ani rzeką: Oto tu, albo oto tam jest: albowiem oto królestwo Boże wewnątrz was jest.
  • 5. GDAŃSKA.2017
  • Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie. I nie powiedzą: Oto tu, albo: Oto tam jest. Królestwo Boże bowiem jest wewnątrz was.
  • 6. SZCZEPAŃSKI
  • Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie; mówić nie będą: »Oto tutaj«, albo »{Oto} tam«; albowiem królestwo Boże jest oto wpośród was!
  • 7. MARIAWICI
  • Nie przyjdzie Królestwo Boże z postrzeganiem. Ani nie rzeką: Oto tu jest, albo tam. Bo oto Królestwo Boże w was jest.
  • 8. BIESZK.ŁUK.1931
  • „Królestwo Boże nie przyjdzie z rozgłosem i przepychem zewnętrznym. Nie można też powiedzieć: oto, tu jest, albo: tam jest. Bo królestwo Boże już jest pośród was”.
  • 9. GRZYM1936
  • Królestwo Boże nie przyjdzie jawnie. I nie będzie się o niem mówić: Oto tu jest albo tam. Albowiem królestwo Boże w was jest.
  • 10. DĄBR.WUL.1973
  • Królestwo Boże nie nadejdzie dostrzegalnie. Ani też powiedzą: Oto tu jest albo tam. Oto bowiem Królestwo Boże w was jest.
  • 11. DĄBR.GR.1961
  • Królestwo Boże nie nadejdzie dostrzegalnie. Nie powiedzą też: Oto tu jest, albo tam! Oto bowiem Królestwo Boże w was jest.
  • 12. TYSIĄCL.WYD5
  • Królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dostrzegalny; i nie powiedzą: Oto tu jest albo: Tam. Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest.
  • 13. BRYTYJKA
  • Królestwo Boże nie przychodzi dostrzegalnie, Ani nie będą mówić: Oto tutaj jest, albo: Tam; oto bowiem Królestwo Boże jest pośród was.
  • 14. POZNAŃSKA
  • Królestwo Boże przyjdzie niepostrzeżenie. Nie będą mówili: Jest tu, albo: Jest tam, bo królestwo Boże jest w was.
  • 15. WARSZ.PRASKA
  • Królestwo Boże nie przyjdzie w sposób dający się zauważyć. I niech wam nie mówią: Oto tu jest lub tam. Królestwo Boże jest bowiem w was.
  • 16. ŚLĄSKIE.TOW.BIB.
  • Królestwo Boga nie przychodzi wśród przyglądania się z boku. Nie powiedzą też: Oto tu, lub oto tam; bowiem Królestwo Boga oto jest wewnątrz was.
  • 17. EIB.BIBLIA.2016.LIT Z
  • Królestwo Boże nie przychodzi w sposób dostrzegalny. Nikt nie powie: Spójrzcie, jest tutaj! Albo: Spójrzcie, jest tam! Bo właściwie Królestwo Boże jest pośród was.
  • 18. TOR.PRZ. Z
  • „Królestwo Boga nie przychodzi w sposób możliwy do zaobserwowania; Nie powiedzą: Oto tu, albo: Oto jest tam; oto bowiem Królestwo Boże jest wewnątrz was.”

Widzimy, że tak naprawdę w żadnym z tych tłumaczeń nie ma wspomnienia o „Królestwie Bożym w sercach”! Zupełnie się z wami zgadzam, że to nie chodzi o Królestwo w sercach. O co jednak w końcu chodzi? Nie wyjaśniliście tego w artykule.

Mówi zatem Jezus, że nie przyjdzie Królestwo dostrzegalnie albo z ostrzeżeniem. Jak to rozumieć skoro wiemy, że Królestwo Boże w proroctwach musi zostać dostrzeżone. Jak ktoś mógłby nie zauważyć zniszczenia zła albo tego, że nie ma już śmierci? O czym więc Jezus tutaj mówi, że nie przyjdzie dostrzegalnie Królestwo?

Nie wydaje się by mówił tutaj o paruzji czyli swoim ponownym przyjście, bo mówił, że to przyjście zapowiedzą znaki i że będzie one widoczne na całej ziemi:

Mt 24, 3 A gdy on siedział na górze Oliwnej, przystąpili do niego osobno uczniowie, mówiąc: Powiedz nam kiedy to będzie, i co za znak twojego przyjścia i końca świata?
(…)
26 Jeśliby więc wam rzekli: Oto jest na pustyni, nie wychodźcie; oto wewnątrz gmachu, nie wierzcie. 27 Albowiem jako błyskawica wychodzi od wschodu słońca i ukazuje się aż na zachodzie, tak będzie i przyjście Syna Człowieczego.
28 Gdziekolwiek by było ciało, tam się zgromadzą i orły.
29 A natychmiast po utrapieniu owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej, a gwiazdy będą spadać z nieba i moce niebieskie poruszone będą.
30 A naonczas ukaże się znak Syna Człowieczego na niebie, i wtedy będą narzekać wszystkie pokolenia ziemi, i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach niebieskich z mocą wielką i majestatem.

Łk 21 25 I będą znaki na słońcu i księżycu i na gwiazdach, a na ziemi uciśnienie narodów od zamieszania szumu morskiego i nawałnicy, 26 skoro ludzie schnąć będą od strachu i oczekiwania tych rzeczy, które będą przychodzić na wszystek świat; albowiem moce niebieskie poruszone będą.
27 A wtedy ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłoku, z mocą wielką i z majestatem.
28 Gdy zaś to dziać się pocznie, spojrzyjcie, a podnieście głowy wasze, bo się przybliża odkupienie wasze.
29 I powiedział im podobieństwo: Spojrzyjcie na figę i na wszystkie drzewa. 30 Gdy już z siebie owoc wydają, wiecie, że już blisko jest lato.
3l Tak i wy, gdy ujrzycie, że się to będzie działo, wiedzcie, że blisko jest królestwo Boże.

Jakby nie patrzeć tu mówi o widocznym i dostrzegalnym dla wszystkich swoim ponownym przyjściu. Ponowne przyjście Jezusa poprzedza nastanie Królestwa Bożego. Więc jak miałoby Królestwo Boże przyjść niepostrzeżenie? O jakim Królestwie mówi Jezus?

Otóż nie uważam by Chrystus mówił o tym Królestwie Bożym które będzie mieć miejsce po jego ponownym przyjściu na ziemię, one bowiem bez wątpienia przyjdzie w sposób widoczny. O czym więc mówił? Zdaje mi się, że mówił o tym Królestwie, które Apostołowie widzieli za swego życia, że uczynił ich „królestwem kapłańskim i narodem świętym”. To Królestwo też nie przyszło bez znaków i cudów wielkich, ale Jezus mówi faryzeuszom, że nie przyjdzie dostrzegalnie nawiązując do ich ślepoty – że nie poznali w nim Króla i nie zauważyli tego królestwa które buduje.

Mt 12, 28 A jeśli ja wypędzam demony Duchem Bożym, to przyszło do was Królestwo Boże.

Sam Pan Chrystus z nieba zstąpił dla nich jako Król zapowiedziany od wieków, a jednak Go nie poznali i nie dostrzegli Królestwa które z nim przyszło. Królestwem tym był nowy duchowy naród wybrany, jak pisze Piotr:

1 P 2, 9 Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, 10 wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym, którzyście nie dostąpili miłosierdzia, teraz zaś jako ci, którzy miłosierdzia doznali.

Mówiąc zaś to pokazuje, że jak kiedyś Izrael tak teraz chrześcijanie są ludem Bożym a więc i królestwem Bożym – ponieważ to Bóg sprawuje nad nimi władzę. Nie jest to ostateczne Królestwo którego oczekujemy najbardziej, ale też jest to przecież Królestwo Boże.

Jest to oczywiście to samo Królestwo, tylko występujące częściowo, w znaczeniu: Już teraz Bóg króluje nad ludem swoim, a w przyszłości tak samo nad całą ziemią.

Chrześcijanie nie są tego rodzaju ludem, że musi siłą zmusić ich do posłuszeństwa, przychodząc w chwale z gniewem i sądem, lecz już wcześniej podają się pod panowanie Boże. Dlatego Królestwo Boże trwa u nich już wcześniej.

Tego królowania nie byli wstanie dostrzec faryzeusze, choć przemieszczało się i było między nimi – nie wstąpili do niego i go nie dostrzegli. Dlatego Jezus mówi do faryzeuszy, że przyjdzie (dla nich) niedostrzegalnie, i nikt im nie powie, że jest tu czy tam, bo oto jest między nimi a i tak go nie widzą. Tak ja rozumiem tą wypowiedź. A wy jak ją rozumiecie?

Przedstawiliśmy w artykule jak rozumiemy temat Królestwa.

Tak i dlatego byłoby warto zastanowić się, co mówią również o Królestwie Bożym przypowieści, bo w nich miały być objawione „tajemnice skryte od założenia świata”.

Co więc mówią przypowieści, czy pokazują Królestwo jedynie jako przychodzące z nieba w chwale i z rozgłosem? Spójrzmy na te przypowieści:

Mk 4, 26. I mówił: Tak jest z królestwem Bożem, jak gdyby człowiek wrzucił nasienie w ziemię, a spałby i wstawał w nocy i we dnie, a nasienie wschodziłoby i rosło, gdy on nie wie. 28. Bo ziemia sama z siebie owoc rodzi, najprzód trawę, potem kłos, a potem pełne ziarno w kłosie. 29. A gdy się dostoi zboże, wnet zapuszcza sierp, bo żniwo przyszło.
30. I mówił: Czemu podobnem uczynimy królestwo Boże? albo do jakiego podobieństwa przyrównamy je? 31. Jak ziarno gorczyczne: które gdy sieją w ziemię, mniejsze jest od wszelkiego nasienia, które jest na ziemi: 32. A gdy się je wsieje, wzrasta i staje się większe nad wszystkie jarzyny i wypuszcza gałęzie wielkie, tak iż pod cieniem jego mogą mieszkać ptaki niebieskie.

Jezus przyrównuje zatem tutaj „królestwo Boże” do ziarna które rośnie niepostrzeżenie i niedostrzegalnie, aż przychodzą żniwa. Czy taki obraz pasuje do Królestwa jako tego które przyjdzie dopiero w przyszłość z nieba? Czy raczej nie jest to obraz Królestwa, które rośnie między ludźmi przez naukę Słowa Bożego aż przychodzi żniwo którym jest koniec świata?

Widzimy zatem, że Królestwo ma być także między ludźmi przed Dniem Pańskim, który będzie żniwem i uczyni, że Królestwo będzie panować na całej ziemi.

Starajmy się zatem aby Królestwo u nas było, ale i oczekujmy jego przyjścia na cały świat.

Temat: Cielesność i duchowość. Kwestia duchowego ciała i bycia w duchu.

Czy Jezus był człowiekiem wg. Ciebie, czy duchem będąc na ziemi? Pytam, gdyż się trochę pogubiłem. Jan przestrzegał przed takim myśleniem:

2Jn 1:7 Bo wyszło na świat wielu zwodzicieli, którzy nie chcą uznać, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele….”

Skoro tak lubisz biblistów, to chyba musisz wiedzieć, że podany cytat odnosi się do pojęć gnostycznych, że niektórzy twierdzili, że Jezus nie miał prawdziwego ciała i nie cierpiał naprawdę. Nie o tym mówię parafrazując Apostoła Pawła.

Po zmartwychwstaniu mamy też być podobni do Jezusa zmartwychwstałego. Czy Jezus zasiadając teraz w niebie zasiada w fizycznym materialnym ciele, czy w duchowym niebieskim ciele? Do którego Jezusa mamy być podobni, do tego który się starzał i umarł, czy do tego nieśmiertelnego który żyje na wieki?

Nowe narodzenie nie czyni nas istotami duchowymi.

Jana 3, 5 Jezus odpowiedział: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. 6 To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem. 7 Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić.

