Czy Pismo Święte uczy o Trójcy?

Czy nauka o piekle pochodzi z Biblii?

Georges Minois w książce”Historia piekła” (wydanie z 1998r.),  opisuje jak w różnych kulturach formowała się nauka o piekle.

W rozdziale czwartym wspomnianej książki zatytułowanym „Piekło biblijne i hebrajskie” czytamy na str. 59.

Znaczenie, jakie piekłu przypisuje religia chrześcijańska w swej klasycznej postaci, prowadzi często do przekonania, iż zajmowało ono ważne miejsce w myśli biblijnej i w Piśmie Świętym, będącym źródłem Objawienia, teologii i dogmatu. Tak jednak nie jest. Piekło jako miejsce kary pośmiertnej jest zadziwiająco nieobecne w Starym Testamencie, przynajmniej do III wieku p.n.e., długo, gdyż w tej epoce we wszystkich innych religiach tradycja piekła jest już solidnie zakorzeniona.”

Tak więc, do czasu skompletowania Pism Hebrajskich takiej nauki nie znajdziemy. Autor książki zwraca również uwagę, że „piekło” jest raczej wynikiem kontaktu z innymi kulturami, niż ewolucją myśli hebrajskiej. Żydzi wiązali swoje nadzieje na życie z realnym miejscem, czyli ziemią obiecaną. Bóg nie obiecuje im życia po śmierci w niebie, ale na ziemi zgodnie z obietnicą daną Abrahamowi.

Podobnie spadające na Izrael i Judę kary dotyczyły tego świata, a nie „zaświatów”. Tymi karami były plagi, podbój przez okoliczne narody, wygnanie, zaraza czy głód.

Zatem, nauka o karaniu piekłem, nie wywodzi się z myśli hebrajskiej.  Została ona asymilowana z innych kultur, gdzie dominującą rolę odegrała kultura grecka.

Największy wpływ na wprowadzenie nauki o piekle miało przejęcie z kultury helleńskiej,  nauki o nieśmiertelności duszy.

Tym, który najbardziej wpłynął na tę naukę  był Platon, uczeń Sokratesa, który głosił, że ciało jest tylko więzieniem dla duszy.

Zhellenizowane chrześcijaństwo, przejęło nieznane w Starym Testamencie, nauczanie o nieśmiertelności duszy.

Nieśmiertelność duszy wymusza natomiast istnienie miejsca, w którym będą przebywały dusze tych, którzy nie zasłużyli na niebo.

Poprzez swoje nauczanie o nieśmiertelności duszy, Platon nieświadomie położył fundamenty dla „chrześcijańskiego” piekła.

Rozważmy zatem słowa występujące w Piśmie Świętym tłumaczone na piekło i zastanówmy się co one pierwotnie oznaczały.  Zacznijmy od początku, czyli od pism hebrajskich.

Piekło jako Szeol w Pismach Hebrajskich

W Starym Testamencie słowo „piekło” jest tłumaczeniem hebrajskiego słowa „Szeol” (שְׁאוֹל).

Szeol, tłumacze oddają  zazwyczaj jako: krainę umarłych, krainę niepamięci, otchłań lub grób. To hebrajskie słowo, w Starym Testamencie znajdujemy 65 razy.

Nigdy jednak nie oznacza ono  „miejsca kaźni i odbywania kary po śmierci”.

Stary Testament opisuje  Szeol raczej jako stan zapomnienia i niebytu. W księdze Kaznodziei 9:10 czytamy (KUL).

„Wszystko to, co znajduje twa ręka, do zrobienia, zrób to według twych sił, ponieważ nie ma działania ani oceny, ani wiedzy, ani mądrości w szeolu, do którego zdążasz.”

Wymieniony tu szeol, jest tłumaczony  w innych przekładach jako:  „kraina umarłych” (Biblii Warszawska), grób (Biblia Gdańska), lub „piekło„, jak czytamy w przekładzie Wujka.

W szeolu (piekle) nie ma zatem świadomości istnienia. Jest to, jak czytamy w Psalmie 115:17 (KUL) ” kraina milczenia”, w której nie można już wysławiać Boga.

Umarli nie wychwalają Jahwe ani nikt z tych, którzy zstępują do [krainy] milczenia.”

Potwierdza to  Izajasz w 38:19 słowami: „Żywy, tylko żywy wysławia ciebie„.

Co godne podkreślenia, w Starym Testamencie po śmierci, do Szeolu trafiają  wszyscy ludzie, bez rozróżnienia na dobrych i złych. Nie ma zatem w Starym Testamencie podziału na niebo i piekło. Wszyscy trafiają w jedno miejsce zwane szeolem. Jasno wynika to z księgi Kaznodziei 9:2,3 (BW).

„Bo wszystkich spotyka ten sam los: Sprawiedliwego i bezbożnego, czystego i nieczystego, ofiarującego i tego, który nie ofiaruje, dobrego i grzesznika, tego, który przysięga, i tego, który się wstrzymuje od przysięgi.
To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem: że wszystkich spotyka ten sam los, Lecz również serce synów ludzkich jest pełne zła i głupota jest w ich sercu, dopóki żyją, a potem idzie się do umarłych.”

Jak widzimy w czasach starotestamentowych, szeol oznaczał po prostu miejsce spoczynku wszystkich zmarłych.

Jest ono przedstawione również jako stan „mroku i ciemności” (Hioba 10:21), jako miejsce „milczenia” (Psalm 115:17), stan zapomnienia (Psalm 88:12,13) jak również braku świadomości istnienia (Kazn. 9:10).

Nie ma ono zatem nic wspólnego z ognistym piekłem, nauczanym w wielu kościołach. A co z „piekłem” z pism chrześcijańskich?

Piekło jako Hades

Przekład Pism Hebrajskich na język grecki, czyli Septuaginta, 60 razy tłumaczy hebrajski „szeol” na grecki „hades”. Tak więc hebrajski szeol to hades znajdowany w Pismach Greckich. Słowo hades (ᾅδης) występuje w Nowym Testamencie tylko 11 razy. Według Słownika Stronga oznacza: podziemie, świat zmarłych, grób, śmierć.

„Hades” nie jest miejscem, gdzie męczeni są grzesznicy.  Byłoby to dziwne, gdyż Pan Jezus po śmierci również trafił do hadesu (piekła).

Zwróćmy uwagę na poniższe wersety z Dziejów Apostolskich 2:27,31 (BW).

„Nie zostawisz bowiem mojej duszy w piekle i nie dasz swojemu Świętemu doznać zniszczenia.”

„Przepowiadał to, i mówił o zmartwychwstaniu Chrystusa, że jego dusza nie pozostanie w piekle, a jego ciało nie dozna zniszczenia.”

Jezus oddając swoje życie (duszę) trafił po prostu do grobu, z którego po trzech dniach został zmartwychwzbudzony przez Boga.

Hades tłumaczony na „piekło” pojawia się również w 1 liście do Koryntian 15:55 (NBG)

„Śmierci, gdzie twoje żądło? Gdzie twe zwycięstwo, Kraino Umarłych?”

Paweł nie mówi tu o piekle jako miejscu męki, ale o tym, że śmierć zostanie zwyciężona, a „piekło” wyda swoich umarłych (zob. Ozeasza 13:14).

Jest to zgodne z tym o czym czytamy w Objawieniu 20:13 (BW).

„I wydało morze umarłych, którzy w nim się znajdowali, również śmierć i piekło wydały umarłych, którzy w nich się znajdowali, i byli osądzeni, każdy według uczynków swoich.

Jak z tego wynika, sąd nie następuje z chwilą śmierci, ale jest możliwy dopiero wtedy, kiedy jak mówi Jezus w Jana 5:28,29, wszyscy w grobach usłyszą Jego głos i zmartwychwstaną.

„Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego;
I wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd

Zwróć uwagę, że w krainie umarłych , są wszyscy ludzie, którzy umarli, zarówno dobrzy jak i źli!

Nie czekają oni na zmartwychwstanie w niebie czy piekle, ale w grobowcach.

W ten sposób śmierć i piekło zostaną „opróżnione” i nie będą już potrzebne. Dlatego też w Objawieniu 20:14 (BW) czytamy, że piekło zostanie zniszczone w jeziorze ognia.

„I śmierć, i piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego; owo jezioro ogniste, to druga śmierć.”

Czym jest „jezioro ognia”?

Zgodnie z tym co podaje księga Objawienia „jezioro ognia” symbolizuje wtórą śmierć.

Potwierdza to międzyinnymi werset z księgi Objawienia 21:8 (BW)

„Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”

Nie musimy się tego domyślać co symbolizuje jezioro ognia. Mamy jasno to zdefiniowane:  jezioro ognia to druga śmierć.

