Czy Jezus istniał, zanim pojawił się na Ziemi?
Kwestia preegzystencji Jezusa od lat była i jest przedmiotem dyskusji również wśród antytrynitarzy. Nie wszyscy podzielają w tej sprawie ten sam pogląd. Część z nich uważa, że Pan Jezus rozpoczął swoje istnienie dopiero w chwili narodzenia na ziemi. Inni natomiast wierzą, że wcześniej żył w niebie jako istota duchowa.
Pogląd odrzucający preegzystencję Jezusa reprezentują m.in. unitarianie, chrystadelfianie oraz znaczna część, historycznych „Braci Polskich”. Z kolei Badacze Pisma Świętego, Świadkowie Jehowy czy Adwentyści Dnia Sobotniego wierzą, że Jezus żył w niebie, zanim pojawił się na ziemi jako człowiek.
Istnieją również wspólnoty antytrynitarne, takie jak Mesjańskie Zbory Boże, które pozostawiają swoim członkom swobodę w kwestii interpretacji nauki o preegzystencji Jezusa. Można wierzyć w przedludzki byt Jezusa lub go odrzucać, pozostając częścią tej samej wspólnoty. Warto przypomnieć, że również wśród „Braci Polskich” nie panowała pełna jednomyślność w tej sprawie. Mimo to nie przeszkadzało im to tworzyć jednej wspólnoty wyznaniowej. Pokazuje to, że zagadnienie preegzystencji Jezusa od dawna budzi dyskusje i nie jest jednoznacznie rozstrzygane nawet wśród chrześcijan odrzucających dogmat Trójcy.
Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy preegzystencji Jezusa przedstawiają wiele interesujących argumentów. Zachęcamy, aby zapoznać się z nimi i samodzielnie zbadać biblijne wersety przywoływane na poparcie obu poglądów.
Wersety przytaczane na poparcie przedludzkiego istnienia Pana Jezusa omawiamy szczegółowo w artykule: „Czy Jezus istniał przed przyjściem na ziemię?”
Przedstawiamy tam najważniejsze argumenty, na których zwolennicy preegzystencji opierają swoje stanowisko.
Rzetelne rozpatrzenie tego zagadnienia wymaga jednak zapoznania się również z argumentami strony przeciwnej. Dlatego w niniejszym artykule przedstawiamy najważniejsze z nich, aby każdy czytelnik mógł sam ocenić ich siłę w świetle Pisma Świętego.
Mamy również nadzieję, że temat zostanie rozwinięty w komentarzach. Zachęcamy zarówno zwolenników, jak i przeciwników preegzystencji Jezusa do przedstawienia swoich argumentów i przemyśleń. Wierzymy, że rzeczowa, oparta na Biblii dyskusja może pomóc wszystkim lepiej zrozumieć to zagadnienie.
Dlaczego niektórzy nie wierzą w preegzystencję Jezusa?
Główny argument przeciwników preegzystencji jest następujący. Gdyby Jezus przed narodzeniem na ziemi istniał jako istota duchowa, a następnie jego życie zostało przeniesione do ludzkiego ciała, nie byłby w pełni człowiekiem takim jak Adam. Jeżeli bowiem cokolwiek z jego wcześniejszego, niebiańskiego bytu zostałoby zachowane, oznaczałoby to połączenie natury niebiańskiej z ludzką.
Tymczasem Pismo Święte przedstawia Jezusa jako człowieka takiego jak Adam. Wyraźnie ukazuje to między innymi List do Rzymian 5:14-18 (BWP):
„Lecz śmierć panowała od Adama aż do Mojżesza nawet nad tymi, co nie dopuścili się grzechu podobnego do przestępstwa Adama, który był figurą Mającego nadejść w przyszłości.
Lecz z przestępstwem nie jest tak, jak z darem łaski: jeśli bowiem wskutek przestępstwa jednego człowieka pomarło wielu, to o wiele bardziej obfita stała się względem wielu łaska Boga i dar otrzymany poprzez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa. […] I jak wskutek przestępstwa jednego człowieka spadł wyrok potępienia na wszystkich, tak też dzięki sprawiedliwości Jednego wszyscy ludzie dostąpili życiodajnego usprawiedliwienia.”
Powstaje więc pytanie. Jaki byłby sens porównywania Jezusa z Adamem, gdyby Jezus przed swoim narodzeniem żył wcześniej w niebie jako istota duchowa? Przy tym, nie bez powodu apostoł Paweł nazywa Jezusa „ostatnim Adamem” (1 Kor. 15:45 BW).
„Tak też napisano: Pierwszy człowiek Adam stał się istotą żywą, ostatni Adam stał się duchem ożywiającym”
Ten ostatni Adam, złożył w ofierze dokładnie to, co utracił pierwszy człowiek Adam, czyli doskonałe życie ludzkie. Gdyby jednak Jezus wniósł dodatkowo wartość wynikającą ze swojego wcześniejszego niebiańskiego istnienia, nie złożyłby okupu stanowiącego dokładny odpowiednik tego, co utracił Adam.
Zwolennicy tego poglądu odwołują się do biblijnej zasady okupu (hebr. kōfer – כֹּפֶר), która opiera się na zasadzie równoważności. Cena okupu musi odpowiadać wartości tego, co zostało utracone. Innymi słowy, to, co zostało złożone jako okup, powinno być równoważne temu, co zostało utracone.
Co się stało z Jezusem w niebie?
Pojawia się jednak zasadniczy problem. Jeżeli Jezus rzeczywiście żył wcześniej w niebie jako świadoma duchowa osoba, to co stało się z tą niebiańską egzystencją w chwili poczęcia w łonie Marii?
Jeżeli Bóg przeniósł jego życie do łona Marii, to Jezus nie mógł jednocześnie pozostać w niebie. Musiałby więc zakończyć swoje istnienie jako przedludzki niebiański Syn. W jaki sposób doszło zatem do zakończenia jego wcześniejszej egzystencji w niebie? Został unicestwiony jako duchowy byt?
Co więcej, Biblia nigdzie nie opisuje procesu, w którym przedludzka istota duchowa przemienia się w zarodek w ciele kobiety. Ewangelie mówią jedynie, że Jezus został poczęty z Ducha Świętego i narodził się z Marii (Mt 1:18–25; Łk 1:30–35). Nie nauczają natomiast, że Bóg przeniósł do łona Marii istniejącą wcześniej osobę.
Taki pogląd jest więc wnioskiem wynikającym z określonej interpretacji niektórych tekstów, a nie nauką wyrażoną wprost.
Dlatego nauka o preegzystencji rodzi kolejne pytania. Co dokładnie stało się z niebiańskim Jezusem? Czy Bóg zakończył jego wcześniejszy sposób istnienia? Czy jego duchowa egzystencja została w jakiś sposób połączona z człowieczeństwem? Pismo Święte nie opisuje takiego procesu.
Z powyższych powodów wielu antytrynitarzy odrzuca naukę o preegzystencji Jezusa, uznając, że prostsze i bardziej zgodne z opisem narodzin w Ewangeliach jest przyjęcie, iż Jezus rozpoczął swoje istnienie w chwili poczęcia jako prawdziwy człowiek — zrodzony z Marii za sprawą Ducha Świętego.
Rozważenie tych kwestii prowadzi do jeszcze jednego istotnego pytania. Jeżeli przyjmiemy, że Jezus wcześniej żył w niebie, to co właściwie zostało przeniesione do łona Marii?
Co zostało przeniesione z nieba do łona Marii?
Bóg bez wątpienia może uczynić wszystko, więc nikt nie kwestionuje wszechmocy Boga. Pytanie dotyczy raczej tego, co właściwie zostało przeniesione z nieba do łona Marii, zakładając, że Jezus istniał wcześniej jako świadoma istota duchowa.
Kim był Jezus w łonie Marii? Czy był zwykłym ludzkim zarodkiem, czy połączeniem materii z istotą, która wcześniej żyła w niebie? Co właściwie zostało przeniesione? Świadomość? Pamięć? Osobowość? Tożsamość? Biblia nie udziela odpowiedzi na żadne z tych pytań ani nigdzie nie opisuje takiego procesu.
Jeżeli doszło do połączenia ludzkiej natury otrzymanej od Marii z naturą duchową, to powraca pytanie, czy można nadal mówić o Jezusie jako prawdziwym człowieku?
Zwracamy tu jedynie uwagę na pytania, jakie pojawiają się, gdy rozmyślamy o preegzystencji. Nie chodzi o ograniczanie Bożej mocy, lecz o konsekwencje przyjęcia takiego poglądu. Jeżeli bowiem uznamy, że do Jezusa zostało przeniesione „coś” z jego wcześniejszego życia w niebie, trudno jest mówić o Jego pełnym człowieczeństwie.
Tymczasem List do Hebrajczyków podkreśla, że Jezus stał się człowiekiem takim jak my. Nie przyszedł w naturze anielskiej, lecz jako potomek Abrahama. Musiał bowiem upodobnić się do swoich braci „pod każdym względem” oraz zostać doświadczony we wszystkim, z wyjątkiem grzechu (Hebr. 2:16-17; 4:15 KUL).
„Zaiste bowiem nie aniołów [naturę] bierze na siebie, ale przybiera sobie [naturę] Abrahamowego potomstwa.
Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu,
Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.”
Dylematy te znikają, gdy przyjmiemy, że Bóg po prostu sprawił cudowne poczęcie Jezusa, bez przenoszenia do łona Marii jakiegokolwiek wcześniejszego bytu z nieba. Wówczas Jezus nie stanowił połączenia natury ludzkiej i niebiańskiej, lecz jest w pełni człowiekiem.
Po co więc zakładać wcześniejsze istnienie w niebie, skoro ostatecznie i tak żył na ziemi jako człowiek, wzrastając „w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi” (Łuk. 2:52)?
Jest jeszcze jeden problem. Jeżeli do Jezusa zostałaby przeniesiona pamięć lub świadomość wcześniejszego życia w niebie, to jego doświadczenie różniłoby się od doświadczenia każdego innego człowieka. Nie opierałby swojej relacji z Bogiem wyłącznie na wierze, lecz także na własnej wiedzy i doświadczeniu zdobytym przed narodzeniem. Czy w takim przypadku można powiedzieć, że był we wszystkim podobny do swoich braci?
Narodziny Jezusa
Biblia naucza, że początek życia Jezusa był wynikiem działania Boga. Wskazują na to słowa anioła skierowane do Marii oraz do Józefa (Łk 1:31, 35; Mt 1:20 BW).
„I oto poczniesz w łonie i urodzisz syna, i nadasz mu imię Jezus.”
„… Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego zacieni cię. Dlatego też to, co się narodzi, będzie święte i będzie nazwane Synem Bożym.”
„… nie lękaj się przyjąć Marii, żony swojej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego.”
Z przekazu ewangelistów wynika, że Maria miała urodzić dziecko poczęte bez udziału mężczyzny, dzięki działaniu Bożego Ducha. Anioł nie powiedział, że do jej łona zostanie przeniesiona osoba żyjąca wcześniej w niebie. Zapowiedział jedynie poczęcie i narodzenie dziecka.
Warto zwrócić uwagę na słowa: „to, co się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym”. Wypowiedź ta odnosi się do dziecka, które miało się dopiero narodzić. Synem Bożym zostaje nazwane właśnie to poczęte dziecko, a nie wcześniej istniejąca osoba mająca jedynie przyjąć ludzkie ciało.
Ze zwiastowania nie wynika więc, aby Maria miała świadomość, że urodzi istotę istniejącą wcześniej w niebie. Wszystko wskazuje raczej na początek nowego ludzkiego życia, zapoczątkowanego przez Boga.