Co się narodziło z Ducha jest duchem.

Rdz 3:19 … wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.

Tam ten człowiek był z ziemi, ten ma być z nieba. Co jest z ziemi do ziemi wraca, co z nieba do nieba.

1 Kor. 15, 45 Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek , Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym. 46 Nie było jednak wpierw tego, co duchowe, ale to, co ziemskie; duchowe było potem. 47 Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, drugi Człowiek – z nieba. 48 Jaki ów ziemski, tacy i ziemscy; jaki Ten niebieski, tacy i niebiescy.

Otóż Jezus był duchowy będąc w ciele! Wydaje mi się, że mylisz „bycie duchowym” z „mającym ciało duchowe”. Duchowość, o której mówi Biblia, to głębokie pragnienie, żeby podobać się Bogu i przyjąć Jego sposób myślenia.

Jezus był wpierw duchowy w znaczeniu przenośnym o którym mówisz. Ostatecznie jednak ma również duchowe ciało, bo chyba nie przypuszczasz, że w niebie przebywa teraz w ziemskim materialnym ciele? A jeżeli istniał w niebie przed przyjściem na ziemię to też nie w formie materialnej lecz duchowej. W duchowym niebie nie może istnieć nic co materialne.

Rzm 8:9 Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego.

Jak rozumiesz Ale wy nie jesteście w ciele

Rozumiem to w znaczeniu przenośnym, oczekując zupełnego wypełnienia. Apostoł Paweł często pisał tak jakby już było to co dopiero ma być. Np. Jezus mówi: „kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.” (Mt 24, 13.) A Paweł mówi: „jesteście zbawieni”. To w końcu są, czy dopiero mają być zbawieni? Można powiedzieć w przenośni, że już są chociaż naprawdę dopiero będą.

Albo np.:
Do Efezjan 2, 5 i gdyśmy byli umarłymi przez grzechy, ożywił nas wespół w Chrystusie (którego łaską jesteście zbawieni) 6 i wskrzesił nas wespół i wespół posadził na niebie w Chrystusie Jezusie,

To już nie musimy oczekiwać wzbudzenia z martwych, bo już „wskrzesił nas” Bóg? Posadził już nas w niebie?

Nie można więc takich słów Pawła traktować dosłownie, opowiada on w czasie teraźniejszym jakby już było to co dopiero ma nadejść, teraz to już nastało tylko w znaczeniu przenośnym.

Zapytam do tego wywodu Czy jesteś cielesnym czy duchowym człowiekiem?

Mam nadzieję, że jestem jak Apostoł Paweł. A on był cielesny czy duchowy? Z tego co cytujesz wynika, że twierdził, że jest duchowy i że nie jest w ciele lecz w duchu, czyż nie? Dlaczego zatem pisze Paweł:

Do Rzymian 7, 14. Bo wiemy, że Zakon jest duchowy, a ja jestem cielesny, zaprzedany pod grzech. 15. Nie rozumiem bowiem co czynię; bo nie to czynię, co chcę, ale to czynię, czego nienawidzę. 16. A jeśli to czynię, czego nie chcę, to uznaję, że Zakon jest dobry. 17. Lecz już wtedy nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. 18. Bo wiem, że we mnie, to jest w ciele mojem, nie mieszka dobre; albowiem chcieć potrafię; ale do wykonania dobrego (sił) nie znajduję. 19. Bo nie czynie dobrego, które chcę; ale złe, którego nie chcę, to czynię. 20. Jeśli więc to czynie, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. 21. Znajduję tedy takie prawo, że gdy ja chcę czynić dobrze, to zło się mnie trzyma. 22. Albowiem według wewnętrznego człowieka kocham się w Zakonie Bożym. 23. Lecz widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mojego i biorący mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich. 24. Nieszczęsny ja człowiek! kto mnie wybawi od ciała tej śmierci? 25. Łaska Boża przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Ja sam tedy umysłem służę Zakonowi Bożemu, a ciałem zakonowi grzechu.

Pisze więc Paweł „ja jestem cielesny! Mówi: „kto mnie wybawi od ciała tej śmierci?”, jakże ktoś ma go jeszcze wybawiać skoro już przecież jakoby nie jest w ciele lecz w duchu? Przecież już duchowo postępuje, to co mówi, że ciałem służy zakonowi grzechu???

Widzimy zatem, jak piszecie, że to nie takie proste: Apostoł Paweł jest zarówno duchowym jak i cielesnym człowiekiem. Zarówno jest w duchu jak i w ciele.

Jeżeli bowiem nie byłby w ciele, to jakże jeszcze mógłby być z ciała wybawiony? Albo jakże mógłby pisać, co już cytowałem:

Do Filipian 1, 21 Dla mnie bowiem życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. 22 A jeśli żyć w ciele – to dla mnie jest owocna praca i nie wiem, co bym miał obrać. 23 Ściśniony zaś jestem z dwóch stron: pragnę być rozwiązanym i być z Chrystusem, co jest o wiele lepiej; 24 ale dla was trzeba pozostać w ciele.

O pozostaniu w jakim ciele mówi tutaj Paweł, czy nie o dosłownym ziemskim materialnym ciele? Czy nie mówi, że dla niego śmierć byłaby zyskiem i rozwiązaniem?

Widzimy zatem, że nie można interpretować tego bycia „cielesnym” i „duchowym” tylko w znaczeniu przenośnym: ciało jako symbol pewnego postępowania i bycie w duchu – jako symbol życia zgodnie z wolą Bożą. Paweł mówi też dosłownie o byciu w ciele czy duchu. Nie tylko symbolicznie, lecz także dosłownie.

2. do Kor 4, 19. gdyż my nie wpatrujemy się w to, co widzialne, ale w to, co niewidzialne. Rzeczy bowiem, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne.

Nie widzę byście na ten werset odpowiedzieli. O jakim widzeniu mówi Paweł czy nie o dosłownym? Czy nie widzimy materii i planety? A skoro ją widzimy to znaczy, że jest doczesna, bo „Rzeczy bowiem, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne.”. I dalej jak pisze:

5, 1. A wiemy, że jeśli się rozsypie nasz dom ziemski tego mieszkania, to mamy od Boga przybytek, dom nie rękami uczyniony, wieczny w niebie.

„Mamy od Boga przybytek, dom nie rękami uczyniony, wieczny w niebie” – jak to rozumieć? Czy mówi tutaj o jakimś symbolicznym przybytku i niedosłownym niebie? Czy nie ma to związku ze słowami Jezusa, że weźmie ich do siebie do domu Ojca?

2. Gdyż i w tym wzdychamy, pragnąc być przyobleczeni w mieszkanie nasze, które jest z nieba, 3. jeśli tylko obleczonymi, a nie nagimi znalezieni będziemy

Skoro „wzdychamy i pragniemy” to znaczy, że to dopiero ma się stać, a więc nie jest powiedziane w tym samym znaczeniu, że już jesteśmy w niebie albo duchu?

4. Gdyż i my, którzy jesteśmy w tym przybytku, wzdychamy obciążeni dlatego, że nie chcemy być zwleczeni, ale przyobleczeni, aby wchłonięte zostało, co jest śmiertelne, przez życie
5. Ten zaś, co nas do tego samego przysposabia, jest Bóg, który nam dał zadatek ducha.
6. Zawsze więc jesteśmy odważni, wiedząc, że dopóki jesteśmy w ciele, pielgrzymujemy od Pana 7. (przez wiarę bowiem chodzimy, a nie przez widzenie).
8. Mamy jednak odwagę i dobrą wolę, aby raczej wywędrować z ciała, a być obecnymi przy Panu.

Po co mamy „wywędrowywać z ciała” skoro już nie jesteśmy w ciele lecz w duchu? O jakim wywędrowaniu z ciała mówi Paweł, czy o symbolicznym? Mówi o tym, że dopóki jesteśmy w ciele to „pielgrzymujemy od Pana” wiąże się to z cytatem który podawałem:

Hbr 8, 13. Wszyscy oni pomarli według wiary nie doczekawszy się (spełnienia) obietnic, ale oglądając i witając je z daleka. Wyznali też, że pielgrzymami i gośćmi byli na ziemi.
14 Ci bowiem co to mówią, okazują, że ojczyzny szukają.
15 Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, mieliby przecie czas do niej powrócić.
16 Teraz natomiast pragną oni lepszej, to jest niebiańskiej; dlatego też Bóg nie wstydzi się ich, gdy jest wzywany jako ich Bóg, bo przygotował im miasto.

Mówi zatem zarówno o domu w niebie jak i byciem gościem/pielgrzymem na ziemi.

Tak więc póki jesteśmy w ciele, jesteśmy jak Paweł cieleśni. Staramy się być duchowi w znaczeniu przenośnym, to znaczy zachowywać się jak duchowi. Jakoby już jesteśmy w duchu a nie w ciele, ale dopiero w przyszłości naprawdę będziemy w duchu a nie w ciele.

To tak jakby ktoś został przyjęty do policji, ale powiedzieli, że przyjmą go do służby za miesiąc. Żona jego mówi mu więc: „Zachowuj się dostojnie, bo przecież jesteś teraz policjantem”. Więc, tak naprawdę, ściśle rzecz biorąc, nie jest jeszcze policjantem, bo dopiero za miesiąc go przyjmą i dostanie mundur, ale jakoby już jest policjantem, bo został przyjęty i jest mu to przeznaczone. Tak samo Paweł mówi o naszym byciu w duchu: jakoby już jesteśmy w duchu i już jesteśmy duchowi, ale tak naprawdę – ściśle rzecz ujmując – to dopiero będziemy istotami duchowymi.

Żona mówi do męża: „Jesteś teraz policjantem”, bo chce by już teraz zaczął zachowywać się zgodnie z rolą, która będzie w przyszłości jego udziałem.
Apostoł Paweł mówi: „jesteście duchowi, powstaliście z martwych z Chrystusem”, bo chce by już zaczęli zachowywać się zgodnie z rolą, która będzie ich udziałem w przyszłości, gdy naprawdę powstaną z martwych.

Do Kolosan 3, 1 Przeto jeśli wespół powstaliście z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze jest, gdzie Chrystus siedzi na prawicy Bożej; 2 co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi:

Co zatem wiemy na pewno? Wiemy, że Pan Jezus zmartwychwstał, i że będziemy po zmartwychwstaniu do niego podobni. Śmierć nie będzie miała nad nami mocy, gdyż otrzymamy chwalebne ciało podobne ciału zmartwychwstałego Chrystusa.

Dobrze że się tutaj zgadzamy. :-)
Kwestią jest czy to ciało będzie duchowe czy materialne. Jak napisano:

1 Kor 15, 42 Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; 43 sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; 44 zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. — (Widzimy, że „niebieskie” jest synonimem „duchowe”.)

Napisano wprost: „powstaje ciało duchowe” – dlaczego zatem uważacie, że nie będziemy mieli ciał duchowych?

Gdyby Jezus powstał w tym samym ciele jakie miał (w co na szczęście nie wierzycie) uczniowie nie musieliby go poznawać po łamaniu chleba, bo twarz jego przecież znali. Widzimy, że ukazywał im się w różnych fizycznych ciałach i formach, bo ciało duchowe ma możliwość przyjąć dowolną formę fizyczną – tak jak aniołowie mogli przybierać ciała ludzkie, płodzić synów itd.

Jak też w Objawieniu pokazane jest „chwalebne ciało zmartwychwstałego Chrystusa”?:

Ap 1, 13. A wpośród siedmiu świeczników złotych, podobnego Synowi człowieczemu, obleczonego w długą szatę i przepasanego u piersi pasem złotym. 14. A głowę jego i włosy były białe jako wełna biała i jako śnieg, a oczy jego jako płomień ognia. 15. A nogi jego podobne mosiądzowi, jakoby rozpalonemu w piecu, a głos jego jako głos wód wielu. 16. A w swej prawej ręce miał siedem gwiazd, a z ust jego wychodził miecz obosieczny, a oblicze jego jako słońce świecące w swej mocy. 17. A gdym go ujrzał, upadłem do nóg jego jak martwy. I położył na mnie rękę swoją, mówiąc: Nie bój się! Jam jest pierwszy i ostatni, 18. I żywy, i byłem umarły, a oto jestem żywy na wieki wieków i mam klucze śmierci i piekła.