Z pierwszej śmierci, której doświadczają idący do „krainy umarłych” mamy możliwość powrotu poprzez zmartwychwstanie. W momencie, gdy zgodnie z proroctwem z Objawienia, ta pierwsza „śmierć” wraz z „piekłem” raz na zawsze zostanie zniszczona, i powrót ponowny do życia nie będzie już możliwy.

Dlatego też w Objawieniu  2:11 (BW) czytamy, że „… Zwycięzca nie dozna szkody od drugiej śmierci.”

Nie będzie potrzebny szeol (hades), gdyż wszyscy z niego zostaną wzbudzeni, jak również nie będzie śmierci (pierwszej), gdyż wszyscy w Bożym Królestwie będą już żyć na wieki wieczne. W przypadku buntu przeciwko Bogu, umrą śmiercią drugą bez możliwości zmartwychwstania (Obj 20:9).

To, że „pierwsza śmierć” (adamowa) zostanie zniszczona potwierdza również Paweł w 1 liście do Koryntian  15:26. „A jako ostatni wróg zniszczona będzie śmierć.”

Zniszczenie śmierci było zapowiedziane także w Pismach Hebrajskich, chociażby w księdze Izajasza  25:8 (BT2)

Raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Jahwe Pan otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę swego ludu po całej ziemi, bo Jahwe przyrzekł.”

Jeżeli jezioro ognia to druga śmierć,  to jak możemy zrozumieć wypowiedź z księgi Objawienia 14:10,11 o dymie unoszącym się na wieki?

„To i on pić będzie samo czyste wino gniewu Bożego z kielicha jego gniewu i będzie męczony w ogniu i w siarce wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich męki unosi się w górę na wieki wieków i nie mają wytchnienia we dnie i w nocy ci, którzy oddają pokłon zwierzęciu i jego posągowi, ani nikt, kto przyjmuje znamię jego imienia.”

Na wieki wieków

W rozdziale 20 tej księgi wyraźnie powiedziano, że jezioro ognia to nie miejsce męki, ale druga śmierć. Symboliczny dym męki unoszący się na wieki wieków, jest symbolem takiej wieczystej zagłady. Dym pojawia się bowiem po spaleniu tego, co strawił ogień, wskazując, że zagłada jest trwała i całkowita. Zwrot na wieki wieków znaczy po prostu tyle, co na zawsze.

Księga Objawienia przepełniona jest takimi symbolicznymi opisami. W Objawieniu 20:10,11 powiedziano, że w jeziorze ognia znajdzie się również diabeł, symboliczny fałszywy prorok jak również symboliczne zwierzę z rozdziału 13 Objawienia.

„A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora z ognia i siarki, gdzie znajduje się też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków. I rzekli po wtóre: Alleluja! I dym jej unosi się w górę na wieki wieków.”

Jest to dla nas wskazówką, że nie chodzi o wieczne męki, ale o zniszczenie ostateczne, gdyż zarówno zwierzę jak również fałszywy prorok są tylko pewnymi symbolami. W 11 wersecie również pojawia się dym, który unosi się w górę na wieki wieków jako symbol doszczętnego spalenia.

Czy Bóg pozwoliłby diabłu wiecznie istnieć, czy raczej będzie on zgładzony raz na zawsze? A zwierzę? Czy można męczyć „symboliczne” zwierzę wiecznie?

Takie wyrażenia, są dobrze znane w hebrajskim sposobie opisywania. Zwróć uwagę co napisano w księdze Izajasza 34:9,10 (BT)

„Potoki Edomu obrócą się w smołę, a proch jego w siarkę; ziemia jego stanie się smołą płonącą. Nie zgaśnie ni w nocy, ni w dzień, jej dym wznosić się będzie ciągle. Kraj pozostanie opustoszały z pokolenia w pokolenie, na wiek wieków nikt go nie przejdzie.”

Ogień i dym, unoszący się ciągle lub jak podaje (KUL) na wieki, nie może być literalny, tylko symboliczny, wyobrażający całkowite i trwałe unicestwienie Edomu. Dziś nie widać na tym terenie dymu, co wskazuje na symboliczne znaczenie tego tekstu.

Podobnie Juda w 1:7 wspomina dla przykładu Sodomę, która stała się przykładem (symbolem): „kary ognia wiecznego„.

Wybitny teolog John Robert Walmsley Stott zauważa:

„Ogień zwany jest 'wiecznym’ i 'nieugaszonym’, ale byłoby dziwne, gdyby to co w niego wrzucono okazało się niezniszczalne. Oczekiwalibyśmy czegoś innego, a mianowicie zniszczenia na wieki, zamiast męczenia przez wieki. Dym, który „unosi się w górę na wieki wieków” (Ap.14:11; 19:3) dowodzi, że ogień wykonał swe dzieło.

(John Stott, David L. Edwards, Essentials, Downers Grove, Illinois: InterVarsity Press, 1988, s. 316.)

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego jest mowa o męce?

Męczenie w ogniu

Przetłumaczone na „męki” greckie słowo basanismos, może być tłumaczone również na będzie ukarany zamiast męczony.

W przekładzie greckim z hebrajskiego, w tzw. Septuagincie, wyraz ten jest szereg razy tłumaczony na śmierć, jak czytamy u Ezechiela 3:20 (BW).

„Gdy zaś sprawiedliwy odwróci się od swojej sprawiedliwości i popełni bezprawie – a Ja doprowadzę go do upadku i on umrze, to jeżeli nie ostrzeżesz go, wtedy on umrze z powodu swojej winy, i nie będzie się pamiętało jego sprawiedliwych czynów, których dokonał, lecz ciebie uczynię odpowiedzialnym za jego krew.”

Tak więc „męka” nie musi być pojmowana, jako świadome doznawanie cierpień. W przekładzie Septuaginty dokonanym przez Bagstera znajdujemy uwagę marginesową do powyższego wersetu Ezechiela 3:20.

W Starym Testamencie basanismos najwidoczniej znaczy: kara”.

Za symbolem kary wiecznej, przemawia również opis zagłady „Babilonu Wielkiego” z 18 rozdziału księgi Objawienia.

W wersecie 18:8 czytamy, że „spłonie w ogniu”, w 18:10 czytamy o jego „męce”, aby dowiedzieć się z wersetu 18:21, że „ już go nie będzie„. Tak więc, również w wypadku Wielkiego Babilonu rzekome  ogniste męki oznaczają unicestwienie go raz na zawsze.

” I podniósł jeden potężny anioł kamień, duży jak kamień młyński, i wrzucił go do morza, mówiąc: Tak jednym rzutem zostanie strącone wielkie miasto Babilon, i już go nie będzie.

Czy symboliczny „Babilon” będzie męczony wiecznie w ogniu, czy raz  na zawsze zostanie zniszczony?

Zwrot „męczony na wieki wieków” użyty jest w odniesieniu do rezultatu, a nie ciągle trwającego procesu. Podobnie jak „sąd wieczny” z Hebrajczyków 6:2, oraz „wieczne odkupienie” z Hebrajczyków 9:12  nie oznacza, że sąd jak również dzieło odkupienia w nieskończoność będzie kontynuowane. Chodzi raczej o to, że ich skutki będą wieczne i trwałe.

Analizując to, czego dowiadujemy się o symbolicznym „jeziorze ognia”, dostrzegamy, że ten symbol nawiązuje wyraźnie do doliny Hinnom, czyli gehenny, przed którą ostrzegał Jezus.

Czym jest wspomniana przez Jezusa gehenna?

Ogień nieugaszony i gehenna jako symbol zagłady

W Nowym Testamencie pojawia się  greckie słowo (γέεννα-gehenna)  również tłumaczone na „piekło” .

Żeby zrozumieć znaczenie tego słowa musimy dowiedzieć się skąd się ono wywodzi. W Wikipedii pod hasłem „gehenna” możemy przeczytać (wytłuszczenia nasze).

 „Gehenna (hebr. גי(א)-הינום Gehinnôm, Dolina Hinnom) – dolina, która w czasach starożytnych wyznaczała granice miasta Jerozolimy. Znajdowała się za bramą miasta zwaną Hersit i była pierwotnie wysypiskiem śmieci, miejscem kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym odmówiono z różnych względów normalnego pogrzebu. W Dolinie Hinnom utrzymywano stale palące się ognie, na jej środku znajdowało się wzniesienie zwane Tofet, na którym król judzki Achaz złożył niegdyś bogu Molochowi w ofierze własnego syna.”

morze ognia gehenny

Jak widzimy Gehenna, zwana Doliną Hinnoma, to wąwóz za murami Jerozolimy służący za wysypisko śmieci, spalanych poprzez podsycany siarką ogień.

Niestety, niektóre przekłady Biblii, tłumaczą greckie „gehenna” oraz „hades” tak samo, czyli na piekło, chociaż te słowa mają całkowicie inne znaczenie.