Genesis czy gennesis
Na ten szczegół zwracają uwagę również Mark H. Graeser, John A. Lynn i John W. Schoenheit w książce Jeden Bóg i jeden Pan. Ponowne rozważenie kamienia węgielnego wiary chrześcijańskiej. W rozdziale 17 („Jezus Chrystus: wcielony czy stworzony?”) piszą:
„Gdyby Jezus „istniał przedtem”, to jedynym sposobem, w jaki mógłby stać się dzieckiem, byłoby „wcielenie”. Tak więc fakt, że Pismo Święte nie wspomina o żadnym takim „wcieleniu” jest dobrym argumentem, że nigdy tak naprawdę nie miało ono miejsca. Staje się to jeszcze bardziej oczywiste, gdy czyta się opowieści o narodzinach w Ewangelii Mateusza i Łukasza, ponieważ wyraźnie wskazują one, że życie Jezusa zaczęło się, gdy Bóg zacienił Marię. Na przykład sformułowanie w Ewangelii Mateusza 1:18 jest szczegółowe. Większość tłumaczeń brzmi mniej więcej tak: „Tak narodził się Jezus…”. Greckie słowo tłumaczone jako „narodziny” to genesis , które technicznie oznacza „początek” i jest tłumaczone jako „narodziny” tylko wtedy, gdy wymaga tego kontekst. Oczywiste było, że pierwsi przepisywacze byli niezadowoleni, że Biblia mówi o „początku Jezusa Chrystusa”, więc w wielu greckich tekstach zmienili „genesis”, „początek” na blisko spokrewnione słowo „gennesis”, które zdecydowanie oznacza „narodziny”. Na szczęście dzisiaj są uczciwi ludzie zajmujący się pracą nad tekstem i nawet trynitarze otwarcie przyznają, że oryginalnym słowem użytym w Ewangelii Mateusza było słowo genesis („początek”). (pogróbienia nasze)”
Autorzy zwracają uwagę na ciekawy szczegół tekstowy w Mt 1:18. W najstarszych świadectwach greckiego tekstu Nowego Testamentu występuje wyraz genesis (γένεσις), oznaczający „początek”, „pochodzenie” lub „genezę”. W części późniejszych rękopisów pojawia się natomiast forma gennesis (γέννησις), oznaczająca „narodzenie”.
Współczesne wydania krytyczne Nowego Testamentu, takie jak Nestle–Aland (NA28), przyjmują odczyt genesis, natomiast Textus Receptus zawiera wyraz gennesis. Różnica sprowadza się do jednej litery, jednak rodzi interesujące pytanie: czy Mateusz chciał podkreślić narodzenie Jezusa, czy raczej początek jego istnienia?
Warto zauważyć, że opisy zwiastowania i narodzin Jezusa konsekwentnie mówią o jego poczęciu i narodzeniu. Nie wspominają natomiast o przeniesieniu do łona Marii wcześniej istniejącej osoby ani nie opisują procesu wcielenia istoty żyjącej wcześniej w niebie w ciało ludzkie. Gdyby taki proces stanowił fundament chrześcijańskiej nauki o Chrystusie, należałoby oczekiwać, że Ewangelie wyjaśniłyby go przynajmniej w podstawowym zakresie.
Co mówią proroctwa o narodzinach Jezusa?
Proroctwa Starego Testamentu harmonizują z opisami narodzin Jezusa zawartymi w Ewangeliach Mateusza i Łukasza. Konsekwentnie przedstawiają Mesjasza jako potomka ludzi, a nie jako istotę, która wcześniej żyła w niebie (zob. Mt 1:1; Łk 3).
Pierwszą zapowiedź Mesjasza znajdujemy już w tzw. protoewangelii:
„I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem (dosł. nasieniem); ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę.” (Rdz 3:15)
Mesjasz zostaje tutaj przedstawiony jako „nasienie niewiasty”. Kolejne proroctwa stopniowo zawężają tę linię rodowodową. Obietnica przechodzi na Abrahama, następnie na Izaaka, Jakuba, Judę i wreszcie na Dawida.
Paweł wyjaśnia:
„Otóż obietnice dane były Abrahamowi i potomkowi jego. Pismo nie mówi: «i potomkom» – jako o wielu – lecz jako o jednym: «i potomkowi twemu», a tym jest Chrystus.” (Ga 3:16 BW)
Podobnie czytamy o potomku Judy:
„Dlatego wywiodę z Jakuba potomstwo, a z Judy dziedzica moich gór…” (Iz 65:9 BW)
oraz o potomku Dawida:
„Ja wzbudzę ci potomka po tobie, który wyjdzie z twego łona, i utrwalę jego królestwo.” (2 Sm 7:12 BW)
Bóg przysiągł Dawidowi, że jego potomek zasiądzie na jego tronie. Piotr przypomina tę obietnicę w dniu Pięćdziesiątnicy:
„…Bóg zaręczył mu przysięgą, że jego cielesny potomek zasiądzie na jego tronie…” (Dz 2:30–31)
Proroctwa konsekwentnie przedstawiają więc Mesjasza jako ludzkiego potomka wywodzącego się z określonej linii rodowej. Nie zapowiadają natomiast, że będzie to wcześniej istniejąca istota duchowa, która dopiero później stanie się człowiekiem.
Tak samo pisze Paweł:
„Pamiętaj o Jeszui Mesjaszu, wskrzeszonym z martwych, który był potomkiem Dawida. To jest Dobra Nowina, którą głoszę.” (2 Tm 2:8, NTBŻ)
Powstaje więc pytanie: w jakim sensie Jezus był potomkiem Dawida, jeśli wcześniej miał istnieć jako odrębna osoba w niebie? Czy w takim przypadku nadal można mówić o rzeczywistym potomku Dawida, czy raczej o istocie niebiańskiej, która jedynie przyjęła ludzką naturę?
Bóg nie obiecał Abrahamowi, Jakubowi ani Dawidowi, że pośle z nieba istniejącą wcześniej osobę duchową. Obiecał, że wzbudzi spośród ich potomków Mesjasza.
Potwierdza to również proroctwo Izajasza:
„Wyrośnie gałązka z pnia Jessego i pęd wypuści z jego korzeni. Spocznie na nim Duch Jahwe…” (Iz 11:1–2 KUL)
Mesjasz miał wyrosnąć z „pnia Jessego”, czyli z rodu Dawida. Dopiero na tym potomku miał spocząć Duch Jahwe, co – zgodnie z opisem Ewangelii – nastąpiło podczas chrztu Jezusa.
Również Izajasz 49:5 wskazuje na początek ziemskiej misji Mesjasza od chwili jego ukształtowania w łonie matki:
„Teraz zaś mówi Jahwe, który ukształtował mnie od łona matki na swojego sługę…”
Proroctwo nie wspomina o wcześniejszym życiu Mesjasza w niebie ani o przeniesieniu istniejącej wcześniej osoby do łona Marii. Koncentruje się na tym, że Bóg powołał swojego Sługę już od łona matki.
Micheasza 5:1
Jednym z tekstów często przywoływanych na poparcie nauki o preegzystencji jest Micheasza 5:1 BWP (w większości przekładów 5:2):
„A ty, Betlejem Efrata, tak małe wśród judzkich pokoleń! Lecz właśnie z ciebie wyjdzie Ten, który będzie panował nad całym Izraelem. Swymi początkami sięga bardzo zamierzchłych czasów, do dni już dawno minionych [w języku hebrajskim olam].”
Zwolennicy preegzystencji wskazują przede wszystkim na końcową część wersetu. Czy jednak prorok rzeczywiście naucza tutaj o wcześniejszym życiu Mesjasza w niebie?
Warto zauważyć, że hebrajskie słowo „olam” (עוֹלָם, Strong H5769) nie oznacza wyłącznie „wieczności” w sensie bez początku. Bardzo często odnosi się do odległej przeszłości, dawnych czasów lub starożytności. O jego znaczeniu decyduje kontekst.
Dlatego w przekładzie Izaaka Cylkowa czytamy:
„… którego pochodzenie od przeszłości, od dni starodawnych.”
Co więcej, Cylkow zamieszcza przypis, w którym wyjaśnia:
„Pochodzenie swoje wyprowadza on od starodawnego założyciela rodu Boaza (por. Rut 4:13).”
Takie rozumienie dobrze współgra z kontekstem całego proroctwa. Micheasz nie kieruje uwagi czytelnika ku niebu, lecz ku Betlejem – miastu Dawida – oraz ku rodowi, z którego miał wyjść Mesjasz.
Jak zauważył jeden z czytelników:
„w języku hebrajskim słowo „pochodzenie” jest w liczbie mnogiej, zatem dosłownie „pochodzenia”, gdyby to miało wskazywać na jakieś rodzenie to tych rodzeń musiałoby być wiele. Znaczenie jest prozaiczne wskazuje pradawne pochodzenie z rodu Dawida.”
Takie rozumienie potwierdza również dalszy kontekst:
„Przeto [Jahwe] wyda ich aż do czasu, kiedy mająca porodzić, porodzi. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela.” (Mi 5:2 KUL)
Cały fragment opisuje wydarzenia rozgrywające się na ziemi. Mesjasz ma wyjść z Betlejem, ma się narodzić z kobiety, a następnie jego bracia mają powrócić do Izraela. Proroctwo nie wspomina natomiast o przeniesieniu do łona Marii wcześniej istniejącej osoby. Nie wspomina również o jej wcześniejszym życiu w niebie.
Od poczęcia, od łona matki
Obraz przedstawiony przez Micheasza pozostaje w pełnej zgodności z zapowiedzią anioła skierowaną do Marii:
„I oto poczniesz w łonie i urodzisz syna…” (Łk 1:31 BW)
Podobnie prorok Izajasz przedstawia Mesjasza jako powołanego przez Boga od łona matki:
„Pan powołał mnie od łona matki, od jej wnętrza wspomniał moje imię.” (Iz 49:1 BW)
Nie tylko nie ma tu wzmianki o wcześniejszym życiu Mesjasza w niebie, ale cała uwaga proroka skupia się na jego powołaniu od łona matki. Podobnie Ewangelie opisują poczęcie i narodzenie Jezusa, nie wspominając ani razu o przeniesieniu do łona Marii wcześniej istniejącej osoby.
Nie jest to odosobniony przykład. Żaden z proroków nie przedstawia Mesjasza jako istoty żyjącej wcześniej w niebie. Przeciwnie – wszystkie proroctwa konsekwentnie ukazują Go jako potomka Abrahama, Judy i Dawida, którego przyjście Bóg zapowiadał od najdawniejszych czasów.
Warto również zauważyć, że omawiane wcześniej hebrajskie słowo ʿolam (עוֹלָם) pojawia się także na końcu Księgi Micheasza:
„Okażesz wierność Jakubowi, łaskę Abrahamowi, jak poprzysiągłeś naszym ojcom od dni starodawnych.” (Mi 7:20)
Również tutaj zwrot „od dni starodawnych” odnosi się do dawnych wydarzeń historycznych oraz obietnic danych patriarchom, a nie do wieczności rozumianej jako istnienie bez początku.
Reasumując, Micheasz nie naucza o przedludzkim życiu Mesjasza. Proroctwo zapowiada jego pojawienie się w Betlejem oraz nawiązuje do dawnych obietnic związanych z rodem Dawida. Pozostaje to w pełnej zgodności z pozostałymi proroctwami mesjańskimi oraz z opisami narodzin Jezusa zawartymi w Ewangeliach. Żaden z tych tekstów nie wyjaśnia ani nie sugeruje, że do łona Marii została przeniesiona wcześniej istniejąca osoba. Ostateczną ocenę przedstawionych argumentów pozostawiamy czytelnikowi.
Ewangelie synoptyczne a preegzystencja
Czego dowiadujemy się o początku Jezusa z Ewangelii synoptycznych? W jaki sposób Mateusz, Marek i Łukasz przedstawiają Jego pochodzenie?
Mateusz rozpoczyna swoją Ewangelię od rodowodu Jezusa, przedstawiając Go jako „syna Dawida, syna Abrahama” (Mt 1:1). Łukasz również wyprowadza rodowód Jezusa od Dawida, a następnie aż do Adama (Łk 3:23–38). Obaj ewangeliści ukazują więc Jezusa jako potomka ludzi, którego pojawienie się stanowi wypełnienie starotestamentowych obietnic mesjańskich.
Co ciekawe, Marek całkowicie pomija opis narodzin i rodowód Jezusa. Gdyby znał naukę o przedludzkim życiu Chrystusa i uznawał ją za istotny element Dobrej Nowiny, można by oczekiwać choćby krótkiej wzmianki na ten temat. Tymczasem rozpoczyna swoją Ewangelię od działalności Jana Chrzciciela oraz chrztu Jezusa.
W żadnej z trzech Ewangelii synoptycznych nie znajdujemy informacji, że do łona Marii została przeniesiona wcześniej istniejąca osoba ani że Jezus rozpoczął swoje ziemskie życie jako istota, która wcześniej żyła w niebie. Przeciwnie – opisy koncentrują się na Jego narodzeniu, rodowodzie, chrzcie i rozpoczęciu publicznej działalności.