Powiecie może, że to symbole, ale jak słusznie zauważają trynitarze opis ten przypomina opis Boga obecny w Starym Testamencie. Tak więc Jezus stał się podobny Bogu, a Bóg jest duchem. Trudno przypuszczać by to chwalebne ciało którego opis tutaj widzimy było materialnym bytem złożonym z atomów i powstałym z prochu ziemi.

Dzielę na tematy, jak mówicie, dla wygody. Temat: To co się zdarzyło w raju i tego dalekosiężne skutki.

Zwróć uwagę, że byli sami i nie wiemy czy w przypadku pojawienia się potomstwa w Edenie nadal by biegali nago.

Nie wiemy – więc będziemy sobie się domyślać? Otóż wiemy, że Adam z Ewą nie zaczęli się ubierać dlatego, że pojawiło się więcej ludzi, ale dlatego że jak napisano: „OTWORZYŁY IM SIĘ OCZY i poznali, że są nadzy.”

Rdz 3, 7. Wtedy obojgu otwarły się oczy i uświadomili sobie, że są nadzy. Pospinali zatem liście figowe i zrobili sobie przepaski.

Czy „otwarcie oczu” nic w Biblii nie oznacza? Nic nie symbolizuje i nam nie mówi???

Mt 13, 15 Albowiem zatyło serce ludu tego, a uszami ciężko słyszeli i oczy swe zamrużyli, żeby kiedy oczyma nie widzieli i uszami nie słyszeli, a sercem nie zrozumieli i nie nawrócili się, a uzdrowiłbym ich.”
16 Wasze zaś oczy błogosławione, że widzą, i uszy wasze, że słyszą.

Czy też człowiek mógł w jakiś inny sposób poznać, że jest nagi, co mówi Pismo?:

10. Odpowiedział Mu: „Usłyszałem Twój głos, gdy przechadzałeś się po ogrodzie, i przestraszyłem się, bo jestem nagi. Dlatego ukryłem się”. 11. Zapytał go: „Kto cię uświadomił, że jesteś nagi? Czy ty może zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci nakaz, abyś tylko z niego nie jadł?

Choćby człowiek myślał tysiąc lat, nie doszedł by do wniosku, że bycie nagim przed Bogiem (albo obcym człowiekiem) jest czymś złym. Nie jest to coś co można logicznie wydedukować. Ta wiedza musiała przyjść do niego z zewnątrz, albo przez zwiastowanie anioła (aniołowie mają poznanie), albo też przez złamanie przez człowieka nakazu Bożego i zjedzenie z drzewa poznania dobra i zła.

Ludzie którzy postanawiają kierować się logiką i rozumem przeoczają bardzo często, że istnieje nieskończona wręcz liczba wiedzy – z której ludzie cały czas korzystają i nie mogą się bez niej obyć – niemającej żadnego uzasadnienia logicznego. Niemalże cała ludzka wiedza moralna, jest nielogiczna i niepojęta umysłowo. Dlaczego ludzie muszą ukrywać przed wszystkowidzącym Bogiem swą goliznę? (Dalej w Piśmie jest wyraźnie, że powinni tak robić. Nawet Kapłani nosili specjalny strój by nie pokazywać swej nagości Bogu.) Nie da się na to dać rozsądnej odpowiedzi.

Skoro też zjedzenie owocu z drzewa życia daje życie wieczne. To zjedzenie owocu z drzewa poznania dobra i zła – daje poznanie odnośnie dobra i zła.

Nie ma natomiast twierdzenia Boga, że Jego zamierzeniem jest by chodzili nago. A sugerujesz, że to był plan Boży.

Skoro go tak stworzył i zdziwił się, mówiąc: „Kto cię uświadomił, że jesteś nagi?” to chyba nie było jego zamierzeniem by o tym wiedział, że jest nagi. Równie dobrze można by powiedzieć, że nie ma twierdzenia, że zamierzeniem Bożym było by ludzie wiecznie żyli w raju, bo może Bóg zamierzał ich później wziąć do nieba – takie gdybanie nie ma sensu. Nie o wszystkim napisano, ale niektóre rzeczy rozumieją się same przez się. Z kontekstu wynika, że człowiek byłby nagi dalej, gdyby nie otwarły się mu oczy, albo ktoś by go nie uświadomił.

Piszesz „pierwotnym zamierzeniem Bożym, było by ludzie nie zgrzeszyli”.

Nigdzie czegoś takiego nie znajduję. Zapewne Bóg oczekiwał od człowieka wdzięczności za dar życia. Ale Bóg obdarzył ludzi wolną wolą czyli w zasadzie założył, że mogą zgrzeszyć. Przynajmniej brał za realną taką możliwość.

Branie pod uwagę możliwości to co innego niż zamierzenie. Mogę zamierzać pójść jutro na wycieczkę i brać pod uwagę, że może padać deszcz więc wtedy nie pójdę. Nie zmienia to faktu, moim zamierzeniem jest jutro pójść na wycieczkę.

Uważasz, że Bóg zamierzał by ludzie zgrzeszyli? A więc chciał by uczynili zło? Nie chciał tego a więc i tego nie zamierzał.

Dobro już znali, więc po zjedzeniu owocu dowiedzieli się w zasadzie tylko czym jest zło.

Otworzyły im się oczy! Zrozumieli co jest dobre i złe. Stali się jak Bóg. Przecież to jawnie jest napisane! Problemem wydaje mi się, że cały czas ignorujesz fakt, że ulegli zmianie, że ich oczy zostały otworzone i nie byli już tacy jak dawniej. Wtedy dopiero poznali prawo moralne, które sprowadziło na nich śmierć ponieważ nie potrafili w nim wytrwać. Bo gdzie nie ma poznania prawa tam też nie ma i grzechu. Poznali jednak co dobre i złe, dlatego też stali się zdolni do grzechu.

Warto zauważyć jak interpretowali to zawsze starożytni Izraelici, co też mówi natchniona według wielu księga Henocha:

Księga Henocha „32, 3. Przyszedłem do Ogrodu Sprawiedliwości i ujrzałem poza tymi drzewami wiele rosnących tam wielkich drzew, pachnących słodko, wielkich, bardzo pięknych i wspaniałych oraz drzewo mądrości, z którego święci jedzą i poznają wielką mądrość.
4. Podobne jest ono do drzewa janowca. Owoc jego jest jak kiść winogron na winnym krzewie, bardzo piękny, a zapach tego drzewa rozchodzi się i sięga daleko.
5. I powiedziałem: „To drzewo jest piękne! Jak piękny i przyjemny jest jego widok!”
6. Święty anioł Rafał, który był ze mną, odpowiadając mi rzekł: „To jest drzewo mądrości, z którego twój praojciec i twoja pramatka żyjący przed tobą zjedli i nauczyli się mądrości. Ich oczy zostały otwarte, poznali, że byli nadzy i zostali wypędzeni z ogrodu„.”

Więc teraz „świeci jedzą i poznają wielką mądrość”, bo teraz musimy korzystać ze zdobytego poznania – a nie np. chodzić nago. Wiemy już, że to jest złe. Skoro zaś wiemy co jest złe, możemy grzeszyć, bo grzeszymy gdy uczynimy coś o czym wiemy że jest złe. Gdybyśmy zaś nie wiedzieli, że to jest złe, nie mielibyśmy grzechu. Poznanie mądrości, choć dobre, przyniosło zatem grzech na świat, a z grzechem śmierć.

Zwracam uwagę, że to co zrobili to GRZECH.

Ty natomiast sugerujesz że w ten sposób stali się podobni Bogu. (…) Czy poprzez grzech Adam otworzył ludzkości drogę do nieba?

Nie ja lecz Bóg tak mówi, że człowiek stał się przez to podobny do Boga. Widzę, że problem stanowi dla ciebie to, że „GRZECH” mógł przynieść coś dobrego? Ponieważ to był grzech to nie mógł Bóg zrobić z tego błogosławieństwa – czy tak to rozumujesz?

Otóż sprawa ma się inaczej. O szatanie przecież mówi się, że „wiecznie zła pragnąc wiecznie dobro czyni”, bo Bóg krzyżuje plany diabelskie sprawiając, że zło na dobre wychodzi.

Czy bowiem sprzedanie Józefa do niewoli to nie był GRZECH?
A jednak, otworzyło to Izraelitom drogę do Egiptu, by mogli przetrwać i rozrosnąć się jako naród. Widzisz zatem, że grzech ludzki zmienił Bóg w błogosławieństwo.

Czy wydanie Jezusa przez Judasza i ukrzyżowanie Chrystusa to nie był wielki GRZECH? Przecież napisano: „Wtedy szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, który był jednym z Dwunastu. Poszedł więc i umówił się z arcykapłanami i dowódcami straży, jak ma im Go wydać.” (Łk 22, 3-4.) Więc za sprawą szatana się to stało, że Jezus został wydany i ukrzyżowany.

Co powiemy? Złe było to, że Jezus został wydany? Owszem, ale gdyby nie jego ukrzyżowanie dalej trwalibyśmy w swych grzechach. Jak napisano: „zraniony jest dla występków naszych, starty jest dla nieprawości naszych; kaźń pokoju naszego jest na nim, a sinością jego jesteśmy uzdrowieni.” (Iz 53, 5.)

Jakże to więc? GRZECH zainspirowany przez szatana otworzył dla nas drogę do zmartwychwstania i odpuszczenia grzechów?! A jednak jak widzisz tak się właśnie stało!!

Tak też i grzech Adama dał nam poznanie, tylko że było to raczej przekleństwo niż błogosławieństwo dla człowieka. Otworzyło bowiem furtkę dla grzechu, z którego wybawieniem okazał się dopiero Chrystus.

Człowiek stał się w tym sensie jak Bóg gdyż sam chciał decydować o tym co będzie czynił.

No nie. To było drzewo „POZNANIA dobra i zła” a nie „decydowania o tym co dobre i złe”. Bóg mówi: „ Oto człowiek stał się jak jeden z Nas: zna dobro i zło; niechaj teraz nie wyciągnie przypadkiem ręki, aby zerwać owoc także z drzewa życia, zje i będzie żył na wieki” (Rdz 3, 22)

Więc Bóg mówi: człowiek „zna dobro i zło” a nie człowiek „decyduje co jest dobre i złe”.

Posiadać poznanie czegoś i decydować o czymś – to dwie różne rzeczy. Bóg nie mógł powiedzieć, że człowiek jest jak jeden z „Nas” i decyduje co jest dobre i złe, ponieważ aniołowie nie decydują co jest dobre i złe. Tylko sam jeden Bóg raz zdecydował co jest dobre i złe. Aniołowie zwani także bogami nie decydują o tym, lecz jedynie mają świadomość tych decyzji Bożych – wiedzą co jest złe i dobre.

Po zjedzeniu owocu z drzewa poznania dobra i zła, człowiek stał się jak bogowie (aniołowie) a więc także posiadł tą wiedzę odnośnie tego co jest dobre i złe.

Dalsze jego losy pokazały wyraźnie, że był to błąd a nie błogosławieństwo gdyż nie jest w stanie pokierować mądrze swoim życiem bez Boga.

Nigdzie nie napisano, że człowiek chciał pokierować swym życiem bez Boga.

Szatan kusił Ewę:
Rdz 3, 4 I rzekł wąż do niewiasty: “Żadną miarą nie umrzecie śmiercią.
5 Bo wie Bóg, iż któregokolwiek dnia będziecie jeść z niego, otworzą się oczy wasze i będziecie jak bogowie, znając dobre i złe.