W Piśmie Świętym hades wyobrażał wspólny grób ludzkości, a gehenna wyobrażała całkowitą zagładę i unicestwienie.

Ewelina Maniecka, w opracowaniu o Gehennie napisała:

„Dolina Gehenny w Starym Testamencie zawsze oznaczała miejsce na południe od murów miasta. Po ofiarach złożonych Molochowi z dzieci tereny te zostały przeklęte. Zaczęto tam wysypywać śmieci, wyrzucać ciała skazańców, a niegasnący ogień je trawił. Ciągle unosił się stamtąd nieprzyjemny i gryzący dym.”

Gehenna w czasach Jezusa kojarzona była z unicestwieniem tego co do niej wrzucano. Wrzucano tam trupy przestępców, którzy uważani byli za niegodnych zmartwychwstania i pochówku w grobie.

Prześledźmy, niektóre wypowiedzi Jezusa w których użył słowa „gehenna”

Co oznacza gehenna w nauczaniu Jezusa?

Gehenna pojawia się w Nowym Testamencie tylko 12 razy, z czego 10 razy u Mateusza. Co ciekawe, wszystkie miejsca w których występuje słowo „gehenna”, odnoszą się do czasu przyszłego. (np. Mt.5:22.29-30; 10:28; 18:9; 23:15.33).

Poniżej te miejsca z konkordancji Stronga, w których w Pismach Greckich znajdujemy słowo gehenna tłumaczone na piekło.

 

Gehenna gdzie występuje to słowo

Rozpatrzmy dla przykłady werset z Ewangelii Mateusza 10:28 (BW).

I nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle.

W tekście greckim „piekło” jest tłumaczone w tym wersecie z greckiego słowa gehenna (zob. przekład Interlinearny). Niektórzy są zdania, że ten werset naucza o nieśmiertelności duszy. Twierdzą, że duszy nie można zabić, więc trafia ona do piekła.  Jeżeli jednak uważnie przeczytamy ten werset, to zauważymy, że taka interpretacja jest nieuprawniona. Zwróć uwagę, kto nie jest w stanie odebrać nam życia (duszy).

Chodzi o ludzi, którzy mogą nas wszakże zabić, ale nie są w stanie odebrać nam możliwości życia na zawsze. Bóg bowiem może nam życie w każdej chwili przywrócić.

Druga część wersetu jasno natomiast naucza, że Bóg może duszę zabić,  jak czytamy (NW-P), może „i duszę, i ciało zgładzić w Gehennie„. Jak widzimy dusza nie jest nieśmiertelna gdyż może zostać zniszczona, (gr. απολεσαι) w gehennie.

W paralelnym sprawozdaniu z Ewangelii Łukasza 12:4,5, w „Przekładzie Interlinearnym” w ogóle pominięto słowo dusza.

„Mówię zaś wam przyjaciołom mym, nie przestraszcie się zabijających ciało i po tym nie mających więcej coś uczynić.
Pokażę zaś wam, kogo macie się bać: przestraszcie się tego po zabiciu mającego władzę wrzucić do Gehenny; tak, mówię wam, tego przestraszcie się.”

Tekst ten wyraźnie mówi o zabijających ciało oraz o tym, który może dokonać całkowitego wymazania nas z księgi życia poprzez zgładzenie w gehennie.

Biblia naucza, że nie mamy bać się kary męczarni w piekle, ale Boga, który ma moc odebrać nam życie, jak również przywrócić je poprzez zmartwychwstanie.

Gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie

Kolejne wersety, które są używane na poparcie doktryny o ognistym piekle pochodzą z Ewangelii Marka 9:43-48. Przestroga Jezusa związana z gehenną,  jest powtórzona trzykrotnie, więc zajmiemy się jednym z takich wersetów 47,48.

„I jeśli cię gorszy oko twoje, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do Królestwa Bożego, niż mieć dwoje oczu, a być wrzuconym do piekła,
„Gdzie robak ich nie umiera, a ogień nie gaśnie.

Zwróć uwagę, że nagrodą jest wejście do Królestwa Bożego,  a karą wrzucenie do gehenny. Zwolennicy nauki o ognistym piekle zwracają uwagę na zwrot o robaku, który nigdy nie umiera.

Niektóre denominacje nalegają, aby wyrażenia ”ogień nieugaszony” oraz „robak nie umiera” odczytywać dosłownie. Rodzi się pytanie, czy w piekle fizycznie płonie ogień i żyje nieśmiertelne robactwo?

Oczywistym jest, że jest to nawiązanie do omawianej doliny za murami Jeruzalem, gdzie ogień płonął dzień i noc, niejako wiecznie, a rozkładające się zwłoki były pełne robactwa.

Jezus użył tu symbolu, który był dobrze znany słuchaczom.  Alegorią, a nie dosłownym zaleceniem jest również sugerowane przez Jezusa odcięcie ręki (werset 43), nogi (werset 45) czy wyłupanie oka (werset 47). Czy te rady również powinniśmy odbierać dosłownie?

Warto przy tym zwrócić uwagę na proroctwo o Nowej Ziemi z Izajasza 66:24 (BW).

„Gdy wyjdą, będą oglądać trupy ludzi, którzy odstąpili ode mnie; bo robak ich nie zginie, a ogień ich nie zgaśnie i będą obrzydliwością dla wszelkiego ciała.”

Jasno wynika z tego proroctwa, do którego nawiązał Jezus, że nie będziemy oglądać „dusz w piekle”, ale trupy ludzi. Zwrot „robak ich nie zginie, a ogień ich nie zgaśnie” nie sugeruje, że te trupy będą wiecznie leżały na ulicach!

Analiza wersetów biblijnych prowadzi nas zatem do wniosku, że Jezus użył wyrażenia gehenna w sensie symbolicznym, jednoznacznie nawiązując do fizycznej doliny poza murami Jerozolimy. Nie ulega wątpliwości, że jest to metaforyczna ilustracja drugiej śmierci.

Bogacz i Łazarz

Jednym z ulubionych fragmentów obrońców „ognistego piekła” jest przypowieść o bogaczu i Łazarzu z Ewangelii Łukasza 16:19-31.

W przypowieści czytamy, że żebrak po śmierci, został zaniesiony na „łono Abrahama”, a bogacz do Hadesu tłumaczonego w niektórych przekładach na piekło. Czy Łazarz trafił do nieba a bogacz do piekła, jak sugerują różne kościoły?

Potocznie, przenieść się na łono Abrahama znaczy umrzeć, zejść z tego świata, trafić do szeolu. Dopiero później pod wpływem nauczania kościołów, zaczęto odnosić ten zwrot do nieba.

Z Rodzaju 25:8 (POZ) wynika, że Abraham, zmarł „I został przyłączony do swoich przodków„. Abraham podobnie jak jego przodkowie, nie trafił po śmierci do nieba, ale do szeolu.

Skąd o tym wiemy? W Ewangelii Jana 3:13 (BWP) Jezus naucza.

Nikt nigdy nie wstąpił do nieba oprócz Syna Człowieczego, który z nieba zstąpił.”

Abraham Zgodnie z Ewangelią wg. Łukasza 20:37 dopiero zmartwychwstanie (BW).

„Że zaś umarli zmartwychwstaną, to już Mojżesz dał do zrozumienia, kiedy mówiąc o krzaku nazwał Pana Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba.”

W tradycji żydowskiej, jak podaje Wikipedia „Łono Abrahamowe” to zwrot, który odnosi się do szeolu, a nie nieba.

„zwrot jest konceptem judaistycznym Drugiej Świątyni, który odnosi się do miejsca w Szeolu (greckie Hades), gdzie – jak niektórzy Żydzi wierzyli – prawi po śmierci czekali na Dzień Sądu.”

Jak już wspomnieliśmy, szeol był również miejscem „przebywania” ludzi złych.

Wynika z tego, że zarówno Łazarz jak i bogacz znajdowali się w szeolu, jednakże ich sytuacja była diametralnie inna co zobrazowano przez dzielącą ich głęboką przepaść. Łazarz przebywał tam z nadzieją na powstanie  z Abrahamem, a perspektywą „bogacza” było wieczne zatracenie.

W Ewangelii Łukasza 13:28 (BW) Jezus to obrazowo tak przedstawia.

Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, siebie samych zaś precz wyrzuconych.”

Przypowieść czy faktyczna sytuacja?

Trzeba przy tym pamiętać, że ta przypowieść, podobnie jak inne przypowieści Jezusa, nie jest opisem rzeczywistej sytuacji.

W przypowieści często możemy znaleźć opisy, które nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji, ale zawierają ukryty sens. Najważniejsze jest przesłanie a nie obrazy jakich Jezus używa!

Opowiadając faryzeuszom przypowieść „o złych dzierżawcach winnicy”, (Łukasza 20:9-19), Jezusowi chodziło o to, żeby Faryzeusze skojarzyli winnicę z Izraelem (porównaj z Izajasza 5:1-7). Nie chodziło mu o rzeczywistą winnicę w konkretnym miejscu.