Interesującym świadectwem jest również rozmowa Jezusa z uczniami w okolicach Cezarei Filipowej. Zapytał On najpierw:
„Za kogo ludzie mnie uważają?” (Łk 9:18 BW)
Uczniowie wymienili różne odpowiedzi: jedni uważali Go za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z dawnych proroków. Nikt jednak nie odpowiedział, że Jezus jest istotą, która przyszła z nieba.
Następnie Jezus zapytał swoich uczniów:
„A wy za kogo mnie uważacie?”
Piotr odpowiedział:
„Za Chrystusa Bożego.” (Łk 9:20)
Podobnie przedstawiają Go pozostali ewangeliści – jako Mesjasza, Syna Bożego i potomka Dawida. Tak postrzegali Go również zwykli ludzie. Niewidomy Bartymeusz wołał:
„Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną!” (Mk 10:47; por. Mt 20:30–31)
Warto zauważyć, że zarówno uczniowie, jak i tłumy identyfikowali Jezusa z obiecanym Mesjaszem z rodu Dawida. Ewangelie synoptyczne nie przedstawiają natomiast nauki o Jego przedludzkim życiu ani nie wyjaśniają, że wcześniej istniał jako osoba w niebie.
Jezus wzrasta jako człowiek
Jeżeli jednak założymy, że Jezus istniał wcześniej w niebie, pojawia się kolejna trudność. W Ewangelii Łukasza bowiem czytamy:
„Jezusowi zaś przybywało mądrości i wzrostu oraz łaski u Boga i u ludzi.” (Łk 2:52 BW)
Opis ten przedstawia Jezusa jako człowieka rozwijającego się zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Wzrastał, zdobywał wiedzę i doświadczenie, podobnie jak każdy inny człowiek.
Powstaje więc pytanie, jak pogodzić taki obraz z przekonaniem, że Jezus przez wieki żył w niebie i uczestniczył w dziele stworzenia. Czy osoba posiadająca taką wiedzę i doświadczenie mogła jednocześnie wzrastać w mądrości jako zwykłe dziecko?
Niektórzy zwolennicy preegzystencji chcąc wybrnąć z tego, odpowiadają, że Jezus w czasie swojego ziemskiego życia nie pamiętał wcześniejszej egzystencji, a świadomość odzyskał dopiero po swoim chrzcie. Pismo Święte jednak nigdzie tego nie naucza ani nie opisuje takiego wydarzenia.
Jeżeli przyjąć takie wyjaśnienie, powracają wcześniej zadane pytania. Co zostało przeniesione z nieba do łona Marii, skoro Jezus przez około trzydzieści lat nie miał świadomości wcześniejszego życia? Czy została przeniesiona jedynie jego tożsamość, czy również pamięć, świadomość i osobowość? Kiedy i w jaki sposób miał je odzyskać? Biblia nie udziela odpowiedzi na żadne z tych pytań.
Co więcej, gdyby Jezus po chrzcie odzyskał wspomnienia oraz wiedzę z okresu swojej rzekomej przedludzkiej egzystencji, jego relacja z Ojcem opierałaby się nie tylko na wierze, lecz również na osobistym doświadczeniu wcześniejszego życia w niebie. Tymczasem Nowy Testament konsekwentnie ukazuje Jezusa jako człowieka, który ufa Ojcu, jest Mu posłuszny i wzrasta w mądrości.
Jak widzimy, koncepcja preegzystencji rodzi szereg pytań, na które Pismo Święte nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Opis Łukasza przedstawia natomiast prosty i spójny obraz Jezusa jako człowieka, który rozwijał się od dzieciństwa aż do rozpoczęcia swojej publicznej służby.
Kuszenia Jezusa a kwestia preegzystencji
Opis kuszenia Jezusa przez szatana rodzi kolejne pytania dotyczące nauki o preegzystencji. Jeżeli szatan znał Jezusa z nieba to dlaczego w Ewangelii Mateusza 4:3 (BW) każe mu udowadniać, że jest Synem Bożym?
„I przystąpił do niego kusiciel i rzekł: Jeżeli jesteś Synem Bożym, powiedz, aby te kamienie stały się chlebem.”
Zwolennicy preegzystencji przyjmują, że Jezus i szatan znali się jeszcze przed stworzeniem świata. Szatan nie odwołuje się jednak do ich rzekomej wcześniejszej znajomości ani do wydarzeń mających miejsce w niebie. Nie mówi również nic, co wskazywałoby, że rozpoznaje w Jezusie osobę, z którą wcześniej przebywał.
Również Jezus w swoich odpowiedziach nie wspomina o wcześniejszym życiu w niebie ani nie daje do zrozumienia, że zna szatana z okresu poprzedzającego swoje narodzenie. Cała rozmowa koncentruje się wyłącznie na tym, czy Jezus rzeczywiście jest Synem Bożym, czyli obiecanym Mesjaszem. Gdyby Jezus i szatan znali się z nieba, rozmowa zapewne przebiegałaby w inny sposób.
Jeżeli Jezus pamiętałby swoje wcześniejsze życie w niebie, można oczekiwać, że tak wyjątkowa okoliczność znalazłaby choćby ślad w tej rozmowie. Tymczasem ani szatan, ani Jezus nie czynią najmniejszego odniesienia do rzekomej wspólnej przeszłości w niebie. Cały dialog koncentruje się na ziemskiej misji Jezusa, jego posłuszeństwie wobec Boga oraz zaufaniu do Pisma Świętego.
Opis kuszenia nie zawiera zatem żadnych elementów, które wskazywałyby na wcześniejszą znajomość Jezusa i szatana lub na świadomość Jezusa dotyczącą przedludzkiego życia. Przeciwnie, cała rozmowa jest w pełni zrozumiała, jeśli uznamy, że Jezus był człowiekiem poddanym próbie jako obiecany Mesjasz.
W kolejnym śródtytule przyjrzymy się najważniejszym tekstom z Ewangelii Jana oraz ich kontekstowi.
Zstąpił z Nieba
Jak to już zauważyliśmy wcześniej, trzy Ewangelie synoptyczne, nie zawierają jednoznacznej nauki o przedludzkim życiu Jezusa. Przedstawiają Go konsekwentnie jako obiecanego Mesjasza, Syna Bożego i potomka Dawida.
Prowadzi to do kolejnego pytania. Jeżeli nauka o preegzystencji stanowiła istotny element wiary pierwszych chrześcijan, dlaczego nie została wyraźnie przedstawiona w Ewangeliach Mateusza, Marka i Łukasza?
Dlatego kluczowe argumenty zwolenników preegzystencji Jezusa pochodzą z Ewangelii Jana, w której Jezus mówi, że „zstąpił z nieba” lub że „pochodzi z góry”. Wielu odczytuje te słowa dosłownie jako dowód, że Jezus przed swoim narodzeniem przebywał w niebie. Warto jednak sprawdzić, w jaki sposób podobne zwroty funkcjonują w języku biblijnym.
W Biblii określenia takie jak „z nieba” lub „z góry” nie zawsze jednak oznaczają, że dana osoba lub rzecz, wcześniej dosłownie znajdowała się w niebie. Bardzo często wskazują w ten sposób na Boga jako źródło, pochodzenie lub autorytet stojący za danym wydarzeniem. „Z nieba” znaczy tyle, że coś dzieje się za sprawą Boga, a nie, że coś literalnie było w niebie, co wynika, chociażby z listu Jakuba 1:17 oraz 3:15 (Słowo Życia).
„Wszystko, co dobre i doskonałe, pochodzi z nieba, od Boga, Ojca wszelkiej światłości, u którego nie żadnej zmiany ani zmiennego cienia.”
„Natomiast mądrość pochodząca z nieba (Inne przekłady tłumaczą „z góry„) jest przede wszystkim czysta i nastawiona pokojowo; jest łagodna i otwarta, pełna miłosierdzia i dobrych czynów, jest pozbawiona uprzedzeń i obłudy.”
Oczywiście nie oznacza to, że dobre rzeczy lub mądrość były wcześniej rzeczywiście przechowywane w niebie i następnie zostały przeniesione na ziemię. Sens wypowiedzi jest taki, że ich źródłem jest Bóg.
Podobny sposób wyrażania się znajdujemy w odniesieniu do manny, którą Bóg dał Izraelitom na pustyni:
„Chleb z nieba dał im, aby jedli.” (J 6:31)
Określenie „z nieba” podkreśla tutaj przede wszystkim Boże pochodzenie tego daru.
Podobny sposób myślenia widzimy w słowach Jezusa dotyczących chrztu Jana. W Ewangelii Mateusza 21:25 (BW) czytamy:
„Skąd był chrzest Jana? Z nieba czy z ludzi? A oni rozważali to sami w sobie, mówiąc: Jeśli powiemy, że z nieba, rzeknie nam: Czemu więc nie uwierzyliście mu?„
Chrzest, jakiego dokonywał Jan, był zgodny z wolą Boga i w tym sensie pochodził z nieba. Chodziło o to, czy miał Jego autorytet, czy był jedynie ludzkim ustanowieniem.
A co ze stwierdzeniem, że Jezus został „posłany przez Boga”?
Posłany przez Boga
W Ewangelii Jana 3:17 (BW) czytamy:
„Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, lecz aby świat był przez niego zbawiony.”
Zwolennicy preegzystencji często rozumieją słowa o posłaniu Syna jako dowód, że Jezus został wysłany z nieba na ziemię jako wcześniej istniejąca osoba. Warto jednak zauważyć, że samo określenie „posłać” w języku biblijnym nie musi oznaczać wcześniejszego przebywania w niebie. Bardzo często oznacza powierzenie komuś misji i działanie w imieniu Boga.
Dobrym przykładem jest Jan Chrzciciel, o którym w Ewangelii Jana 1:6 (BW) czytamy:
„Wystąpił człowiek, posłany od Boga, który nazywał się Jan.”
Jan był „posłany od Boga”, ponieważ otrzymał od Niego określone zadanie. Nie oznaczało to jednak, że wcześniej przebywał w niebie i został stamtąd wysłany na ziemię.
Podobny sposób wyrażania się znajdujemy w słowach Jezusa dotyczących uczniów. W Ewangelii Jana 17: 18 (BW) czytamy:
„Jak mnie posłałeś na świat, tak i ja posłałem ich na świat.”
Jezus używa tego samego zwrotu wobec siebie, jak i swoich uczniów. Apostołowie zostali „posłani na świat”, ale nie oznacza to, że wcześniej istnieli poza światem. Otrzymali misję, autorytet i zadanie do wykonania.
Podobnego języka Biblia używa wobec proroków. Bóg powiedział przez Jeremiasza:
„Posyłałem do was wszystkie moje sługi, proroków, każdego dnia, nieustannie ich posyłałem.” (Jer 7:25 BW)
Nikt jednak nie rozumiał tego w taki sposób, że prorocy zostali posłani z nieba.
Podsumowując, samo stwierdzenie, że Jezus został „posłany przez Boga”, nie dowodzi jego wcześniejszego życia w niebie. W języku biblijnym posłanie oznacza przede wszystkim otrzymanie od Boga misji i autorytetu. Jeżeli ktoś chce dowodzić preegzystencji Jezusa, musi oprzeć ten pogląd na innych argumentach niż na słowie „posłany”.
Nie jestem z tego świata
Podobnie należy spojrzeć na wypowiedzi Jezusa, że „nie jest z tego świata”:
„Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata.” (J 8:23 BW)
Jezus przeciwstawia siebie ludziom, którzy odrzucali Jego naukę. Na pierwszy rzut oka można uznać te słowa za dowód, że Jezus mówił o swoim wcześniejszym przebywaniu w niebie. Warto jednak sprawdzić, jak sam Jezus używa podobnych określeń w odniesieniu do swoich uczniów.
W modlitwie do Ojca powiedział:
„Nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.” (J 17:16 BW)
Skoro uczniowie „nie są ze świata”, nie oznacza to, że przyszli z nieba lub wcześniej tam istnieli. Jezus używa tego określenia w odniesieniu do ich przynależności do Boga i odróżnienia od świata sprzeciwiającego się Jego woli.
Wyjaśnia to również inna wypowiedź Jezusa:
„Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego; że jednak ze świata nie jesteście, ale Ja was wybrałem ze świata, dlatego was świat nienawidzi.” (J 15:19 BW)
Jezus mówi, że uczniowie „nie są ze świata”, mimo że wcześniej byli jego częścią i żyli na ziemi. Zostali jednak „wybrani ze świata”, ponieważ należą teraz do Boga.
Dlatego określenie „nie jestem z tego świata” nie musi wskazywać na wcześniejszą egzystencję w niebie. W języku Ewangelii Jana określenie to wskazuje przede wszystkim na przynależność do Boga oraz życie zgodne z Jego wolą, w przeciwieństwie do świata, który odrzuca Boże prowadzenie.