Kłamstwo polegało na tym, że wmówił im, że nie umrą. Ta druga część jak pokazuje dalej Pismo była prawdą i nic w tym dziwnego, bo w dobrym kłamstwie zawsze jest jakiś element prawdziwy. Profesjonalni oszuści posługują się półprawdami.

Wiec tego co ludzie pożądali to to by: „stać się jak bogowie, znający dobro i zło” nie zaś by: „kierować swym życiem bez Boga”. To dwie różne rzeczy.

Człowiek chciał stać się jak bogowie, co do poznania, nie zaś być odtrącony od miłości Bożej; wygnany z raju i pozbawiony Bożej opieki. Nigdzie nie jest powiedziane, że intencją Adama i Ewy było kierować się bez Boga. Złamali oni Boży nakaz aby się do Boga upodobnić, nie zaś po to by być daleko od Boga.

Moim skromnym zdaniem Bóg bez względu na działanie człowieka jest w stanie tak pokierować sprawami, że w końcowym rezultacie spełni się to co zamierzał uczynić i nic ani nikt tego nie jest w stanie zmienić nawet szatan, a cóż dopiero człowiek. (…)

W Biblii czytam o Jezusie:

1Pt 1:20 Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was,

No tak, pod pewnym względem Bóg jako istniejący poza czasem i wszechwiedzący wie i może wszystko. W takim znaczeniu wszystko jest planem Bożym, bo nic się nie może stać bez Jego woli. Tylko, że gdyby tak się tego trzymać, to dlaczego modlimy się: „niech przyjdzie królestwo Twoje, niech się dzieje wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi.”?

Po co się modlić by wola Boża się działa, skoro jak piszesz: „Bóg bez względu na działanie człowieka jest w stanie tak pokierować sprawami, że w końcowym rezultacie spełni się to co zamierzał uczynić”? Skoro i tak zawsze dzieje się wola Boża, to po co o to prosić by się działa?

Po co też Jezus się modli: „«Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty» (…) «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!»” Po co się tak modli, skoro Bóg i tak tak wszystkim kieruje, że i tak dzieje się to co Bóg chce?

Otóż rozumiemy, że Bóg daje człowiekowi WYBÓR a człowiek nie zawsze wybiera to czego chciał Bóg. Bóg respektuje te wybory, bo inaczej władza jego byłaby władzą despotyczną, a my bylibyśmy jedynie marionetkami. Bóg ma prawo i możliwość wykorzystać nas jako narzędzia ale chce i daje nam wiele wolności.

Jeśli Jezus fizycznie nie mógł zgrzeszyć albo uciec przed ukrzyżowaniem, bo taki był plan Boży, to żadna to jego chwała, że wypełnił to czego nie mógł fizycznie nie wypełnić. Szatan też bez sensu go kusił, skoro nie był fizycznie możliwe by Jezus uległ pokusie. Cóż to za wielkość Jezusa, że wypełnił plan Boży, skoro dosłowną niemożliwością było by go nie wypełnił?

Myślę, że jednak jest przeciwnie. Jezus mógł zgrzeszyć; mógł okazać się jak Adam niewierny. Mógł nie wypełnić planu Bożego a więc pokrzyżować go. Gdyby poszedł za szatanem i uległ pokusie czy nie pokrzyżowałby planu Bożego? Ależ w tym właśnie jego wielkość, że wytrwał we wszystkim bez grzechu wypełniając wolę Bożą. Bo przecież Jezus ze wszystkich sił starał się wypełnić to co Bóg mu nakazał i spełnić wolę Bożą, a nie musiałby się tak starać gdyby dosłownie był przekonany, że przecież i tak zawsze stanie się to co chce Bóg.

Wiec mamy dwie sytuacje jednocześnie:

  • 1. Pod pewnym względem, zawsze dzieje się to czego chce Bóg: Bo gdy nawet człowiek grzeszy, to Bóg chce dać mu wolną wolę i możliwość popełnienia błędu, a także przewiduje jego przyszłe czyny i kieruje nimi. Tak więc wszystko co się dzieje to zamierzenie i plan Boży.
  • 2. Pod pewnym względem, nie zawsze dzieje się to czego chce Bóg: Bo Bóg nie chce by człowiek grzeszył i czynił zło, więc gdy grzeszy czyni to wbrew Jego woli. Tak więc nie wszystko co się dzieje to zamierzenie i plan Boży.

Jedno i drugie zdanie jest prawdziwe. Wszystko zależy od tego z jakiego punktu widzenia patrzymy. Pod pewnym względem człowiek może pokrzyżować plany Boże i pod pewnym względem jest to niemożliwością.

Iz 65, 12 policzę was mieczem i wszyscy w porażce padniecie, przeto że wołałem, a nie odpowiedzieliście, mówiłem, a nie słuchaliście i czyniliście zło w oczach moich, a obraliście, czego ja nie chciałem.

Bóg zarówno chciał jak i nie chciał by Józefa sprzedali bracia. Nie chciał – bo Bóg nie chce by działo się zło i chciał – bo to przewidział i uwzględnił to w swym dalekosiężnym planie.

Warto się w tym miejscu zatrzymać i zastanowić, które z poniższych przesłanie jest bliższe prawdy i Słowu?

1. Bóg stwierdza: że mu z planowanym zamierzeniem nie tak jak chciał wyszło gdyż człowiek zgrzeszył wiec trudno. Rezygnuję z realizacji tego co zamierzyłem. Zniszczę wszechświat i ziemię a wszystkich dobrych ludzi zabiorę do nieba.

2. Bóg brał możliwość że Adam i Ewa zgrzeszą (dał im wolną wolę) ale przygotował w takiej sytuacji plan awaryjny. Przysyła Jezusa z misją wybawienia z grzechu ludzkości, aby mimo wszystko jego pierwotne zamierzenie co do ziemi się spełniło. Nie nagradza za grzech niebem, ale pozwala potomkom Adama wrócić do stanu sprzed popełnienia grzechu.

Tak jak napisałeś to jedno i drugie wydaje mi się równie fałszywe. Postrzegam to jako dwie inne możliwości. Powiedz więc i ty mi: które z poniższych przesłanie jest bliższe prawdy i Słowu?:

  • 1. Bóg daje człowiekowi wybór, przestrzegając go by nie wybierał jednej z opcji, bo będzie to dla niego szkodliwe. Człowiek wybiera, że chce być jak bogowie. Wtedy Bóg stwierdza: „Hmm, tak wybrałeś, ale ja nie chciałem byś tak wybrał, więc zrobię jakbyś tego nie wybrał”. Olewa zatem wybór człowieka. W jakiś sposób cofa to, że otwarły mu się oczy i stał się jak bogowie, po czym przywraca wszystko tak samo jak było przed dokonaniem wyboru i udaje, że nic się nie stało.
  • 2. Bóg daje człowiekowi wybór, przestrzegając go by nie wybierał jednej z opcji, bo będzie to dla niego szkodliwe. Człowiek wybiera, że chce być jak bogowie. Wtedy Bóg stwierdza: „Nie chciałem byś tego wybrał, bo to dla ciebie za trudne. Skoro jednak tak wybrałeś, to niech tak będzie jak chcesz.” Respektuje zatem wybór człowieka i wspiera go, dając mu ostatecznie możliwość przez Jezusa stania się podobnym do Boga.

Które przesłanie jest bliższe nauczaniu biblijnemu?

1Jana 3:2 Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Lecz wiemy, że gdy się objawi, będziemy do niego podobni, gdyż ujrzymy go takim, jakim jest.”

Do tego co napisałem dodam, że jeden z nas uważa, że nastąpi anihilacja tzn unicestwienie wszechświata [nieba i ziemi], lub przynajmniej części wszechświata.[kosmosu].
Według admina jedynie „powierzchnia ziemi” stanie się przedmiotem zniszczenia dosł. „złych ludzi”.
Według admina nastąpi odnowienie planety, według jego dyskutanta, katastrofa planety. I przywołuje Iz. 24:19-20 jako tego dowód.
Do innych przytacza się Iz. 51:6 oraz 2 P 3:7 i 10
I przekład B.T wyd. V itp. stały się pożywką dla takich wyobrażeń.3:7 i10
I tak mamy dwa stanowiska. Jedno anihilacja ziemi, drugie, że nastąpi poligeneza ziemi tzn jej odnowa nazywana restytucją.
Za drugim są wywody artykułu.
Wszystko co napisałem powyżej, nie ujawnia potrzeby rozumienia wypowiedzi z Iz.24:8-10 dosłownie.
W 2 P 3:10 czytamy: „niebo z szumem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią…”
„a ziemia i dzieła na niej zostaną odnalezione”, lub”spłoną”.
I już w Mt 24:29 i Mk 13:24nn, czytamy:
„Zaraz też po ucisku owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku; gwiazdy zaczną spadać z nieba i moce niebios zostaną wstrząśnięte”.
I słowa te przez jednych odbierane są dosłownie. Przez innych, nie do końca.
I tak dosłowność wer.10 rozdz.3 2 listu P wskazują na anihilację ziemi i nieba.
Jednak już w Joela 2:31 czytamy: „słońce zamieni się w ciemność, a księżyc w krew…”
Jednak jest to zapowiedź „wylania ducha” podana od wer.28,które wypełniło się w Dz.Ap.2:16-18
I jak wtedy „księżyc nie zamienił się w krew”. Tak pewnie nie zamieni sie przy ponownym urzeczywistnieniu tego proroctwa.
I nie wydaje się zasadne wierzyć w dosłowność, tej zapowiedzi.patrz. Sof.1:14-18
W istocie czytamy, ze niebo i ziemia są zachowane dla kary ognia.Tak jak kiedyś została ziemia zatopiona przez wody potopu. Tak została: „zachowana dla ognia”.
Tak to : „ówczesny świat zaginął wodą zatopiony”.
Tamten „świat zaginął”zatopiony. „tak obecne niebo i ziemia zachowane są dla ognia”.
Jednak jeśli nawet dawny „świat zaginał zatopiony”, to jednak został zachowany „dla ognia”.
I w obu przypadkach oznaczał: „zagładę bezbożnych ludzi”.
Wtedy „przez wodę”, teraz „przez ogień”.
I nie ma potrzeby dosłownego rozumienia słów: „niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią”. One sam przecież = ogień.
W istocie jest mowa o karze „ognia”. Podobnie czytamy w Iz 66:15 „przyjdzie w ogniu”, lub „jak ogień”, „jego rydwany jak huragan, aby odpłacić w przypływie swego gniewu”. patrz Mal.3:2 czy wer.19 + 20
I kara ognia czeka grzeszników o czym czytamy w obrazie gehenny w Mt 13:40 wer.36-43
2 P 3:12 czytamy o tym dniu „przez,który niebiosa, palone, zostaną zniszczone”
Jednak juz w P 50:3-4 czytamy o naszym stworzycielu, że: „przybywa…ogień pochłania przed jego obliczem…Przyzywa z góry niebiosa i ziemię, aby sądzić swój lud”. patrz. D 7:9-10
W Heb.12:29 czytamy:
„BO NASZ BÓG JEST JAK NISZCZYCIELSKI OGIEŃ”.
Jest jak, nie oznacza, ze nim jest. patrz. Pwt 4:24

