Jezus, Jeszu czy Jeszua?
W Internecie można znaleźć opracowania, w których autorzy twierdzą, że imię Jezus jest wymawiane i zapisywane w sposób nieprawidłowy. Część z nich utrzymuje, że jedyną poprawną formą jest „Jeszu”, inni natomiast wskazują na „Jehoszua” lub „Jeszua” (Jaszua). Również niektórzy tłumacze Biblii, w ramach tzw. hebraizacji tekstu, proponują odmienne zapisy imienia Syna Bożego.
Różnice te nie są wynikiem celowego zniekształcania imienia, lecz są konsekwencją procesu przechodzenia między językami (hebrajskim, aramejskim, greckim czy językami narodowymi). Wpłynęło to w naturalny sposób na jego brzmienie i zapis:
- hebrajski: Jeszua lub Jehoszua
- aramejski: Jeszu
- grecki: Iēsous
- polski: Jezus
Niektóre grupy wyznaniowe przywiązują szczególnie dużą wagę do rzekomo pierwotnego brzmienia imienia Jezus. Niekiedy służy to do podkreślania duchowej odrębności wobec innych wyznań, a czasem do budowania przekonania o własnej wyjątkowości. W skrajnych przypadkach pojawia się pogląd, że jedynie osoby posługujące się określoną wokalizacją imienia mogą liczyć na pełne uznanie Boga. Czy używanie poprawnej transkrypcji fonetycznej imienia Mesjasza rzeczywiście może być warunkiem zbawienia?
Załóżmy, że ktoś uważa, iż prawidłowym zapisem lub wymową imienia Mesjasza jest „Jeszu”. Jak myślisz — czy z tego powodu zostanie oceniony przez Boga przychylniej niż osoba posługująca się formą „Jezus”? Naszym zdaniem nie ma to zasadniczego znaczenia.
Znacznie istotniejsze jest to, czy człowiek właściwie rozumie tożsamość Jezusa, Jego rolę w zamierzeniu Boga, a także czy kieruje się Jego nauczaniem w swoim życiu.
W Mateusza 7:20,21 (BW) czytamy, co — zdaniem — Jezusa ma kluczowe znaczenie:
„Tak więc po owocach poznacie ich. Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mego, który jest w niebie.”
Nie ma zatem decydującego znaczenia samo subiektywne przeświadczenie o swojej relacji z Jezusem jako Panem, lecz to, czy rzeczywiście „pełnisz wolę Ojca”.
Można bowiem prawidłowo wypowiadać imię Mesjasza, a jednocześnie żyć w sprzeczności z Jego nauką. Również znajomość „właściwej” transkrypcji imienia nie ma wartości, jeśli nie towarzyszy jej autentyczne naśladowanie Chrystusa w praktyce codziennego życia.
Bóg nie ocenia człowieka na podstawie słów czy zewnętrznych pozorów, ale przejawianej miłości, szczerości i posłuszeństwa (1 Samuela 16:7; por. Jn 7:24).
Świadectwo Nowego Testamentu
Zdecydowana większość zachowanych świadectw rękopiśmiennych Nowego Testamentu jest w języku greckim, choć istnieją także wczesne przekłady na inne języki.
Istnieją również pośrednie świadectwa sugerujące hebrajski pierwowzór Ewangelii Mateusza.
Jako przykład można przytoczyć wypowiedź Hieronima (ok. 346–420), tłumacza łacińskiej Wulgaty, który na temat Ewangelii Mateusza napisał:
„Nie jest dostatecznie pewne, kto ją potem przetłumaczył na język grecki. Sam zaś tekst hebrajski jest do dnia dzisiejszego przechowywany w Cezarei, w bibliotece […]”.
(O znakomitych mężach, rozdz. 3, str. 30, Warszawa 1970)
Skoro Ewangelia Mateusza była skierowana do Żydów, argument Hieronima wydaje się wiarygodny.
Dlaczego więc inne Ewangelie, Dzieje Apostolskie oraz Listy spisano po grecku, skoro wiadomo, że Jezus i Jego uczniowie na co dzień posługiwali się językiem aramejskim, co potwierdzają cytowane w Ewangeliach aramejskie zwroty takie jak: „Talitha kum”?
Zwroty te są przywoływane, a następnie objaśniane w tekście greckim, co sugeruje, że autografy prawdopodobnie zostały spisane po grecku. Gdyby zasadniczym językiem Ewangelii był aramejski, takie objaśnienia nie byłyby konieczne.