Faryzeusze jak czytamy w Łukasza 20:19, „zrozumieli, że przeciwko nim skierował to podobieństwo”.
Wracając do „Bogacza i Łazarza” czy chodziło o nauczanie o ognistym piekle?

Kropla wody niesiona na palcu do ochłody, ogromna przepaść, czy łono Abrahama to tylko przenośnie i alegorie, mające coś zobrazować.

Nie jest nawet powiedziane, za jakie czyny bogacz trafił w to miejsce, a co dobrego uczynił Łazarz. Nie jest to istotne. Na pewno, nie chodziło o to, że jeden był bogaty a drugi biedny.

Taka literalna interpretacja uczyłaby, że nagrodą za biedowanie na ziemi jest wieczna radość, a bogactwo sprowadzi na nas wieczne ogniste męki?

Czy ocena stanu majątku byłaby wyznacznikiem osiągnięcia nagrody życia wiecznego lub trafienia do piekła?  Gdyby rzeczywiście tak było, to wszyscy biblijni patriarchowie z Abrahamem włącznie, poszliby na wieczne męki.

Potraktowanie tej przypowieści literalnie prowadzi także do wielu innych sprzeczności.

W cytowanym już wersecie z Kaznodziei 9:10 czytamy, że „w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości.

W przypowieści natomiast czytamy o działaniu snuciu planów, poznaniu i mądrości (w. 24).

„Wtedy zawołał i rzekł: Ojcze Abrahamie, zmiłuj się nade mną i poślij Łazarza, aby umoczył koniec palca swego w wodzie i ochłodził mi język, bo męki cierpię w tym płomieniu. „

Czy Jezus nauczał, że Stary Testament nie zawiera prawdy o szeolu?

Zwróćmy uwagę na pewien komentarz.

Pedro Snoeijer w opracowaniu „Przypowieści Jezusa” (2014) na stronie 71 komentując tą przypowieść zauważa:

„Nie możemy tylko na podstawie tej przypowieści rozwijać teologii o tym jak wygląda życie po śmierci. Problemem jest przy tym, że Biblia ogólnie nie jest tak jasna w tym jak wygląda życie po śmierci, jak często myślimy. Bóg nie wszystko objawił i to co objawił powinno nam wystarczyć.

Hebrajskie słowo szeol i greckie hades są raczej ogólnym określeniem miejsca po śmierci, które można czasami po prostu tłumaczyć jako ‘grób’.

Z pewnością możemy na podstawie Biblii twierdzić, że po śmierci są dwie możliwości: albo miejsce, gdzie był bogacz, albo miejsce, gdzie był Łazarz. Czy istnieje kontakt między tymi dwoma miejscami – nie wiemy, choć na podstawie całości Biblii wydaje się że raczej nie. Przypowieść nie ma na celu dokładnie opisać jak to wygląda.”

Do kogo jest kierowana ta przypowieść?

Pan Jezus nie podał tej przypowieści, aby nauczać o niebie i piekle, ale żeby skarcić ówczesnych przywódców religijnych.

Wskazuje na to wyraźnie kontekst z Łukasza 16:14 (BWP).

„Przysłuchiwali się zaś temu faryzeusze, znani z chciwości, i drwili sobie z Niego.”

W wersecie 17, Pan Jezus wskazuje na wagę Pisma Świętego, mówiąc:

„Lecz niebo i ziemia wpierw przeminą, nim choćby jedna kreska z Prawa przepadnie.”

Czy Tora nauczała o ognistym piekle i męczeniu w nim grzeszników, czy raczej o szeolu jako wspólnym grobie ludzkości?  W 18 wersecie Jezus karci tych przywódców za bezpodstawne rozwody, co również wskazuje do kogo ją kieruje.

Przypowieść kończy się  wersetem 16:31, wskazującym, że przedstawiona w niej sytuacja nie była odzwierciedleniem biblijnych nauk.

„I odrzekł mu: Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą.

Zwrot powstał z umarłych, nawiązuje do zmartwychwstania, kogoś kto nie żyje, a nie bytuje w zaświatach. Jak powiedzieliśmy, Żydzi nie wierzyli, że szeol jest miejscem kaźni i świadomego istnienia, ale miejscem oczekiwania na zmartwychwstanie. Ani Mojżesz ani prorocy nie pisali jakoby szeol był miejscem kaźni.

Możliwe, że Jezus mówiąc „choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą„, nawiązał proroczo do swojego zmartwychwstania, które w rzeczy samej nie spowodowało nawrócenia ani Faryzeuszy ani Saduceuszy!

Co ważne, potraktowanie tej przypowieści dosłownie, przeczyłoby nauce Jezusa o zmartwychwstaniu. Bogacz i Łazarz przedstawieni są w niej tak, jakby byli już osądzeni. Jezus natomiast nauczał, że taki sąd będzie miał miejsce po jego przyjściu (zob. Mat. 25:32-46, Jana Jan 5:28,29).

Logiczny wydaje się zatem wniosek, że Pan Jezus dostosował przypowieść do ówczesnych przywódców, którzy w okresie drugiej świątyni, zaczęli przejmować pogańskie wierzenia.

Przedstawił zatem w tej przypowieści to, w co po przejęciu hellenistycznych wierzeń Żydzi wierzyli.
Wysoce prawdopodobne jest to, że Jezus wykorzystał i dostosował do słuchaczy krążące w Palestynie opowiadania, przyniesione przez Żydów aleksandryjskich, w tym legendę o „bogaczu i biedaku”.

Jaka nauka płynie z tej przypowieści?

Większość komentatorów biblijnych jest zdania, że chodziło o ówczesnych przywódców religijnych.

Jedni upatrują tu Faryzeuszy, a inni jak opat Claude-Joseph Drioux, Saduceuszy uważając, że imię Łazarz z przypowieści nie jest przypadkowe i nawiązuje do Łazarza z Betanii.

Zauważ, że imię Łazarz pojawia się w Ewangeliach tylko dwa razy. Raz w omawianej przypowieści, a drugi raz w Ewangelii Jana, w związku ze wskrzeszeniem brata Marty.

Kogo może przedstawiać „bogacz”?

Bogacz utożsamiany może być z Kajfaszem, mającym jak pisał Józef Flawiusz pięciu braci, całkiem podobnie jak bogacz z przypowieści Jezusa. Saduceusze wywodzili się z zamożnej warstwy społeczeństwa. Żyli w przepychu, i nie wierzyli w możliwość zmartwychwstania. Byli natomiast zwolennikami asymilacji z kulturą hellenistyczną, która przyniosła ze sobą wiarę w duszę nieśmiertelną i piekło.

Po przyjściu Jezusa, sytuacja „klasy bogacza” oraz poniewieranego przez nich „klasy ludu ziemi” radykalnie się zmieni, podobnie jak los Łazarza i bogacza z przypowieści.

Paweł nawiązuje do takiej zmiany w 2 liście do Tesaloniczan 1:6-9

„Albowiem jest rzeczą sprawiedliwą u Boga odpłacić uciskiem tym, którzy was uciskają,
a wam uciśnionym [dać] odpocznienie z nami, gdy objawi się Pan Jezus [zstępując] z nieba z aniołami swej potęgi w płomieniu ognistym,
aby wymierzyć karę tym, którzy Boga nie znają i którzy nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego Jezusa.
Ci poniosą karę zatracenia wiecznego, z dala od oblicza Pana i chwały Jego potęgi,”

Paweł nie mówi tu o męczarniach w piekle, ale jak czytamy w KŻNT, „Poniosą sprawiedliwą karę wiecznej zagłady„.

Podobnie w liście do Rzymian 8:13 (BW) mamy alternatywę, życie lub śmierć, a nie niebo i piekło!

„Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie.”

Reasumując, tworzenie teologii na podstawie jakiejkolwiek przypowieści, nie powinno mieć miejsca. W przypowieściach nie chodzi bowiem o rzeczywiste fakty, ale o obrazy i naukę jaka z nich płynie. Liczy się puenta.

Piekło a nauczanie Biblii?

Nie chcemy przy tym twierdzić, że przypowieść nie wzbudza kontrowersji, gdy dosłownie ją odczytujemy.
Trzeba ją jednak rozważać, w świetle innych nauk biblijnych. W Piśmie Świętym nie ma sprzecznych ze sobą nauk.

Nie można również na podstawie przypowieści, budować wykraczających poza nauki Słowa Bożego dogmatów.
Nie znajdziemy w niej informacji, żeby dobrzy ludzie po śmierci od razu szli do nieba, a źli znosili męczarnie w ogniu piekielnym.