Widzę, ze spór pomiędzy niektórymi z was dotyczy rozumienia Izaj.24:19. Jedni traktuje te słowa symbolicznie, inni dosłownie.
W artykule i w swojej obronie admin obstaje za symbolem tej wypowiedzi, jego adwersarz dosłowności.
Nie wiem jak włączyć się pod dyskusje. Pozwolę wiec sobie na napisanie tu.
W istocie rozdział 24 ks. Iz. jest słowem o losach ziemi [judzkiej].
Wer.1 mówi, ze stworzyciel „spustoszy ziemie i rozproszy jej mieszkańców”.
Jeśli miałby być zniszczona w dosłownym tego słowa znzczeniu, nie ma mowy o: „rozproszeniu jej mieszkańców”.
Podobne słownictwo do Iz 24:1 mamy w ks. Oz.4:3
Jednak kontekst wskazuje wyraźnie, ze idzie o ziemie izraelitów i tam sam stworzyciel daje pozew przeciwko ludowi i kapłanom.
„Tak, nie ma w kraju wierności” Oz 4:1 „jest oszukiwanie, mordowanie” itp wer.2 I z tej przyczyny: „smuci się ziemia i marnieją ci, którzy w niej mieszkają”. Dalej czytamy, że ubywa różnych zwierząt.
I tak podobne słownictwo jak w Iz.24:1-23 mamy w Oz.4:1-19
Ogólnie w Iz.24:1-23 prorok ubolewa na złem mieszkańców ziemi [judzkiej].
W wer.4 czytamy o „ziemi” , ze usycha itp. ewentualnie heb.”awela- nawela” „płacze”
I tak o ziemi czytamy, ze „płacze”. Pewnie jednak nie dosłownie i nie dosłownie ona.
W podobnym sensie okr. „więdnie świat” spotykamy w 1 Kronik 16:30
„Zadrżyj wobec niego, cała ziemio”. Pewnie jednak nie dosłownie.
I to „świat…tak umocnił, by się nie chwiał.
Jednak gdy wejrzymy w rozdz.16 od wer.7 mamy pieśń wdzięczności izraelskiego władcy.
W wer.23 mamy „śpiewaj cała ziemio”.W wer.31 „niech cieszy się niebo i weseli ziemia”. w wer.32 „Na wiwat niech zakrzyknie las i jego drzewa”.
I rozumiemy, że nie należy rozumieć dosłownie tych słów. Podobnie słów z Psalmu 19, który jest pieśnią pochwalną n a cześć stworzenia. Nie za bardzo traktujemy podane tam słowa o ziemi i niebie dosłownie. w tym, że słońce „wychodzi jak pan młody ze swojej małżeńskiej sypialni”. Jak i tego, ze po ziemi rozchodzi się dosłownie mowa dnia i nocy.
Gdy w Ps.33:8 czytamy, żeby „ziemia bała” się swojego stworzyciela to pewnie w sensie dalszej wypowiedzi: „niech drżą przed nim wszyscy mieszkańcy świata”.
Gdy zajrzymy do 14 rodz. ks.Iz czytamy o strąceniu do szeolu wielkiego władcy. O nim jako tym, który: „trząsł ziemią” wer.16 „, „który sprawiał, że drżała ziemia”.
Jako tym, który: „świat obracał w pustynię”.
W Ks. Jer.51 24-25 czytamy o karze na babilończykach „za całe zło”

„Oto ja jestem przeciwko tobie góro zniszczenia…niszcząca całą ziemie”.
I tak o ziemskim władcy czytamy, że sprawiał iż „drżała cała ziemia”. Jednak nie nasza planeta.

Podobnie mamy w ks. Izaj.34:1-17
Czytamy tam o gniewie stworzyciela wobec uosobienia narodów.
O ziemi edomickiej, której „potoki zamienią się w smołę, a jego pył w siarkę i jego ziemia będzie rozpalona smołą”.wer.9 W wer.3 czytamy: „ich góry rozmiękną od krwi”.
I tak przekleństwo na jednym narodzie zobrazowane jest za pomocą symbolicznych określeń.
I w obliczu takich odniesień nie ma podstaw do dosłownego rozumienia słów:
„…ziemia zadrży w posadach. Rozpęknie się ziemia w spękania,pokruszy się ziemia grudami” itp Iz 24 wer.18-20
I gdy zajrzymy do Pwt 32:22
„Bo ogień rozpalił się w moim gniewie…i srawi ziemie oraz jej plon i podpali fundamenty gór”.
I gdy zajrzymy do Ps.18 przeczytamy o słowach żydowskiego władcy, który doznał uwolnienia
„Otoczyły mnie powrozy szeolu, stanęły na przeciw mnie sidła śmierci”
Oczywiście nie dosłownie, i nie dosłowne.
„W udręce swej wołałem Jahwe…ze swej świątyni usłyszał mój głos i moje wołanie o pomoc dotarło teraz do jego uszu”
I co?
„A ziemia się zachwiała i zakołysała i nawet fundamenty gór zadrżały i chwiały się, gdyż on się rozgniewał”.patrz. wer.15
Jednak nie dosłownie.
Gdy zajrzymy do Sędziów 5:4 przeczytamy o dawnym wydarzeniu, że gdy stworzyciel wychodził i wchodził w konkretne krainy: „ziemia się kołysała”.
W innym sensie w Ag 2:6-7 czytamy: „wstrząsnę niebiosami i ziemią, morzem i stałym lądem. Wstrząsnę wszystkimi narodami, tak że napłyną kosztowności wszystkich narodów…”
I w Heb.12:25-28 znajdziemy cytat tego wersetu.
I w wer.26 mamy:
„Ten,którego głos wstrząsnął wtedy ziemią, teraz zapowiada: „Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem”.
Usuniete zostaną instutucje przeciwne stworzycielowi.
Tak to w mojej ocenie, nie ma potrzeby dosłownego rozumienia słów: „Ziemia rozpadnie się w drobne kawałki…”.

Fizyczna ziemia i świat nie będą istniały wieczne. To co widzialne jest doczesne, to co niewidzialne jest wieczne. Obiecano nam nowe niebo i nową ziemię – co znaczy słowo „nowy”, jak mówi?

Do Żydów 8, 13 Mówiąc zaś: „nowe” – przedawnił poprzednie. Lecz co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zniszczenia.

„Nowe” to zatem wedle Biblii i rozumu nie te same wyremontowane, lecz nowe – czyli inne, odmienne. Jeśli zniszczę swój samochód i kupię nowy samochód, to czy to będzie ten sam samochód? Jeśli ktoś obieca mi nowy dom i zniszczenie poprzedniego, czy dalej będę mieszkał w tym samym domu? Napisano wyraźnie, że pierwsze niebo i ziemia będzie przeszłością i miejsca ich nie będzie można znaleźć:

Obj. 20. 11. I ujrzałem tron wielki biały i siedzącego na nim, przed którego obliczem uciekła ziemia i niebo, a miejsca ich nie znaleziono. (…)

21, 1. I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeszła, a morza już nie ma.

Nowe niebo i nowa ziemia w sensie nowego (wszech) świata, bo jest napisane: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”, a teraz, że oczekujemy nowego nieba i nowej ziemi. Czyli nowego stwarzania.

Co się tyczy starej ziemi jest napisane:

Izajasza 24, 19. W bryły rozleci się ziemia, w kawałki rozpadnie się ziemia.

lecz nie tylko ziemia, lecz i niebo, bo pisze:

Izajasza 51, 6. Podnieście oczy ku niebu i na dół popatrzcie ku ziemi! Zaiste, niebo jak dym się rozwieje i ziemia zwiotczeje jak szata, a jej mieszkańcy wyginą jak komary. Lecz moje zbawienie będzie wieczne, a sprawiedliwość moja zmierzchu nie zazna.

II Piotra 3, 10 Przyjdzie zaś dzień Pański jak złodziej; w którym niebo z wielkim szumem przeminie i żywioły od gorąca stopnieją, a ziemia i dzieła, które na niej są, będą spalone.

Bo koniec będzie tego nieba i ziemi, jest bowiem czas nowego stworzenia. Lecz nie takie nowe jak stare i nie takie drugie jak pierwsze. Pierwszy człowiek z ziemi ziemski, drugi z nieba niebieski. ( I do Kor 15, 35.-53.) Pierwsza ziemia i pierwsze niebo materialne, a druga ziemia i drugie niebo duchowe. Bo napisano: „ciało i krew królestwa Bożego nie odziedziczą” (1. Kor. 15, 50.) i jeszcze: „pokarm dla brzucha i brzuch dla pokarmu, lecz Bóg zniweczy jedno i drugie” (1. Kor 6, 13.).

Jeśli zaś nie będzie ani brzucha, ani pokarmu, ani krwi, ani ciała – to cóż będzie? Nowa krew i nowe ciało, nowy brzuch i nowy pokarm, lecz nie fizyczny i cielesny, lecz duchowy. Bo nie będzie już tego wszechświata i tej materii, lecz będzie inna rzeczywistość. Bo Bóg od nowa zaczął stworzenie i umyślił znów uczynić niebo i ziemię. A jeśli wiemy, że dobrze uczynił pierwszą, spokojni możemy być, że dobrze uczyni i drugą. Jaka zaś będzie, nie wiemy, bo i jest napisane: „Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, i co nie wstąpiło do ludzkiego serca, to przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.” (1 Kor 2, 9). Nie mogło zaś fizyczne oko widzieć tego, czego nawet jeszcze nie ma, a i umysł nas dziś ciałem ograniczony nie jest wstanie pojąć wielkich panów Bożych.

To tylko wiemy, że to co nowe, nie będzie tym co stare. Z niecierpliwością więc i nadzieją wyczekujemy nowego, wpatrując się w to co niewidzialne i wieczne:

2. do Kor. 4, 19. gdyż my nie wpatrujemy się w to, co widzialne, ale w to, co niewidzialne. Rzeczy bowiem, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne.

Naprawdę was podziwiam. Umiecie głęboko i potężnie argumentować, przez to świetnie wyjaśniacie kwestię Trójcy i sprawy z nią z wiązane. I ja wierzyłem jak wy w Królestwo Boże na ziemi i brak piekła – tak też byłem wychowany. Czytając jednak Pismo nie potrafiłem pogodzić z nim tych poglądów tak jak wy to tutaj godzicie. Posłuchajcie więc mych wątpliwości, bo kieruje mną ta sama motywacja co was: aby usilnie trzymać się Prawdy.

Jakie więc przedstawiacie argumenty, za swoją tezą:
1. Bóg uczynił ziemię aby była zamieszkana.
2. Ziemia nie była stworzona jako stan przejściowy w drodze do nieba.
3. Bóg nie rzuca słów na wiatr, więc nie mógł zmienić celu dla którego stworzył ziemię.
4. Boży Baranek, otwiera nam drogę do odzyskania tego co utracił nasz praojciec Adam – a więc do życia w raju na ziemi.
5. Oczekujemy (ponownego) przyjścia Jezusa na ziemię, a nie Królestwa Bożego w sercu człowieka.
6. Jeśli chrześcijanie po śmierci przebywają w niebie, zmartwychwstanie jest niezrozumiałe. Nie można „powstać do życia” skoro od dawna żyje się w niebie.
7. W Objawieniu napisane jest, że będą panować na ziemi.
8. Proroctwo Izajasza mówi o Królestwie które wygląda na królestwo na ziemi.
9. Nowa ziemia, to ziemia bez wojen, bez chorób, bez śmierci.
10. Ludzie, którzy wybierając się do nieba pokazują, że gardzą tym co Bóg stworzył gdy powiedział, że wszystko co uczynił jest dobre.
11. Nauka o życiu w niebie i piekle jest błędna, bo pochodzi z greckiej filozofii.
12. Zwiedzenie szatana polegało na wmówieniu ludziom, że nie umrą na tym też polega twierdzenie o nieśmiertelności duszy.
13. Proszenie Boga o przyjście Królestwa Bożego na ziemię nie ma sensu, jeśli mamy żyć w niebie.
14. Ludzie są domem Bożym, więc o tym mówi Jezus, że zrobi im miejsce u Ojca. W niebie nie ma potrzeby przygotowania miejsca gdyż tam dzieje się już wola Boża.
15. Królestwo Boże w nauczaniu Jezusa zajmowało kluczową rolę. Nie było niebem (chociaż miało z niebem związek), ale zapowiedzią spełnienia się tego, co oczekiwali mężowie wiary i prorocy tacy jak Izajasz czy Daniel.