Duchowa rzeczywistość w Ewangelii Jana
Czytając Ewangelię Jana, warto zauważyć charakterystyczny sposób nauczania Jezusa. Wielokrotnie posługuje się On obrazami, które Jego słuchacze początkowo rozumieją w sposób dosłowny, podczas gdy ich znaczenie okazuje się duchowe.
Dobrym przykładem jest rozmowa z Nikodemem. Jezus powiedział:
„Jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.” (J 3:3 BW)
Nikodem zrozumiał te słowa literalnie i zapytał:
„Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary? Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?” (J 3:4 BW)
Jezus nie mówił jednak o ponownych fizycznych narodzinach, lecz o duchowej przemianie dokonanej przez Boga.
Podobny schemat widzimy w szóstym rozdziale Ewangelii Jana, gdy Jezus powiedział:
„Jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie.” (J 6:53 BW)
Również tutaj część słuchaczy zrozumiała Jego słowa dosłownie:
„Jakże Ten może dać nam swoje ciało do jedzenia?” (J 6:52 BW)
Tymczasem Jezus wyjaśnił:
„Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem do was, są duchem i żywotem.” (J 6:63 BW)
W tym samym rozdziale pojawia się wypowiedź Jezusa o „zstąpieniu z nieba”.
„Zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał.” (J 6:38 BW)
Również ona wywołała niezrozumienie słuchaczy:
„Czy to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Z nieba zstąpiłem?” (J 6:42 BW)
Powstaje więc pytanie: czy słuchacze również w tym przypadku nie popełnili podobnego błędu, próbując rozumieć słowa Jezusa wyłącznie w sposób dosłowny?
Jeżeli w tej samej Ewangelii takie pojęcia jak narodzenie, chleb, woda, ciało, krew czy owce mają głębsze znaczenie duchowe, warto rozważyć, czy również określenie „zstąpiłem z nieba” nie należy rozumieć w świetle języka i symboliki Jana.
Nie musi ono oznaczać, że Jezus był wcześniej istotą duchową przebywającą w niebie. Może wskazywać na fakt, że Jego pochodzenie, misja i autorytet są z nieba, czyli pochodzą od Boga.
„Drugi człowiek — z nieba”
W odróżnieniu od innych ludzi Jezus nie został poczęty z woli ziemskiego ojca. Ewangelie wskazują, że jego życie zostało zapoczątkowane dzięki działaniu Boga (Łk 1:35 BW).
W tym sensie Jezus rzeczywiście pochodzi „z nieba” — ponieważ źródłem jego życia i misji jest sam Bóg.
Do takiego sposobu myślenia można odnieść również słowa Pawła:
„Pierwszy człowiek z ziemi – ziemski, drugi człowiek – z nieba.” (1 Kor 15:47 BW)
Paweł przeciwstawia Adama i Chrystusa jako dwóch przedstawicieli ludzkości. Adam jest „z ziemi”, ponieważ reprezentuje człowieka śmiertelnego i należącego do obecnego porządku. Chrystus jest „z nieba”, ponieważ reprezentuje nową niebiańską rzeczywistość pochodzącą od Boga — życie, które Bóg daje przez zmartwychwstanie.
Co ciekawe, w tym samym kontekście Paweł podaje kolejność odwrotną do tej, której można by oczekiwać przy założeniu wcześniejszego duchowego istnienia Chrystusa:
„Wszakże nie to, co duchowe, jest pierwsze, lecz to, co cielesne, potem dopiero duchowe.” (1 Kor 15:46 BW)
Gdyby Paweł chciał w tym miejscu nauczać o przedludzkiej egzystencji Chrystusa jako istoty duchowej, można byłoby oczekiwać odwołania właśnie do tej wcześniejszej rzeczywistości. Tymczasem jego argument przebiega inaczej — najpierw mówi o człowieku ziemskim, a następnie o człowieku przemienionym przez Boga na wzór Chrystusa.
Kontekst całego rozdziału pokazuje, że Paweł nie omawia tutaj rzekomego zejścia Jezusa z nieba na ziemię, lecz temat zmartwychwstania i przemiany człowieka:
„Sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe.” (1 Kor 15:44 BW)
„Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy.” (1 Kor 15:48 BW)
O jakiej przemianie mówi, wyjaśnia wcześniej:
„Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni. A każdy w swoim porządku: jako pierwszy Chrystus, potem ci, którzy są Chrystusowi w czasie jego przyjścia.” (1 Kor 15:22–23 BW)
Cały wywód Pawła dotyczy więc dwóch porządków: Adama prowadzącego do śmierci oraz Chrystusa prowadzącego do życia przez zmartwychwstanie. Paweł nie nawiązuje do preegzystencji Jezusa, lecz wskazuje na chwalebny stan, jaki Chrystus otrzymał od Boga po swoim zmartwychwstaniu.
Zanim świat powstał
Jednym z często przywoływanych argumentów za preegzystencją Jezusa są również Jego słowa zapisane w Ewangelii Jana 17:5 (BW):
„A teraz Ty mnie uwielbij, Ojcze, u siebie samego tą chwałą, którą miałem u ciebie, zanim świat powstał.”
Wielu odczytuje tę wypowiedź dosłownie, jako dowód, że Jezus posiadał chwałę w niebie jeszcze przed stworzeniem świata. Warto jednak zastanowić się, czy jest to jedyny sposób właściwego zrozumienia tych słów.
W żydowskim sposobie myślenia rzeczy znajdujące się w Bożym planie mogły być przedstawiane tak, jakby już istniały, ponieważ ich spełnienie było pewne.
Podobny sposób myślenia odnajdujemy w literaturze żydowskiej. W Pesikta Rabbati (rozdz. 36; tradycyjnie oznaczane także jako 152b) czytamy:
„Od początku stworzenia świata Król Mesjasz narodził się, gdyż powstał w myśli Boga, zanim świat został stworzony.”
Nie oznaczało to fizycznego narodzenia Mesjasza przed stworzeniem świata, lecz jego obecność w Bożym zamyśle czy zamierzeniu.
To znaczy, że od wieczności istniała wola Boża, że Mesjasz ma zaistnieć, by wykonać swoje zadanie przepowiedziane przez Boga. Żydzi uważali, że pewne rzeczy związane z planem Boga są jawne od stworzenia świata.
Czy Biblia popiera taki sposób rozumowania?
Zwróćmy uwagę na wypowiedź Pawła z Listu do Efezjan 3:9,11 (BW):
„I abym na światło wywiódł tajemny plan, ukryty od wieków w Bogu, który wszystko stworzył. … Zgodnie z Jego odwieczną wolą, którą urzeczywistnił w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”
Ukrytym planem Boga na zbawienie był od początku Mesjasz, o czym czytamy w wielu proroctwach. Nie był to jednak ktoś żyjący już w niebie. O tej tajemnicy pisał Paweł w liście do Kolosan 1:26 (BW):
„Tajemnicę, zakrytą od wieków i od pokoleń, a teraz objawioną świętym jego.”
W 2 liście do Tymoteusza 1:9 (SNP) Paweł napisał:
„On nas zbawił i zaszczycił świętym powołaniem. Nie kierował się naszymi czynami, lecz swoim planem i łaską, daną nam w Chrystusie Jezusie już dawno, przed wiekami.”
W 1 Liście Piotra 1:20 (KUL):
„który był wprawdzie przewidziany przed stworzeniem świata, który jednak objawił się w ostatnich czasach ze względu na was”
Zwróć uwagę, że mamy tu więc podobny zwrot „przed stworzeniem świata”, ale żadnej informacji, że Chrystus był wówczas w niebie. Werset mówi jedynie, że był przewidziany.
Podobny sposób wyrażania widzimy w słowach Jezusa o Królestwie:
„Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo przygotowane dla was od założenia świata.” (Mt 25:34 BW)
Królestwo było przygotowane w Bożym zamierzeniu, choć jego pełna realizacja miała nastąpić dopiero w przyszłości.
Dlatego słowa Jezusa o chwale, którą miał u Ojca „zanim świat powstał”, można rozumieć w świetle biblijnego sposobu mówienia o Bożych planach jako pewnych i istniejących w zamyśle Boga. Nie muszą one oznaczać, że Jezus jako osoba, świadomie przebywał wtedy w niebie.
Podobny sposób wyrażania znajdujemy w słowach Pawła dotyczących naśladowców Jezusa:
„W nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem jego; w miłości.” (Ef 1:4 BW)
Nikt nie rozumie tych słów w taki sposób, że uczniowie Chrystusa rzeczywiście istnieli jako osoby przed stworzeniem świata. Paweł wskazuje raczej na Boży zamiar i plan, który istniał wcześniej, zanim został zrealizowany w czasie.
Filipian 2:6 a nauka o preegzystencji
Analizując słowa Pawła z Listu do Filipian 2:6–8, warto najpierw zadać pytanie: jaki był cel przytoczenia przykładu Jezusa?
Czy Paweł chciał wyjaśnić, że Jezus wcześniej żył w niebie, czy raczej wskazać uczniom wzór pokory i uniżenia?
Kontekst znajdujemy już w poprzedzającym wersecie:
„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie.” (Flp 2:5 BW)
Tematem wypowiedzi Pawła jest więc postawa Jezusa — Jego pokora, posłuszeństwo i gotowość do służby.
Jezus, jako Syn Boży narodzony dzięki działaniu Ducha Świętego, był wyjątkowym przedstawicielem Boga. Został namaszczony jako Mesjasz, był „obrazem Boga niewidzialnego” i doskonale objawiał Ojca. Mógł powiedzieć:
„Kto mnie widział, widział Ojca.” (J 14:9 BW)
Mimo tej wyjątkowej pozycji nie wykorzystał otrzymanego od Boga statusu dla własnej korzyści, lecz wybrał drogę uniżenia i posłuszeństwa.
W dosłownym przekładzie tekstu greckiego czytamy:
„który będąc w postaci Boga, nie uznał bycia równym Bogu za rzecz do wykorzystania…” (Flp 2:6)
oraz:
„lecz samego siebie uniżył, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym ludziom.” (Flp 2:7)
W obu wersetach pojawia się to samo greckie słowo morphē (μορφή). Jezus jest przedstawiony jako ten, który będąc w „postaci Boga”, przyjmuje „postać sługi”.
Powstaje więc pytanie: czy Paweł mówi tutaj o zmianie istoty duchowej w człowieka, czy raczej o zmianie statusu — z pozycji kogoś reprezentującego Boga do pozycji pokornego sługi?
Warto zauważyć, że tekst nie mówi wprost, iż Jezus opuścił niebo ani że wcześniej żył jako istota duchowa. Paweł skupia uwagę na jego postawie: nie wywyższył siebie, lecz się uniżył.
Niektórzy badacze widzą tutaj również kontrast między Adamem a Chrystusem. Adam, będąc stworzony na obraz Boga, zapragnął „być jak Bóg” (Rdz 3:5). Jezus natomiast, mimo swojej wyjątkowej pozycji jako Syn Boży, nie dążył do wywyższenia, lecz okazał pełne posłuszeństwo Ojcu.
Dlatego głównym przesłaniem Filipian 2:6–8 nie jest wyjaśnienie, skąd Jezus przyszedł, lecz pokazanie, jaką postawę przyjął. Paweł zachęca wierzących, aby mieli takie samo nastawienie — pokorę, służbę i posłuszeństwo wobec Boga.
Będąc w postaci Bożej
Warto zastanowić się, co oznacza określenie Pawła, że Jezus był „w postaci Bożej” (morphē theou).
Niektórzy odczytują te słowa jako opis przedludzkiego istnienia Chrystusa w niebie. Jednak należy zauważyć, że Paweł w innych miejscach przedstawia Jezusa jako doskonałe objawienie Boga:
„On jest obrazem Boga niewidzialnego…” (Kol 1:15 BW)
Podobnie czytamy:
„…Chrystusa, który jest obrazem Boga.” (2 Kor 4:4 BW)
Określenia te odnoszą się do Jezusa jako Mesjasza, który objawia ludziom charakter i wolę Boga. Sam Jezus powiedział:
„Kto mnie widział, widział Ojca.” (J 14:9 BW)
Nie oznaczało to jednak, że Jezus jest tą samą osobą co Ojciec, ale że doskonale Go reprezentuje.