Trzeba w tym miejscu dodać, że Ewangelie i Listy od początku były przeznaczone głównie dla wspólnot chrześcijańskich funkcjonujących w świecie hellenistycznym, gdzie językiem powszechnej komunikacji była greka. Jeśli przesłanie Ewangelii miało dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców — zarówno Żydów diaspory, jak i pogan — wybór języka greckiego był najbardziej naturalny i praktyczny.
Tak więc nawet jeśli uczniowie Jezusa na co dzień wypowiadali imię Mesjasza po aramejsku, to spisując Ewangelię, autor posłużył się grecką formą tego imienia — „Iēsous”.
Pokazuje to wyraźnie, że apostołowie nie przypisywali fonetycznej formie imienia Syna Bożego jakiegoś nadzwyczajnego znaczenia teologicznego. Gdyby oryginalna hebrajska lub aramejska wymowa była warunkiem prawdziwej wiary, zapewne znaleźlibyśmy taką informację w Piśmie Świętym.
Różna wymowa — ta sama osoba
Jedno jest pewne: Jezus, Jeszu, Jeszua czy Jehoszua — wszystkie te formy odnoszą się do tej samej osoby. Pismo Święte nigdzie nie wymaga stosowania jednej „prawidłowej” wymowy imienia Mesjasza. Jego imię przeszło naturalną drogę językową, co w konsekwencji doprowadziło do zmian fonetycznych wynikających z:
- różnic między językami biblijnymi,
- tłumaczeń na inne alfabety,
- dostosowania imienia do lokalnej fonetyki,
- procesu translacji na różne języki narodowe.
Inna wymowa imion w różnych językach jest zjawiskiem naturalnym i powszechnym. Różne wersje imion występujące w wielu językach nie oznaczają różnych osób. Dokładnie tak samo jest z imieniem Jezus — zmienia się forma językowa, a nie Ten, do którego się odnosimy. Poniżej kilka przykładów:
- angielski: Jesus (Dżizas)
- hiszpański: Jesús (Chesús)
- portugalski: Jesus (Żezus/Zezus)
- francuski: Jésus (Żezi)
- holenderski: Jezus (Jejzus)
- rosyjski: Иисус (Ises)
- suahili: (Yesu)
Choć brzmienie jest różne, wszędzie chodzi o tę samą osobę. Różnice wynikają wyłącznie z fonetyki i zasad językowych. Historia chrześcijaństwa pokazuje, że imię Mesjasza było wypowiadane w setkach języków i dialektów. Nigdy jednak nie stanowiło to żadnego problemu. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy z kwestii transliteracji lub wokalizacji czyni się kryterium „prawdziwości” wiary czy poczucia religijnej wyjątkowości.
Naszym zdaniem z językowego punktu widzenia najbliższą aramejską formą imienia zapisanego w Nowym Testamencie jako Ἰησοῦς (Iēsous) jest najprawdopodobniej Jeszu, a w hebrajskim — Jeszua. Nie oznacza to jednak, że osoby posługujące się formą Jezus, są w błędzie. Zbawienie nie zależy bowiem od poprawnej fonetyki imienia, lecz przejawiania prawdziwej wiary, posiadania czystej relacji z Bogiem i Jego łaski.
Same w sobie dociekania, która forma imienia była pierwotnie wypowiadana przez chrześcijan, nie jest niczym zdrożnym. Jeżeli ktoś osobiście chce wymawiać formę „Jeszu”, to jest to wyłącznie jego wola. Nie powinno się jednak narzucać konkretnej formy innym. Kładzenie nadmiernego akcentu na „jedynie słuszną” wymowę stanowi formę religijnego pedantyzmu, który może prowadzić do negatywnego osądzania innych (Mt 7:1).
Jezus a Jozue
Dobrym przykładem tego, że sama forma imienia nie stanowi kryterium nadrzędnego, jest imię Jozue. W języku hebrajskim Jozue to Jehoszua lub Jeszua. W grece biblijnej Jozue to dokładnie to samo imię, co Jezus. Mimo to w przekładach polskich użyto dwóch różnych form: „Jozue” dla wodza Izraela i „Jezus” dla Mesjasza. Rozróżnienie to nie wynika z różnicy w oryginalnym zapisie, lecz z zabiegu translatorskiego, którego skutkiem jest jasne odróżnienie dwóch różnych osób noszących identyczne imię.