To wiele bardzo potężnych, logicznych argumentów, wspaniale podanych i rzeczowo wyjaśnionych. Zgadzam się z większością tego co napisaliście i jestem pod wrażeniem. Dlaczego więc mam jeszcze jakieś wątpliwości? Czy jestem zupełnie ślepy, że nie przemawia do mnie wasza argumentacja? Tyle włożyliście wysiłku, dlaczego zatem nie widzę, że macie rację?

Otóż widzę, bracia, że macie rację w wielu rzeczach. Nie jestem zupełnie odebrany z rozumu i nie piszę by was przekonywać, że się zupełnie mylicie. Napisaliście tak wiele i daliście też wiele pytań dowodzących, że macie słuszność, dlatego zechciejcie znieść i długość mojego komentarza – bo chcę odnieść się porządnie do wszystkiego. Wysłuchajcie mnie więc proszę bez gniewu.

Różnie rozumiane terminu niebo i piekło, życie i śmierć, dusza i duch:

Zanim się odniosę do argumentów i przedstawię własne, muszę pokrótce wyjaśnić zbieżność naszych poglądów i różnicę między nimi, abyście nie myśleli, że dowodzę wam czegoś czego nie dowodzę.

Zupełnie słusznie dowiedliście, że tradycyjne rozumienie nieba i piekła oraz królestwa nie ma sensu. Ludzie po śmierci nie idą do nieba ani piekła, bo przecież są martwi. Biblia mówi, że sąd ma miejsce po zmartwychwstaniu – jak więc mieliby iść do piekła albo nieba, skoro nie są osądzeni?Dałoby się znaleźć wiele na to cytatów, skoro jednak się tu zgadzamy poprzestanę na tym.

Podobnie łatwo dowieść, że dusza jest śmiertelna, a nawet Biblia wiele razy mówi o śmierci duszy, więc i tego nie będę tu cytował skoro się zgadzamy.

Jaki więc ja mam pogląd na tę sprawę?
Jak nas uczy Pismo, rozróżniamy w człowieku duszę, ducha i ciało (1Tes 5,23). Dusza oznacza w Biblii tyle co życie. Ciało to pierwiastek materialny którym rządzi duch człowieka, który jest pierwiastkiem niematerialnym.

Jest wielkie pomieszanie w tłumaczeniu, bo to co ludzie rozumieją jako „duszę” to w rzeczywistości „duch”, także też te samo słowo „duch” tłumaczone bywa jako „dusza”.

Niemożna powiedzieć aby dusza lub duch były nieśmiertelne. Człowiek umierając traci swą duszę (czyli życie), ciało gnije w ziemi, a duch idzie do Szeolu. Duch jednak nie jest żywy gdyż w Szeolu nie ma świadomości ani rozumienia. Obecność w Szeolu nie można nazwać życiem, lecz nazywamy je śmiercią. Śmierć to przebywanie ducha w Szeolu. Śmierć jest snem a więc stanem nieświadomości.

Szeol to nie piekło w pospolitym rozumieniu. Piekłem prawdziwym w mym rozumieniu jest jezioro Ognia.

Twierdzę zatem tak:
Duch człowieka po śmierci idzie do Szeolu gdzie pozostaje w nieświadomości, aż do czasu zmartwychwstania i sądu. Pierwsze zmartwychwstanie następuje gdy Jezus obejmuje władzę na ziemi, wtedy króluje z ludźmi przez tysiąc lat. W tym zmartwychwstaniu mają udział nieliczni. Drugie zmartwychwstanie jest zmartwychwstaniem ostatecznym, po nim następuje sąd, sprawiedliwi idą do życia wiecznego w niebie, „ziemi” duchowej niematerialnej. Niesprawiedliwi do potępienia w piekle, którym jest jezioro ognia.

Odniesienie się do waszych argumentów

Ad. 1 i 2:
Tak, ziemię Bóg uczynił aby była zamieszkała i nie miała być stanem przejściowym. Takie było pierwotne zamierzenie Boże. Zauważmy jednak, że również pierwotnym zamierzeniem Bożym, było by ludzie nie zgrzeszyli – a jednak zgrzeszyli. Nie było zamierzeniem Bożym aby Adam z Ewą otrzymali poznanie dobra i zła.

Bóg chciał dać człowiekowi wolną wolę. Sokoro zaś człowiek ma wolną wolę, to już nie wszystko zależy od zamierzenia Bożego, ale Bóg uwzględnia ludzie działania także zmieniając swe postanowienia. Widzimy to np. wtedy kiedy niszczy Sodomę: pierwotnym zamierzeniem Bożym było zniszczyć zarówno Sodomę jak i Segor. A jednak, ze względu na prośbę Lota Segor unika zagłady (patrz Rdz 19, 1-29.).

Grzech którego dopuścili się pierwsi ludzie tak diametralnie zmienił ich sytuację, że zmienić musiało się również postępowanie Boga wobec nich. Człowiek przekreślił pierwotny plan Boży wobec człowieka, Bóg do niego nie wraca, lecz daje nowy – w obliczu Jezusa Chrystusa.

Zadam wam pytanie: Czy pierwotnym planem Bożym było by ludzie byli nadzy czy chodzili w ubraniach?

Otóż wedle pierwotnego planu Bożego ludzie byli stworzeni jako nadzy, a mimo to nie wstydzili się (Rdz 2, 25.). Czy więc teraz w raju, królestwie Bożym, będziemy biegać nago, bezwstydnie, z odsłoniętym przyrodzeniem, bo takie było pierwotne zamierzenie Boże? Czy raczej nie byłby to teraz grzech, jak napisano:

Jr 8,12 Wstydzić się powinni, że popełniali obrzydliwość; odrzucili jednak wszelki wstyd i nie potrafią się rumienić. Dlatego upadną wśród tych, którzy padać będą, runą w czasie, gdy ich nawiedzę – mówi Pan.

Bóg przygotowując ludziom ubrania (Rdz 3, 21.) pokazał tym samym, że słuszny był ich wstyd, każący im zakrywać nagość przed Bogiem. Niema zatem już powrotu do czasu nieświadomości sprzed zjedzenia owocu poznania dobra i zła.

Ponieważ, jak napisano, człowiekowi po zjedzeniu owocu „otworzyły się oczy” tak, że poznał, że jest nagi (Rdz 3, 7.) nie mógł już żyć dalej jak ten który nie widzi; jak zwierzęta które są nagie ale się nie wstydzą, bo nie są świadome swej nagości.

Napisaliście: „Gdyby Bóg chciał, żeby życie było tylko w formie duchowej, zapewne stworzyłby po prostu więcej aniołów, czyli istot duchowych.”

Jest to prawda, że Bóg chciał aby człowiek był stworzeniem ziemskim a nie duchowym. Uczynił go z ziemi i przeznaczył do życia na ziemi. A jednak przez zjedzenie owocu poznania dobra i zła, człowiek upodobnił się do istot duchowych, bo mówi Bóg: „Oto Adam stał się jako jeden z nas, znający dobro i zło” (Rdz 3, 22.)

Mówiąc zaś „nas” ma na myśli Bóg zarówno siebie, a przecież Bóg jest duchem, jak i aniołów, które są istotami duchowymi.

Stał się więc człowiek podobny do istot duchowych, co nie było pierwotnym zamierzeniem Bożym. Odtąd wiecznie miał istnieć konflikt między duchową stroną człowieka wynikającą z poznania dobra i zła i jego podobieństwa do aniołów, a pierwotną cielesną naturą człowieka rządzącą się instynktami jak inne stworzenia ziemskie. Słuchanie tej cielesnej prowadzi do grzechu jak np. bezwstyd jest grzechem gdy ktoś się obnaża, choć wie, że jest nagi.

Rdz 7, 18 Wiem bowiem, że we mnie nie mieszka dobre, to jest w ciele moim. Albowiem chcieć jest w mej mocy, ale by dobre wykonać, nie znajduję.
19 Nie czynię bowiem dobrego, które chcę, ale złe, którego nie chcę, to czynię. 20 Jeśli zaś to czynię, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka.
21 Znajduję więc to prawo, że gdy chcę czynić co dobre, zło do mnie przylega. 22 Albowiem według wewnętrznego człowieka, kocham się w Zakonie Bożym; 23 lecz widzę inny zakon w członkach moich, sprzeciwiający się zakonowi umysłu mojego i poddający mię w niewolę w zakonie grzechu, który jest w członkach moich.
24 Nieszczęsny ja człowiek, któż mnie wybawi z ciała tej śmierci?

Do Galatów 5, 17. Ciało bowiem pożąda przeciwko duchowi, duch zaś przeciw ciału.
One bowiem sprzeciwiają się sobie nawzajem, abyście nie czynili cokolwiek chcecie.

–Ciało pożąda przeciw duchowi, jeśli więc będziemy dalej mieli ziemskie ciało, dalej istnieć będzie konflikt między duchem a ciałem i dalej będziemy rozerwani i nieszczęśliwi. I dalej nie będziemy mogli czynić tego co chcemy!

Ad. 3.
Pytacie: „Czy rozsądny jest wniosek, że Bóg nagle zmienił swoje plany i wycofał się z realizacji pierwotnego zamierzenia?”

Otóż może Bóg zmienić swoje plany i wycofać się „z realizacji pierwotnego zamierzenia”. Mówi np.

Ez 33, 13 Chociażbym rzekł sprawiedliwemu, że na pewno żyć będzie, a ufając sprawiedliwości swej uczyniłby nieprawość: wszystkie sprawiedliwości jego zapomniane będą, a w nieprawości swej, którą uczynił, w tej umrze.
14 Lecz jeśli powiem bezbożnemu: „Śmiercią umrzesz,” a będzie pokutę czynił za grzech swój, i będzie czynił sąd i sprawiedliwość, 15 i wróci zastaw ów bezbożnik i grabież odda, według przykazań życia chodzić będzie, i nie uczyni nic niesprawiedliwego, zaprawdę żyć będzie, a nie umrze.

Wiec: Chociaż Bóg coś powie np. „śmiercią umrzesz” albo „na pewno żyć będziesz” po potem może to zmienić.

Zachariasza 8, 4. Bo tak oto mówi Pan Zastępów: Jak zamierzałem kiedyś zło na was zsyłać i wcale nie litowałem się nad wami, ponieważ wasi ojcowie doprowadzali Mnie do gniewu mówi Pan Zastępów 15. tak teraz zmieniam moje zamiary i będę już, w dniach tych, czynił dobro tobie, Jerozolimo, i domowi Judy. Nie bójcie się więc niczego!

Czy Bóg od początku stwarzając planował potop? Czy zamierzał żałować, że stworzył człowieka?
Rdz 6, 5 A widząc Bóg, że wiele było złości ludzkiej na ziemi i wszystka myśl serca była napięta ku złemu po wszystek czas, 6 żal mu było, że uczynił człowieka na ziemi, i ruszony serdeczną boleścią wewnątrz, rzekł: 7 “Wygładzę człowieka, któregom stworzył, z oblicza ziemi, od człowieka aż do bydląt, od ziemiopłazu aż do ptactwa powietrznego; bo mi żal, żem je uczynił.

Także jest powiedziane, że Bóg chciał coś i zamierzał uczynić, ale nie uczynił, bo ludzie postępowali inaczej niż chciał i zmusili go Go tymi swoimi złymi uczynkami do czynienia kary zamiast błogosławieństwa, np.:
Ez 24, 13 Nieczystość twoja obrzydła, bo chciałem cię oczyścić, a nie zostałaś oczyszczona od plugastw twoich;
Oz 7, 1 Gdy chciałem uleczyć Izraela, odkryła się nieprawość Efraima i złość Samarii;

Bóg ciał np. wprowadzić Izraelitów do ziemi obiecanej, ale wtedy oni obecni nie chcieli jak napisano: PP 1,26 – Wszakże nie chcieliście wejść, ale nie dowierzając słowom Pana, Boga naszego,(…) 34 – A gdy usłyszał Pan głos mów waszych, rozgniewał się i przysiągł mówiąc: 35 “Nie będzie oglądał żaden z ludzi tego pokolenia niecnotliwego ziemi dobrej, którą pod przysięgą obiecałem ojcom waszym oprócz Kaleba, syna Jefona,

Więc pierwotnym planem Bożym było tych Izraelitów wprowadzić, ale skoro nie chcieli, postanowił, że nie wejdą oni, lecz dopiero ich dzieci.