Warto zauważyć, że również Adam został stworzony „na obraz Boga” (Rdz 1:27). Nie oznaczało to wcześniejszej egzystencji w niebie ani posiadania natury duchowej. Oznaczało szczególną pozycję i reprezentowanie Boga wobec stworzenia.
Najważniejszy jest jednak sam kontekst wypowiedzi Pawła. Apostoł nie prowadzi rozważań o pochodzeniu Jezusa, lecz zachęca wierzących do pokory:
„Nie czyńcie niczego dla niezdrowego współzawodnictwa czy pustej chwały, lecz w pokorze stawiajcie innych wyżej od siebie. Niech każdy ma na uwadze nie tylko własne sprawy, ale i innych.” (Flp 2:3,4 B. Poz.)
Dopiero po tych słowach Paweł wskazuje na przykład Chrystusa. Celem jego wypowiedzi jest pokazanie postawy Jezusa — uniżenia, posłuszeństwa i służby.
Co o tym wersecie piszą bibliści?
Na ten aspekt zwraca uwagę wielu badaczy. Odnośnie do tej frazy z Filipian 2:6 i 7, Brown (op. cit., Community, s. 46.) komentuje:
„Wielu uczonych dzisiaj wątpi, że »bycie w postaci Bożej« i »przyjęcie postaci sługi« odnosi się do wcielenia [a zatem pre-egzystencji]”.
W książce Jeden Bóg i jeden Pan. Ponowne rozważenie kamienia węgielnego wiary chrześcijańskiej (Graeser, Mark H., Lynn, John A, Schoenheit, John W.) wyjaśniono, z jakiego powodu pojawiają się te wątpliwości:
„Wraz z upadkiem heroizmu Chrystusa następuje zniszczenie logiki Listu do Filipian 2:8-11 i pomniejszenie Jego wywyższenia opartego na zasługach Jego posłuszeństwa. Pismo Święte objawia tutaj, że Bóg wysoko wywyższył Jezusa Chrystusa w odpowiedzi na Jego uniżenie się, aby być posłusznym aż do śmierci, nawet śmierci tak upokarzającej i bolesnej jak ukrzyżowanie. Jeśli Chrystus był „współwieczny” i „przedistniały” z „Bogiem Ojcem” i jeśli zajmował już najwyższą pozycję w chwale przed „wcieleniem”, to jakie jest znaczenie tego szczególnego wywyższenia w stosunku do Jego posłuszeństwa aż do śmierci? Czyż nie powrócił po prostu do swojego poprzedniego wywyższonego stanowiska, którego trudno było mu odmówić, ponieważ dobrowolnie z niego zrezygnował, rozumiejąc, że będzie mógł do niego powrócić? Jeśli naprawdę zależy nam na oddaniu Chrystusowi tego, co mu się należy, i na odpowiednim uczczeniu Go, czy nie ma większego sensu umieścić Jego dokonań w ramach teologicznych, w których Jego heroizm jest bardziej widoczny, a nie mniej?”
Kierowanie uwagi w tym wersecie na preegzystencję Jezusa zatraca zatem sens Pawłowego nauczania o pokorze Jezusa. Przyjmując powrót Jezusa do poprzedniego stanu w niebie, warto się zastanowić jak zrozumieć słowa o „wywyższeniu Jezusa” z listu do Filipian 2:9 (BW):
”Dlatego też Bóg wielce go wywyższył i obdarzył go imieniem, które jest ponad wszelkie imię.”
Powstaje więc pytanie: czy Paweł opisuje powrót Jezusa do pozycji, którą posiadał wcześniej, czy raczej nowe wywyższenie będące odpowiedzią Boga na jego posłuszeństwo aż do śmierci?
Sam tekst wskazuje, że wywyższenie nastąpiło „dlatego”, że Jezus okazał pełne posłuszeństwo.
Warto również zauważyć, że Jezus przyjął „postać sługi” (morphē doulou). Nie oznacza to, że z natury był niewolnikiem, lecz że przyjął pozycję i rolę sługi. Podobnie określenie „postać Boga” można rozumieć jako szczególną pozycję i reprezentowanie Boga, a nie koniecznie jako opis wcześniejszego życia w niebie.
Jako Mesjasz Jezus działał jako doskonały przedstawiciel Boga — zgodnie z biblijną zasadą posłańca (szaliach), według której wysłannik reprezentował tego, kto go posłał.
Dlatego odczytywanie Filipian 2:6 jako nauki o preegzystencji wymaga przyjęcia założeń, których sam tekst bezpośrednio nie wyraża. Głównym przesłaniem Pawła pozostaje przykład pokory, posłuszeństwa i uniżenia Jezusa, który wierzący mają naśladować.
Pierworodny
Słowo „pierworodny” (gr. prōtotokos — πρωτότοκος, Strong G4416) jest ważnym terminem biblijnym, którego znaczenie nie ogranicza się wyłącznie do kolejności narodzin.
Podstawowe znaczenie odnosi się oczywiście do pierwszego urodzonego syna. Jednak Biblia pokazuje, że tytuł „pierworodny” może również oznaczać szczególną pozycję, pierwszeństwo oraz uprzywilejowany status.
Warto zwrócić uwagę na mesjańskie słowa Psalmu 89:27–30 (BW):
„On do mnie zawoła: Ojcem moim jesteś, moim Bogiem i opoką mojego zbawienia. A Ja go uczynię pierworodnym moim (…)
Wiecznie też trwać będzie potomstwo jego, a jego tron — tak długo, jak same niebiosa.”
Istotne jest sformułowanie: „uczynię go pierworodnym”. Bóg nie mówi tutaj o momencie narodzenia, lecz o nadaniu szczególnej pozycji i godności. Pierworodnym można więc zostać ustanowionym.
Gdyby termin ten zawsze oznaczał wyłącznie pierwszą osobę powstałą w czasie, trudno byłoby wyjaśnić takie użycie. Biblia wielokrotnie pokazuje, że pierwszeństwo pierworodnego nie zawsze otrzymywał pierwszy urodzony syn. Jakub otrzymał przywilej pierworództwa, chociaż urodził się po Ezawie.
Podobną sytuację widzimy w przypadku synów Józefa. Manasses urodził się pierwszy, ale szczególne błogosławieństwo otrzymał Efraim:
„Ustanowił więc Efraima przed Manassesem.” (Rdz 48:20 BW)
Dlatego określenie „pierworodny” w języku biblijnym może wskazywać nie tylko na kolejność narodzin, lecz także na najwyższą rangę, dziedzictwo i szczególną pozycję nadaną przez Boga.
Z tego powodu nazwanie Jezusa „pierworodnym” nie jest argumentem w kwestii jego preegzystencji. Należy zawsze sprawdzić kontekst, czy chodzi o pierwszeństwo w czasie, czy o wyjątkową pozycję i godność.
W jakim sensie Jezus jest pierworodny?
Ważnym pytaniem jest, w jakim znaczeniu Jezus został nazwany „pierworodnym wszelkiego stworzenia”. Czy chodzi o to, że jest pierwszą istotą stworzoną przez Boga, czy raczej o Jego pierwszeństwo i zwierzchnictwo wobec całego stworzenia?
W Liście do Kolosan 1:15 (KUL) czytamy:
„On jest obrazem Boga Niewidzialnego — Pierworodnym wobec każdego stworzenia.”
W Komentarzu Żydowskim do Nowego Testamentu oddano tę myśl:
„… Góruje ponad całym stworzeniem.”
Pokazuje to, że nie wszyscy tłumacze rozumieją określenie „pierworodny” jako wskazanie, że Jezus był pierwszym stworzonym bytem w niebie. Wielu widzi tutaj raczej odniesienie do pozycji, godności i pierwszeństwa Mesjasza wobec całego stworzenia.
Takie rozumienie dobrze pasuje do biblijnego użycia słowa „pierworodny”, które — jak widzieliśmy — nie zawsze określa pierwszeństwo czasowe, ale może oznaczać najwyższą rangę. Warto zwrócić uwagę, że kilka wersetów dalej sam Paweł wyjaśnia sens tego pierwszeństwa:
„On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy.” (Kol 1:18 BW)
Sam kontekst wskazuje, w jakim znaczeniu Chrystus jest „pierworodny”. Paweł nie skupia uwagi na kolejności powstania, lecz na wyjątkowej pozycji, jaką Bóg nadał Jezusowi: „aby we wszystkim był pierwszy”.
Warto również przeanalizować inne miejsca Nowego Testamentu, w których wobec Jezusa użyto słowa „pierworodny” (prōtotokos):
„I porodziła syna swego pierworodnego…” (Łk 2:7 BW)
Tutaj słowo odnosi się do narodzenia Jezusa jako syna Marii.
„…aby się stali podobni do obrazu Syna jego, a On, żeby był pierworodnym pośród wielu braci.” (Rz 8:29 BW)
W tym wersecie Jezus jest przedstawiony jako pierwszy spośród odkupionej rodziny Bożej.
„Kiedy zaś wprowadzał swego Pierworodnego na świat, wtedy polecił: Niech Mu oddają cześć wszyscy aniołowie Boży.” (Hebr 1:6 BWP)
Tutaj tytuł „Pierworodny” podkreśla wyjątkową godność i pozycję Syna.
„Jezusa Chrystusa, który jest świadkiem wiernym, pierworodnym z umarłych i władcą nad królami ziemskimi.” (Obj 1:5 BW)
Ponownie widzimy związek pierworództwa z wywyższeniem, zmartwychwstaniem i władzą.
Analiza tych tekstów pokazuje, że słowo „pierworodny” w odniesieniu do Jezusa bardzo często wskazuje na Jego wyjątkową pozycję, pierwszeństwo i władzę otrzymaną od Boga.
Dlatego określenie „pierworodny wszelkiego stworzenia” z Kolosan 1:15 nie musi oznaczać pierwszej stworzonej istoty. W świetle kontekstu może oznaczać Tego, który otrzymał najwyższą rangę wobec całego stworzenia.
Przysłów 8:22 a preegzystencja Jezusa
Kolejnym fragmentem wykorzystywanym w wątku preegzystencji są słowa z zapisane w Księdze Przysłów 8:22. Czy stanowią one jednak dowód na to, że Jezus istniał w niebie przed swoim narodzeniem?
Zwolennicy preegzystencji często odwołują się do tego fragmentu, utożsamiając opisaną tam „Mądrość” z przedludzkim Chrystusem:
„Pan stworzył mnie jako pierwociny swojego stworzenia.” (Prz 8:22 BW)
Najważniejsze pytanie brzmi: czy ósmy rozdział Księgi Przysłów rzeczywiście opisuje osobową istotę istniejącą z Bogiem przed stworzeniem świata? Czy może autor posługuje się poetyckim obrazem uosobionej Bożej Mądrości?
Warto zauważyć, że hebrajska literatura mądrościowa często posługuje się personifikacją — przedstawia pojęcia abstrakcyjne tak, jakby były osobami. Właśnie w taki sposób ukazana zostaje mądrość.
Cały kontekst pokazuje, że autor przedstawia ją w poetycki sposób jako przymiot związany z Bożym działaniem:
„Ja, mądrość, mieszkam z roztropnością, umiem udzielić dobrej rady.” (Prz 8:12 BW)
Podobny język znajdujemy dalej:
„Mądrość zbudowała swój dom, wyciosała swoich siedem filarów.” (Prz 9:1 BW)
Nikt nie rozumie tego dosłownie jako opisu budowy materialnego domu przez niebiańską osobę. Jest to obrazowy język ukazujący wartość i działanie Bożej mądrości.
Anthony F. Buzzard i Charles F. Hunting w książce „Doktryna Trójcy Rana Zadana Sobie Przez Chrześcijaństwo” tak to skomentowali:
„Wreszcie, nie ma sensu twierdzić, że „Mądrość” z Księgi Przysłów („Pani Mądrość”) była preegzystującym Jezusem, Synem. Nie powinno być trudno rozpoznać, że „Mądrość” jest tutaj personifikacją boskiej jakości, a nie osobą. Dowód na to można znaleźć nie tylko we wszystkich głównych komentarzach do Biblii, ale dość wyraźnie w samym tekście. „Ja, mądrość, jestem sąsiadką roztropności” (Przysłów 8:11). Jeśli Mądrość naprawdę jest (męskim) Synem Bożym, to kim jest Roztropność? ”
Warto dodać, że w hebrajskim tekście „mądrość” to חָכְמָה (chokmah) — rzeczownik rodzaju żeńskiego. Cały opis w Przysłów 8 przedstawia Mądrość jako kobietę przemawiającą do ludzi.