Jezioro ognia nie oznacza pogańskiego piekła. Oznacza drugą śmierć, gdyż karą za grzechy jest śmierć, a nie wieczne męki.
I sprawa najważniejsza, nauka o karze piekła przeczy nauce Jezusa o zmartwychwstaniu i sądzie, który ma nastąpić dopiero po Jego ponownym przyjściu na ziemię, a nie w momencie naszej śmierci. Śmierć nie jest początkiem życia, ale jego końcem, i stanem oczekiwania na zmartwychwstanie

Jeżeli założymy, że przypowieść przedstawia rzeczywiste fakty o życiu pozagrobowym, to dlaczego Jezus wzbudził z martwych swojego przyjaciela Łazarza, będącego już trzy dni na Łonie Abrahama?

Jeżeli Łazarz trafił po śmierci do nieba, to ściąganie go z powrotem na ziemię, nie miałoby żadnego sensu.

Łazarz również nie opowiada po zmartwychwstaniu, że spotkał się już z Bogiem. Marta wierzy w przyszłe zmartwychwstanie, a nie pójście po śmierci do nieba, a Jezus o stanie umarłych mówi jako o śnie, a nie bytowaniu w zaświatach.

No chyba, że Łazarz nie był w niebie, ale czekał nieświadomy w szeolu, na zmartwychwstanie.
Jak wygląda prawda o Łazarzu? W Ewangelii Jana 11:11 czytamy:

„To powiedział, a potem rzekł do nich: Łazarz, nasz przyjaciel, zasnął; ale idę zbudzić go ze snu.”

Uczniowie wówczas powiedzieli, że jeśli zasnął, to będzie zdrów. Jezus (13 werset) jednak przyrównał śmierci do snu!

„Ale Jezus mówił o jego śmierci; oni zaś myśleli, że mówił o zwykłym śnie.”

Z księgi Daniela 12:2 jak (BW) wyraźnie wynika, że nie oczekujemy na zmartwychwstanie w niebie lub piekle, ale „śpimy” w prochu ziemi.

„A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.

Z Jana 11:24 jasno wynika, że Marta wierzyła, że  jej brat „zmartwychwstanie przy zmartwychwstaniu w dniu ostatecznym„.

Czym jest „tartar”?

To greckie słowo występuje tylko 1 raz w Piśmie Świętym, w 2 liście Piotra 2:4 (BT).

„Jeżeli bowiem Bóg aniołom, którzy zgrzeszyli, nie odpuścił, ale wydał [ich] do ciemnych lochów Tartaru, aby byli zachowani na sąd”

W Biblii Warszawsko Praskiej, czytam w tym miejscu o ciemnościach piekielnych. Inne przekłady tłumaczą „tartar” na otchłań, mroczne lochy, lub piekło, jak czytamy w przekładzie BG i u Wujka.

Dlaczego zbuntowani aniołowie zostali strąceni do „tartaru”, a nie szeolu czy hadesu?

Jak już to wyjaśniliśmy, zarówno z szeolu tak z hadesu istnieje możliwość powrotu do życia. Aniołowie takiej możliwości nie mają, dlatego Piotr używa w stosunku do nich innego wyrażenia niż „kraina umarłych”.

W tartarze są świadomi i tylko oczekują na sąd, o którym wspomina Paweł z 1listu do Koryntian 6:3 „Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy?„.

Piotr najwyraźniej nawiązuje tutaj do grzechu aniołów, o którym czytamy w księdze Rodzaju 6:2,4 (BW),

„Ujrzeli synowie boży, że córki ludzkie były piękne. Wzięli więc sobie za żony te wszystkie, które sobie upatrzyli.

A w owych czasach, również i potem, gdy synowie boży obcowali z córkami ludzkimi, byli na ziemi olbrzymi, których im one rodziły. To są mocarze, którzy z dawien dawna byli sławni. „

Takie zrozumienie potwierdzałyby słowa Judy z 1:6 (POZ)

„Aniołów zaś, którzy nie zachowali swego pierwotnego stanu, lecz porzucili swoje mieszkanie, trzyma skrępowanych wiecznymi więzami w ciemnościach aż do sądu Wielkiego Dnia.

Możliwe, że Piotr nawiązuje do tego wydarzenia również w swoim pierwszym liście 3:18-20 (Przekład Dosłowny EiB), który to fragment co niektórzy interpretują jako zstąpienie Jezusa do „piekła”.

„Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przyprowadzić do Boga; zabity wprawdzie w ciele, lecz ożywiony w duchu, w którym też poszedł i ogłosił duchom w więzieniutym, które niegdyś były nieposłuszne, gdy Bóg cierpliwie czekał za dni Noego, kiedy budowano arkę, w której nieliczni, to jest osiem dusz, zostało ocalonych przez wodę”

Zwróćmy jednak uwagę, że stało się to po Jego zmartwychwstaniu (ożywieniu), a więc nie w czasie kiedy zstąpił do grobu (rzekomych piekieł). Jezus nie poszedł na inspekcję do piekła, ale, by ogłosić sąd dla upadłych aniołów. Warto dostrzec tu także różnicę pomiędzy „duchami w więzieniu” a „ośmioma duszami”, czyli ludźmi którzy zostali ocaleni w czasie potopu.

Dusza nieśmiertelna a piekło

Żeby dobrze zrozumieć kwestię „piekła”, koniecznie musimy zbadać, czy Pismo Święte naucza o nieśmiertelności duszy.

Z uwagi na obszerność tematu, omawiamy go w oddzielnym artykule, który znajdziesz w linku powyżej.

Zostało w nim wykazane, że Pismo Święte nie naucza o duszy nieśmiertelnej, żyjącej po śmierci ciała. Wręcz przeciwnie, Biblia naucza, że dusza może umrzeć!

W Ezechiela 18:4 czytamy (Wujek):

” Oto wszystkie dusze moje są: jako dusza ojcowa, tak i dusza synowa moja jest: dusza, która zgrzeszy, ta umrze.”

Ralph W. Doermann w pracy doktorskiej zatytułowanej Szeol w Starym Testamencie, napisał:

„Hebrajskie zrozumienie psychosomatycznej [ciało i duch] jedności człowieka nie zostawia wiele miejsca na wiarę w ‘nieśmiertelną duszę’. Albo cała osoba żyła, albo cała osoba zstępowała w stan śmierci. Nie było miejsca na niezależne od ciała istnienie mach [ducha] czy nefesz [duszy]. Ze śmiercią ciała bezosobowy ruach [duch] „wracał do Boga, który go dał” (Prz.12:7), zaś nefesz [dusza] zanikała z krwią i kośćmi człowieka.”

Trzeba przy tym jasno powiedzieć, że właśnie istnienie duszy nieśmiertelnej wymusza istnienie piekła! W założeniu istnienia duszy powstaje bowiem problem, co zrobić ma Bóg z tymi duszami, które nie zasłużyły na niebo? Z racji rzekomej nieśmiertelności nie można jej zabić, więc kościoły wymyśliły dla nich miejsce wiecznych męczarni.

Ale Pismo Święte nie naucza, że Bóg poza niebem i ziemią stworzył również „ogniste piekło” z przeznaczeniem dla grzesznych dusz.

Na tym nie koniec absurdów. Powstał bowiem po przyjęciu nauki o „piekle” problem co z niemowlętami, które umarły bez chrztu oraz osobami umysłowo chorymi.

Do nieba się nie nadają, ale nie ma za co ich strącić do piekła. Tu powstają nowe niebiblijne terminy takie jak „limbus” czy tzw. „raj głupców”.

Czy logiczne jest to, że dziecko którego ksiądz nie zdążył ochrzcić trafia do tzw. „przedpiekla”, a to które zdążył ochrzcić do nieba?

Niby co takie trzy miesięczne dziecko ma robić w niebie? Czy dopiero tam dorasta czy może na wieki pozostaje niemowlęciem?

Jak widzimy jedna błędna koncepcja pociąga za sobą następną, i absurd goni absurd.

Zmartwychwstanie a piekło

Nauka o „piekle” zmienia zasadniczo naukę o zmartwychwstaniu umarłych.

To śmierć staje się początkiem nowego życia (zamiast jej końcem) a nie zmartwychwstanie, o którym nauczał Jezus.

Dlaczego fundamentalna nauka Pana Jezusa o zmartwychwstaniu, poszła w zapomnienie?

Otóż, jeżeli trafiamy zaraz po śmierci do nieba, bądź do piekła zmartwychwstanie staje się zbędne. Jaki bowiem jest sens zmartwychwstania, jeżeli ktoś po śmierci został już osądzony i trafił do „piekła” lub „nieba”?

Jaki jest sens wyciągać go z piekła na sąd, aby go z powrotem tam posłać?

Niektórzy są jednak zdania, że dusze dostaną ciała, żeby nie tylko były męczone psychicznie, ale również i fizycznie!

Inkwizycja paląca ludzi na stosach, pokazywała przestraszonym ludziom w jakich męczarniach będzie  grzesznik się smażył w ognistym piekle.