Także wszelka modlitwa i prośba kierowana do Boga byłaby bez sensu, gdyby Bóg nie mógł zmieniać swoich planów i zamierzeń. Przeciwnie, Biblia podaje, że Bóg daje się uprosić i ubłagać, że wysłuchuje ludzkich próśb, także zmieniając swoje postanowienia:

2Krl 20,1 W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: «Tak mówi Pan: Rozporządź domem swoim, bo umrzesz – nie będziesz żył» (…) 5 «Wróć i powiedz Ezechiaszowi, władcy mojego ludu: Tak mówi Pan, Bóg Dawida, twego praojca: Słyszałem twoją modlitwę, widziałem twoje łzy. Oto uzdrawiam cię: trzeciego dnia pójdziesz do świątyni Pańskiej

Bóg wyraźnie mówi, że jest wstanie zmienić swoje plany i zamierzenia, i zmienia je w zależnosci od działania człowieka:

Jeremiasza 18, 7. Raz już wydałem wyrok na ten naród i na królestwo, które postanowiłem wyrwać z miejsca, wywrócić i zniszczyć. 8. Ale jeśli naród, na który wydałem ów wyrok, odwróci się od nieprawości, to Ja odstąpię od zamiaru wymierzenia kary, którą miałem na nich zesłać.
9. Kiedy indziej zaś postanawiam budować i pielęgnować jakiś naród. 10. Lecz jeśli taki naród czyni to, co budzi mą odrazę, i nie chce słuchać mojego głosu, wtedy odstępuje od zamiaru czynienia dobra, jakie miałem wyświadczyć temu narodowi. 11. Upominaj tedy mieszkańców Judy i Jerozolimy w ten sposób: Oto, co mówi Pan: Zaprawdę, grozi wam nieszczęście, mam wobec was złe zamiary. Zejdźcie tedy z waszych dróg przewrotnych, wyprostujcie wasze ścieżki, poprawcie wasze uczynki!

Co więc piszecie, że tylko „ktoś, kto nie zna Boga” może myśleć, że Bóg zmienia swoje zamiary i plany? Niesłusznie to napisaliście, więc proszę zmieńcie co napisaliście, albowiem cytaty jawnie świadczą, że jest inaczej.

Ad 4.
Jezus jest drugim Adamem, ale Adamem doskonalszym i większym niż pierwszy. Przez niego też i my mamy stać się więksi i doskonali niż pierwsi ludzie.

Czy Jezus miał czy nie miał poznanie dobra i zła? Chodził w ubraniach czy nago? Nie ma powrotu do pierwotnego stanu, gdy oczy Adama były zamknięte, tak że nie widział, że jest nagi.

Biblia naucza nas, że pierwszy człowiek był z ziemi – ziemski, a drugi z nieba – niebieski. Inna jest chwała stworzenia ziemskiego a inna niebieskiego. Ziemski był doskonały i niebieski jest doskonały. Ziemski był doskonały jako ziemski, a niebieski był doskonały jako niebieski. Adam był stworzeniem ziemskim, przeznaczonym do życia na ziemi, był ciałem – nie duchem. Cielesny nie oznacza chorowity czy zły, lecz zbudowany z ciała. Kura była (i jest) cielesna i osioł i trawa jest cielesna – a jednak Bóg nazwał to wszystko dobrym.

Inna jest jednak wielkość i dobroć osła, a inna anioła. Inna dobroć stworzenia cielesnego, a inna duchowego.

Będąc zrodzeni z ziemskiego, byliśmy stworzeniami ziemskimi. Teraz zaś mamy być zrodzeni z niebieskiego stworzeniami niebieskimi. Nie mamy być już cieleśni (jak Adam) ale duchowi jak Jezus, który co prawda przyszedł w cielesnym ciele, ale tylko po to by potępić grzech w ciele:

Rz 8,3-4 Co bowiem było niemożliwe dla Prawa, ponieważ ciało czyniło je bezsilnym, [tego dokonał Bóg]. On to zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla [usunięcia] grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech, 4 aby to, co nakazuje Prawo, wypełniło się w nas, o ile postępujemy nie według ciała, ale według Ducha.

Wiec to ciało fizyczne jest nam przeszkodą, a mamy być teraz duchowymi a nie cielesnymi stworzeniami.

1 do Kor 15, 42Wsiewa się w skazitelności, powstanie w nieskazitelności. 43 Bywa wsiewane w niesławie, powstanie w chwale. Wsiewa się w słabości, powstanie w mocy.
44 Wsiewa się ciało cielesne, powstanie ciało duchowe. Jeśli jest ciało cielesne, jest i duchowe, jak napisano:
45 „Stał się pierwszy człowiek Adam istotą żyjącą,” a ostatni Adam duchem ożywiającym.
46 Lecz nie pierwej jest to co duchowe, ale to co cielesne, a potem to co duchowe.
47 Pierwszy człowiek z ziemi, ziemski; drugi człowiek z nieba, niebieski.
48 Jaki ziemski, tacy i ziemscy; a jaki niebieski, tacy i niebiescy.
49 Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego, nośmy też obraz niebieskiego.
50 To zaś mówię, bracia, że ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego, ani zepsucie nie posiędzie nieskazitelności.

Jawnie zatem mówi, że te fizyczne „ciało i krew” nie mogą posiąść Królestwa Bożego.
Jezus nie jest dla nas powrotem do tego co miał Adam. Adam był z ziemi ziemski. Jezus jest z nieba niebieski. Pierwsze jest to co cielesne, a potem co duchowe. Adam był cielesnym stworzeniem. Jezus duchowym. Z Adama mieliśmy ciała cielne, z Jezusa mamy mieć ciała duchowe. Jest ciało cielesne jest i duchowe – te bowiem cielesne „ciało i krew” Królestwa Bożego odziedziczyć nie mogą.

Póki więc w tym ciele jesteśmy, pielgrzymujemy z daleka od Pana, bo „ci co są w ciele nie mogą podobać się Bogu” (Do Rzym 7, 8.) . Ci zaś którzy mają pierwiastki nie są tacy, bo napisano: „Bo z własnej woli zrodził nas słowem prawdy, abyśmy byli niejako początkiem stworzenia jego.” (Jakuba. 1, 18.), co się bowiem narodziło z ciała, ciałem jest, a ci co się narodzą z ducha duchem będą. (Jana 3, 5. 6.)

2. do Kor. 5, 17. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto [wszystko] stało się nowe

Ad 5 i 13.
To, że oczekujemy przyjścia Królestwa Bożego także na ziemi nie oznacza, że ono ma ostatecznie trwać na fizycznej ziemi. Oczekujemy nowej duchowej ziemi i nowego duchowego nieba.

Poza tym Królestwo Boże i wola Boża na ziemi o którą prosimy, to te Królestwo i wola które chcemy by było teraz – a nie po paruzji. Nie o daleką przyszłość modlili się apostołowie, lecz o tą której spełnienie potem oglądali. Widzieli przychodzące Królestwo Boże w swej mocy:

Łuk 11, 19. A jeśli ja przez Beelzebuba wyrzucam czarty, synowie wasi przez kogo wyrzucają? dlatego oni sędziami waszymi będą. 20. Lecz jeśli palcem Bożym wyrzucam czarty, zaiste przyszło do was królestwo Boże.

Łuk 9. 26. Bo ktoby się wstydził mnie i słów moich, tego Syn człowieczy wstydzić się będzie, kiedy przyjdzie w majestacie swoim i Ojca i świętych Aniołów. 27. A powiadam wam prawdziwie: Są niektórzy tu stojący, co nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże.

W tym sensie możemy powiedzieć, że Apostołowie widzieli przychodzące królestwo Boże; pierwsi chrześcijanie byli bowiem prawdziwie takim Królestwem Boga, które było „w nich”. Oni zatem jako prawdziwy duchowy lud Boży stanowili królestwo Boże na ziemi, ponieważ Słowo Boże w nich wzrosło i przyniosło właściwy owoc.

Łuk 13, 18. Mówił tedy: Do czego podobne jest królestwo niebieskie, a do czego je przyrównam? 19. Podobne jest do ziarna gorczycznego, które wziąwszy człowiek, posadził w ogrodzie swoim, i urosło i stało się drzewem wielkim, a ptaki niebieskie spoczywały na gałęziach jego.

Widzicie zatem, że Królestwo Boże na ziemi, może być już teraz a nawet już było. Jezus nakazał głosić apostołom, że przybliżyło się Królestwo Boże. Jakże się przybliżyło skoro minęło już dwa tysiące lat i nie było jeszcze paruzji? Po co im głoszono, by przygotowywali się na Królestwo, skoro nie miało ono nastać za ich życia? Ależ przeciwnie, za życia ich powstało Królestwo Boże na ziemi będące chrześcijaństwem. Jezus naucza jawnie:

Królestwo Boże nie przyjdzie z rozgłosem: I nie powiedzą: Oto tu jest, albo tam; bo oto królestwo Boże jest w was.” (Łukasza 17, 20-21.)

(PBB) – między wami jest.
(BT-2 v.1.4) – królestwo Boże pośród was jest.
(Bw v.1.2) – jest pośród was.
(Kow. NT) jest już wśród was
(PBD) – jest pośród was.

W każdym razie już JEST a nie dopiero będzie! Królestwo Boże na ziemi było zatem już pośród nich, a może i teraz gdzieś jest pośród uczniów Jezusa.

Ad 6, 7, 8 i 9.
To prawda, że nie można powrócić do życia skoro się od dawna żyje w niebie. Ale ja nie twierdzę właśnie by ludzie po śmierci szli do nieba lub piekła, ale że gdy skończy się wszystko i nastanie sąd, wtedy też duchowi i niematerialni będą ci którzy zmartwychwstaną. Bo nie zmartwychwstaje się w tym ciele które się ma, ale w ciele duchowym. Także nie będzie już ziemi fizycznej, po tysiącletnim Królestwie.

W tysiącletnim Królestwie będą panować na ziemi i do tego panowania odnosi się znaczna część proroctw:

Iz 65, 20 Nie będzie tam więcej niemowlęcia dni ani starca, który by nie wypełnił dni swoich; bo dziecię stuletnie umrze, a grzesznik stuletni przeklęty będzie.

Skoro pisze, że stuleni „umrze” będąc dzieckiem, to oznacza, że śmierć jeszcze będzie istnieć. A więc odnosi się to do czasu tysiącletniego królestwa, po którym dopiero śmierć zostanie zniszczona.

1 Kor 15, 26. Ostatnią zaś nieprzyjaciółką, która zniszczona będzie, jest śmierć, bo wszystko poddał pod nogi jego.

A jakże się to stanie, ze śmierć, zniszczona będzie? Otóż wtedy się to stanie, kiedy śmiertelne materialne ciała zostaną przemienione w duchowe i nieśmiertelne:

50. A to mówię wam, Bracia, że ciało i krew królestwa Bożego odziedziczyć nie mogą i zepsucie nieskazitelności nie odzierży. 51. Oto tajemnicę wam powiadam: Nie wszyscy wprawdzie zaśniemy, ale wszyscy odmienieni będziemy. 52. W jednej chwili, w mgnieniu oka, na głos trąby ostatecznej, (odezwie się bowiem trąba) umarli powstaną nieskażeni, a my zostaniemy przemienieni. 53. Boć to skazitelne musi przyoblec się w nieskazitelność i to śmiertelne przyoblec się w nieśmiertelność. 54. A gdy to śmiertelne przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy ziści się słowo, które jest napisane: Śmierć pożarta została w zwycięstwie.