Czytamy między innymi:
„Powiedz mądrości: Jesteś moją siostrą…” (Prz 7:4 BW)
„Mądrość zbudowała swój dom, wyciosała swoich siedem filarów.” (Prz 9:1 BW)
Jeżeli ktoś konsekwentnie uznaje Mądrość z Przysłów 8 za dosłowną osobę, pojawia się pytanie, dlaczego autor przedstawia ją jako kobietę, a nie jako Syna Bożego.
Dlatego uważamy, że Księga Przysłów 8:22 nie stanowi dowodu na preegzystencję Jezusa. Tekst ten należy najpierw odczytywać w jego własnym kontekście — jako poetycki opis mądrości, przez którą Bóg działa, a nie jako bezpośrednią wypowiedź o Mesjaszu żyjącym przed narodzeniem.
Warto również zauważyć, że Nowy Testament nigdzie nie cytuje Przysłów 8:22 jako dowodu na przedludzkie istnienie Jezusa. Chociaż autorzy Nowego Testamentu wielokrotnie odwołują się do proroctw mesjańskich, nie wskazują tego fragmentu jako zapowiedzi stworzenia Syna Bożego przed powstaniem świata.
Konsekwencje wiary w preegzystencję
Warto więc postawić pytanie: skąd wzięła się idea preegzystującego Mesjasza? Czy wynikała bezpośrednio z hebrajskiego rozumienia Mesjasza, czy też wpływ na jej rozwój miało zetknięcie myśli żydowskiej ze światem hellenistycznym?
Interesującym przykładem takiego połączenia jest Filon z Aleksandrii (ok. 25 p.n.e.–50 n.e.), żydowski filozof działający w środowisku silnie związanym z kulturą grecką.
Olga Cyrek w pracy Logos jako rozumność Boga. Starożytne koncepcje Logosu. Od Heraklita do hymnu Jana Ewangelisty, zauważa:
„Ciekawą koncepcję na temat logosu przedstawił Filon (25 r. p.n.e.–50 r. n.e.), myśliciel działający w środowisku diaspory żydowskiej w Aleksandrii, gdzie wytworzyła się synkretyczna filozofia aleksandryjska łącząca myśl grecką z judaistyczną. Filon posiadał nie tylko dobrą znajomość Biblii, lecz także solidne greckie wykształcenie. Dzięki temu był w stanie stworzyć syntezę biblijnego ujęcia Boga i świata oraz poglądów pitagorejskich i platońskich, uznając Logos za zasadę metafizyczną.”
U Filona Logos pełnił funkcję pośredniczącą między transcendentnym Bogiem a światem. Posługiwał się on takimi określeniami jak „obraz Boga” czy „narzędzie” związane z dziełem stworzenia, próbując wyjaśnić biblijne pojęcia za pomocą kategorii znanych filozofii greckiej.
Nie oznacza to, że Filon nauczał o Jezusie lub stworzył chrześcijańską naukę o preegzystencji. Pokazuje jednak środowisko ideowe, w którym pojęcia biblijne zaczęto interpretować przy użyciu filozofii greckiej.
W kolejnych wiekach podobne pytania zaczęły pojawiać się w chrześcijańskich dyskusjach o Chrystusie. Próbowano wyjaśnić, kim jest Jezus względem Boga, korzystając nie tylko z języka Biblii, ale również z pojęć filozoficznych obecnych w świecie grecko-rzymskim.
Preegzystencja a późniejsze spory chrystologiczne
Jeżeli Syn istniał przed stworzeniem świata, należało odpowiedzieć na kolejne pytania: kim był? Czy został stworzony? Jaką zajmował pozycję względem Boga? Czy posiadał tę samą naturę co Ojciec?
Właśnie wokół takich zagadnień toczyły się późniejsze spory chrystologiczne. Z czasem pojawiły się różne koncepcje wyjaśniające relację Ojca i Syna, takie jak współistotność Syna z Ojcem, Binitarianizm czy nauka o Trójcy.
Na podobne dyskusje dotyczące źródeł chrystologii preegzystencji zwraca uwagę Słownik Późnych Ksiąg Nowego Testamentu i Pism Ojców Apostolskich (Ralph P. Martin, Peter H. Davids, Vocatio):
„Hellenizm. Uczeni wciąż debatują nad kontekstem, z którego wyłoniła się koncepcja preegzystencji. Niektórzy szukają korzeni chrystologii preegzystencjalnej w Kościele hellenistycznym, któremu było ponoć daleko do praktyk i wierzeń monoteistycznego judaizmu. R.H. Fuller (93-97, 203-232) dzieli nawet ówczesny Kościół na palestyńsko-żydowski, hellenistyczno-żydowski i hellenistyczno-pogański […]. Uczony ten twierdzi, że w czasie misji wśród pogan kaznodzieje tłumaczyli kerygmat Kościoła palestyńskiego, sięgając po hellenistyczne kategorie i formy myślowe, tak aby móc dotrzeć z Ewangelią do Greków i Rzymian. Ta bardziej lub mniej świadoma asymilacja zaowocowała sformułowaniami teologicznymi, które nie istniały w starszych kongregacjach żydowskich.
Zgodnie z tym tokiem rozumowania najbardziej prawdopodobną analogią do preegzystencji chrystologicznej byłby gnostycki mit o odkupicielu. W micie tym niebiańska postać schodzi na ziemię, by odkupić świat, po czym powraca do nieba. Podobieństwo pomiędzy preegzystencją chrystologiczną a preegzystencją mitycznego odkupiciela wydaje się oczywiste. […]”
Warto przy tym pamiętać, że świat grecki znał idee istot pośrednich, boskich wysłanników czy postaci zstępujących z nieba. Dlatego pytaniem pozostaje, czy późniejsze rozumienie preegzystencji Jezusa było kontynuacją hebrajskiej myśli mesjańskiej, czy też wynikiem interpretacji osoby Jezusa w nowych kategoriach filozoficznych.
Logos z Jana 1:1
Na koniec warto odnieść się do jednego z najczęściej przywoływanych fragmentów w dyskusji o preegzystencji — prologu Ewangelii Jana.
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.” (Jana 1:1 BW)
Jeżeli odczytamy ten tekst przez pryzmat późniejszych sporów chrystologicznych lub filozoficznych koncepcji Logosu, łatwo zobaczyć w nim opis przedludzkiego Jezusa. Powstaje jednak pytanie: czy właśnie w taki sposób rozumiał te słowa sam Jan?
Temat jest bardzo obszerny, dlatego zwróćmy uwagę jedynie na kilka istotnych kwestii.
Czy „Słowo” z prologu Jana oznacza osobę Jezusa istniejącą przed narodzeniem?
Tak rozumie ten tekst wielu chrześcijan — zarówno trynitarze, jak i część antytrynitarzy wierzących w preegzystencję.
Warto jednak zauważyć, że Ewangelie Mateusza, Marka i Łukasza nie przedstawiają narodzin Jezusa jako momentu, w którym wcześniej istniejąca osoba duchowa przychodzi na ziemię. Nie znajdujemy tam również rozwiniętej nauki utożsamiającej przedludzkiego Jezusa ze „Słowem” w taki sposób, w jaki często interpretuje się prolog Jana.
Jan w 1:14 (BW) napisał:
„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, pełne łaski i prawdy.”
Kluczowe pytanie brzmi: czy Jan mówi tutaj o przemianie niebiańskiej istoty w człowieka, czy raczej o tym, że Boży plan, Jego Słowo znalazło swoje pełne urzeczywistnienie w człowieku Jezusie?
W Starym Testamencie „słowo Boga” oznacza Jego działającą moc i objawioną wolę. Prorok Izajasz napisał o swoim Słowie:
„Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem.” (Iz 55:11 BW)
Słowo Boga „wychodzi”, „działa” i „wykonuje” Jego zamiar, ale nie oznacza to, że jest osobą odrębną od Boga.
Warto również zwrócić uwagę na żydowskie tło pojęcia „Słowa”. W aramejskich Targumach często pojawia się określenie Memra („Słowo”), używane jako sposób mówienia o działaniu Boga. Jan rozumiał ten zwrot, najpewniej tak jak go objaśniały Targumy Aramejskie, a nie Filon z Aleksandrii.
We wstępie do Biblii Aramejskiej, Targum Neofiti 1 pod redakcją Mirosław S. Wróbla czytamy:
„Analiza tekstów Nowego Testamentu, zwłaszcza Ewangelii synoptycznych, dzieła Janowego, pism Pawłowych, Listu do Hebrajczyków, wskazuje na ich związki z tradycjami targumicznymi. Ścisły związek pomiędzy tradycją targumiczną TgN Rdz 4,1-17 a tradycją Janową.”
Targumy nie były dosłownym przekładem tekstu hebrajskiego, lecz aramejskim tłumaczeniem połączonym z interpretacją.
Przykładowo w tradycji targumicznej przy opisie stworzenia pojawiają się zwroty:
„Słowo Pana powiedziało…”
„Słowo Pana pobłogosławiło…”
„Słowo Pana stworzyło…”
Nie oznaczało to jednak, że autorzy targumów wierzyli w drugą osobę obok Boga uczestniczącą w stworzeniu. Był to sposób mówienia o samym Bogu działającym poprzez swoje słowo.
Dlatego istnieje pytanie, czy Jan, będąc zakorzeniony w żydowskim sposobie myślenia, używał pojęcia „Słowo” bliżej hebrajskiej idei Bożego działania i objawienia, czy późniejszych metafizycznych koncepcji rozwijanych w filozofii greckiej.
Jeżeli „Słowo stało się ciałem”, może to oznaczać, że Boży zamiar, zapowiedzi i obietnice dotyczące Mesjasza stały się rzeczywistością w narodzonym Jezusie — Synu Bożym.
Czym jest „Słowo”?
We Wprowadzeniu do Biblii Aramejskiej pod redakcją Mirosław S. Wróbla na stronie 171 czytamy:
„W celu unikania antropomorficznego przedstawiania Boga targumiści często posługują się substytutami określeń Boga: Memra (Słowo), Jeqara (Chwała), Szekina (Obecność), Barat Qol (Córka Głosu), Szem (Imię). Termin «Memra» oznacza manifestację mocy lub przesłanie od Boga pozwalające uniknąć bezpośredniego odniesienia do Niego. Wyrażenie Memra Pana występuje zwłaszcza wtedy, kiedy jest mowa o stwórczej i zbawczej akcji Boga.”
Targumiści odnosili więc „Słowo Pana” do działania samego Boga, nie rozumiejąc go jako osobnej istoty istniejącej obok Niego.
Podobnie wyjaśniono to w komentarzu do Rodzaju 1:3 w Biblii Aramejskiej, Targum Neofiti 1: (Z uwagi na zwroty hebrajskie załączam skan).
„Słowo Pana” (tekst hebr.): „Memra” to rzeczownik odczasownikowy, którego rdzeniem jest (tekst hebr.). Termin ten oznacza „Słowo” związane z aktem stwórczym i zbawczym Boga. Targum Neofiti podkreśla, że jest to Słowo stwarzające, objawiające i zbawiające. Choć w tradycji targumicznej termin ten nie stanowi odrębnej hipostazy Boga, to jednak ma atrybuty osobowe, takie jak: Mądrość, Duch, Chwała. A zatem jest istotną ideą przygotowującą drogę Janowej prezentacji Jezusa w Prologu jako Słowa (J 1,1-18).”
Warto zwrócić uwagę na ważne stwierdzenie: „termin ten nie stanowi odrębnej hipostazy Boga”. Oznacza to, że w tradycji targumicznej Memra nie była drugą osobą obok Boga, ale sposobem mówienia o samym Bogu działającym poprzez swoje Słowo.
Podobnie takie określenia jak Chwała, Obecność czy Imię Boga mogły być przedstawiane w sposób osobowy, choć nie oznaczało to istnienia odrębnych istot. Jest to charakterystyczny dla języka biblijnego sposób personifikowania Bożego działania.
Komentarz zauważa jednak, że idea Memra mogła być przygotowaniem do Janowego przedstawienia Jezusa jako Słowa. Nie musi to jednak oznaczać, że Jan przejął grecką filozoficzną koncepcję Logosu. Filon z Aleksandrii jest przykładem połączenia żydowskiej myśli z filozofią grecką, natomiast Ewangelia Jana wyrasta przede wszystkim ze świata pojęć biblijnych.