W ten sposób ta nauka przyczyniła się do śmierci setek tysięcy niewinnych ludzi spalonych na stosach.

Czy Jezus uczył o zmartwychwstaniu, które ma spotęgować piekielne cierpienia?

Nie. Jezus ucząc o zmartwychwstaniu wskazywał, że jest to jedyna droga powrotu do życia!

Paweł jasno naucza w 1 liście do Koryntian w 15 rozdziale, że jeżeli nie ma zmartwychwstania, to ci co zasnęli snem śmierci POGINĘLI!

13 Bo jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie został wzbudzony;
18 Zatem i ci, którzy zasnęli w Chrystusie, poginęli.

Paweł naucza, że jeżeli nie ma zmartwychwstania, to ci którzy zmarli POGINĘLI.

Jak to poginęli, ktoś powie … czyż nie są oni z Chrystusem w niebie?

Nie, cała ludzkość czeka w nieświadomości w szeolu na zmartwychwstanie i sąd. Zgodnie z tym czego naucza Jezus w Jana 5:28,29 oraz proroczo zapowiedział Izajasz w 26:19 (BW).

Ożyją twoi umarli, twoje ciała wstaną, obudzą się i będą radośnie śpiewać ci, którzy leżą w prochu, gdyż twoja rosa jest rosą światłości, a ziemia wyda zmarłych

Tak też nauczają inne fragmenty Pisma Świętego. Jasno to wynika z księgi Daniela 12:2 jak (BW).

„A wielu z tych, którzy śpią w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.

Kara za grzechy

Co Biblia naucza o karze za grzechy. Zacznijmy od początku, czyli od Adama i Ewy.

Jaka kara zgodnie z Rodzaju 2:16,17 (KUL), miała spotkać pierwszą parę ludzką, za nieposłuszeństwo i spożycie owocu z zakazanego drzewa? Czy było to piekło?

„I dał rozkaz Jahwe Bóg człowiekowi, mówiąc: „Z każdego drzewa ogrodu możesz spożywać, ale z drzewa poznania dobrego i złego nie możesz spożywać, bo gdy spożyjesz, na pewno umrzesz”.”

Czy w przypadku istnienia miejsca męki jako kary za grzechy, Bóg nie powinien ostrzec Adama, że będzie wiecznie męczony w piekielnym ogniu!

Adam usłyszał jednak, nie o karze piekła tylko o tym, że karą za grzech jest śmierć. Jest to  zgodne z tym o czym czytamy w liście do Rzymian 6:23 (BW).

 „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.”

Gdyby Adam trafił do piekła to oznaczałoby to, że Bóg go okłamał mówiąc że umrze, czyli wróci do prochu ziemi, z której został wzięty!

Mało tego, szatan miałby rację wmawiając Ewie, jak czytamy w Rodzaju 3:5, że na pewno nie umrą! Kto mówi prawdę, Bóg czy szatan?

Czy Adam jednak rozumiał czym jest ta kara i co się rzeczywiście wydarzy, gdy spożyje owoc z drzewa poznania dobra i zła? Oczywiście. W Rodzaju  3:19, Bóg wyjaśnia (BT).

„W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!” 

Adam powstał z prochu ziemi i dokładnie miał wrócić do takiego samego stanu. Nie miał po śmierci jako dusza dalej świadomie egzystować, ale miał wrócić do ziemi, z której został wzięty.

Potwierdza to Psalm 146:4 (BW), gdzie czytamy co dzieje się z chwilą śmierci.

„Gdy opuszcza go duch, wraca do prochu swego; W tymże dniu giną wszystkie zamysły jego.”

W chwili śmierci „dech życia”, czy „tchnienie” jak podaje BT wraca do Boga, a człowiek przestaje żyć i obraca się w proch.

Karą za grzechy była dla Adama śmierć, a nie świadome i wieczne męczarnie.

Miłość i sprawiedliwość Boża a piekło

Nikt zapewne nie ma wątpliwości, że Bóg jest miłością

W 1 Jana 4:8 czytamy:

„Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością.”

Czy można tak powiedzieć o Bogu, który wiecznie torturuje i męczy nieposłusznych mu ludzi?

Bóg jest również sprawiedliwy. Czy zatem adekwatna jest kara „męczenia na wieki”  (fizycznej czy też psychiczne,) za osiemdziesięcioletnie grzechy.

Wiele kościołów widząc absurdy związane z piekłem twierdzi, że piekło to tylko stan oddalenia od Boga. Jaki jest jednak sens utrzymywać przy życiu ludzi, którzy nie mają możliwości nawrócenia? Czy nie byłaby to jakaś sadystyczna chęć zemsty.

Niestety spotykamy się często ze zdaniem, że zwykła śmierć to byłoby za mało dla grzeszników, i dlatego Bóg będzie niektórych męczył wiecznie.

Jakie to wystawia świadectwo o Bogu, którego Biblia nazywa miłością? Czy to nie jest aby nauka diabła, chcącego przedstawić Boga jako kogoś pozbawionego uczuć?

Szatan, propagując naukę ognistego piekła, oskarża w ten sposób Boga o niebywałe wręcz okrucieństwo i sadystyczne skłonności.

Jednakże koncepcja palenia ludzi w ogniu, nigdy nawet nie przeszła Bogu przez myśl, o czym czytamy w księdze Jeremiasza 7:31.

 „Wznieśli miejsce ofiarne Tofet w Dolinie Ben-Hinnoma, aby spalać w ogniu swoich synów i swoje córki, czego Ja nie nakazałem i co mi nawet na myśl nie przyszło.

Zatem męczenie ludzi w ognistym piekle, nie harmonizuje z charakterem Boga, który uczy nas wybaczania, miłosierdzia i miłości.

Do czego prowadzi wiara w piekło?

Wiara w ogniste piekło doprowadziła w  średniowieczu do palenia ludzi na stosach. Inkwizytorzy odczytujący piekło jako miejsce ognistych mąk, już za życia karali ludzi paląc ich na stosach. Za czasów inkwizytora Tomása de Torquemada żywcem spalono ponad 16 tysięcy ludzi.

Bulla Innocentego VIII spowodowała setki tysięcy procesów, których ofiarą padło w samej tylko !Europie ok. miliona niewinnych kobiet uznanych za czarownice!
Ci okrutni ludzie zapewne rozumowali tak. Skoro mamy naśladować Boga a Bóg męczy ludzi w piekle, to cóż w tym złego, że zaczniemy ich męczyć jeszcze za ich życia?

Jak się ma to jednak do tego czego naucza Pismo? W 1 Piotra 3:9 (BW) czytamy:

Nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo.”

A co z tymi, którzy przeżywszy 60-90 lat chcą po prostu umrzeć? Tymi, którzy nie chcą już dalej żyć, ani w niebie ani w piekle.

Nauka o nieśmiertelności duszy, odbiera im wolną wolę i zmusza do wiecznej egzystencji. Człowiek rodzi się z woli rodziców, dorasta i stwierdza, że nie chce żyć dłużej ani w niebie ani w piekle. Niestety nie ma takiej możliwości, żeby po prosty umrzeć.

Kolejnym dylematem jest wieczne życie ze świadomością, że Ty zaznajesz szczęścia, a Twoi bliscy którzy tam trafili są wiecznie męczeni.

Jeżeli ktoś z Twojej rodziny trafi by do piekła, to czy chciałbyś żyć w Królestwie Bożym, z taką świadomością, że on cały czas cierpi męki?

Innym dylematem jest Boża sprawiedliwość. W Księdze Jeremiasza 17:10 (KUL) czytamy:

„Ja, Jahwe, badam serce i doświadczam nerki, bym mógł każdemu oddać stosownie do jego postępowania, według owoców jego uczynków.

Czy w założeniu piekła, jak to niektórzy przedstawiają, są różne cierpienia większe i mniejsze, dla bardziej i mniej grzesznych ludzi?

Jeżeli tak to w piekle muszą istnieć różne miejsca o różnym natężeniu kary.  Nie ma jednak takich dylematów jeżeli dla wszystkich jest taka sama kara czyli śmierć.

Piekielna logika

Na koniec warto się zastanowić nad ważkim pytaniem. Kto stworzył piekło i zajmuje się męczeniem przebywających w nim „dusz”?

Niektórzy są zdania, że to diabeł, wyobrażany w średniowieczu z widłami i smażący w kotle ludzi.

Czy nie uważasz to za dziwne, że szatan wykonuje wolę Boga, i pilnuje w piekle, żeby ci którzy tam trafili byli męczeni? Czy szatan jest sługą czy raczej przeciwnikiem Boga?

Jeżeli ktoś za życia spełniał wolę diabła, to logika podpowiada, że powinien go szatan nagrodzić a nie męczyć.