Ad 10.
Powiadają, że dobre jest zawsze wrogiem lepszego. Dobra jest kura i koza i anioł Boży. Inna jednak chwała kozy a inna anioła – choć oboje są dobrzy i są stworzeniami Bożymi.

Bóg każe nam zapomnieć o tym co na ziemi i patrzeć w górę. Dążyć do nieba, pozostawiając za sobą to co na ziemi. Czy nie o tym mówi dokładnie Pismo?:

2. do Kor 4, 19. gdyż my nie wpatrujemy się w to, co widzialne, ale w to, co niewidzialne. Rzeczy bowiem, które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne.
5, 1. A wiemy, że jeśli się rozsypie nasz dom ziemski tego mieszkania, to mamy od Boga przybytek, dom nie rękami uczyniony, wieczny w niebie.
2. Gdyż i w tym wzdychamy, pragnąc być przyobleczeni w mieszkanie nasze, które jest z nieba, 3. jeśli tylko obleczonymi, a nie nagimi znalezieni będziemy
4. Gdyż i my, którzy jesteśmy w tym przybytku, wzdychamy obciążeni dlatego, że nie chcemy być zwleczeni, ale przyobleczeni, aby wchłonięte zostało, co jest śmiertelne, przez życie
5. Ten zaś, co nas do tego samego przysposabia, jest Bóg, który nam dał zadatek ducha.
6. Zawsze więc jesteśmy odważni, wiedząc, że dopóki jesteśmy w ciele, pielgrzymujemy od Pana 7. (przez wiarę bowiem chodzimy, a nie przez widzenie).
8. Mamy jednak odwagę i dobrą wolę, aby raczej wywędrować z ciała, a być obecnymi przy Panu.

Jak więc pisze te rzeczy: „które widzimy, są doczesne, a których nie widzimy, są wieczne”, planetę ziemię widzimy, jest więc jedynie doczesna, nie zaś wieczna. Nadto uczy nas, że będąc w tym przybytku (ziemskiego ciała ) „wzdychamy, pragnąc być przyobleczeni” w duchowy/niebieski przybytek. Wiedząc, że dopóki jesteśmy w ciele, pielgrzymujemy od Pana – a więc dopóki jesteśmy w tym ziemskim ciele jesteśmy z dala od Boga i mamy „jednak odwagę i dobrą wolę, aby raczej wywędrować z ciała, a być obecnymi przy Panu.”

Ad 11 i 12.
Twierdzicie, że nauka o życiu w niebie i piekle jest błędna, bo pochodzi z greckiej filozofii.

„Zatruwanie studni” – negowanie prawdziwości twierdzenia tylko na tej podstawie, że głosi go ktoś, kto nie jest wiarygodnym źródłem informacji, np. Świadkowie Jehowy twierdzą, że nie jest prawdą, że dusza jest nieśmiertelna, bo jest to pogląd wzięty z pogańskiej filozofii Platona. Jednakże Arystoteles – również poganin – z całą stanowczością głosił, że dusza umiera wraz z ciałem – dokładnie tak, jak mówią ŚJ!

Ma sens taka argumentacja? Zwykle myśl o tym, że nie ma życia po śmierci przyświecała bezbożnym, jak mówi np. to proroctwo o przeciwnikach Chrystusa:

Mdr 2, 1 Mylnie rozumując, mówili sobie: «Nasze życie jest krótkie i smutne. Nie ma lekarstwa na śmierć człowieczą, nie znamy nikogo, kto by wrócił z Otchłani. 2 Urodziliśmy się niespodzianie i potem będziemy, jakby nas nigdy nie było. Dech w nozdrzach naszych jak dym, myśl jak iskierka z uderzeń serca naszego: 3 gdy ona zgaśnie, ciało obróci się w popiół, a duch się rozpłynie jak niestałe powietrze. 4 Imię nasze pójdzie z czasem w niepamięć i nikt nie wspomni naszych poczynań. Przeminie życie nasze jakby ślad obłoku i rozwieje się jak mgła, ścigana promieniami słońca i żarem jego przybita. 5 Czas nasz jak cień przemija, śmierć nasza nie zna odwrotu: pieczęć przyłożono, i nikt nie powraca. 6 Nuże więc! Korzystajmy z tego, co dobre, skwapliwie używajmy świata w młodości! 7 Upijmy się winem wybornym i wonnościami i niech nam nie ujdą wiosenne kwiaty: 8 uwijmy sobie wieniec z róż, zanim zwiędną. 9 Nikogo z nas braknąć nie może w swawoli, wszędzie zostawmy ślady uciechy: bo to nasz dział, nasze dziedzictwo! 10 Udręczmy sprawiedliwego biedaka, nie oszczędźmy wdowy ani wiekowej siwizny starca nie uczcijmy! 11 Nasza siła będzie nam prawem sprawiedliwości, bo to, co słabe, gani się jako nieprzydatne. 12 Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszym sprawom, zarzuca nam łamanie prawa, wypomina nam błędy naszych obyczajów. 13 Chełpi się, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. 14 Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, 15 bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne. 16 Uznał nas za coś fałszywego i stroni od dróg naszych jak od nieczystości. Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy i chełpi się Bogiem jako ojcem. 17 Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa, wybadajmy, co będzie przy jego zejściu. 18 Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym, Bóg ujmie się za nim i wyrwie go z ręki przeciwników. 19 Dotknijmy go obelgą i katuszą, by poznać jego łagodność i doświadczyć jego cierpliwości. 20 Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony».

Wszakże macie rację, że pogląd o nieśmiertelności duszy, odrzucił na bok wizję zmartwychwstania. Więc tu dobrze mówicie.

Ad 14.
W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.”

Wasze tłumaczenie wydaje się mi naciągane. To prawda, że chrześcijanie mają być Domem Bożym. Królestwo ma do nich przyjść, ale i jest między nimi, bo gdzie jest i król tam i Królestwo. A jak powiedział „gdzie dwóch albo trzech w imię moje tam i ja jestem z nimi”.

W tym cytacie jednak mówi, że idzie do Ojca, a więc do nieba. „wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.” – trudno interpretować inaczej jak zapowiedź wzięcia ich do nieba.

Jezus mówi: J 12,32 A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie.

Gdzie więc jest Jezus, skoro ma zabrać ich do siebie, aby tam byli gdzie i On, w niebie czy na ziemi? Co więc czytamy o miejscu pobytu Chrystusa?:

Do Kolosan 3, 1 Przeto jeśli wespół powstaliście z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze jest, gdzie Chrystus siedzi na prawicy Bożej; 2 co w górze jest, miłujcie, nie co na ziemi: (!)

Dlaczego Paweł mówi też że śmierć jest dla niego zyskiem? Dlaczego mówi, że śmierć oznacza dla niego rozwiązanie i bycie z Chrystusem i przeciwstawia to życiu w ciele?:

Do Filipian 1, 21 Dla mnie bowiem życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem. 22 A jeśli żyć w ciele – to dla mnie jest owocna praca i nie wiem, co bym miał obrać. 23 Ściśniony zaś jestem z dwóch stron: pragnę być rozwiązanym i być z Chrystusem, co jest o wiele lepiej; 24 ale dla was trzeba pozostać w ciele.

Widzimy wielokrotnie, że pozostanie w ciele jest postrzegane jako gorsze. Apostoł godzi się na to jedynie dla wiernych, którym jego obecność (i praca) pomaga. Czy te cytaty nie mówią wyraźnie o chęci bycia z Jezusem w niebie? Czy nie każe nam właśnie miłować to co na górze w niebie, a nie rzeczy ziemskie?

Ad 15.
Królestwo Boże w nauce Jezusa nie oznaczało tylko jakiejś przyszłej sytuacji, która ma nastać za wiele wieków. Mówił o tym Królestwie które już „jest” między nimi, które jeszcze za życia będą oglądali przychodzące itd. Jan Chrzciciel wołający „Czyńcie pokutę; albowiem przybliżyło się królestwo niebieskie.” nie miał na myśli tego, że za kilkanaście wieków przyjdzie jakieś Królestwo, lecz, że już oto przychodzi król – a więc i z nim królestwo.

Królestwo Boże jest jednym z głównych tematów przypowieści Jezusa. Nie da się zaprzeczyć, że już teraz Jezus króluje, skoro powiedział: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi.” (Mt 28, 18.)

Nie oznacza to wszystko, że fizyczna ziemia i ciało oraz krew będą trwać wiecznie. Ostatecznym celem jest bowiem nowe stworzenie, zrodzenie z ducha, jako nowy duchowy byt. Jezus mówi, że ciało na nic się nie zda, to duch ożywia:

J 6,63 Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem.

Tyle odpowiedzi. Swoje wątpliwości i argumenty rozwinę w innym komentarzu. Bóg niechaj was prowadzi. Bądźcie zdrowi.

Last edited 2 lat temu by Smiertelny

Dziękuję za wspaniałe spostrzeżenia. Dodaję jeszcze Bożą obietnicę z Rdz 8,21-22. Nie wiem czy tłumacz przetłumaczył ją poprawnie proszę o sprawdzenie. Dziękuję. :-) 

Rdz 8:21-22: „…. Już nigdy więcej nie zamieszkam wszystkich istot żywych, jak to uczyniłem. Wszystkie dni ziemi nigdy nie ustaną od siania i żęcia, zimna i upału, lata i zimy, dnia i nocy.”

Świetne, prawdziwe i proste w oparciu o Biblię wyjaśnienie co do tego tematu.
Szkoda, że ludzie są LENIWI i nie UŻYWAJĄ swojego mózgu, gdy czytają Biblię, a wieżą KŁAMSTWU szerzonemu od XVII wieków przez KRK.
Szkoda tych wszystkich naiwnych ludzi, że zawierzyli człowieczym oszustom, a nie Biblii.
Pozdrawiam.

  • Wszystko ładnie wyjaśnione, ale zabrakło w tych wywodach ważnej informacji, o której Biblia informuje: – że królestwo Boże to rząd, który z nieba będzie sprawował władzę nad ziemią (Ap.5:9-10,) oraz liczebny skład tego rządu (Ap.14:1-3,) – czy tą liczbą brać dosłownie czy nie to czas pokaże. Dowiemy się tego po Armagedonie.

Wydaje mi sie, że większość denominacji chrześcijańskich lub „chrześcijańskich” opiera swoje doktryny na nadinterpretacji (jak ja to nazywam ) treści biblijnych. Bóg jest trójjedyny bo w Jana 1:1 … itd. Z jakichś powodów nie jest istotne dla nich to, że wizja boga trojjedynego w żaden sposob nie pasuje do wizji Boga biblijnego – jednego Boga i jedynego Boga. Podobnie ma się sprawa z Królestwem. Autor słusznie zauważył, że Stwórca nie stworzył Ziemi jako przesiadki w drodze do Nieba – Ziemia jest mieszkaniem docelowym dla ludzi. Jest piękna, choć mocno zniszczona przez niegodziwych ale: Ap 11:18. Jeśli chodzi o mnie to czekam (wręcz wyczekuję) na powrót Mesjasza i na Królestwo. Ponoć ma być nowe Niebo i nowa Ziemia. Jak by nie było – Ziemia.

Dosc analityczny artykul. Mam jednak pytanie – gdzie obecnie jest Jezus? Tak jak jest napisane „…zasiada po prawicy Ojca” czy moze gdzies indziej?

Zdecydowana większość wspólnot trynitarnych w zgodzie ze swymi naukami powinna się modlić raczej : „Boże WEŹ nas do Królestwa Twego , bo tylko tam (w niebie) będzie działa się wola Twoja”. Pan Jezus uczył jednak w modlitwie aby prosić o przyjście Królestwa i wolę Boga na ziemi a nie o pójście do Królestwa gdzie wola Boga dzieje się w niebie…nie będę się już nawet rozpisywał o obietnicy Chrystusa zawartej w Mateusza 5:5… Warto to dobrze przemyśleć!