Raymond Brown, wykładowca na protestanckim Union Theological Seminary zauważa w pracy poświęconej Ew. Jana 1:1:
„Memra” Pana w Targumach nie jest zwykłym tłumaczeniem tego, o czym mówiliśmy jako „słowo Pana”; jest to raczej zamiennik Samego Boga.
Kiedy w Wyjścia 3:12 Bóg mówi: „Będę z tobą”, w Targumie Onkelos Bóg mówi: „Moja Memra będzie twoim wsparciem”. […] Podsumowując, wydaje się, że opis Słowa z Prologu jest o wiele bliższy biblijnemu i żydowskiemu nurtowi myśli niż czysto hellenistycznemu [greckiemu].”
Podając przykład z Księgi Wyjścia 3:12, zwrócił uwagę, że słowa Boga „Będę z tobą” zostają w Targumie Onkelosa wyrażone jako „Moja Memra będzie twoim wsparciem”.
Pozostaje więc pytanie: czy „Słowo” z Jana 1:1 należy przede wszystkim odczytywać przez pryzmat późniejszej filozofii greckiej, czy raczej w świetle żydowskiego sposobu mówienia o Bogu, który działa, objawia się i realizuje swoją wolę poprzez swoje Słowo?
Hebrajskie wierzenia kontra grecka filozofia
Większość Żydów nie łączyła swoich oczekiwań mesjańskich z filozoficznymi koncepcjami świata greckiego. Oczekiwali potomka z rodu Dawida, który zgodnie z zapowiedziami proroków miał zostać wybranym przez Boga Mesjaszem. Nie oczekiwali zstąpienia z nieba preegzystującego Logosu, ale pojawienia się obiecanego Króla z rodu Dawida.
Takie oczekiwania widzimy między innymi w Ewangelii Mateusza 2:4–6 (BWP):
„Zwołał tedy wszystkich najwyższych kapłanów i uczonych w Piśmie spośród całego ludu i wypytywał ich, gdzie miał się narodzić Mesjasz.
A oni mu powiedzieli: W Betlejem judzkim, bo tak oto napisał Prorok:
A ty Betlejem, ziemio judzka, wcale nie jesteś najmniejsze z pokoleń Judy. Z ciebie przecież wyjdzie Władca, który będzie pasterzem Izraela, ludu mojego.”
Warto zauważyć, że Mateusz, cytując proroctwo Micheasza, skupia uwagę na miejscu narodzenia Mesjasza i jego pochodzeniu z rodu Dawida. Nie rozwija myśli o „pochodzeniu od dni zamierzchłych”, którą zwolennicy preegzystencji często przywołują jako argument za wcześniejszym istnieniem Jezusa.
Dobrze współgra to z oczekiwaniem Mesjasza jako proroka podobnego do Mojżesza, zapowiedzianego w Księdze Powtórzonego Prawa 18:15 (BWP):
„Jahwe, twój Bóg, wzbudzi wam spośród waszych braci proroka takiego jak ja. Będziecie go słuchać.”
Zapowiedziany Mesjasz miał więc zostać wzbudzony „spośród braci”, czyli spośród ludu, do którego należał. Właśnie dlatego Nowy Testament tak często podkreśla jego pochodzenie od Abrahama i Dawida.
Oczywiście w tak krótkim opracowaniu nie sposób omówić wszystkich tekstów i argumentów pojawiających się w dyskusji o preegzystencji Jezusa. Celem było pokazanie, że temat ten jest bardziej złożony, niż często się przedstawia, a swoje argumenty mają zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy tego poglądu.
Jeżeli chcesz poznać argumenty drugiej strony, jak wspomnieliśmy na początku, znajdziesz je w artykule: „Czy Jezus istniał przed przyjściem na ziemię?”
Które wyjaśnienie lepiej harmonizuje z całością przekazu biblijnego? Ocenę pozostawiamy czytelnikowi.

Jezus nie istniał jako przedludzki byt.
Imię znaczy „Jehowa jest wybawieniem” – kogo wybawił bardzo dawno temu, przed stworzeniem pierwszego Adama i zwierzę — wąż (pod którego podszył się pierwszy „ojciec kłamstwa — Diabeł”???
Chrystus nie istniał jako przedludzki byt.
Chrystus, inaczej pomazaniec Jehowy, maszczony przez Boga dopiero podczas chrztu w Jordanie stał się Mesjaszem.
Syn nie istniał jako przedludzki byt. Stał się nim w określonym czasie:
„DZISIAJ zostałem twoim ojcem” (Hebr. 1:5)
1.
a) w dniu dzisiejszym; dzisiaj;
b) teraz, obecnie, w tych czasach;
2. w użyciu rzeczownikowym:
a) dzień bieżący;
b) teraźniejszość;
Przeglądając bardzo liczne na blogu tematy, nie znalazłem czegoś, co by było komentarzem do poniższego tekstu w kontekście preegzystencji Pana Jezusa. Wobec tego podaję i tekst i jego omówienie (nie ukrywam, że częściowo zrobione z użyciem 'odmiennej inteligencji’ – to dla wygody i zgrabnego opracowania).
J 12,37-43 SNPD (EIB Przekład Dosłowny [2021])
(37) I chociaż dokonał przed nimi tak wielu znaków, nie wierzyli w Niego,
(38) aby wypełniło się słowo wypowiedziane przez proroka Izajasza: Panie, kto uwierzył naszej wieści i komu objawiono ramię Pana?
(39) Dlatego nie byli w stanie uwierzyć, że znów Izajasz powiedział:
(40) Zaślepił ich oczy i znieczulił ich serce, aby nie widzieli oczami i nie rozumieli sercem, i nie odwrócili się, abym ich uzdrowił.
(41) To powiedział Izajasz, gdyż zobaczył Jego chwałę i o Nim powiedział.
(42) Niemniej jednak wielu spośród przywódców uwierzyło w Niego, ale ze względu na faryzeuszów nie wyznawali [tego], aby nie zostali wyłączeni z synagogi;
(43) pokochali bowiem chwałę ludzką bardziej niż chwałę Bożą.
Tekst z Ewangelii Jana 12:37-43, a zwłaszcza werset 41 („To powiedział Izajasz, gdyż zobaczył Jego chwałę i o Nim powiedział”), jest często przytaczany jako argument na rzecz wiary w preegzystencję Jezusa Chrystusa, czyli w to, że istniał On przed swoim wcieleniem jako boska osoba.
1. Kontekst Jana 12:37-43
– Tło narracyjne: Rozdział 12 Ewangelii Jana opisuje kulminację publicznej służby Jezusa, w której wielu ludzi, mimo cudów („znaków”), nie uwierzyło w Niego. Jan cytuje dwa fragmenty z Księgi Izajasza (Iz 53:1 i Iz 6:10), aby wyjaśnić tę niewiarę jako wypełnienie proroctwa.
– Kluczowy werset (J 12:41): Jan stwierdza, że Izajasz wypowiedział te słowa, ponieważ „zobaczył Jego chwałę i o Nim powiedział”. „Jego” odnosi się do Jezusa, co sugeruje, że Izajasz w swojej wizji (najprawdopodobniej z Iz 6) widział chwałę Jezusa, a jego proroctwa dotyczyły Mesjasza.
2. powiązanie z Izajasza 6 i preegzystencją
– Wizja Izajasza (Iz 6:1-5): W Księdze Izajasza 6 prorok opisuje wizję, w której widzi JHWH (Pana) siedzącego na tronie w świątyni, otoczonego chwałą i serafinami, którzy wołają: „Święty, święty, święty jest JHWH Zastępów”. Izajasz jest świadkiem Bożej chwały i reaguje poczuciem niegodności.
– Interpretacja Jana: W J 12:41 Jan łączy tę wizję z Jezusem, sugerując, że „chwała”, którą widział Izajasz, była chwałą Jezusa. To implikuje, że Jezus jest tożsamy z JHWH, którego Izajasz widział, co wspiera ideę preegzystencji – Jezus istniał przed swoim wcieleniem jako boska osoba, współistotna z Bogiem Ojcem.
– Znaczenie dla preegzystencji: Jeśli Izajasz widział Jezusa w wizji JHWH, oznacza to, że Jezus nie był jedynie człowiekiem, który pojawił się w I wieku n.e., lecz preegzystującą boską osobą, która objawiała się w Starym Testamencie. To zgodne z innymi fragmentami Ewangelii Jana, które podkreślają preegzystencję Jezusa, np. J 1:1-3 („Na początku było Słowo”), J 8:58 („Zanim Abraham był, Ja jestem”) czy J 17:5 („Chwała, którą miałem u Ciebie, zanim świat powstał”).
3. Argumenty za użyciem J 12:41 jako dowodu preegzystencji
– Tożsamość Jezusa z JHWH: W Iz 6:1-5 Izajasz widzi JHWH, a Jan w J 12:41 identyfikuje tę chwałę z Jezusem. To silny argument na rzecz boskości i preegzystencji Jezusa, ponieważ JHWH jest wiecznym Bogiem Izraela. W tradycji żydowskiej JHWH nie jest stworzeniem, lecz Stwórcą, więc utożsamienie Jezusa z JHWH implikuje Jego przedwieczne istnienie.
– Kontekst Ewangelii Jana: Cała Ewangelia Jana podkreśla boskość i preegzystencję Jezusa (np. J 1:1, 10:30, 20:28). J 12:41 wpisuje się w ten motyw, wskazując, że Jezus był aktywny w historii Izraela jako objawienie Bożej chwały.
– Wsparcie w Nowym Testamencie: Inne fragmenty Nowego Testamentu sugerują, że Jezus był obecny w Starym Testamencie, np. 1 Kor 10:4 („Skałą był Chrystus”) czy Hbr 11:26 (Mojżesz cierpiał dla Chrystusa). J 12:41 wzmacnia tę ideę, wskazując na wizję Izajasza jako spotkanie z preegzystującym Chrystusem.
=======
Rzecz jasna rozumiem, piszę to już ja – Zbyszek – że pewnie znajdzie się jakaś alternatywna interpretacja na obronę braku preegzystencji Jezusa (ten pogląd reprezentuje Admin bloga), ale dla mnie sam powyższy tekst oraz jego opracowanie jest jeszcze jednym mocnym argumentem na rzecz silnej wiary w to, że istnienie Jezusa-Mesjasza nie zaczęło się od poczęcia i narodzin w Betlejem… W mojej wierze Jego istnienie nigdy się nie zaczęło – myślę o Boskiej naturze Mesjasza, bo ta ludzka to faktycznie miała swój początek wyżej wspomniany (ale Mesjasz-Zbawiciel to ktoś większy niż człowiek, stąd wiara moja w Jego preegzystencję).
Moi drodzy. Ogromny szacunek za Wasz wkład i tytaniczną, jak na moje oko, pracę by ludziom wierzącym przybliżyć nieco treść przepięknej księgi. Księga ta, w mojej skromnej opinii, jest kołem ratunkowym dla ludzkości, choć tylko ułamek promila do niej zagląda, co bardzo smuci.
Smuci także fakt, że niemal nikt nie czyta Biblii jako księgi historycznej i pokazującej prawdę o tym co się działo i dzieje oraz pokazującej m.in. przez niesamowitego człowieka Jezusa, gdzie jest Stwórca i jak go szukać i odnaleźć i jak po prostu żyć, a raczej jest odbierana jako kodeks do interpretacji.
Jestem zbyt głupi, by ważyć się pouczać, ale bardzo chciałem wyrazić swoją opinię.
Bez względu na to czy Jezus był wcześniej, według jednych, czy nie, wg innych, z pewnością jest prawdą, że pokazywał, jak nikt przed nim i po nim, drogę do Boga.
Tak. Tego, który nas stworzył, stworzył materię i życie. Dyskusje tego typu grożą popadnięciem w infantylizm i za chwilę mogą pojawiać się pytania o kolor oczu, długość brody czy włosów Jezusa.
Jeśli Jezus żył (preegzystował) wcześniej lub nie, co to zmienia?
Czy Jezus wchodził z kimś w spór na ten temat czy raczej wytykał błędy w życiu i pokazywał drogę?
Nie dajcie się, proszę wciągnąć w takie dysputy, bo w konsekwencji nie będziecie różnić się od innych religii, w tym tej ostatnio najbardziej nie lubianej KK.
Każdy werset rozbierany na czworo będzie tym co kiedyś powiedział Jezus: odcedzaniem komara a połykaniem wielbłąda.