Jeżeli natomiast  to aniołowie zajmują się takimi męczarniami, wówczas przypadła im w udziale naprawdę kiepska fucha na całą wieczność.

Nie ma tych dylematów, kiedy zgodnie z Biblią, źli zostaną raz na zawsze usunięci i wymazani z księgi życia o czym czytamy w Objawieniu 3:5 (KUL).

„Tak szaty białe przywdzieje zwycięzca, i z księgi życia imienia jego nie wymażę. I wyznam imię jego przed Ojcem moim i Jego Aniołami.”

Proroczo zapowiada to Słowo Boże w Psalmie 37:9,10 (BW).

„Bo niegodziwcy będą wytępieni, Ci zaś, którzy pokładają nadzieję w Panu, odziedziczą ziemię. Jeszcze trochę, a nie będzie bezbożnego; Spojrzysz na miejsce jego, a już go nie będzie.”

Życie jest darem od Boga, więc jaki byłby sens utrzymywania przy życiu grzeszników? Tym bardziej, że kara piekła nie ma żadnej wychowawczej roli.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ta diabelska nauka przedstawia Boga jako pozbawionego litości, miłości i miłosierdzia!

Czy wierzysz w Boga który kocha ludzi, czy w Boga który stworzył miejsce męki i męczy w nim tych którzy nie chcą mu służyć?

Subscribe
Powiadom o

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

21 komentarzy
Od najnowszych
Od najstarszych
Inline Feedbacks
Wyświetl wszystkie komentarze

Jako warte dodania do wywodów odnośnie piekła, [ pewnie bardziej w temacie „Nieśmiertelna dusza”, uznaję okoliczność, że jeśli nawet w istocie: „Największy wpływ o wprowadzeniu nauki o piekle miło przyjecie z kultury helleńskiej, nauki o nieśmiertelności duszy”. To warto wiedzieć, że w samej tej kulturze na pojecie psyche=duszy patrzono odmiennie w czasie.
Pisał o tym m.in ks.Jan Kuźniar w książce „Anatomia drzewa życia” w Aneksie „Niezwykła historia duszy”od str.319
Powołuje się na wywody G.Reale „Pojęcie duszy” . Wspomina, że pojecie to stworzyli [psyche] starożytni grecy i nieprawdą jest, że jest to pojecie chrześcijańskie.
„Niemało jest takich, którzy wciąż myślą, że pojecie dusza jest pojęciem ściśle związanym z orędziem chrześcijańskim; tymczasem tak nie jest”.
„To pierwsi myśliciele chrześcijańscy przyjęli teoretyczny obraz duszy i użyli go do wyjaśnienia niektórych pojęć…biblijnych”.
I tak praktycznie wszyscy, gdy usłyszą słowo dusza z zasady wiążą ją z nieśmiertelnością. Inaczej, że ona jest nieśmiertelna.
Jednak jak napisał ks. J.Kuźniar, czy G.Rale, cytowany przez niego:
„Nierzadko popełnia się błąd, polegający na przekonaniu, że niektóre słowa, wyrażające kluczowe pojęcia naszego sposobu myślenia, zawsze miały takie właśnie znaczenie. Jeśli chodzi szczególnie o termin psyche, trzeba powiedzieć, że w historii myśli greckiej przybierał on znaczenia wręcz przeciwne.
A jego ostateczne znaczenie wiążące go z nieśmiertelnością pojawiło się dopiero w piątym wieku p.n.e
I w artykule mamy przytoczony np. Kazn.9:10 „…nie ma działania ani planowania, ani wiedzy, ani mądrości w szeolu, do którego zmierzasz”.
Okazuje się jednak, że około ósmego wieku p.n.e grecy o duszy i miejscu jej spoczynku uczyli podobnie
„Dominująca przez długi czas kultura, wyrażona w poematach homeryckich, pojmowała psychę jako zjawę, czysty cień, pozbawiony zdolności działania i rozumienia, to znaczy jako obraz zmarłego [ktoś powiedział, że homerycka psyche oznaczała byt niebytu, a więc istnienie tego, czego już nie ma].
Ta pierwotna koncepcja z czasem „zaczęła ulegać powolnej erozji w związku z powstaniem i umocnieniem się religijnego ruchu orfickiego”. A tak naprawdę wyobrażeń niektórych filozofów greckich.
To platonizm itp narzucił: „nową koncepcję duszy, której sens później się utrwalił”.
To w myśli niektórych myślicieli „istnieje dominacja ducha nad materią”.
Ksiądz Jan Kuźniar autor kilkunastu książek w podanej przywołuje pracę G.Reale „Historia filozofii starożytnej” Tom V str.202-206, żeby pokazać jak na przestrzeni lat[wieków] różni myśliciele greccy pojmowali psyche=duszę.
I przedziera się przez różnych filozofów w różnych czasach, ukazując jak odmienne zdanie mieli oni na pojecie duszy, czy jak się ono zmieniało.
Na początku [pierwotne znaczenie] to:” „mara ludzka”, zjawa trwająca po śmierci i udająca się do hadesu. Jest ona pozbawiona świadomości oraz poznania i wyraża coś zdecydowanie negatywnego. Podobnie orfizm [przynajmniej początkowo moja uwaga] nie wiąże z psyche ani świadomości , ani poznania”. Tutaj mamy nauczanie podobne do starotestamentowego, czy one podobne do niego.
Inni już z psyche wiązali rozumności. inni z jego osobowością itp. Inni wiązali ja z ideami i przypisywali je nieśmiertelność. Inni rozróżniali jej dwie części, jednej tylko przypisując nieśmiertelność.Dla innych ona zawsze była cielesna i śmiertelna. Dla innych pełniła ona funkcję pośrednika miedzy światem cielesnym a niecielesnym.
„W końcowej fazie neoplatonizmu [drugi wiek n.e] nauka o duszy traci wartość filozoficzną, natomiast zostaje powiązana z dogmatyką religii pogańskiej”.
I jak napisał wspomniany duchowny: ” Reasymując historię przemian w rozumieniu psyche…Była kolejno: pozbawioną świadomości oraz poznania „marą ludzką”…Na samym początku swej „historii” psyche była bytem niebytu – istnieniem tego, czego już nie ma. Była niemal „nicością” – po kimś. Dopiero później zyskała rangę [i i i po]..bazę życia, a ciało było dla niej czymś niższym, czymś, co ją więzi”.
I co istotne w związku z tym.
„Chrześcijańskie przesłanie o zmartwychwstaniu ciała jest pod wieloma względami antytezą greckiej nauki o duszy”. Z tego powodu jak napisał ks. J. Kuźniar powołując się na Dz.Ap.17:32, gdy grecy usłyszeli o zmartwychwstaniu zaczęli się śmiać. Dla starożytnych greków dogmatem było zmartwychwstanie duszy [z] ciała, a nie ciała.

Sam J.Kuźniar przywołuje wypowiedź polskiego papieża, że on sam „wyraźnie wskazał, jak istotny wpływ miała starożytna filozofia grecka na wyjaśnienie, czym jest dusza [względem ciała], pokazując jednocześnie, że [katolicyzm] przejął refleksję u korzenia pogańską, gdyż okazała się użyteczna”.
A tak naprawdę okazuje się, że w istocie pierwotna myśl grecka na temat duszy, okazałaby się nie tyle użyteczna, co prawdziwa i zgodna ze starotestamentowym nauczaniem, gdyby się tylko na nią powołano. Tym, że dusza po śmierci, jest pozbawiona świadomości i poznania. Jest jakby „marą ludzką”, jakby zjawą po śmierci udającą się do hadesu, bez świadomości i poznania.
Ksiądz J.Kuźniar przywołuje wypowiedź polskiego papieża, że w nauczaniu katolickim: „doszły później do głosu nie tylko źródła biblijne, ale także ich teologiczne interpretacje, które pogłębiły analizy niektórych szkół filozofii greckiej”.
Według mnie, i wielu z nas. Nie tyle pogłębiły, co wypaczyły staro i nowotestamentowy obraz duszy.

Holenderski kontrowersyjny uczony, dominikanin E. Schillebeeck skłania się ku nauce, że w momencie śmierci „źli” przestaną istnieć, unicestwią samych siebie. W jego przypadku jest to zwrot w kierunku ostatecznego unicestwienia grzeszników.
I jeśli nawet nie jest prawdą, że w momencie śmierci, tylko na sądzie ostatecznym. Ich śmierć w istocie będzie ich unicestwieniem.,

Skoro piekła nie ma, to co oznaczają zapowiedzi surowszych kar? Skoro jedyną karą Sądu jest śmierć, to jak Sąd może być surowszy w karze?

Pomyślcie, o ileż surowszej kary stanie się winien ten, kto by podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew Przymierza, przez którą został uświęcony, i obelżywie zachował się wobec Ducha łaski.” Heb 10:29

„Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam.” Mt 11: 22

Co byście powiedzieli o Mt 13:36-43?

„Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!» 37 On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. 38 Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. 39 Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. 40 Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. 41 Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, 42 i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. 43 Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha”

Miałem na mysli rzeczników dosłowności kar. I ich argumenty.

Wymowny artykuł, który wymaga w mojej ocenie, rozszerzenia o kilka argumentów stosowanych przez rzeczników wiary w dosłowność cierpienia w ogniu piekielnym i wieczności tych męczarni. Jak np.pastor Konstanty Wiazowski.
I tak przeciwnicy, nie dosłowności kar sugerują, że nie mamy podstaw uczyć, że gr. „apollymi” używane na określenie losu niesprawiedliwych, oznacza „unicestwienie”. Ponieważ jego nowotestamentowe użycie wskazuje na: „być zgubionym” itp.
I gdy zajrzymy do Łuk.15:1-10 przeczytamy o „zgubionej owcy i monecie”.
Sugeruje, że słowo to np.w Mat.9:17 zostało użyte w sensie bycia bezużytecznym, niezdolnym do wykonania przeznaczonego dla siebie celu. W takim senie występuje w podanym wersecie w opisie starych bukłaków, użytych dla nowego wina.
W innym miejscu jest użyte na oznaczenie „zabić”, czy „zgładzić”. Jak Mat.2:13, gdzie czytamy o człowieku, który będzie poszukiwał dziecięcia, „żeby go zgładzić”. Dla niego, zgładzenie, nie jest równoznaczne z unicestwieniem.
I tak zdaniem pastora K.Wiazowskiego ponieważ słowo to: „nie oznacza końca egzystencji w innych przypadkach, to nie możemy uznać, że oznacza unicestwienie w odniesieniu do losu niesprawiedliwych”.
Przeciwstawia sie wywodom, że: „zginąć, być zgładzonym, czy nawet umrzeć to przestać istnieć, być unicestwionym”.
Według niego w ostateczności gr. apollymi w odniesieniu do niezbawionych: „równa się wiecznemu cierpieniu i bólom”.
Rzecznicy dosłowności „kar piekielnych” maja swoje argumenty. jak podane powyżej.
Przeciwstawiają się również uczeniu, że gdy jest mowa o „wiecznośc kar”. to wtedy „wieczny” gr.aionis, nie oznacza „wieczności”.
Nie chcą się pogodzić, że „wieczne życie” ozn. wieczność”, wieczne męki” już nie oznaczają wieczności.
I tak w Mat.25:46 przedstawiony jest obraz sądu ostatecznego.Czytamy tam:
„I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”.
Nie chcą się zgodzić, że wieczność sprawiedliwych oznacza wieczność. Wieczność każni, nie oznacza wieczności.
Konstanty Wiazowski sugeruje, że gdy czytamy w J10:28: „I ja daję im żywot wieczny”, uczymy, że wieczny, to wieczny.
Powołuje się również na 2 Tes.1:9
Jego zdaniem, „gdyby kaźń, lub zatraceniem były identyczne z unicestwieniem, nie zostałyby one określone jako wieczne. Stąd prosty wniosek, że kara potępionych będzie trwała tak długo, jak długo będzie trwało szczęście zbawionych”.
Odwołuje się do Rzym.2:5 i 12 który mówi o losie niesprawiedliwych,jako odmiennym od sprawiedliwych wer.7
Podobna sytuacja jego zdanie przedstawiona jest w Heb.10:28-29 i 31
Przywołuje 2 P 2:17, gdzie o losie niesprawiedliwych czytamy, że „czeka ich najciemniejszy mrok”
Jego zdaniem przypomina to słowa: „o zewnętrznych ciemnościach”
Przywołuje Apok.4:9 i porównuje do Apok.14:11, gdzie o trwaniu stworzyciela, i losie zmarłych ich mękach [dym mak] czytamy, ze unosi się „na wieki wieków”, czyli wieczność.

Tak to w mojej ocenie istnieje potrzeba rozprawienia się z podobnymi do tych argumentami, przedstawianymi, na rzecz dosłowności mąk i ich wieczności.

Pewnie samemu przy następnej okazji, to uczynię. Może jednak nie ja sam.

W takim razie gdzie bedzie/jest Krolestwo Boze? Mamy go oczekiwac tu na Ziemii czy gdzies w zaswiatach poza obszarami Szeolu?

„I rzekł mu: Zaprawdę powiadam Ci dziś będziesz ze mną w raju” Łk 23:43

Bardzo dobry i kompleksowy artykuł. Dziękuję za niego, bo to kolejny głos w Internecie broniący dobrego charakteru Boga i biblijnej nauki o śmierci za grzechy, a nie nieśmiertelnej duszy. Jezus nigdzie nie nauczał, że potępieni otrzymują życie wieczne! Chciałem tylko do artykułu dodać dwa słowa do podanego wersetu Łk 23:43. Wbiło się do głów ludzi z większości ugrupowań religijnych „obcowanie świetych”, którzy rzekomo zaraz po śmierci żyją świadomie np. w Niebie (bądź Piekle) lub ew. „oczyszczają się”, bo przecież łotr miał „dzisiaj” widzieć Chrystusa w raju. I stąd „wstawiennictwo” tych zmarłych ludzi, ich wpływ na świat, modlitwy za nich i do nich itd. A interpretacja tego fragmentu jest prosta. Ludzie są po śmierci fizycznej zupełnie nieświadomi ani tego co się dzieje, ani czasu. Tak więc zmarły w Chrystusie faktycznie zamknie oczy, a za moment znów je otworzy ujrzawszy przychodzącego Pana, ponieważ dla niego czas pomiędzy, był czasem nieświadomości, snem (i stąd dla łotra będzie to „dzisiaj” / za moment). Druga sprawa, to interpunkcja w tym zdaniu (nieobecna przecież w oryginale). Gdyby miał on brzmieć „Zaprawdę powiadam Ci dziś, będziesz ze mną w raju” to nabiera on zupełnie nowego sensu. Jedna interpretacja nie wyklucza drugiej, a żadna z nich nie zakłada łotra przebywającego obecnie gdziekolwiek indziej poza szeolem.

Pozdrawiam wszystkich czytelników oddanych Chrystusowi miłością braterską, w nadziei na życie wieczne. Trwajmy w Panu.

Dziękuję Bogu za wasza prace. Rozważanie pisma jest cecha ludzi szlachetnych miłujących prawdę. Pisma hebrajskie należy rozumieć jako nierozerwalna całość, ponieważ słowo jest „Duchem Boga” i nie ma w nim cienia zmienności.
Trwajcie w Nim tak jak was tego nauczył. Wiem tez, ze przez wytrwałość i cierpliwość będziemy wzrastać w Nim na Jego podobieństwo. Niech Jedyny Bóg, Bóg Abrahama, Izaka, Jakuba błogosławi wam obficie w danej nam lasce w Panu naszym Jezusie Mesjaszu.

Dla mnie, kolejnym argumentem „przeciw” dogmatowi o piekle jest temat: Sąd Ostateczny a piekło! Wierzący w piekło traktują je jako ostateczny osąd największych grzeszników na „stałą odwieczną karę, cierpienie i to nie wnikam nawet czy odczuwana psychicznie czy fizycznie oraz przez kogo zadawaną .. diabła? czy kogoś innego).
Sama koncepcja takiego osądu człowieka „w momencie śmierci” jest jawnie sprzeczna z biblijna zapowiedzią z 2Koryntian 5:10.
Czytamy tam, że „WSZYSCY” dopiero w przyszłości w ramach Sądu Ostatecznego staniemy przed tronem sędziowskim Chrystusa! Zwolenniku piekła…czy WSZYSCY? jeśli jakaś część ludzkości podobno już dawno została ostatecznie i nieodwołalnie osądzona i skazana „na piekło”???
Czyż nie dostrzegasz , że jedne nauczanie zaprzecza drugiemu? Warto się nad tym zastanowić i sprawdzić w Piśmie Świętym!

  • „Bóg jest MIŁOŚCIĄ” 1Jana4:8, , a nie sadystą. Trzeba być idiotą, żeby wierzyć w piekło ogniste. Na ziemi obecnie mamy piekło.

Nauka o piekle (czy to w wersji ognistego czy też oddalonego od Boga miejsca „psychicznej” wieczystej kary, zadawanej przez diabła i demony) robi z diabła najwierniejszego „przyjaciela Boga” oraz „największego obrońcę moralności”, który dba o moralność i dobro a za czynienie zła jest gotowy „wiecznie karać” tych , którzy je czynili. Przecież w świetle nauczania biblijnego i logiki, to absurd! Ci, którzy uwierzyli w piekło są o krok od uznania diabła, za bardzo „pożyteczną” istotę, Komu może najbardziej zależeć na takim przesłaniu, nawet jeśli jest one skierowane do „podświadomości” człowieka?