Podobny problem widzimy również na poziomie imienia Boga, zapisywanego w Biblii jako JHWH. Brak samogłosek w zapisie hebrajskim sprawił, że w różnych językach i tradycjach pojawiły się odmienne formy oddania tego imienia (np. Jahwe, Jehowa), z których żadnej nie da się dziś bezwzględnie zweryfikować pod względem fonetycznym. Obie formy (Jahwe, Jehowa) odnoszą się jednak do tego samego Boga Izraela. W artykułach często posługujemy się zapisem JHWH, pozostawiając czytelnikowi swobodę odczytania samogłosek zgodnie z jego zrozumieniem i przyjętą tradycją.
Pokazuje to, że trudności z zapisem i wymową imion biblijnych dotyczą praktycznie wszystkich imion – od imienia Boga Ojca, przez imię Syna Bożego, aż po każdą inną postać opisaną w Piśmie Świętym.
Nie jest to więc „spisek” przeciwko Bogu czy Chrystusowi, lecz naturalna konsekwencja przenoszenia tekstu objawionego do różnych języków i kultur. Tymczasem obserwujemy dziś wspólnoty, które na rzekomej „czystości” lub „jedynie poprawnej” wymowie imienia Boga lub Syna Bożego budują fundament wiary, a zarazem czynią z tej kwestii narzędzie krytyki innych. W efekcie imiona, które miały jednoczyć wierzących, stają się polem sporów i podziałów.
W świetle działań pierwszych chrześcijan, którzy głosili Ewangelię ludziom różnych narodów i języków, takie dogmatyczne podejście do formy wymowy imienia Boga czy Chrystusa stoi w sprzeczności z samym sednem Ewangelii, której celem jest prowadzić do osoby, a nie do fonetycznej formuły.
Co to znaczy, że „w imieniu Jezusa jest zbawienie”?
W Biblii pojęcie „imienia” nie sprowadza się jedynie do brzmienia, lecz odnosi się do osoby, jej autorytetu, charakteru i misji. Gdy Pismo stwierdza, że „nie ma w nikim innym zbawienia”, nie chodzi o poprawną fonetykę imienia, lecz o osobę Jezusa Chrystusa.
Apostoł Piotr mówi jasno:
„I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4:12, BW).
W semickim sposobie myślenia „imię” nie było jedynie nazwą, lecz wyrażało to, kim dana osoba jest — jej tożsamość, charakter oraz misję powierzoną jej przez Boga. Piotr naucza, że misją Jezusa jest odkupienie i zbawienie, które dokonuje się w Jego osobie.
Potwierdza to zapowiedź anioła z Ewangelii Mateusza 1:21 (BW):
„I nazwiesz go imieniem Jezus, bo On zbawi lud swój od grzechów ich.”
Imię „Jezus” zostaje tu bezpośrednio powiązane ze zbawczą misją zleconą przez Boga. Sens imienia wynika z tego, kim On jest i co czyni, a nie z jego fonetycznej formy.
Cel Ewangelii jasno przedstawia także Jan:
„Te zaś są napisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w imieniu Jego.” (J 20:31).
„Życie w imieniu Jego” oznacza życie wynikające z wiary w Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego. Jan nie wskazuje na poprawną wymowę, lecz na wiarę.
Samo imię „Jezus”, wywodzące się od hebrajskiego Jeszua, niesie znaczenie: „JHWH jest zbawieniem” lub „JHWH zbawia”. JHWH jest tym, który zbawia, natomiast Jezus jest pośrednikiem zbawienia. Imię to wskazuje więc nie na tożsamość Jezusa z Bogiem Ojcem, lecz na Jego rolę jako wykonawcy Bożego planu zbawienia.
Taki sposób rozumienia jednoznacznie potwierdza Ewangelia Łukasza:
„Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, albowiem spojrzał na swój lud i odkupił go. I zesłał Zbawiciela z domu swojego sługi, Dawida.”
(Łk 1:68–69, B. pozn.)
Tekst ten wyraźnie rozróżnia Boga Izraela, który jest źródłem zbawienia, od Zbawiciela posłanego z domu Dawida. W ten sposób znaczenie imienia „Jezus” pozostaje w pełnej zgodności z biblijnym przesłaniem: to, co Jahwe zapowiadał w Pismach Starego Testamentu jako swoje zbawcze działanie, znalazło wypełnienie w posłaniu i dziele Mesjasza.
A jakie jest Twoje zdanie na ten temat?