Jezus nie wchodził w spory z faryzeuszami cytujac wers po wersie prawo mojżeszowe, tylko odpowiadał niejako cytując fakty, jak to było np. z królem Dawidem i chlebami w świątyni, czy też gdy wspomniał o słowach: ,,miłosierdzia chcę, nie ofiary!” Może warto przestać szukać informacji czy Jezus żył wczesniej czy nie, a zacząć z serca i każdy od siebie wprowadzać do swego życia zasady, które nam przedstawił?
To co mamy zrozumieć, przyjdzie samo. Gdyby Bóg nie istniał, to można byłoby się martwić, ale wiemy, że istnieje i wiemy, że bada serca. Gwarantuję, że każdy, bez wyjątku, gdy głęboko z serca będzie szukał Boga, a nie odpowiedzi na pytania dotyczące poszczególnych wersetów, taką odpowiedź dostanie nie zadając nawet pytań.
Tylko ci, którzy myślą, że wierzą takiej odpowiedzi nie muszą się spodziewać, bo po co im?
Nie cytuję celowo żadnych wersetów, bo jestem przekonany, że je znacie.
Kieruję to do wszystkich, do których tylko mogę dotrzeć.
Niech Wam Bóg błogosławi. 😊❤️
Drogi Krystianie, chciałbym odpowiedzieć na postawioną przez Ciebie kwestię: „Dlaczego Jezus, jeśli nie jest Bogiem, zmienia prawo?”. Admin dobrze Ci tutaj pisze, ale można powiedzieć więcej. Najważniejsze są oczywiście cytowane słowa samego Jezusa, że nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić – co to oznacza?
Prawo Boże nakazywało np. jako ofiarę za grzech złożyć baranka bez skazy. Chrześcijanie jednak nie składają baranków w ofierze, ponieważ Jezus był takim Barankiem za nasze grzechy. Bóg dając Prawo Izraelitom, myślał już o Chrystusie jako Baranku gładzącym grzechy świata, w Jezusie zatem dopiero spełnił się cały pierwotny zamysł Prawa.
Jezus Chrystus robi zatem dwie rzeczy:
1. Objawia pierwotny, duchowy, sens prawa Bożego.
2. Wypełnia Prawo, przynosząc nowe przymierze, które nie jest wedle Prawa, lecz łaski.
Rozważmy te punkty:
1. Prawo ma głębszy i szerszy zamysł niż jego literalne znaczenie. Np. Jezus naucza:
Mat. 5, 27. Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! 28. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.
Rozumiejąc dosłownie przykazanie „nie cudzołóż” oznacza jedynie współżycie cielesne z czyjaś żoną. Jezus jednak pokazuje, że Bóg chciał w tym przykazaniu zawrzeć szersze znaczenie. Nie chodzi zatem tylko o literalne cudzołożenie, lecz także o sprośne myśli, oglądanie pornografii itd. Dlatego Apostoł Paweł Pisze:
2. do Kor. 3, 14. Ale stępiały ich umysły. I tak aż do dnia dzisiejszego, gdy czytają Stare Przymierze, pozostaje [nad nimi] ta sama zasłona, bo odsłania się ona w Chrystusie. 15. I aż po dzień dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach. 16. A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada.
Dlatego i psalmista powiada:
PS 118(119) 1, 18. Odsłoń oczy moje, a przypatrzę się dziwom zakonu (prawa) twego!
2. Jezus przynosi nowe przymierze.
Odkrywając prawdziwe, głębsze, znaczenie Prawa Bożego nietrudno zauważyć, że wszyscy będą według niego potępieni. Dlatego też Chrystus przynosi wyjście, w postaci łaski, odpuszczenia grzechów:
Dzieje 13, 38. Niech więc będzie wam wiadomo, bracia że zwiastuje się wam odpuszczenie grzechów przez Niego: 39. Każdy, kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich [grzechów], z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w Prawie Mojżeszowym.
Z Prawa Bożego (doskonale rozumianego) wynika bowiem jedynie, że każdy jest winny:
Do Rzymian 3, 19. I stąd każde usta muszą zamilknąć i cały świat musi się uznać winnym wobec Boga, 20. jako że z uczynków Prawa żaden człowiek nie może dostąpić usprawiedliwienia w Jego oczach. Przez Prawo bowiem jest tylko większa znajomość grzechu.
21. Ale teraz jawną się stała sprawiedliwość Boża niezależna od Prawa, poświadczona przez Prawo i Proroków. 22. Jest to sprawiedliwość Boża przez wiarę w Jezusa Chrystusa dla wszystkich, którzy wierzą. Bo nie ma tu różnicy: 23. wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, 24. a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie które jest w Chrystusie Jezusie.
///
Reasumując:
Prawo Boże zatem dalej obowiązuje, liczymy jednak na ułaskawienie poprzez ofiarę Jezusa Chrystusa. By jednak je uzyskać, musimy być gotowi sami odpuść grzechy innym:
Mat 6, 14. Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. 15. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.
Masz zatem prawo żądać odwetu „oko za oko”. Masz również Prawo ukamienować żonę, jeśli cię zdradza, to nie grzech – ALE:
Do Rzymian 2, 1. Dlatego też nie możesz być wymówiony, wszelki człowiecze, który sądzisz; albowiem w czem drugiego sądzisz, samego siebie potępiasz; bo ty, który sądzisz, to samo czynisz. 2. A wiemy przecież, że wedle prawdy jest sąd Boży przeciw tym co takowe rzeczy się dopuszczają. 3. Czy więc myślisz, człowiecze, który sądzisz, tych, co te rzeczy czynią, a sam je czynisz, że ty ujdziesz sądu Bożego? 4. Czy bogactwami dobroci i cierpliwości i nieskwapliwości jego gardzisz? czy nie wiesz, że dobrotliwość Boża do pokuty cię przywodzi? 5. Lecz wedle zatwardziałości twej i niepokutującego serca skarbisz sobie gniew, na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga.
Wszystko to dokładnie wyjaśnia Jezus w przypowieści o niemiłosiernym dłużniku (Mat. 18, 23-34.). To nie tak, że sługa mający dziesięć tysięcy talentów długu, nie ma Prawa żądać spłaty długu od tego, który jest mu winny sto denarów. Dług jest długiem. Prawo nie ulega zmianie. Ma oczywiście niezbywalne PRAWO wtrącić go do więzienia za długi. Korzystając jednak z tego Prawa, potępia sam siebie, bo sam przecież też ma wielki dług…
Bycie chrześcijaninem oznacza więc między innymi świadomą rezygnację z własnych praw do odwetu, w nadziei, że dzięki temu Bóg również nie weźmie odwetu na nas.
Prawdziwym celem Prawa było uświadomienie grzechu, po to by mógł przyjść Jezus i za ten grzech zapłać, przynosząc usprawiedliwienie. Wtedy też Prawo wypełnia się w całości, kiedy uświadamiamy sobie, że jesteśmy winni i ofiary Chrystusa potrzebujemy.
Pozdrawiam serdecznie.
Do Rzymian 6, 15. Jaki stąd wniosek? Czy mamy dalej grzeszyć dlatego, że nie jesteśmy już poddani Prawu, lecz łasce? Żadną miarą!
Nie wiem pod tym artykułem zadać to pytanie dlatego zadam tutaj. W Ewangelii Mateusza Jezus podważa Boże prawo. Według niektórych może to zrobić gdy się jest prawodawcą więc jest Bogiem. Z drugiej strony, jeśli nie jest Bogiem dlaczego zmienia prawo.
Mat 5:38-39: „Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.”
Prawo Boże mówi inaczej.
II Mojż 21:24: „Oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę,”
Czy mógłbym prosić o wyjaśnienie tego zagadnienia? Ewentualnie skierować na właściwy artykuł bądź link do strony gdzie jest to wytłumaczone.
Nikt nie podważa że Jezus był, ale czy faktycznie był tym za kogo się uważał? Czy był synem Boga? Czy był Mesjaszem? Czy zmartwychwstał? Czy przez wiarę w Niego mamy życie wieczne po zmartwychwstaniu.
Jestem zainteresowany tym tematem. Prosiłbym o taki artykuł. A na maila proszę wysłać materiały i opracowania. Z przyjemnością się z nim zapoznam.
Krystianie, praktycznie wszystko co kryje się w Twym pytaniu związanym z osobą Jezusa Chrystusa, również w kontekście historycznym – w bardzo ciekawy sposób (z podaniem obszernej bibliografi) omówione jest w książce : Lee Strobel „Sprawa Chrystusa”. Zachęcam Cię do zapoznania się z tą książką oraz do sprawdzenia podanych tam argumentów. Dla mnie są one bardzo silne i konkretne! Dla tych , którzy wolą oglądać (a nie czytać) podam też informacje, że w oparciu o tą książkę nakręcono też film o podobnym tytule .Pozdrawiam serdecznie.
Czy mają Państwo jakiś artykuł na temat tego, czy Jezus był postacią realną? Czy nie był przypadkiem zmyśloną postacią na poparcie chrześcijaństwa? Może coś podobnego w tym temacie?
Najwyższy jest ponad czasem, po prostu on jest permanentnie w czasie teraźniejszym, dlatego może wybrać co jest pierwsze co ostatnie. Nie bez kozery mówi o sobie Ja Jestem. Najwyższy nie mieści się w naszych umysłach i to jest piękne.
Henryk Suchecki pisze ->Co to znaczy przyszedł w ciele? Znaczy tyle, urodził się tak jak ja i ty. Bynajmniej ja nic nie pamiętam z czasów z przed swego zrodzenia, a ty pamiętasz?
musze tez przyznac ze i ja nie pamietam ale ja wierze ze Gal 4;4 znaczy wlasnie to ze Pan Jezus Chrystus przyszedl w ciele(poslany ), nadto -byl zabity zlozony w grobie ,wzudzony z martwych i odszedl tam gdzie byl pierwej do chwaly ktora mial zanim swiat powstal .
Czy mozna zarzucic Janowi ze skladajac swiadectwo o Pan Jezusie Synu Boga Najwyzszgo klamal w slowach >pierwej byl niz ja <
Rozumiem ze my ludzie ukladamy sobie plany ale zeby Wszechmogacy Bog mialby to robic jak my? miec w planie swojego Syna(Slowo) na tysiace lat pozniej od poczatku stworzenia ? dzieki ktoremu wszystko isnieje i przez ktorego my takze istniejemy ?
Czy mozna zarzucic Pawlowi ze rowniez klamal o tym piszac ?
Dyskutowałbym, że „niebo to nie miejsce ale stan ducha” jak Pan napisał. Biblia wielokrotnie mówi o miejscu zamieszkanmia Boga jakim jest niebo.
Kl_8:30 …. Ty zaś wysłuchaj na miejscu Twego przebywania w niebie. Nie tylko wysłuchaj, ale też i przebacz!
Psm_2:4 Śmieje się Ten, który mieszka w niebie, Pan się z nich naigrawa,
Dan_2:28 Jest jednak Bóg w niebie, który odsłania tajemnice
Mat_16:17 …, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
Mat_18:14 Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginęło jedno z tych małych.
A co z tekstem w Dziejów Apostolskich Pan zrobi?
Dzieje 1:9-11 Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu.
Kiedy uporczywie wpatrywali się w Niego, jak wstępował do nieba, przystąpili do nich dwaj mężowie w białych szatach.
I rzekli: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba”.
Oczywiście trudno ustalić czym jest niebo. Możliwe, że to inny wymiar niż ten w którym my żyjemy, ale Biblia o takim „miejscu” mówi a nie „o stanie ducha”.
według apokalipsy każdy kto zwyciężył szatana, diabła mieszka w niebie,i może oglądać boże dzieła i Jego Chwałę, Pan Jezus był pierwszym człowiekiem który doświadczał tego permanentnie żyjąc tu na ziemi. Niebo to nie miejsce tylko stan ducha, Mając ducha świętego i będąc zwycięzcami, możemy doświadczać tego tu i teraz w swoim życiu o czym mówi Ap2, A3.
A jeśli tak to drzwi Nieba są dla nas otwarte jak mówi Ap4.
Po tym poznacie ducha Bożego: wszelki duch, który wyznaje, że Jezus Mesjasz przyszedł w ciele, z Boga jest, (3) wszelki zaś duch, który nie wyznaje Jezusa, nie jest z Boga. Jest to duch Antychrysta, o którym słyszeliście, że przyjdzie, a teraz jest już na świecie. ” 1 Jana 4
Co to znaczy przyszedł w ciele? Znaczy tyle, urodził się tak jak ja i ty. Bynajmniej ja nic nie pamiętam z czasów z przed swego zrodzenia, a ty pamiętasz?